27.10.2026
28.10.2026 - ostatnia aktualizacja
Jesteśmy świątynią Boga (por. 1 Kor 3, 16)


Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

Zgodnie z kalendarzem liturgicznym w ostatnią niedzielę października wspominamy rocznicę poświęcenia naszego kościoła – naszej parafialnej świątyni, w której gromadzimy się, „aby słuchać Słowa Bożego, zanosić modlitwy błagalne, wielbić Boga, a przede wszystkim sprawować sakramenty i gdzie przechowuje się Najświętszy Sakrament Eucharystii” (Dekret Świętej Kongregacji Sakramentów i Kultu Bożego z 29 maja 1977 r.).

Papież Benedykt XVI uczy: „Słowo Boże (…) przypomina zasadniczą prawdę: świątynia z cegieł jest symbolem żywego Kościoła, wspólnoty chrześcijańskiej, którą już apostołowie Piotr i Paweł w swoich listach określali jako «budowlę duchową», wzniesioną przez Boga z «żywych kamieni», którymi są chrześcijanie, na jedynym fundamencie, którym jest Jezus Chrystus, porównywany do «kamienia węgielnego» (por. 1 Kor 3, 9-11.16-17; 1 P 2, 4-8; Ef 2, 20-22). «Bracia, wy zaś jesteście (...) Bożą budowlą», pisze św. Paweł, i dodaje: «Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście» (1 Kor 3, 9 i 17). (…)

Jednakże uroczystość ta przypomina nam również o znaczeniu budowli materialnych, w których wspólnoty gromadzą się, by wysławiać Boga. Każda wspólnota ma zatem obowiązek dbać o swoje budynki sakralne, które stanowią cenne dziedzictwo religijne i historyczne. Prośmy więc o wstawiennictwo Najświętszą Maryję, aby pomogła nam stać się, jak Ona, «domem Boga», żywą świątynią Jego miłości”.

Przypomnijmy, że w roku 1605 małżonkowie Łukasz i Anna Rudzowscy, właściciele Obór, postanowili dla własnej i swych poddanych wygody i duchowego pożytku wznieść kościół i klasztor i obsadzić go zakonnikami. Fundatorzy wybrali karmelitów z Bydgoszczy.

Uroczystej konsekracji, czyli poświęcenia oborskiej świątyni dokonał w roku 1694 biskup pomocniczy płocki Ludwik Tolibowski.

Świątynia w Oborach otrzymała tytuł Nawiedzenia NMP, o czym przypomina okrągły obraz – tzw. tondo umieszczone w zwieńczeniu ołtarza głównego pod sklepieniem. W ołtarzowym tronie zaś znalazła się Pieta, przyniesiona przez karmelitów z Bydgoszczy dla ozdobienia nowej fundacji. Wsławiona łaskami figura Matki Bożej Bolesnej stała się największym skarbem i ozdobą Oborskiego Sanktuarium, a Jej skronie ozdobiły papieskie korony nałożone przez Prymasa Tysiąclecia w dniu 18 lipca 1976 roku. W tym roku świętujemy złoty jubileusz tego radosnego wydarzenia.

Wdzięczną pamięcią przed Bogiem obejmujemy dzisiaj wszystkich fundatorów, budowniczych i dobrodziejów oborskiej świątyni. Dziękujemy za wszystkich, którzy na przestrzeni wieków starali się o ciągłe odnawianie i upiększanie tego Domu Bożego.

Należy podkreślić, że losy tego kościoła i klasztoru zawsze były mocno związane z losami ludu Bożego tej Ziemi, z losami całego polskiego narodu. Tak było w czasie potopu szwedzkiego, zaboru rosyjskiego, tak było w czasie okupacji hitlerowskiej, tak było po wojnie w czasie represji ze strony komunistycznego reżimu.

Wiara i miłość, tych wszystkich, którzy tutaj żyli i pielgrzymowali, oraz tych, którzy wiernie strzegli Cudownej Figury, okazywała się zawsze silniejsza od represji i nienawiści bezbożnych prześladowców.

Przypominał o tym Błogosławiony Stefan Wyszyński, gdy – nakładając złote korony na skronie Mater Dolorosa i spoczywającego w Jej ramionach Boskiego Odkupiciela – mówił:

„Oto ustał smutek, przeszły burze dziejowe, a świątynia, która nieraz płonęła, stoi odbudowana wytrwale i cierpliwie przez zasłużonych stróżów Sanktuarium, Ojców Karmelitów. Wszystkie męki minęły, a w Sanktuarium Oborzańskim trwa nadal spokojnie Maryja...”.

