Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!
Zgodnie z kalendarzem liturgicznym w ostatnią
niedzielę października wspominamy rocznicę poświęcenia naszego kościoła –
naszej parafialnej świątyni, w której gromadzimy się, „aby słuchać Słowa
Bożego, zanosić modlitwy błagalne, wielbić Boga, a przede wszystkim sprawować
sakramenty i gdzie przechowuje się Najświętszy Sakrament Eucharystii” (Dekret
Świętej Kongregacji Sakramentów i Kultu Bożego z 29 maja 1977 r.).
Papież Benedykt XVI uczy: „Słowo Boże (…)
przypomina zasadniczą prawdę: świątynia z cegieł jest symbolem żywego Kościoła,
wspólnoty chrześcijańskiej, którą już apostołowie Piotr i Paweł w swoich
listach określali jako «budowlę duchową», wzniesioną przez Boga z «żywych
kamieni», którymi są chrześcijanie, na jedynym fundamencie, którym jest Jezus
Chrystus, porównywany do «kamienia węgielnego» (por. 1 Kor 3, 9-11.16-17; 1 P
2, 4-8; Ef 2, 20-22). «Bracia, wy zaś jesteście (...) Bożą budowlą», pisze św.
Paweł, i dodaje: «Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście» (1 Kor 3, 9 i
17). (…)
Jednakże uroczystość ta przypomina nam
również o znaczeniu budowli materialnych, w których wspólnoty gromadzą się, by
wysławiać Boga. Każda wspólnota ma zatem obowiązek dbać o swoje budynki
sakralne, które stanowią cenne dziedzictwo religijne i historyczne. Prośmy więc
o wstawiennictwo Najświętszą Maryję, aby pomogła nam stać się, jak Ona, «domem
Boga», żywą świątynią Jego miłości”.
Przypomnijmy, że w roku 1605 małżonkowie
Łukasz i Anna Rudzowscy, właściciele Obór, postanowili dla własnej i swych
poddanych wygody i duchowego pożytku wznieść kościół i klasztor i obsadzić go
zakonnikami. Fundatorzy wybrali karmelitów z Bydgoszczy.
Uroczystej konsekracji, czyli poświęcenia
oborskiej świątyni dokonał w roku 1694 biskup pomocniczy płocki Ludwik
Tolibowski.
Świątynia w Oborach otrzymała tytuł
Nawiedzenia NMP, o czym przypomina okrągły obraz – tzw. tondo umieszczone w
zwieńczeniu ołtarza głównego pod sklepieniem. W ołtarzowym tronie zaś znalazła
się Pieta, przyniesiona przez karmelitów z Bydgoszczy dla ozdobienia nowej
fundacji. Wsławiona łaskami figura Matki Bożej Bolesnej stała się największym
skarbem i ozdobą Oborskiego Sanktuarium, a Jej skronie ozdobiły papieskie
korony nałożone przez Prymasa Tysiąclecia w dniu 18 lipca 1976 roku. W tym roku
świętujemy złoty jubileusz tego radosnego wydarzenia.
Wdzięczną pamięcią przed Bogiem obejmujemy
dzisiaj wszystkich fundatorów, budowniczych i dobrodziejów oborskiej świątyni.
Dziękujemy za wszystkich, którzy na przestrzeni wieków starali się o ciągłe
odnawianie i upiększanie tego Domu Bożego.
Należy podkreślić, że losy tego kościoła i
klasztoru zawsze były mocno związane z losami ludu Bożego tej Ziemi, z losami
całego polskiego narodu. Tak było w czasie potopu szwedzkiego, zaboru
rosyjskiego, tak było w czasie okupacji hitlerowskiej, tak było po wojnie w
czasie represji ze strony komunistycznego reżimu.
Wiara i miłość, tych wszystkich, którzy tutaj
żyli i pielgrzymowali, oraz tych, którzy wiernie strzegli Cudownej Figury,
okazywała się zawsze silniejsza od represji i nienawiści bezbożnych
prześladowców.
Przypominał o tym Błogosławiony Stefan
Wyszyński, gdy – nakładając złote korony na skronie Mater Dolorosa i
spoczywającego w Jej ramionach Boskiego Odkupiciela – mówił:
„Oto ustał smutek, przeszły burze dziejowe,
a świątynia, która nieraz płonęła, stoi odbudowana wytrwale
i cierpliwie przez zasłużonych stróżów Sanktuarium, Ojców Karmelitów.
Wszystkie męki minęły, a w Sanktuarium Oborzańskim trwa nadal
spokojnie Maryja...”.
