Drodzy w
Sercu Jezusa, bracia i siostry!
W
Oborskim Karmelu na jednym z korytarzy klasztornych wisi niezwykły obraz ukazujący
drogą nam Pietę z głównego ołtarza. Wizerunek Matki Bożej Bolesnej z Ciałem
Ukrzyżowanego Chrystusa został ręcznie wyklejony ziarnem zbóż (pszenicy,
jęczmienia, owsa i pszenżyta), oraz nasionami słonecznika, kolorowym grochem,
kaszą, pestkami śliwek i czereśni, itp. Obraz otacza piękna rama upleciona ze
słomy. Przez wiele lat obraz był wieszany przy ołtarzu polowym na Dożynkach
Parafialnych obchodzonych tradycyjnie podczas wrześniowego Odpustu Matki Bożej
Bolesnej. Obraz będący swoistą mozaiką Oborskiej Piety został wykonany
najprawdopodobniej zaraz po koronacji Cudownej Figury Matki Bożej Bolesnej,
której dokonał Prymas Tysiąclecia Bł. Stefan Wyszyński pamiętnego 18 lipca 1976
r.
Podobnie
jak wiele różnych ziaren i nasion odpowiednio połączonych utworzyło 50 lat temu
ten piękny dożynkowy obraz Maryi Bolesnej tak liczni parafianie i pielgrzymi z
różnych stron Polski gromadzący się w Jej Oborskim Sanktuarium, utworzyli w
ciągu tego 50 – lecia jedną Rodzinę Matki Bożej Bolesnej, Jej żywy obraz.
Podobnie
jak każde najmniejsze ziarno, tak każdy z Was, Drodzy Bracia i Siostry, został
wybrany przez Maryję, jest dla Niej ważny i potrzebny, w tworzeniu tej żywej
mozaiki, jaką stanowi nasza Oborska Rodzina Matki Bolesnej.
Do tego
obrazu Maryi Bolesnej wykonanego blisko pół wieku temu nawiązuje obraz
przekazany w darze wraz z wieńcem dożynkowym podczas tegorocznej uroczystości
odpustowej ku czci M. B. Bolesnej w niedzielę 20 września 2026 r.
W
informacji dołączonej do obrazu czytamy:
„W
jubileuszowym roku 50-lecia koronacji figury Matki Bożej Bolesnej, my,
mieszkańcy wsi Głęboczek, składamy u stóp Maryi wotum naszej wdzięczności –
wizerunek Matki Bożej Bolesnej, wykonany w całości z ziaren zbóż: m.in. z żyta,
owsa, kukurydzy i lnu.
Dzieło
to, stworzone przez mieszkankę naszej wsi, Emilię Wilkanowską, jest wyrazem
naszej wiary, wdzięczności i przywiązania do Maryi.
Każde
ziarno, z którego powstał ten wizerunek, niesie symbol naszych codziennych
trosk, radości, trudów, nadziei i modlitw.
Sercu
Maryi polecamy teraźniejszość i przyszłość naszej małej społeczności.
Mieszkańcy
wsi Głęboczek-2026.” Drodzy
Moi! O czym mówi nam ten piękny obraz Oborskiej Piety utworzony z ziaren
pszenicy, do czego nas wzywa?
„Jeżeli
ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli
obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24) – mówi Jezus.
Do tych
słów Chrystusa nawiązał Papież Franciszek podczas Audiencji Generalnej w dniu
12 kwietnia 2017 roku:
„Jezus
przyniósł na świat nową nadzieję i uczynił to na sposób nasienia: stał się
maluczkim, jak ziarno. Opuścił swoją niebieską chwałę, aby wejść między nas:
„padł w ziemię”. Ale to jeszcze nie wystarczało, aby przynieść owoc. Jezus żył
miłością aż do końca, dając się złamać przez śmierć, jak ziarno pod ziemią.
Właśnie tam, w skrajnym punkcie swego uniżenia – który jest również
najwznioślejszym punktem miłości – wzeszła nadzieja. (…)
Kiedy
wybieramy nadzieję Jezusa, to stopniowo odkrywamy, że zwycięskim sposobem życia
jest ów styl ziarna, pokornej miłości. Nie ma innej drogi, aby pokonać zło i
dać światu nadzieję”.
Najmilsi
bracia i siostry!
Drodzy
Przyjaciele Oborskiego Sanktuarium!
Jako
wierni czciciele Matki Bożej Bolesnej powinniśmy stawać się (osobiście i we
wspólnocie z innymi) coraz bardziej do Niej podobni, Jej całkowicie oddani, aby
mogła żyć i działać w nas, i przez nas. Szczególną pomocą i spoiwem łączącym
nas z Sercem naszej Niebieskiej Matki oraz wzajemnie ze sobą niech będzie udział
w piątkowej nowennie do M. B. Bolesnej i modlitewne rozważanie siedmiu boleści
Maryi oraz gorliwe naśladowanie przykładu Jej zjednoczenia z Boskim
Odkupicielem na Jego Via Crucis. Zjednoczeni ze sobą w miłości Jezusa i naszej
Niebieskiej Matki będziemy jak połączone ze sobą ziarenka na mozaice tworzącej
drogi nam wizerunek Oborskiej Piety. Tylko wtedy, gdy będziemy wierni naszej
miłości i oddaniu wobec Matki Bolesnej, będziemy Jej żywym obrazem, świadkami
Jej oddania Chrystusowi Cierpiącemu, którego spotykamy w bliźnim (por. Mt 25,
36); tylko wtedy staniemy się przedłużeniem Jej macierzyńskich ramion
wyciągniętych do wszystkich chorych i ubogich, których spotykamy na drodze
naszego życia i którzy z ufnością gromadzą się pod płaszczem Jej opieki w Oborskim
Sanktuarium, aby doświadczyć czułości Jej spojrzenia, mocy wstawiennictwa i
prawdziwego pocieszenia, aby wspólnie uchwycić się Jej macierzyńskiej dłoni i
podążać razem – jako dzieci Maryi i ”pielgrzymi nadziei” – kroczący śladami
Chrystusowej Paschy, „przez krzyż do chwały zmartwychwstania”.
II
Drodzy
bracia i siostry!
Historia
Oborskiej Piety ma w sobie wiele z ewangelicznej przypowieści o ziarnie
pszenicy, które wrzucone w ziemię obumiera, aby przynieść plon obfity.
W kronice
klasztornej czytamy:
„Było to we
wrześniu 1939 roku. Od pierwszych dni okupacji hitlerowskiej klasztor
w Oborach był sukcesywnie grabiony i celowo niszczony przez Niemców.
Okupanci przez cały okres okupacji poszukiwali zabytkowej figury Matki Boskiej
Bolesnej, cennego przedmiotu kultu i zabytku sztuki gotyckiej. Gdy Niemcy
zajęli klasztor, zaistniała obawa, że dopuszczą się znieważenia Cudownej
Figury. By temu zapobiec, br. Anastazy Szablewski po kryjomu wyniósł ją
z kościoła i ukrył tymczasowo u mieszkającej w pobliżu
Julii Putkiewicz.
Kilka dni
później przeniesiono ją na Kalwarię (czyli na wzniesienie, gdzie dzisiaj
znajduje się stary cmentarz) i zamurowano w jednej z katakumb.
Był to piętrowy grobowiec z kwaterami, tzn. wnękami na trumny ze zmarłymi.
W jednej z wnęk owej katakumby wsunięto drewnianą skrzynię
z figurą Matki Bolesnej i zamurowano. Lecz i tu nie pozostała
długo.
Po trzech
miesiącach została wyjęta z tego niezwykłego skarbca na kalwarii i przeniesiona
do Stalmierza, wsi położonej cztery kilometry od Obór. Skrzynia z Figurą
została tam zakopana głęboko w ziemi w budynku gospodarczym u jednego
z gospodarzy”.
Gdy
z początkiem 1945 r. ziemie polskie zostały uwolnione z pod okupacji
niemieckiej, nie było potrzeby dalszego ukrywania Cudownej Figury. Została
odkopana i przewieziona do klasztoru. Mogła powrócić znów na swe dawne miejsce
do głównego ołtarza w oborskiej świątyni.
Niestety.
Przechowywanie, poniewierka, wilgoć i susza wpłynęły na nią. Uległa
pewnemu uszkodzeniu i stało się koniecznym jej odnowienie. Zatroszczyli
się o to Ojcowie Karmelici, którzy wczesną wiosną 1945 roku ponownie
objęli swój klasztor.
Figura została
przewieziona do Krakowa i powierzona artyście rzeźbiarzowi w celu
odnowienia.
Po dwóch
tygodniach odnowiona Pieta wracała do Obór. Ale cóż to był za powrót! Tak
o tym pisze o. Jerzy Rutkowski, ówczesny przeor oborski:
„W roku 1945
wiosną jechało nas trzech członków zakonu OO. Karmelitów z Krakowa do
Obór. Bylem ja o. Jerzy Rutkowski,o. Bronisław Kącki i br. Anastazy
Szablewski. Wieźliśmy ze sobą dziewięć bagażów do formującego się dopiero na
nowo po wojnie Klasztoru Oborskiego. Jeden bagaż był najcenniejszy. Była to
drewniana paczka, a w niej starannie zapakowana Cudowna Figura Matki
Bolesnej z Obór. Wieźliśmy ją po odnowieniu z Krakowa. Na stacji
Toruń-Mokre pociąg transportowy, którym jechaliśmy stanął w nocy daleko od
stacji. Nim zdążyliśmy pozdejmować swe bagaże, stali już przy nich dwaj
żołnierze sowieccy, trudniący się, jak to często miało wtedy miejsce,
kradzieżą. Zaczęli rozbijać bagaże i szukać w nich stosownych dla
siebie rzeczy.
Przykro było
nam na to patrzeć. Najstraszniejsza jednak była jedna myśl: Co stanie się
z Cudowną Figurą Matki Bożej Bolesnej? Czy Jej nie znieważą? Czy nie
zechcą zrywać ozdobnych sukienek? Wszystkie bagaże porozbijano
i porozstrząsano, paczki jednak z Cudowną Figurą nie tknięto! Będąc
głęboko przekonanym, że to sama Maryja obroniła się przed zniewagą, opisuję to
zdarzenie”.
Cudowna Pieta
wróciła znów do Obór już odnowiona i została umieszczona w wielkim
ołtarzu. Nastał dzień odpustu Matki Bożej Szkaplerznej 1945 roku. Wszyscy
wiedzieli, że w tym dniu nastąpi pierwsze odsłonięcie Cudownej Figury.
„Miało się ono
odbyć o godzinie 9.00 przed uroczystą wotywą. Na długo przed oznaczoną
godziną kościół był przepełniony. Wszyscy z niecierpliwością czekali na
oznaczony czas. Wreszcie wyszedł z wotywą Najprzewielebniejszy Ojciec
Prowincjał Jan Konoba. Gdy klęknął wolno zaczęła się podnosić zasłona
i oczom zebranych ukazała się Cudowna Figura. Taką była sama, jak dawniej
przed wojną. Lud padł na kolana. Wszyscy wpatrzyli się w bolesne oblicze
Maryi. Tak bardzo od wielu lat pragnęli je ujrzeć! Tyle mieli Jej do
powiedzenia o swoich bólach, o prześladowaniach w czasie wojny,
o stracie swych najbliższych! Tyle mieli do Niej próśb, a Jej nie
było!”.
Prześladowana
była na równi z nimi! Podobnie jak wielu naszych Rodaków w czasie okupacji
hitlerowskiej także i Ona zeszła „do podziemia”, aby dać znak swojej czułej
miłości i bliskości ze swoimi cierpiącymi dziećmi. „Teraz spotkali Ją znów.
Witali Ją w ciszy długim rzewnym płaczem. W przejęciu tym nie
zauważono początkowo braku dwóch łez na twarzy Maryi, które się zatarły,
a artysta nie wiedząc o tym, ich nie odnowił”.
Drodzy bracia
i siostry, zgromadzeni u stóp Matki Bożej Bolesnej! Spójrzmy sercem na
oblicze Maryi. Te łzy, o których mówi nam kronikarz klasztorny nie zostały
zatarte, one zostały otarte. Otarła je wierna i gorąca miłość dzieci Bożych tej
Ziemi, które u boku karmelitów strzegły Jej Cudownej Figury. Teraz Matka
powróciła do swego domu, do swoich dzieci i Jej łzy zostały otarte. Pamięć
o tamtych bolesnych wydarzeniach jest ciągle żywa w sercach wiernych,
przynosząc pokrzepienie i umocnienie w trudnych chwilach. Ta która
wiernie stała obok krzyża Jezusowego na Golgocie, nigdy nas nie opuści. Tak jak
nie opuściła swego ludu, dzieląc jego łzy i boleści. Tak oto Matka Boża
została pocieszona, wróciła do swego Domu na oborskie wzgórze. Odtąd znów
spieszą wszyscy ze swymi trudnościami do Matki Bożej Bolesnej i zostają
pocieszeni.
A Ona, drodzy
bracia i siostry, patrzy dzisiaj na nas z miłością i zdaje się mówić:
Moje dzieci, nie bójcie się, jestem z wami. Wytrwajcie w wierze waszych
ojców, wspierani moim przykładem i macierzyńskim wstawiennictwem. We wszelkich
próbach i cierpieniach trwajcie wiernie przy moim Synu, w miłości Jego Serca
otwartego dla was na krzyżu, i pamiętajcie, że zgodnie z obietnicą Mego
Najdroższego Syna „smutek wasz przemieni się w radość”, po Wielkim Piątku przyjdzie
Niedziela Zmartwychwstania.
I oto nadszedł
wreszcie pamiętny dzień 18 lipca 1976 roku. Dzień uroczystej koronacji Cudownej
Figury Matki Bożej Bolesnej papieskimi koronami przez Prymasa Tysiąclecia, bł.
Stefana Wyszyńskiego. Na uroczystość zgromadziło się blisko 20 tys. wiernych.
O godzinie 11.00 uroczysta procesja wyruszyła z kościoła, wyniesiono
uroczyście figurę Matki Bożej Oborskiej do ołtarza polowego i umieszczono na
wysokim tronie. Nad figurą widniał napis: Oto Matka twoja i drugi napis
umieszczony u stóp Piety: Maryja króluje, uzdrawia, pociesza.
Drodzy Moi!
Tak było tu przez wieki, tak jest także dzisiaj. Zaświadczają o tym liczne wota
zdobiące ściany prezbiterium i świadectwa zapisane w Księdze łask i Cudów
Oborskiego Sanktuarium. Ta Księga jest ciągle otwarta, jak Serce naszej
Niebieskiej Matki, ciągle zapełnia się nowymi świadectwami łask i dobrodziejstw
otrzymanych od Boga za Jej przyczyną.
O. Albert
Urbański OCarm. karmelita, który od dziecka przychodził na to Święte Miejsce, podkreśla:
„Matka Boża
Bolesna, trzymająca w ramionach martwe Ciało umęczonego Syna, jest szczególnie
bliska ludziom strapionym i cierpiącym. Maryja doznała w swym życiu wiele
okrutnych cierpień, dlatego rozumie cierpienia ludzkie. Co więcej, nie tylko je
rozumie, ale w dobroci Swego kochającego Matczynego Serca pragnie pomóc i ulżyć
tym, którym jest ciężko. Nikt strapiony i udręczony nie wraca od Niej z pustymi
rękami. Ona wyprasza u Syna potrzebne łaski, leczy rany ciał i dusz ludzkich,
uczy godzić się z wolą Bożą i wierzyć…”.
„Maryja wszystkich do siebie
wzywa,
swojej miłości do nas nie
skrywa.
Czule przytula do Serca
swego,
Niebiańska Matka miłuje
każdego”.
(Barbara
Obczyńska).
Wspomniany wcześniej
O. Albert OCarm., powie nam jeszcze: „Ilekroć patrzeć będziemy w oblicze
Boleściwej Matki w oborskiej świątyni – dziękujmy Jej serdecznie za to, że
chciała być Jego Matką i naszą Matką, że z taką samą troskliwością z jaką
pochylała się niegdyś nad Ciałem umęczonego Syna, pochyla się dziś nad każdym z
nas, gotowa zawsze pomóc, wskazać drogę i prowadzić do domu Ojca Niebieskiego
oczekującego na powrót steranych ziemską wędrówką dzieci”.
Bracia i
Siostry! Na tej paschalnej drodze prowadzącej „przez krzyż do Nieba” Maryja
Bolesna jest naszą Matką i najpewniejszą Przewodniczką. Ona pierwsza przeszła
tę drogę razem ze swoim Synem i teraz wskazuje i pomaga przejść tę jedyną drogę
i bramę zbawienia wszystkim swoim dzieciom przekazanym Jej przez Chrystusa w
testamencie z krzyża. To droga ofiarnej miłości, całkowitego daru z siebie, na
kształt pszenicznego ziarna, które wpadłszy w ziemię musi obumrzeć, aby
przynieść plon obfity (por. J 12, 24). Wiemy, że to ziarno z ewangelicznej
przypowieści, które obumiera i wydaje plon obfity to przede wszystkim życie samego
Chrystusa, Syna Bożego, który z miłości ofiaruje się i umiera za nas na krzyżu
i plonem obfitym czynni odkupienie całego świata.
Kard.
Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, w Rozważaniu Drogi Krzyżowej
w 2005 r. napisał: „W chwili złożenia do grobu zaczyna wypełniać się słowo
Jezusa: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w
ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon
obfity” (J 12, 24). Jezus jest pszenicznym ziarnem, które obumiera. Z
obumarłego ziarna pszenicy bierze początek wielkie rozmnożenie chleba, które
trwa aż do skończenia świata: On jest chlebem życia, zdolnym w przeobfity
sposób zaspokoić głód całej ludzkości i dać jej życiowy pokarm, przedwieczne
Słowo Boga, które dla nas stało się ciałem i chlebem poprzez krzyż i
zmartwychwstanie. Nad pogrzebem Jezusa jaśnieje tajemnica Eucharystii”.
III
Drodzy
Moi! Słowa Chrystusa o „ziarnie pszenicy” prowadzą nas zatem do tajemnicy
Eucharystii, do tajemnicy Jego Paschy, czyli zbawczej męki, śmierci i
zmartwychwstania, która sakramentalnie uobecnia się dla nas na ołtarzu w każdej
Mszy Świętej. W jednej z pieśni wysławiających ten wielki dar śpiewamy:
„Panie
dobry jak chleb,
bądź
uwielbiony od swego Kościoła,
bo Tyś do
końca nas umiłował,
do końca
nas umiłował. (…)
Tyś za
nas życie swe na krzyżu oddał,
a w znaku
chleba z nami pozostałeś.
I dla nas
zawsze masz otwarte serce,
bo Ty do
końca nas umiłowałeś”.
W jednej
z pieśni na Komunię śpiewamy:
„Panie,
pragnienia ludzkich serc,
Ty
zaspokoisz sam.
Przyjdź,
Chlebie Żywy, Zbawco nasz,
Pszeniczny
Darze, przyjdź!”.
Drodzy
bracia i siostry! Naszym wzorem, źródłem i szczytem całego naszego
chrześcijańskiego życia jest zatem paschalne misterium męki, śmierci i
zmartwychwstania Chrystusa, Boga - Człowieka, który jako pierwszy przeszedł
drogę „pszenicznego ziarna”, które musi obumrzeć w tajemnicy krzyża, aby „wejść
do swej chwały” (por. Łk 24, 26) w blasku Zmartwychwstania i przynieść obfity
plon zbawienia dla wszystkich, którzy przez wiarę otwierają dla Niego swoje
serce i przyjmują w Chlebie dającym życie wieczne (por. J 6, 54).
Maryja
nazywana jest w polskiej tradycji Matką Boską Siewną. Zjednoczona z Jezusem w
Jego miłości i posłuszeństwie Ojcu, współcierpiąca ze swoim Synem na Jego Via
Crucis stała się hojnym siewcą „Pszenicznego Ziarna”, którym jest sam Jezus i
całkowicie upodobniła się do Niego. Stając pod krzyżem na Kalwarii, łączyła się
ze zbawczą Ofiarą Miłości swego najmilszego Syna i z miłością godziła się, aby
doznała ofiarniczego wyniszczenia Boska Żertwa zrodzona z Jej dziewiczego łona.
Ona – całkowicie zanurzona w paschalne misterium Chrystusa i zjednoczona z
tajemnicą obumarcia ”Pszenicznego Ziarna” – stała się chwalebną Matką
Zmartwychwstałego Pana, Matką Eucharystycznego Chleba dającego życie wieczne i
wszystkich, którzy Go przyjmują w tym sakramencie Miłości.
Drodzy
Moi! Naszym zadaniem jest stać się takim „ziarnem siewnym” – „ziarnem
pszenicznym” w Jej macierzyńskich dłoniach, które Ona zasiewa kiedy, gdzie i
jak chce. Ona – całkowicie zjednoczona z Ofiarą Miłości swego najmilszego Syna
na Kalwarii i Jego chwalebnym Zmartwychwstaniem – pomoże nam w coraz głębszym
przeżywaniu naszej chrzcielnej konsekracji, naszego zjednoczenia z paschalnym
misterium męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, które uobecnia się dla
nas sakramentalnie w Ofierze Mszy Świętej i wypełnia w komunii eucharystycznej
z naszym Panem. Ona, Matka Eucharystii, pomoże nam zjednoczyć się z Jezusem –
Hostią i współpracować z dziełem Chrystusowego odkupienia, stać się
„pszenicznym ziarnem”, które obumiera dla siebie, składa siebie w darze ofiarnej
miłości, aby wybłagać Boże miłosierdzie i przynieść obfity plon łaski w
ludzkich sercach zdobytych przez Pana mocą Jego Krwi przelanej na ołtarzu
krzyża. Z pomocą Maryi Bolesnej stojącej pod krzyżem Syna staniemy się
prawdziwymi siewcami „ziaren” Jego zbawczej miłości i miłosierdzia wobec
wszystkich ludzi, a szczególnie wobec biednych grzeszników oraz wszystkich
chorych, strapionych, ubogich i cierpiących.