Pani Bolesna dana nam przez Chrystusa w testamencie z krzyża za Matkę trwa tutaj wiernie ze swoimi dziećmi, pociesza i podtrzymuje w chwilach próby, pomaga w dochowaniu wierności chrzcielnemu przymierzu z Bogiem i zachowaniu dziedzictwa wiary ojców, niestrudzenie prowadzi nas do miłosiernego Serca Zbawiciela czekającego na nas w osobie kapłana przy kratkach konfesjonału i jak wieczna lampka wskazuje nam źródło życia ukryte w tabernakulum ołtarza – Jezusa obecnego w Świętej Hostii.

Ktoś powiedział: „Ja tu nie przychodzę jak do muzeum, by nasycić się zabytkami, zapachem przeszłości, dotknąć dorobku tradycji, ale przede wszystkim kieruję moją uwagę i serce na tego, który tu zawsze jest, dzień i noc, w Najświętszym Sakramencie”.

W odczytanej przed chwilą Ewangelii widzimy naszego Pana, jak przychodzi do świątyni jerozolimskiej, a „sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich sprzedających, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał”. Mówił do nich: „zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!”.

Drodzy bracia i siostry! Co chce  nam dzisiaj powiedzieć Pan Jezus, do czego nas wzywa tą zdecydowaną i bezkompromisową postawą.

Święta Siostra Faustyna Kowalska, Apostołka Bożego Miłosierdzia, w swoim Dzienniczku napisała: „O, gdyby dusze wszystkie wiedziały, Kto mieszka w świątyniach naszych, to nie byłoby tyle zniewag i nieuszanowania w tych miejscach świętych” (Dz. 409).

Te słowa Mistyczki z Krakowa pomagają nam zrozumieć zdecydowaną postawę Chrystusa ukazaną w dzisiejszej Ewangelii. Także i nam powinna towarzyszyć stała troska i gorliwość o Dom Boży.

Musimy także pamiętać, że nie chodzi tu tylko o tę świątynię materialną w której się gromadzimy w Dzień Pański na sprawowaniu Eucharystii.

Św. Paweł Apostoł przypomina: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? (...) Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście” (1Kor 3,16-17).

A zatem nie tylko chodzi o tę świątynię materialną w której spotykamy się na modlitwie i oddajemy Bogu kult publiczny, w której słuchamy Słowa Bożego, przyjmujemy sakramenty Kościoła i sprawowana jest Najświętsza Ofiara Mszy Świętej. Jak uczy św. Cezary z Arles: „Bóg mieszka nie tylko w „świątyniach zbudowanych ręką ludzką”, nie tylko w domu uczynionym z drzewa i kamieni, ale przede wszystkim w duszy, stworzonej na obraz Boga ręką samego Stwórcy. (...) Jakimi chcemy oglądać kościół, ilekroć doń przychodzimy, tak też powinniśmy przygotować nasze dusze. Chcesz, aby bazylika była piękna? Nie zaśmiecaj swej duszy brudem grzechów. (...) Podobnie jak ty wchodzisz do tego oto kościoła, tak Bóg pragnie wejść do świątyni twej duszy”.

Św. Jan Paweł II przypominał: „Świątynia Boga to przede wszystkim człowiek, który wierzy i kocha. Ale ta świątynia potrzebuje codziennego oczyszczenia”.

"Również w naszym życiu Pan chce przewrócić „stoły” egoizmu, zazdrości, obmowy, przywiązania do rzeczy ziemskich – i uczynić nasze wnętrze prawdziwym domem modlitwy. Jest to proces czasem bolesny, ale konieczny, prowadzący do pokoju i bliskości z Bogiem. Sakrament pokuty i pojednania jest nam dany po to, aby oczyszczać świątynie, którymi jesteśmy, ze wszystkiego, co nie jest zgodne ze świętością Boga” (o. Patryk Reczek CSsR).

Papież Franciszek podkreśla: „Kościół nie jest organizacją charytatywną ani instytucją społeczną, lecz wspólnotą ludzi, którzy doświadczyli miłości Boga i pozwalają, by ta miłość w nich zamieszkała”. 

A Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina: „Chrystus żyje w swoim Kościele jako w świątyni, a wierni są żywymi kamieniami tej budowli”.

