Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!
Wraz z całym Kościołem wspominamy dzisiaj Wszystkich
Świętych. Do czego wzywa nas dzisiejsza uroczystość? O czym nam przypomina?
W Mszale rzymskim o dzisiejszym dniu czytamy:
„Kościół oddaje dziś cześć wszystkim, którzy już weszli do chwały niebieskiej,
a wiernym pielgrzymującym na ziemi wskazuje drogę, która ich starszych braci
zaprowadziła do świętości. Przypomina nam również prawdę o naszej wspólnocie ze
świętymi, którzy otaczają nas opieką”.
Papież Benedykt XVI mówi: „Święci nie
stanowią nielicznej kasty wybranych - jest ich niezliczona rzesza, a liturgia
zachęca nas dzisiaj, byśmy ku niej skierowali nasze spojrzenie. Tę rzeszę
tworzą nie tylko oficjalnie uznani święci, ale ochrzczeni ze wszystkich epok i
narodów, którzy starali się wypełniać wolę Bożą z miłością i wiernością. Nie
znamy twarzy, ani nawet imion większości z nich, ale oczyma wiary widzimy, jak
jaśnieją na Bożym nieboskłonie niczym gwiazdy, pełni chwały”.
„Kościół dając nam świętych za wzór do
naśladowania mówi: zobaczcie, także dzisiaj świętość jest możliwa, możliwa jest
dobroć, wierność, prawdziwa miłość. Przypomniał o tym św. Jan Paweł II w Starym
Sączu podczas kanonizacji św. Kingi, kiedy wołał: „Święci
nie przemijają” (ks. Ryszard Kempiak SBD).
„Niech ta dzisiejsza uroczystość i
wspomnienie tych, którzy już są w niebie pomoże nam zmienić priorytety życiowe,
skorygować plany, żebyśmy z pomocą łaski Bożej zrobili wszystko, aby do ich
grona dołączyć” (o. Mariusz Simonicz CSsR).
Ks. Dariusz Grzeszczak mówi: „Świętość to nie
jest droga tylko dla wyjątkowych. Najpiękniejsza definicja, jaką usłyszałem,
jest następująca: Świętość to jest najpiękniejsza normalność. Człowiek święty
to jest taki, jakim Bóg sobie go wymarzył. A więc sprzeniewierzenie się
świętości jest sprzeniewierzeniem się naszej ludzkiej naturze, samemu sobie. I
tak należy ją rozumieć. Jako najpiękniejszą normalność. I ona jest w zasięgu
naszej ręki”.
Papież Franciszek w swej adhortacji „Gaudete et
exsultate” – „Cieszcie się i radujcie” pisze: „Aby być świętymi, nie trzeba być biskupami, kapłanami, zakonnikami ani
zakonnicami. Często mamy pokusę, aby sądzić, że świętość jest zarezerwowana
tylko dla tych, którzy mają możliwość oddalenia się od zwykłych zajęć, aby
poświęcać wiele czasu modlitwie. Ale tak nie jest. Wszyscy jesteśmy powołani,
by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych
zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje. Jesteś osobą konsekrowaną? Bądź
świętym, żyjąc radośnie swoim darem. Jesteś żonaty albo jesteś mężatką? Bądź
świętym, kochając i troszcząc się o męża lub żonę, jak Chrystus o Kościół.
Jesteś pracownikiem? Bądź świętym wypełniając uczciwie i kompetentnie twoją
pracę w służbie braciom. Jesteś rodzicem, babcią lub dziadkiem? Bądź świętym,
cierpliwie ucząc dzieci naśladowania Jezusa. Sprawujesz władzę? Bądź świętym,
walcząc o dobro wspólne i wyrzekając się swoich interesów osobistych”.
„Ta świętość, do której wzywa cię Pan, będzie
wzrastała przez małe gesty – mówi papież. Na przykład: pewna kobieta idzie na
targ, by zrobić zakupy, spotyka sąsiadkę, zaczyna z nią rozmawiać i dochodzi do
krytyki. Wówczas ta kobieta mówi w swoim wnętrzu: „Nie, nie będę o nikim mówić
źle”. To jest krok ku świętości. Następnie w domu, jej syn chce z nią
porozmawiać o jego fantazjach i chociaż jest zmęczona, siada obok niego i
słucha z cierpliwością i miłością. To kolejna ofiara, która uświęca. Kiedy
przeżywa chwilę udręki, pamięta o miłości Najświętszej Maryi Panny, bierze
różaniec i modli się z wiarą. To jest kolejna ścieżka świętości. Potem, gdy
wychodzi na ulicę, spotyka ubogiego i zatrzymuje się, by porozmawiać z nim z
miłością. To jest następny krok". „Bycie świętymi, nie jest przywilejem
nielicznych, ale powołaniem dla wszystkich – przypomina nam papież Franciszek.
Dlatego wszyscy (od chwili chrztu) jesteśmy wezwani, aby pójść drogą świętości,
a ta droga ma swoje imię, oblicze: to Jezus Chrystus”.
„Wielki sekret świętości polega na tym, by
coraz bardziej upodabniać się do Niego, który jest jedynym i umiłowanym
Wzorem” (św. J. Escriva).
Święci uczą nas podążać wytrwale śladami
Mistrza z Nazaretu, żyć w codzienności Ewangelią Chrystusa, podążać drogą Jego
błogosławieństw, są jak Boże drogowskazy wskazujące drogę do Nieba.
Św. Franciszek Salezy używa następującego
porównania: „Między Ewangelią na piśmie a życiem świętych nie ma większej
różnicy niż między melodią zapisaną w nutach a melodią śpiewaną”.
To o nich pięknie powiedział św. Jan Vianey,
Proboszcz z Ars: „Święci są jak niezliczone lusterka, w których przegląda się
Jezus”.
Ojciec dr hab. Szczepan T. Praśkiewicz OCD,
karmelita bosy, członek Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych, działającej przy
Stolicy Apostolskiej, mówi:
„Świętość to nie czynienie rzeczy
nadzwyczajnych, ale to nadzwyczajne przeżywanie codzienności. Np. św. Teresa od
Dzieciątka Jezus od wstąpienia do klasztoru nigdy nie opuściła jego murów i
zmarła ponad sto lat temu, mając zaledwie 24 lata. Fascynuje cały świat. Czym?
Swoją prostotą. Jej pamiętniki, znane pod wymownym tytułem „Dzieje duszy”, są
przetłumaczone na ponad sto języków. Żyjąc u schyłku XIX wieku, gdy powszechnie
uważano Boga za surowego sędziego, który przede wszystkim karze za zło, św.
Teresa popłynęła niejako pod prąd i ukazała, że Bóg jest miłosiernym Ojcem i że
człowiek powinien stawać wobec Niego bez lęku, tak jak dziecko wobec swego
dobrego ojca.
Dawniej uważało się, że świętym jest ten, kto
jest umartwiony, wyłączony z rzeczywistości tego świata, zakapturzony jak jakiś
mnich. Natomiast dziś – nie przekreślając oczywiście wartości ascezy – mówiąc o
świętości, stawia się zasadnicze pytanie: czy ten człowiek żył miłością, czy
zrealizował swoją życiową misję, czy osiągnął pełnię człowieczeństwa, pełnię
ewangelicznej doskonałości w szkole Chrystusowej miłości. Rozumienie świętości
przeszło, możemy powiedzieć, wielką ewolucję, od ucieczki na pustynię, poprzez
cudowności i skrajne praktyki podejmowane przez wiernych w okresie
średniowiecza, aż po współczesne rozumowanie posoborowe, które podkreśla
bardziej ludzką, aniżeli ascetyczną postać świętego. Dzisiejszy człowiek – jak
powiedział już św. Paweł VI – chce w świętym widzieć „brata ze swego
codziennego życia”.
Papież Benedykt XVI odkrywa przed nami sekret
świętości mówiąc: „Świętość, pełnia życia chrześcijańskiego polega, nie na
dokonywaniu niezwykłych przedsięwzięć, lecz na zjednoczeniu z Chrystusem, na
przeżywaniu Jego tajemnic, na utożsamianiu się z Jego postawami, myślami i
zachowaniami. Miarą świętości jest to, na ile wypełnia nas Chrystus, na ile
mocą Ducha Świętego kształtujemy całe nasze życie na wzór Jego życia, na ile
upodabniamy się do Chrystusa”.
„Zdarzyło się pewnego razu, że w piękny
słoneczny dzień, podczas spaceru mama weszła razem ze swoim kilkuletnim synem
do kościoła.
Mateusz, dziecięcym zwyczajem wskazując
palcem na przedmioty, pytał: „Mamusiu, co to jest?” „To jest ambona, to ołtarz,
a to stacje drogi krzyżowej” – cierpliwie wyjaśniała mama. „A to co jest?” –
zapytało dziecko, wskazując na prześwietlony słońcem witraż z wizerunkiem
Świętego Kazimierza. „To jest święty” – odpowiedziała mama. Jakiś czas później
w przedszkolu pani katechetka, opowiadając o uroczystości Wszystkich Świętych,
zapytała dzieci: „Kto to jest święty?” Padały rożne odpowiedzi, w końcu Mateusz
podniósł rękę i pamiętając niedawną wizytę w kościele, odpowiedział: „Święty to
taki człowiek, przez którego świeci słońce!”.
Czasem, aby nazwać proste sprawy, szukamy
skomplikowanych definicji, teologicznych formułek, mądrych słów. Skutek
jest taki, że zamazują one istotę, a przez to stają się obce. Tak może stać się
ze świętością, która wydać się może tak piękna, że aż nieprawdziwa. „Święty to
człowiek, przez którego świeci słońce” – powiedziało z dumą dziecko. Światło
słońca to obraz miłości Pana Boga. Świętość to przyjmowanie promieni Bożej
miłości. To zgoda, akceptacja, aby Boża obecność rozświetlała zakamarki
ludzkiej grzeszności. Jeśli zabraknie światła słońca, witraż wydaje się jedynie
zaciemnionym oknem. Podobnie dzieje się z człowiekiem – jeśli zabraknie Boga,
pojawia się egoizm, grzech, zło, ciemność.
Świętość nie jest ludzką doskonałością, ale
jest nieustannym przeżywaniem życia w obecności Boga. (…) Święci wiedzieli, że człowiek sam z siebie nie jest zdolny do świętości. To w
spotkaniu z Bogiem dokonywało się ich uświęcenie” (o. Mariusz Więckiewicz
CSsR).
Papież Franciszek podkreśla, że „świętość
potrzebuje modlitwy, w przeciwnym wypadku sam ludzki wysiłek nie pozwoli na
osiągnięcie doskonałości, o jaką chodzi Bogu”.
„Świętość jest celem, którego nie można
osiągnąć jedynie o własnych siłach, ale jest owocem łaski Bożej i naszej
dobrowolnej na nią odpowiedzi. Dlatego świętość jest darem i wezwaniem”.
Święty Jan Paweł II w jednym z orędzi do
młodzieży napisał:
„Zapytacie mnie: ale czy dziś można być
świętym? Gdybyśmy mieli liczyć wyłącznie na ludzkie siły, cel ten rzeczywiście
zdawałby się nieosiągalny. (…) Choć droga jest trudna, wszystko możemy w Tym,
który jest naszym Odkupicielem. (…) Z Chrystusem świętość — czyli cel, jaki Bóg
wyznacza każdemu ochrzczonemu — staje się osiągalna. Liczcie na Niego: wierzcie
w niezwyciężoną moc Ewangelii i z wiary uczyńcie fundament swojej nadziei.
Jezus idzie z wami, odnawia wasze serca i pomnaża wasze siły mocą Ducha Świętego.
(…) Nie lękajcie się być świętymi nowego tysiąclecia!”.
Drodzy bracia i siostry!
Te słowa serdecznej zachęty naszego wielkiego
Rodaka są oczywiście skierowane nie tylko do młodzieży, ale do każdego z nas.
Święci są nam dani, aby nam podpowiadali, są
nam dani, aby nam pomagali podjąć decyzję współpracy z wolą Bożą i łaską Bożą,
objawiającą się w naszym codziennym życiu.
Często zwracamy się do świętych z rożnymi
modlitwami. Czy jednak była chociaż jedna prośba, żeby nam wyprosili
autentyczne i święte życie chrześcijańskie?
„Czcić Świętych, a nie starać się o
naśladowanie ich w świętości, to jest fałszywa pobożność” – mówi św. Euzebiusz.
Gdy św. Scholastyka spytała swego brata św.
Benedykta, czego potrzeba, by dojść do świętości, otrzymała odpowiedź: „Trzeba
chcieć”.
Św. Maria Maravillas od Jezusa, karmelitanka
bosa, mówiła: „Święci osiągnęli świętość, bo z wielką stanowczością pragnęli
być świętymi”.
„Zdobywajmy się na świętą zuchwałość:
pragnijmy i za łaską Boga usiłujmy stać się świętymi” – pisała św. Teresa od
Jezusa. „Zawsze pragnęłam zostać świętą” – wtórowała jej mała Teresa z Lisieux.
Św. Charbel, maronicki pustelnik z Libanu,
mówi: „Świętość to nie przypadek, świętość to wybór. (…) Świętość jest łaską i
wolą: łaska pochodzi od Boga, a wola od ciebie. Jesteś potencjalnym świętym –
zrób wszystko, aby nim być naprawdę”.
Założyciel Zgromadzenia Redemptorystów Święty
Alfons Liguori powiedział jakże ważne słowa: „Pamiętaj, ostatecznie możesz być
albo świętym, albo nikim!”.
Św. Jan Paweł II przypominał: „Świętość nie
jest cechą wrodzoną; aby ją osiągnąć, należy przebyć dłuższą lub krótszą,
trudną i mozolną drogę nawrócenia, pokuty i oczyszczenia. Świętość jest ciężką
zdobyczą, wymagającą zaangażowania i wysiłku przez całe życie”.
Piękna Pani z Medjugorie mówi: „Drogie
dzieci! Niech święci będą dla was wzorem i zachętą do świętości” (25.10.2017).
„Niech będą dla was przykładem i codzienną motywacją na drodze waszego
nawrócenia” (25.10.2014).
Cokolwiek w ich życiu by się nie działo, mieli
oczy zawsze zwrócone ku Bogu i w Nim pokładali nadzieję. On ich umacniał swoją
miłością, by wśród burz życiowych i przeciwności, mocno stąpając po ziemi,
zmierzali ku królestwu Bożemu.
Dlaczego mamy być świętymi? Na to pytanie
odpowiada ta, która w Chrystusie kochała najbiedniejszych z biednych, św. Matka
Teresa z Kalkuty: „Musimy stać się świętymi nie dlatego, że chcemy się czuć
świętymi, ale dlatego, aby Chrystus mógł żyć pełnią życia w nas”.
Rycerz Niepokalanej Św. Maksymilian Kolbe
uczy: „Świętymi będziemy wówczas, gdy zawsze i we wszystkim jak najdoskonalej
pełnić będziemy wolę Bożą”. „Cała istota świętości polega na zjednoczeniu woli
naszej z wolą Bożą”.
Podobnie uczy papież św. Jan XXIII: „Podstawą
świętości jest całkowite oddanie się świętej woli Pana, nawet w małych
rzeczach”.
„Och! Jak łatwo jest stać się świętym – mówi
św. Wincenty a Paulo. Podstawowym i prawie jedynym środkiem jest
przyzwyczajenie się do pełnienia we wszystkim woli Bożej”.
„Świętość jest akceptacją woli Bożej – mówi
św. Matka Teresa. Każdy z nas posiada w sobie zdolność zostania świętym, a
drogą do świętości jest modlitwa. Ponieważ uczysz się kochać, uczysz się być
świętym, a żeby umieć kochać, musisz się modlić. Nasze postępy w zdobywaniu
świętości zależą od Boga i od nas”.
Drogi bracie! Droga siostro! Niech to ciebie
nie przeraża. Zawsze zaczynaj od spraw prostych i łatwych. Od znaku krzyża
świętego, od pacierza, od dobrze spełnionych obowiązków, a potem sam Bóg będzie
ciebie prowadził do nieba.
Święta Siostra Faustyna, Apostołka
Miłosierdzia Bożego, w swoim Dzienniczku pisze: „Niech żadna dusza nie wątpi,
chociażby była najnędzniejsza, póki żyje – każda może się stać wielką świętą,
bo wielka jest moc łaski Bożej. Od nas zależy tylko nie stawiać oporu działaniu
Bożemu” (Dz. 283).
Pamiętajmy, że święci też kiedyś byli w tym
miejscu, w którym my jesteśmy dzisiaj. Każdy z nich miał podobne wątpliwości, w
ich sercu rodziły się te same pytania, które rodzą się w naszych sercach. I te
same pokusy im dokuczały. Nie urodzili się od razu cnotliwi, idealni, bez
żadnej skazy.
Gdy św. Jan Paweł II był jeszcze studentem,
to koledzy na drzwiach nieco złośliwie przyczepili mu karteczkę: "Tu
mieszka Karol Wojtyła - początkujący święty". On też kiedyś zaczynał.
Jak powiedział Papież Franciszek: „Święci nie
pochodzą z „innego świata” (…) Święci nie są supermanami ani nie narodzili się
doskonałymi. Są ludźmi, którzy zanim osiągnęli chwałę Nieba, prowadzili
normalne życie, z jego radościami i cierpieniami, trudami i nadziejami. Lecz
kiedy poznali miłość Boga, to poszli za Nim wielkodusznie, bezwarunkowo i bez
hipokryzji. Znieśli cierpienia i przeciwności bez nienawiści, na zło
odpowiadając dobrem, szerząc radość i pokój. Święci to mężczyźni i kobiety,
którzy mają w sercu radość i przekazują ją innym. (…) W obliczach braci
najmniejszych i pogardzanych dostrzegli oblicze Boga, a teraz kontemplują je
twarzą w twarz, w Jego chwalebnym pięknie”.
„Troska o innych jest początkiem wielkiej
świętości – podpowie nam Matka Teresa z Kalkuty. Jeśli nauczysz się sztuki
przedkładania innych nad siebie, będziesz się stawał podobny do Chrystusa,
bowiem Jego Serce było łagodne i zawsze myślał o innych”.
Jak powiedział jeden z karmelitów: „Świętymi
stają się ci, którzy pozwalają, aby miłość Boga przemieniała ich serca i
prowadziła do miłości bliźniego”.
Tak jak to uczynił, dla przykładu, św. brat
Albert Chmielowski. To on powiedział: „Trzeba być dobrym jak chleb, który leży
na stole i każdy kto chce, może go ukroić”. On nie tylko powiedział, ale żył
jak chleb dla bezdomnych, ubogich Krakowa.
Służebnica Boża Rozalia Celakówna,
pielęgniarka pracująca wśród chorych wenerycznie w jednym z krakowskich
szpitali, mówi: „Świętość to nic innego jak miłość. […] Miłość musi kierować
każdym mym krokiem, i być w każdym tchnieniu, by wszystkie me czyny, poczynania,
były przepojone miłością”.
Wielka miłość w tym co małe, proste,
zwyczajne, nadaje wartość i sens naszemu życiu.
Jak pięknie powiedział papież Franciszek:
„Akty czułości, hojna pomoc, czas spędzony na
słuchaniu, odwiedziny, dobre słowo, uśmiech… W naszych oczach, te gesty mogą
wydawać się bez znaczenia, jednak w oczach Boga są wieczne, ponieważ miłość i
współczucie są silniejsze niż śmierć”.
To prawda, bo „Bóg jest miłością” i my,
nosząc w sobie obraz i podobieństwo Boże, zostaliśmy stworzeni z miłości i do
miłości, do wieczystej komunii miłości z Przenajświętszą Trójcą.
Drodzy Moi! Blask świętości odnajdziemy nie
tylko w obliczach tych znanych, wielkich, wyniesionych do chwały ołtarzy, ale
także w twarzach wielu naszych bliskich zmarłych.
Papież Franciszek mówi: „Lubię dostrzegać
świętość w cierpliwym ludzie Bożym: w rodzicach, którzy z wielką miłością
pomagają dorastać swoim dzieciom, w mężczyznach i kobietach pracujących, by
zarobić na chleb, w osobach chorych, w starszych zakonnicach, które nadal się
uśmiechają. W tej wytrwałości, aby iść naprzód, dzień po dniu, widzę świętość
Kościoła walczącego. Jest to często «świętość z sąsiedztwa», świętość osób,
które żyją blisko nas i są odblaskiem obecności Boga (…)”.
„Musimy im być wdzięczni, a przede wszystkim
powinniśmy być wdzięczni Bogu za to, że nas nimi obdarzył, postawił blisko nas,
jako żywe przykłady, zarażające sposobem życia i umierania w wierności Jezusowi
i Jego Ewangelii”
To oni właśnie rozumieją nas
najlepiej, kochają nas, wiedzą, co jest naszym prawdziwym dobrem, pomagają
nam i nas oczekują. Są bowiem już naprawdę szczęśliwi i chcą, abyśmy i my byli
szczęśliwi z nimi w raju. Tego pragną i o to się dla nas modlą.
Bracia i Siostry! Trzeba, abyśmy na nowo
odczytali, lepiej zrozumieli i z gorliwością odpowiedzieli na wezwanie zawarte
w dzisiejszej uroczystości Wszystkich Świętych.
„Świętość nie jest przywilejem dla
nielicznych, lecz powszechnym powołaniem, skierowanym do każdego z nas tam,
gdzie żyjemy” – przypomniał papież Leon XIV w niedzielnym rozważaniu przed
modlitwą ”Anioł Pański” (1 listopada 2026 r.).
Do tego wzywa nas Matka Boża w Medjugorie:
„Drogie dzieci! (…) Pragnę, abyście byli przepięknym bukietem, który chcę
podarować Bogu na dzień Wszystkich Świętych. Wzywam was do otwarcia się i życia
na wzór świętych. Kościół, który jest naszą Matką wybrał ich aby byli dla was
zachętą w waszym codziennym życiu” (25.10.1994).
Wszystkim, którym dana była łaska
pielgrzymowania do Medjugorie, Maryja mówi:
“Drogie dzieci! Pragnę, by każdy z was, który
był przy tym źródle miłości, przyszedł do raju ze szczególnym darem, który
mógłby mi ofiarować, a jest nim świętość. Dlatego, drogie dzieci, módlcie się i
z dnia na dzień przemieniajcie swoje życie, abyście byli świętymi” (13.11.1986).
Drodzy bracia i siostry!
„Prośmy Maryję, Matkę Pana i Zwierciadło
wszelkiej świętości. Niech Ona, cała Święta, sprawi, byśmy byli wiernymi
uczniami Jej Syna, Jezusa Chrystusa!” (Benedykt XVI).
Pamiętajmy zawsze o celu naszej ziemskiej
wędrówki, którym jest Niebo i o tym, co nadaje prawdziwy sens i wartość naszemu
życiu oraz sprawia, że jest ono prawdziwie świętym.
Bł. Kardynał Stefan Wyszyński powtarzał: „Całe nasze życie tyle jest warte, ile jest w
nim miłości”. A św. Jan od Krzyża, wielki hiszpański karmelita, przypomina:
„pod wieczór życia będziemy sądzeni z
miłości”.
„Warunkiem
bycia gotowymi na spotkanie z Panem jest nie tylko wiara, ale i chrześcijańskie
życie pełne miłości dla bliźniego – podkreśla papież Franciszek.
Ktoś pięknie powiedział: „Miłość ma wyciągniętą rękę, bo chce ciągle
dawać, bo chce przebaczać i błogosławić, bo chce leczyć i czynić dobro,
obejmować, podnosić i ochraniać”.
„Nie ma takich sytuacji, w których by jeszcze
miłość nie miała czegoś do powiedzenia” – przekonywał Prymas Tysiąclecia.
„Przykazanie miłości bliźniego musimy odnieść
do wszystkich. Mniejsza z tym, czy wierzą czy nie wierzą, czy nas kochają czy
nie. Wszyscy mają prawo do naszej miłości”.
Tak, drodzy bracia i siostry! Tylko
miłość nadaje sens i prawdziwą wartość naszemu życiu, tylko miłość się liczy i
pewnie prowadzi nas przez ojczyznę ziemską do ojczyzny niebieskiej.
Tą miłością żyła i promieniowała św. Teresa
od Dzieciątka Jezus, młoda karmelitanka z Lisieux, gdy w zjednoczeniu z
Chrystusem niosła krzyż ciężkiej choroby, i z nadzieją mówiła: „Ostatni
wieczór naszego życia jest pierwszym porankiem naszej wieczności”.
A nasza pamięć i miłość wobec tych, którzy
już od nas odeszli niech wyraża się przede wszystkim w darze modlitwy i Mszy
świętej za zmarłych. Ofiarujmy za nich odpusty ustanowione przez Kościół i
polecajmy w wypominkach.
Idźmy z odwagą w ramiona Odwiecznej Miłości!
Nie bójmy się żyć dla tej Miłości!
Ona z krzyża wyciąga do nas swoje ramiona,
odwala grobowy kamień i z każdego tabernakulum nieustannie zaprasza:
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy… Ja jestem zmartwychwstanie i życie wieczne”. Amen.
o. Piotr Męczyński O.Carm.
Obory, Uroczystość Wszystkich Świętych - 1 listopada A. D. 2026
|