Do tego
wzywają nas słowa pieśni:
„Jeden
chleb, co zmienia się w Chrystusa Ciało, z wielu ziaren pszenicznych się rodzi.
(…)
Jak ten
chleb, co złączył złote ziarna,
tak niech
miłość złączy nas ofiarna”.
Drodzy
Moi! Trzeba tu także podkreślić szczególną godność i misję ludzi chorych,
którzy trwając na modlitwie i łącząc swoje ludzkie cierpienia z męką Zbawiciela
upodabniają się do ewangelicznego „ziarna pszenicy”, które zasiane w ziemię
obumiera, aby wydać obfity plon dla Pana. To właśnie ludzie chorzy i nasi
czcigodni seniorzy, którzy nieustannie składają siebie Bogu w ofierze i trwają
na modlitwie w ciszy i ukryciu swego domu, jak ziarno pszenicy zasiane w
ziemię, zjednoczeni w miłości z Jezusem – Hostią są szczególnie cennymi
współpracownikami w zbawczym dziele Chrystusa, niezastąpionymi pomocnikami
kapłanów – Bożych żniwiarzy i hojnymi siewcami łask wysłużonych przez Ofiarę Boskiego
Odkupiciela.
Patrząc
na Jezusa ukrytego w Eucharystycznym Chlebie i jednocząc z Nim w częstej
komunii świętej przekonujemy się, że my także powinniśmy podążać „drogą
pszenicznego ziarna” i ofiarować siebie w darze miłości, aby stać się jak ten
Boski Chleb na ołtarzu, żeby inni żywili się naszą modlitwą, służbą i
ofiarowanym za nich cierpieniem, by mogli otrzymać łaskę nawrócenia i
postępować na drodze świętości. Gromadząc się przy ołtarzu Chrystusowej Ofiary
i trwając u stóp tabernakulum przekonujemy się o potrzebie «ukrytej i cichej
ofiary», jak ziarno pszenicy zasiane w ziemię.
Kard.
Joseph Ratzinger przy ostatniej Stacji Drogi Krzyżowej w 2005 roku modlił się
słowami: „Panie Jezu Chryste, w złożeniu do grobu swą śmierć uczyniłeś
pszenicznym ziarnem. Stałeś się obumarłym ziarnem pszenicy, które wydaje owoc z
biegiem czasu, aż po wieczność. Od grobu po wszystkie czasy jaśnieje obietnica
ziarna pszenicy. Opada niczym prawdziwa manna, chleb życia, w którym nam dajesz
samego siebie. Przedwieczne Słowo, poprzez wcielenie i śmierć, stało się słowem
bliskim. Dajesz się naszym dłoniom i sercom, aby Twe słowo wzrastało w nas i
przynosiło owoc. Dajesz siebie przez obumieranie ziarna pszenicy, abyśmy także
my nie bali się stracić życia, by je odnaleźć; abyśmy także my zaufali
obietnicy pszenicznego ziarna. Pomóż nam coraz bardziej miłować twą
eucharystyczną tajemnicę i czcić ją – żyć naprawdę Tobą, Chlebie z Nieba. Pomóż
nam stawać się Twą wonią, aby w tym świecie wyczuwało się ślady Twego życia.
Jak ziarno pszeniczne wschodzi z ziemi w postaci łodygi i kłosa, tak również Ty
nie mogłeś pozostać w grobie: grób jest pusty, ponieważ On, Ojciec, nie
„pozostawił Cię w Otchłani, ani Twe ciało nie uległo rozkładowi (Dz 2, 31, Ps
16, 10 LXX). Nie, Ty nie doświadczyłeś rozkładu. Zmartwychwstałeś czyniąc
miejsce dla ciała przemienionego w Sercu Boga. Dozwól nam radować się tą
nadzieją i nieść ją radośnie w świat. Uczyń nas świadkami Twego
zmartwychwstania”. Amen.
o.
Piotr Męczyński OCarm.
Obory, 20 września A. D. 2026
|