"Każdy z nas jest więc odpowiedzialny za piękno tej duchowej świątyni: przez modlitwę, dobroć, czystość serca i miłość do drugiego człowieka. Kościół jest rzeczywistością bosko-ludzką, w której przeplata się świętość Boga i grzeszność człowieka. Ważne jest, byśmy uświadomili sobie, że od każdego z nas zależy, jak ludzie będą postrzegać Kościół, ponieważ widzą go w nas – wierzących. Im więcej świętości, dobra i miłości będzie w moim życiu, tym piękniejszy będzie Kościół” (o. Patryk Reczek CSsR). 

Papież Franciszek w katechezie wygłoszonej 26 czerwca 2013 r. powiedział:

„Jesteśmy żywymi kamieniami budowli Boga, zjednoczonymi głęboko z Chrystusem, który jest kamieniem ją wspierającym i wspiera także nas. Co to oznacza? Oznacza, że świątynią jesteśmy my, to my jesteśmy żywym Kościołem, żywą świątynią, a kiedy przebywamy razem, jest wśród nas także Duch Święty, który pomaga nam wzrastać jako Kościół. Nie jesteśmy odizolowani od siebie, lecz jesteśmy ludem Bożym: taki jest Kościół!

I to Duch Święty swoimi darami tworzy różnorodność. To jest ważne: co robi Duch Święty pośród nas? Tworzy różnorodność, która jest bogactwem Kościoła, i jednoczy wszystko i wszystkich, aby zbudować duchową świątynię, w której nie składamy ofiar materialnych, lecz samych siebie, nasze życie (por. 1 P 2, 4-5).

Kościół to nie splot rzeczy i interesów, lecz Świątynia Ducha Świętego, Świątynia, w której działa Bóg, Świątynia, w której każdy z nas przez dar chrztu jest żywym kamieniem. Mówi nam to, że nikt nie jest bezużyteczny w Kościele, i jeśli ktoś czasem mówi do drugiego: «Idź do domu, jesteś bezużyteczny», jest to nieprawda, bo nikt nie jest bezużyteczny w Kościele, wszyscy jesteśmy niezbędni, by zbudować tę Świątynię. Nikt nie jest drugorzędny. Nikt nie jest najważniejszy w Kościele, wszyscy jesteśmy równi w oczach Boga. Ktoś z was mógłby powiedzieć: «Ojcze Święty, ty i my to nie to samo». A właśnie tak, jestem jak każdy z was, wszyscy jesteśmy równi, jesteśmy braćmi! Nikt nie jest bezimienny: wszyscy tworzymy i budujemy Kościół. Zachęca nas to także do refleksji nad faktem, że jeśli brakuje cegiełki naszego życia chrześcijańskiego, brakuje czegoś pięknu Kościoła. Niektórzy mówią: «Ja z Kościołem nie mam nic wspólnego», ale w ten sposób odpada cegiełka jednego życia z tej pięknej Świątyni. Nikt nie może sobie pójść, wszyscy musimy wnosić w Kościół nasze życie, nasze serce, naszą miłość, naszą myśl, naszą pracę: wszyscy razem.

Chciałbym zatem, abyśmy zadali sobie pytanie: jak przeżywamy to, że jesteśmy Kościołem? Jesteśmy żywymi kamieniami czy jesteśmy, żeby tak powiedzieć, kamieniami zmęczonymi, znudzonymi, obojętnymi? Czy zwróciliście uwagę, jaki smutny jest widok chrześcijanina zmęczonego, znudzonego, obojętnego? Taki chrześcijanin to nie to, chrześcijanin musi być żywy, pełen radości z tego, że jest chrześcijaninem; musi żyć tym pięknem, że należy do ludu Bożego, którym jest Kościół. Czy otwieramy się na działanie Ducha Świętego, by odgrywać czynną rolę w naszych wspólnotach, czy też zamykamy się w sobie, mówiąc: «Mam tyle rzeczy do zrobienia, to nie moje zadanie»?

Niech Pan da nam wszystkim swoją łaskę, swoją siłę, abyśmy mogli być głęboko zjednoczeni z Chrystusem, który jest kamieniem węgielnym, filarem, fundamentem naszego życia i całego życia Kościoła. Módlmy się, aby ożywiał nas zawsze Jego Duch i byśmy byli zawsze żywymi kamieniami Jego Kościoła”.

Drodzy bracia i siostry! Trzeba nam więc odczytać całą głęboką wymowę dzisiejszego święta, aby lepiej zrozumieć do czego nas wzywa i o czym nam przypomina.