Pani Bolesna dana nam przez Chrystusa w
testamencie z krzyża za Matkę trwa tutaj wiernie ze swoimi dziećmi, pociesza i
podtrzymuje w chwilach próby, pomaga w dochowaniu wierności chrzcielnemu
przymierzu z Bogiem i zachowaniu dziedzictwa wiary ojców, niestrudzenie
prowadzi nas do miłosiernego Serca Zbawiciela czekającego na nas w osobie
kapłana przy kratkach konfesjonału i jak wieczna lampka wskazuje nam źródło
życia ukryte w tabernakulum ołtarza – Jezusa obecnego w Świętej Hostii.
Ktoś powiedział: „Ja tu nie przychodzę jak do
muzeum, by nasycić się zabytkami, zapachem przeszłości, dotknąć dorobku
tradycji, ale przede wszystkim kieruję moją uwagę i serce na tego, który tu
zawsze jest, dzień i noc, w Najświętszym Sakramencie”.
W odczytanej przed chwilą Ewangelii widzimy
naszego Pana, jak przychodzi do świątyni jerozolimskiej, a „sporządziwszy sobie
bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich sprzedających, także baranki i woły,
porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał”. Mówił do nich: „zabierzcie
to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!”.
Drodzy bracia i siostry! Co chce nam dzisiaj powiedzieć Pan Jezus, do czego
nas wzywa tą zdecydowaną i bezkompromisową postawą.
Święta Siostra Faustyna Kowalska, Apostołka
Bożego Miłosierdzia, w swoim Dzienniczku napisała: „O, gdyby dusze wszystkie
wiedziały, Kto mieszka w świątyniach naszych, to nie byłoby tyle zniewag i
nieuszanowania w tych miejscach świętych” (Dz. 409).
Te słowa Mistyczki z Krakowa pomagają nam
zrozumieć zdecydowaną postawę Chrystusa ukazaną w dzisiejszej Ewangelii. Także
i nam powinna towarzyszyć stała troska i gorliwość o Dom Boży.
Musimy także pamiętać, że nie chodzi tu tylko
o tę świątynię materialną w której się gromadzimy w Dzień Pański na sprawowaniu
Eucharystii.
Św. Paweł Apostoł przypomina: „Czyż nie
wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? (...) Świątynia
Boga jest święta, a wy nią jesteście” (1Kor 3,16-17).
A zatem nie tylko chodzi o tę świątynię
materialną w której spotykamy się na modlitwie i oddajemy Bogu kult publiczny,
w której słuchamy Słowa Bożego, przyjmujemy sakramenty Kościoła i sprawowana
jest Najświętsza Ofiara Mszy Świętej. Jak uczy św. Cezary z Arles: „Bóg mieszka
nie tylko w „świątyniach zbudowanych ręką ludzką”, nie tylko w domu uczynionym
z drzewa i kamieni, ale przede wszystkim w duszy, stworzonej na obraz Boga ręką
samego Stwórcy. (...) Jakimi chcemy oglądać kościół, ilekroć doń przychodzimy,
tak też powinniśmy przygotować nasze dusze. Chcesz, aby bazylika była piękna?
Nie zaśmiecaj swej duszy brudem grzechów. (...) Podobnie jak ty wchodzisz do
tego oto kościoła, tak Bóg pragnie wejść do świątyni twej duszy”. Św. Jan Paweł II przypominał: „Świątynia Boga to przede wszystkim człowiek, który wierzy i kocha. Ale ta świątynia potrzebuje codziennego oczyszczenia”. "Również w naszym życiu Pan chce przewrócić „stoły” egoizmu, zazdrości, obmowy, przywiązania do rzeczy ziemskich – i uczynić nasze wnętrze prawdziwym domem modlitwy. Jest to proces czasem bolesny, ale konieczny, prowadzący do pokoju i bliskości z Bogiem. Sakrament pokuty i pojednania jest nam dany po to, aby oczyszczać świątynie, którymi jesteśmy, ze wszystkiego, co nie jest zgodne ze świętością Boga” (o. Patryk Reczek CSsR). Papież Franciszek podkreśla: „Kościół nie jest organizacją charytatywną ani instytucją społeczną, lecz wspólnotą ludzi, którzy doświadczyli miłości Boga i pozwalają, by ta miłość w nich zamieszkała”. A Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina: „Chrystus żyje w swoim Kościele jako w świątyni, a wierni są żywymi kamieniami tej budowli”. "Każdy z nas jest więc odpowiedzialny za piękno tej duchowej świątyni: przez modlitwę, dobroć, czystość serca i miłość do drugiego człowieka. Kościół jest rzeczywistością bosko-ludzką, w której przeplata się świętość Boga i grzeszność człowieka. Ważne jest, byśmy uświadomili sobie, że od każdego z nas zależy, jak ludzie będą postrzegać Kościół, ponieważ widzą go w nas – wierzących. Im więcej świętości, dobra i miłości będzie w moim życiu, tym piękniejszy będzie Kościół” (o. Patryk Reczek CSsR). Papież Franciszek w katechezie wygłoszonej 26
czerwca 2013 r. powiedział: „Jesteśmy żywymi kamieniami budowli Boga, zjednoczonymi głęboko z Chrystusem,
który jest kamieniem ją wspierającym i wspiera także nas. Co to oznacza?
Oznacza, że świątynią jesteśmy my, to my jesteśmy żywym Kościołem, żywą
świątynią, a kiedy przebywamy razem, jest wśród nas także Duch Święty, który
pomaga nam wzrastać jako Kościół. Nie jesteśmy odizolowani od siebie, lecz
jesteśmy ludem Bożym: taki jest Kościół!
I to Duch Święty swoimi darami tworzy
różnorodność. To jest ważne: co robi Duch Święty pośród nas? Tworzy
różnorodność, która jest bogactwem Kościoła, i jednoczy wszystko i wszystkich,
aby zbudować duchową świątynię, w której nie składamy ofiar materialnych, lecz
samych siebie, nasze życie (por. 1 P 2, 4-5).
Kościół to nie splot rzeczy i interesów, lecz
Świątynia Ducha Świętego, Świątynia, w której działa Bóg, Świątynia, w
której każdy z nas przez dar chrztu jest żywym kamieniem. Mówi nam to, że nikt
nie jest bezużyteczny w Kościele, i jeśli ktoś czasem mówi do drugiego: «Idź do
domu, jesteś bezużyteczny», jest to nieprawda, bo nikt nie jest bezużyteczny w
Kościele, wszyscy jesteśmy niezbędni, by zbudować tę Świątynię. Nikt nie jest
drugorzędny. Nikt nie jest najważniejszy w Kościele, wszyscy jesteśmy równi w
oczach Boga. Ktoś z was mógłby powiedzieć: «Ojcze Święty, ty i my to nie to
samo». A właśnie tak, jestem jak każdy z was, wszyscy jesteśmy równi, jesteśmy
braćmi! Nikt nie jest bezimienny: wszyscy tworzymy i budujemy Kościół. Zachęca
nas to także do refleksji nad faktem, że jeśli brakuje cegiełki naszego życia
chrześcijańskiego, brakuje czegoś pięknu Kościoła. Niektórzy mówią: «Ja z
Kościołem nie mam nic wspólnego», ale w ten sposób odpada cegiełka jednego
życia z tej pięknej Świątyni. Nikt nie może sobie pójść, wszyscy musimy wnosić
w Kościół nasze życie, nasze serce, naszą miłość, naszą myśl, naszą pracę:
wszyscy razem.
Chciałbym zatem, abyśmy zadali sobie pytanie:
jak przeżywamy to, że jesteśmy Kościołem? Jesteśmy żywymi kamieniami czy
jesteśmy, żeby tak powiedzieć, kamieniami zmęczonymi, znudzonymi, obojętnymi?
Czy zwróciliście uwagę, jaki smutny jest widok chrześcijanina zmęczonego,
znudzonego, obojętnego? Taki chrześcijanin to nie to, chrześcijanin musi być
żywy, pełen radości z tego, że jest chrześcijaninem; musi żyć tym pięknem, że
należy do ludu Bożego, którym jest Kościół. Czy otwieramy się na działanie
Ducha Świętego, by odgrywać czynną rolę w naszych wspólnotach, czy też zamykamy
się w sobie, mówiąc: «Mam tyle rzeczy do zrobienia, to nie moje zadanie»?
Niech Pan da nam wszystkim swoją łaskę, swoją
siłę, abyśmy mogli być głęboko zjednoczeni z Chrystusem, który jest kamieniem
węgielnym, filarem, fundamentem naszego życia i całego życia Kościoła. Módlmy
się, aby ożywiał nas zawsze Jego Duch i byśmy byli zawsze żywymi kamieniami
Jego Kościoła”.
Drodzy bracia i siostry! Trzeba nam więc
odczytać całą głęboką wymowę dzisiejszego święta, aby lepiej zrozumieć do czego
nas wzywa i o czym nam przypomina.
Nad drzwiami głównymi frontonu oborskiej
świątyni widnieje łaciński napis:
„Deo Optimo Maximo
In honorem Beatae Dei
Genitrix Virginis Mariae
De Monte Carmelo
RENOVATUM
Anno Domini MDCCXCV
(1795)”.
W tłumaczeniu słowa te znaczą:
„Na chwałę i uwielbienie Bogu Najlepszemu i
Najwyższemu oraz ku czci Błogosławionej Bożej Rodzicielki Dziewicy Maryi z Góry
Karmel świątynię tę odnowiono w Roku Pańskim 1795”.
Ten napis z końca XVIII wieku mówi nam o
odnowieniu tej świątyni poświęconej Bogu i dedykowanej szczególnej opiece i
orędownictwu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Z pewnością nie było to
jedyne odnowienie tej karmelitańskiej świątyni. Przypomnę, że zaledwie tydzień
temu zostały rozebrane rusztowania po ostatnim odnowieniu frontonu oborskiego
kościoła.
Drodzy Moi! Wspomniany przeze mnie napis
umieszczony nad drzwiami do kościoła stanowi świadectwo stałej troski
karmelitów o stan tej zabytkowej świątyni, ale przypomina nam także o potrzebie
ciągłej odnowy duchowej tej świątyni jaką stał się każdy z nas w dniu naszego
chrztu.
Chrześcijanin jest świątynią Boga, „miejscem
świętym”, „chodzącym tabernakulum”, Bóg w nim przebywa. Jeśli mamy świadomość
tej rzeczywistości, traktujemy poważnie swoje życie, traktujemy poważnie
zmaganie z grzechem i powołanie do świętości. Pamiętamy, że od chwili chrztu
jesteśmy poświęconą Bogu świątynią, a trwając w grzechu dokonujemy profanacji
tej świątyni.
Jeśli Bóg nie znajdzie miejsca w moim sercu i
w moim życiu, to na nic się zdadzą wszelkie świątynie, choćby najwspanialsze i
ze szczerego złota.
Do budowy i renowacji kościoła z cegły,
drewna czy betonu można zatrudnić wykonawcę, ale przy budowie i odnowie żywej
świątyni, w której mieszka i działa Bóg, nikt nas nie wyręczy.
W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus z miłością
wzywa nas do stałej troski o stan naszego sumienia i ciągłego oczyszczenia
świątyni naszej duszy z brudu grzechów i wad oraz przyozdabianiu jej kwiatami
cnót.
On sam dokonuje tego, ale zawsze przy naszej
współpracy, szczególnie, gdy z pokorą i skruchą przystępujemy do kratek
konfesjonału i z pomocą Jego łaski podejmujemy trud codziennej walki z naszymi
słabościami.
O tym przypominał tutaj nieustannie zmarły w
opinii świetości Ojciec Wincenty Kruszewski OCarm. (1843-1922), jako prawdziwy
więzień konfesjonału i wierny sługa Sakramentu Pojednania.
Troska o zbawienie dusz, o Bożą świątynię w
ludzkich sercach, pochłaniała Go całkowicie.
Dlatego niestrudzenie wzywał do nawrócenia i
przypominał, że tym, co niszczy Bożą świątynię w każdym z nas jest trwanie w
grzechu śmiertelnym, w zatwardziałości serca, we wzajemnej nienawiści i braku
przebaczenia, oraz obojętności na potrzeby bliźnich.
Drodzy bracia i siostry!
Każdy z nas powinien zapytać samego siebie:
„Czy mam głęboką świadomość tego, że od chwili chrztu świętego jestem Bożą
świątynią? Co dla mnie znaczy fakt bycia świątynią Boga żywego, mieszkaniem
Bożego Ducha? Czy nie usiłuję czasami tej świątyni zamienić na galerię
handlową, halę sportową, dworzec kolejowy, kino, salę teatralną, park rozrywki
i inne, wcześniej usuwając z niej Pana Boga i zacierając wszelkie, nawet
najmniejsze, ślady Jego obecności? Czy zdaję sobie sprawę, że w świątyni, którą
jestem, nie tylko akty religijne, ale również czynności świeckie, które
podejmuję, powinny być ku chwale Pana Boga i dobru moich bliźnich? Czy
uświadamiam sobie, że każdy grzech jest profanacją tej świątyni, taką próbą
zamachu na Boże życie we mnie, na świętość mego życia? Czy ją systematycznie z
tych grzechów oczyszczam w sakramencie pokuty? Czy nie usiłuję jej
„sprawiedliwie” podzielić na pół, jedną część dla tego, co Boże, drugą dla
tego, co świeckie, gdzie będę czynił, co mi się podoba, a nie koniecznie podoba
się Panu Bogu i sprawia dobro innym? Czy dbam o piękno i godność świątyni swego
życia? Czy widziałem, jak żałośnie wyglądają zniszczone, zrujnowane,
zdewastowane świątynie, świątynie bez życia? Czy mam ambicję być świątynią
tętniącą życiem ku chwale Boga i pożytkowi moich braci i sióstr?” (ks.
Ryszard Stankiewicz SDS).
Drodzy
bracia i siostry! Do czego jeszcze wzywa nas dzisiaj Chrystus?
O świątyni swego ciała Jezus rzekł: Ja w
trzech dniach wzniosę ją na nowo. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie
uczniowie Jego, że to powiedział (por. J 2,19-22).
Także nasze ludzkie ciała zostaną na końcu
świata chwalebnie odbudowane (por. 1Kor 15,35-58), gdy często łączyć się
będziemy z Chrystusem w komunii świętej. Albowiem Pan obiecał: „Kto spożywa
moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu
ostatecznym”.
„Ta gwarancja przyszłego zmartwychwstania
wypływa z faktu, że Ciało Syna Bożego, pozostawione jako pokarm, jest
chwalebnym Ciałem Zmartwychwstałego” – uczy św. Jan Paweł II. Pewnego dnia
siostra Faustyna usłyszała słowa Chrystusa: „Chcę ci powiedzieć, że to życie wiekuiste
musi się już tu na ziemi zapoczątkować przez Komunię świętą. Każda Komunia
święta czyni cię zdolniejszą do obcowania przez całą wieczność z Bogiem” (Dz 1810).
Pewien starszy kapłan powiedział: „Towarzyszyłem
wielu ludziom, którzy stawiali ostatni krok w stronę wieczności. Wśród nich
byli profesorowie, artyści, ludzie wybitni i najzwyklejsi. Nigdy nie spotkałem
człowieka, który by w ostatnim momencie życia żałował czasu spędzonego w
kościele. Nie spotkałem człowieka, który by obejmując spojrzeniem całe życie
żałował, że chodził na Mszę św., słuchał kazań i modlił się w kościele.
Przeciwnie, często moi rozmówcy żałowali, że za mało czasu spędzili w kościele”.
Bracia i Siostry! Nie lekceważmy tego
pouczającego świadectwa. W chwili ostatniej, najlepiej widać to, co ważne.
Film ,,Pokuta” w reżyserii Tengiza Abuładze
stanowi gorzki rozrachunek ze stalinizmem. Ostatnia scena filmu ukazuje kobietę
w oknie, którą przechodząca obok staruszka pyta, czy ta droga prowadzi do
kościoła. Kiedy dowiaduje się, że przy tej ulicy nie ma kościoła, staruszka
odpowiada: „Co jest warta droga, która nie prowadzi do kościoła?”.
Dzisiaj te słowa możemy odnieść do nowych
zgubnych ideologii, inspirowanych przez szatana – ojca kłamstwa, którymi
próbuje on owładnąć ludzkie serca i umysły, szczególnie młodego pokolenia, aby
przez grzech oddalić je od Boga i doprowadzić do zguby wiecznej.
Na jednym z konfesjonałów w Watykanie
umieszczona została sentencja, która zwraca się do Boga w następujących
słowach: „Oddalić się od Ciebie to upaść, do Ciebie powrócić to powstać. Trwać
w Tobie to żyć”.
Odnowiona fasada – ściana wejściowa oborskiej
świątyni niech będzie dla nas wezwaniem do odnowy naszej osobistej relacji z
Chrystusem Zmartwychwstałym, obecnym i działającym w Kościele, do spotkania z
Nim w sakramencie spowiedzi, w niedzielnej Eucharystii, częstej komunii świętej
i adoracji oraz większego zaangażowania w dzielenie się radością tego spotkania
i życia Ewangelią, z tymi, którzy razem z nami tworzą wspólnotę parafialną i
tymi, którzy Go jeszcze nie spotkali i nie doświadczyli Jego miłującej obecności
w Kościele.
Trzeba abyśmy własnym przykładem i pięknem
chrześcijańskiego życia pomogli im utkwić wzrok w Chrystusie, doświadczyć
radości spotkania z Nim i odnaleźć w Kościele prawdziwy Dom, w którym Maryja
Matka gromadzi swoje dzieci powierzone Jej przez Chrystusa w testamencie z
krzyża i jednoczy w miłości Jego Serca.
„Prośmy Maryję, aby swoim wstawiennictwem
pomogła nam stać się, jak Ona, «domem Boga», żywą świątynią Jego miłości.” (pap.
Benedykt XVI). Amen.
o. Piotr Męczyński OCarm.
Obory, 25 października A. D. 2026
|