Nad drzwiami głównymi frontonu oborskiej świątyni widnieje łaciński napis:

„Deo Optimo Maximo

In honorem Beatae Dei Genitrix Virginis Mariae

De Monte Carmelo

RENOVATUM

Anno Domini MDCCXCV (1795)”.

W tłumaczeniu słowa te znaczą:

„Na chwałę i uwielbienie Bogu Najlepszemu i Najwyższemu oraz ku czci Błogosławionej Bożej Rodzicielki Dziewicy Maryi z Góry Karmel świątynię tę odnowiono w Roku Pańskim 1795”.

Ten napis z końca XVIII wieku mówi nam o odnowieniu tej świątyni poświęconej Bogu i dedykowanej szczególnej opiece i orędownictwu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Z pewnością nie było to jedyne odnowienie tej karmelitańskiej świątyni. Przypomnę, że zaledwie tydzień temu zostały rozebrane rusztowania po ostatnim odnowieniu frontonu oborskiego kościoła.

Drodzy Moi! Wspomniany przeze mnie napis umieszczony nad drzwiami do kościoła stanowi świadectwo stałej troski karmelitów o stan tej zabytkowej świątyni, ale przypomina nam także o potrzebie ciągłej odnowy duchowej tej świątyni jaką stał się każdy z nas w dniu naszego chrztu.

Chrześcijanin jest świątynią Boga, „miejscem świętym”, „chodzącym tabernakulum”, Bóg w nim przebywa. Jeśli mamy świadomość tej rzeczywistości, traktujemy poważnie swoje życie, traktujemy poważnie zmaganie z grzechem i powołanie do świętości. Pamiętamy, że od chwili chrztu jesteśmy poświęconą Bogu świątynią, a trwając w grzechu dokonujemy profanacji tej świątyni.

Jeśli Bóg nie znajdzie miejsca w moim sercu i w moim życiu, to na nic się zdadzą wszelkie świątynie, choćby najwspanialsze i ze szczerego złota.

Do budowy i renowacji kościoła z cegły, drewna czy betonu można zatrudnić wykonawcę, ale przy budowie i odnowie żywej świątyni, w której mieszka i działa Bóg, nikt nas nie wyręczy.

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus z miłością wzywa nas do stałej troski o stan naszego sumienia i ciągłego oczyszczenia świątyni naszej duszy z brudu grzechów i wad oraz przyozdabianiu jej kwiatami cnót.

On sam dokonuje tego, ale zawsze przy naszej współpracy, szczególnie, gdy z pokorą i skruchą przystępujemy do kratek konfesjonału i z pomocą Jego łaski podejmujemy trud codziennej walki z naszymi słabościami.

O tym przypominał tutaj nieustannie zmarły w opinii świetości Ojciec Wincenty Kruszewski OCarm. (1843-1922), jako prawdziwy więzień konfesjonału i wierny sługa Sakramentu Pojednania.

Troska o zbawienie dusz, o Bożą świątynię w ludzkich sercach, pochłaniała Go całkowicie.

Dlatego niestrudzenie wzywał do nawrócenia i przypominał, że tym, co niszczy Bożą świątynię w każdym z nas jest trwanie w grzechu śmiertelnym, w zatwardziałości serca, we wzajemnej nienawiści i braku przebaczenia, oraz obojętności na potrzeby bliźnich.

Drodzy bracia i siostry!

Każdy z nas powinien zapytać samego siebie: „Czy mam głęboką świadomość tego, że od chwili chrztu świętego jestem Bożą świątynią? Co dla mnie znaczy fakt bycia świątynią Boga żywego, mieszkaniem Bożego Ducha? Czy nie usiłuję czasami tej świątyni zamienić na galerię handlową, halę sportową, dworzec kolejowy, kino, salę teatralną, park rozrywki i inne, wcześniej usuwając z niej Pana Boga i zacierając wszelkie, nawet najmniejsze, ślady Jego obecności? Czy zdaję sobie sprawę, że w świątyni, którą jestem, nie tylko akty religijne, ale również czynności świeckie, które podejmuję, powinny być ku chwale Pana Boga i dobru moich bliźnich? Czy uświadamiam sobie, że każdy grzech jest profanacją tej świątyni, taką próbą zamachu na Boże życie we mnie, na świętość mego życia? Czy ją systematycznie z tych grzechów oczyszczam w sakramencie pokuty? Czy nie usiłuję jej „sprawiedliwie” podzielić na pół, jedną część dla tego, co Boże, drugą dla tego, co świeckie, gdzie będę czynił, co mi się podoba, a nie koniecznie podoba się Panu Bogu i sprawia dobro innym? Czy dbam o piękno i godność świątyni swego życia? Czy widziałem, jak żałośnie wyglądają zniszczone, zrujnowane, zdewastowane świątynie, świątynie bez życia? Czy mam ambicję być świątynią tętniącą życiem ku chwale Boga i pożytkowi moich braci i sióstr?” (ks. Ryszard Stankiewicz SDS).

Drodzy bracia i siostry! Do czego jeszcze wzywa nas dzisiaj Chrystus?

O świątyni swego ciała Jezus rzekł: Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział (por. J 2,19-22).

Także nasze ludzkie ciała zostaną na końcu świata chwalebnie odbudowane (por. 1Kor 15,35-58), gdy często łączyć się będziemy z Chrystusem w komunii świętej. Albowiem Pan obiecał: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”.

„Ta gwarancja przyszłego zmartwychwstania wypływa z faktu, że Ciało Syna Bożego, pozostawione jako pokarm, jest chwalebnym Ciałem Zmartwychwstałego” – uczy św. Jan Paweł II. Pewnego dnia siostra Faustyna usłyszała słowa Chrystusa: „Chcę ci powiedzieć, że to życie wiekuiste musi się już tu na ziemi zapoczątkować przez Komunię świętą. Każda Komunia święta czyni cię zdolniejszą do obcowania przez całą wieczność z Bogiem” (Dz 1810).

Pewien starszy kapłan powiedział: „Towarzyszyłem wielu ludziom, którzy stawiali ostatni krok w stronę wieczności. Wśród nich byli profesorowie, artyści, ludzie wybitni i najzwyklejsi. Nigdy nie spotkałem człowieka, który by w ostatnim momencie życia żałował czasu spędzonego w kościele. Nie spotkałem człowieka, który by obejmując spojrzeniem całe życie żałował, że chodził na Mszę św., słuchał kazań i modlił się w kościele. Przeciwnie, często moi rozmówcy żałowali, że za mało czasu spędzili w kościele”.

Bracia i Siostry! Nie lekceważmy tego pouczającego świadectwa. W chwili ostatniej, najlepiej widać to, co ważne.

Film ,,Pokuta” w reżyserii Tengiza Abuładze stanowi gorzki rozrachunek ze stalinizmem. Ostatnia scena filmu ukazuje kobietę w oknie, którą przechodząca obok staruszka pyta, czy ta droga prowadzi do kościoła. Kiedy dowiaduje się, że przy tej ulicy nie ma kościoła, staruszka odpowiada: „Co jest warta droga, która nie prowadzi do kościoła?”.

Dzisiaj te słowa możemy odnieść do nowych zgubnych ideologii, inspirowanych przez szatana – ojca kłamstwa, którymi próbuje on owładnąć ludzkie serca i umysły, szczególnie młodego pokolenia, aby przez grzech oddalić je od Boga i doprowadzić do zguby wiecznej.

Na jednym z konfesjonałów w Watykanie umieszczona została sentencja, która zwraca się do Boga w następujących słowach: „Oddalić się od Ciebie to upaść, do Ciebie powrócić to powstać. Trwać w Tobie to żyć”.

Odnowiona fasada – ściana wejściowa oborskiej świątyni niech będzie dla nas wezwaniem do odnowy naszej osobistej relacji z Chrystusem Zmartwychwstałym, obecnym i działającym w Kościele, do spotkania z Nim w sakramencie spowiedzi, w niedzielnej Eucharystii, częstej komunii świętej i adoracji oraz większego zaangażowania w dzielenie się radością tego spotkania i życia Ewangelią, z tymi, którzy razem z nami tworzą wspólnotę parafialną i tymi, którzy Go jeszcze nie spotkali i nie doświadczyli Jego miłującej obecności w Kościele.

Trzeba abyśmy własnym przykładem i pięknem chrześcijańskiego życia pomogli im utkwić wzrok w Chrystusie, doświadczyć radości spotkania z Nim i odnaleźć w Kościele prawdziwy Dom, w którym Maryja Matka gromadzi swoje dzieci powierzone Jej przez Chrystusa w testamencie z krzyża i jednoczy w miłości Jego Serca.

„Prośmy Maryję, aby swoim wstawiennictwem pomogła nam stać się, jak Ona, «domem Boga», żywą świątynią Jego miłości.” (pap. Benedykt XVI). Amen.

o. Piotr Męczyński OCarm.

Obory, 25 października A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio