18.09.2026
Matka Boża Bolesna Matką i Wzorem dla wszystkich chorych - o. dr hab. Jerzy Skawroń OCarm.


Matka Boża Bolesna Matką i Wzorem dla wszystkich chorych 

Temat Matki Bożej Bolesnej (Stabat Mater) jako Matki i wzoru dla wszystkich chorych i cierpiących zajmuje miejsce wyjątkowe, głęboko zakotwiczone w teologii Krzyża i Misterium Paschalnego. Cierpienie nie jest absurdem ani ślepym losem, lecz sakramentalną drogą uświęcenia, na której Maryja staje się najpewniejszą Przewodniczką i Towarzyszką każdej osoby dotkniętej bólem.

Kiedy patrzymy na obraz Golgoty, nasz wzrok najpierw pada na Ukrzyżowanego. Ale Ewangelia mówi nam także o Tej, która tam stała: „A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego..." (J 19,25). Nie klęczała złamana, nie leżała w omdleniu – stała. I to jedno słowo kryje w sobie całą teologię cierpienia, jaką dziś chcę wam przybliżyć.

I. Stabat Mater – mężne stanie w bólu

Maryja pod krzyżem cierpiała mocą całej swojej osoby – Niepokalanej duszy i ciała. Jej ból był inny niż ból każdej matki, bo inna była Jej miłość i inna świętość. A jednak nie ma w Niej histerii, nie ma buntu, nie ma rozpaczy. Jest milczące trwanie, jest zgoda serca na to, co niepojęte – że Owoc Jej łona zostaje wydany na śmierć.

To jest pierwsza lekcja, jaką Maryja daje każdemu z nas: można stać w cierpieniu, nie uciekając od niego i nie dając się mu zniszczyć. Stać potrafi tylko ten, w kim płynie żywy strumień nadziei, że życie zwycięży śmierć. Maryja wie, co będzie za trzy dni. My często tego nie wiemy – i dlatego tak trudno nam stać, a tak łatwo upadać. „Trzeba na wzór Niepokalanej nie histeryzować w cierpieniu, lecz w cierpieniu stać”. Histeria, bunt czy ucieczka przed rzeczywistością są wyrazem wewnętrznego rozbicia i niedojrzałości. Maryja pod krzyżem nie mdleje, nie krzyczy w rozpaczy, nie oskarża oprawców; Ona stoi, współcierpiąc z Synem w milczeniu i pełnej godności. Postawa ta jest opisywana jako szkoła radykalnej wiary, posłuszeństwa i nadziei. Sprawia ona, że chrześcijanin nie pozwala ugiąć się i złamać pod ciężarem najtrudniejszych chwil życia i bolesnych doświadczeń.

„Stanie w cierpieniu” nie jest możliwe do zrealizowania o czysto ludzkich siłach. Kryje się za nim głęboki dynamizm nadprzyrodzony. „Stać w boleści potrafi tylko ten, w którego głębinach życia wewnętrznego płynie autentyczny strumień radości, nadziei zwycięstwa życia nad śmiercią”. Bez tego zakotwiczenia w nadziei zmartwychwstania cierpienie staje się destrukcyjną siłą, która rozbija psychikę i prowadzi do rozpaczy.

II. Ona nie przestała cierpieć wraz z nam

Kalwaria się skończyła, ale współcierpienie Maryi nie skończyło się wraz z Nią. Kiedy cierpi Kościół, kiedy cierpi choćby jeden z nas, Jej macierzyńskie serce nie pozostaje obojętne.

Radości i cierpienia Ludu Bożego nie są Jej obce – Ona w nich uczestniczy. Każda nasza łza, każda samotna noc, każdy krzyż niesiony po cichu w domu, w szpitalu, w sercu – wszystko to dotyka Matki. Nie patrzy na nas z dystansu nieba. Patrzy oczami, które kiedyś realnie płakały pod krzyżem, i kocha sercem, które realnie zostało przebite mieczem boleści.

III. Matka Miłosierdzia w naszych ciemnych nocach

Dlatego od wieków lud chrześcijański ucieka się do Niej w chwilach zagrożenia – w najstarszej znanej modlitwie wołamy: „Pod Twoją obronę uciekamy się". Nie jest to pobożny zwyczaj bez pokrycia. To odpowiedź wiary na to, kim Ona naprawdę jest: Matką, która nie zostawia samych tych, którzy cierpią razem z Jej Synem. To pod krzyżem, w godzinie konania Jezusa, wysłużyła nam łaskę, która i dziś, za Jej pośrednictwem, spływa na nasze życie – przynosząc pokój tam, gdzie go brakuje, i uzdrowienie tam, gdzie rana wydaje się nie do zagojenia.

IV. Jak przyjąć własny krzyż

Cierpienie bez Chrystusa jest absurdem. Prowadzi do rozpaczy albo do prób jego brutalnego usunięcia za wszelką cenę. Ale cierpienie przyjęte razem z Ukrzyżowanym, u stóp Matki, przestaje być bezsensownym ciężarem – staje się udziałem w dziele zbawienia świata.

Popatrzcie więc dziś na Maryję stojącą pod krzyżem. Wpatrujcie się w Nią wtedy, gdy własny krzyż wyda się wam za ciężki. Ona nie zdejmuje go z naszych ramion mocą magii. Ona stoi obok – tak jak stała obok swojego Syna – i prowadzi nas bezpiecznie przez ciemność nocy wiary ku porankowi zmartwychwstania. Nowy człowiek uczy się od Maryi traktowania własnego cierpienia (cielesnego, psychicznego czy duchowego) jako żertwy ofiarnej złączonej z Misterium Paschalnym Chrystusa. Nie jest to bezsensowny ból, lecz charyzmatyczny wkład w budowanie i uświęcanie Ciała Mistycznego, czyli Kościoła (por. Kol 1, 24).

W życiu duchowym nieuchronnie pojawiają się momenty oschłości, kryzysów, bolesnego osamotnienia i „nocy ducha. Kiedy po ludzku brakuje namacalnych dowodów bliskości Boga, a uczucia i pociechy religijne ulatują, wierne trwanie ma wymiar zbawczy. Stać pod krzyżem z Maryją oznacza uczyć się patrzeć na świat, cierpienie i grzech nie poprzez pryzmat własnych, neurotycznych lęków czy ziemskich ideologii, lecz w czystym świetle Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana

V. Rozróżnienie między bólem a smutkiem w chrześcijańskim cierpieniu

To kluczowe rozróżnienie, które stanowi fundamentalną lekcję dla każdego chorego: ból nie jest tożsamy ze smutkiem.

*   Ból i cierpienie fizyczne dotykają ludzkiej cielesności i są nieuniknioną częścią ziemskiego pielgrzymowania każdego człowieka.

*   Smutek z kolei bywa sygnałem braku świętości lub szukania radości w doczesnych namiastkach.

Na obliczu Maryi stojącej pod krzyżem (Stabat Mater dolorosa) nie widać paraliżującego smutku czy rozpaczy. Choć Jej duszę przeszywa prorokowany przez Symeona miecz boleści, Maryja uczy chorych trwania w cierpieniu z heroiczną, cichą uległością wobec woli Ojca. Pokazuje, że autentyczna świętość i chrześcijańska radość mogą współistnieć z najgłębszym bólem, a cierpienie nie musi odbierać człowiekowi wewnętrznego pokoju.

VI. Maryja jako Matka Miłosierdzia i czuła powiernica chorych 

Maryja nie jest daleką, historyczną postacią, lecz Matką Miłosierdzia, w której ręce Jezus złożył swoje zmiłowanie nad każdym cierpiącym człowiekiem.

*   Jako Niepokalana, Maryja doskonale rozumie i współczuje każdemu ludzkiemu udręczeniu, chorobie i grzeszności. Jej macierzyńskie Serce uczy wiernych dostrzegania potrzebujących, współczucia oraz aktywnego dążenia do ich duchowego i cielesnego dobra.

*   Towarzyszka w szpitalnej samotności. Człowiek doświadczony chorobą i operacją, zauważa, że w chwilach szpitalnego osamotnienia i fizycznej słabości, zmysły uduchowione przez Boga pozwalają dostrzec w Maryi najczulszą opiekunkę. Ona "trzyma dłoń chorego w swojej dłoni" i uczy go, jak z dziecięcą prostotą i bez lęku oddawać swoje cierpienie Bogu.

*   Maryja uczy chorych, by nie żądać od Chrystusa doczesnego raju na ziemi, lecz by w swojej słabości stawać się świadkami jedynego, prawdziwego życia w Chrystusie. To na Krzyżu poznaje się najgłębszą naukę miłości. Przyjęte z wiarą cierpienie przestaje być bezużyteczną udręką, a staje się drogą uświęcenia, ekspiacją za grzechy innych i głębokim zjednoczeniem z Chrystusem eucharystycznym.

VII. Pieta – ufność do samego końca

Poruszającym obrazem dla każdego chorego i umierającego jest Stacja XIII Drogi Krzyżowej (Pietà) – Jezus zdjęty z krzyża i złożony na łonie Maryi. Maryja trzyma w objęciach skatowane Ciało swojego Boga, nie tracąc wiary, że On ostatecznie zwycięży. Spróbujmy wczuć się w scenę Matki Boga, która trzyma na swoim łonie skatowane ciało Boga! Jeżeli wytrwamy na krzyżu aż do końca, na krzyżu naszego powołania, wtedy aniołowie zdejmą nasze ciało z krzyża i złożą je na łonie Matki Niepokalanej. Niepokalana Matka Boga, łaski Pełna, jest ucieczka grzesznych ludzi, bramą do Królestwa Jej Syna.

Jeśli chory wytrwa z wiarą na swoim własnym krzyżu cierpienia i powołania, u kresu ziemskiej drogi aniołowie zdejmują jego zmęczone ciało i złożą je bezpiecznie na macierzyńskim łonie Niepokalanej, która jest dla nas wszystkich bramą do Królestwa Jej Syna.

Świadectwo "Siostry Katarzyny" (Kasi) – urzeczywistnienie maryjnego wzoru

Postać **Kasi** – osoby, która od dzieciństwa niosła krzyż ciężkich chorób i cierpień, nie wiedząc, co to znaczy być "zdrową".

*   Jej postawa była pełna głębokiej wiary i nieustannego, cichego uśmiechu, pod którym ukrywała ból przed ludźmi, by nie obciążać ich swoimi problemami.

*   Idąc na niezwykle ciężką, ośmiogodzinną operację guza mózgu, trzymała w dłoni różaniec i nie prosiła Boga o zdrowie czy ulżenie w bólu, lecz modliła się o **"radość w cierpieniu"** (w Krzyżu). Ta postawa wolna od buntu, skupiona na miłości, jest najwspanialszym dowodem na to, że w Krzyżu Chrystusa i w zjednoczeniu z Maryją cierpienie zostaje przemienione w ostateczne zwycięstwo Miłości.

Podsumowanie

Najświętsza Maryja Panna jest najdoskonalszym wzorem dla ludzi chorych, cierpiących i przeżywających wewnętrzne kryzysy.

  1. Wzór przeżywania cierpienia w „ciemności wiary” i udręce Maryja jest dla chorych i strapionych przewodniczką, ponieważ sama doświadczyła najgłębszych boleści i udręki, zwłaszcza u stóp krzyża. Teresa pisała do Maryi, że Jezus chciał, aby Jego Matka była „przykładem duszy, która szuka Boga w ciemności wiary” oraz że sam „Król nieba chciał, aby Jego Matka była pogrążona w udręce”. Pokazuje to chorym, że cierpienie oraz stany wewnętrznego opuszczenia nie są oznaką odrzucenia przez Boga, ale próbą, przez którą Maryja przeszła jako pierwsza.
  2. Zwyczajność życia i bliskość cierpiącemu człowiekowi Życie Maryi w Nazarecie było proste, ubogie i naznaczone codzienną pracą. Św. Teresa z Lisieux kochała Ją za to, że była „łatwa do naśladowania” i pisała o Niej bezpośrednio: „Żyłaś, cierpiałaś jak ja, Matko Zbawiciela!”. Dzięki temu chory człowiek może odnaleźć w Maryi kogoś, kto doskonale rozumie fizyczne wycieńczenie, ból i ograniczenia ludzkiego ciała.
  3. Cierpienie jako dar składany z miłości Maryja uczy chorych, jak nadawać cierpieniu głęboki sens zbawczy poprzez miłość. Skoro Bóg nie oszczędził swojej Matce ogromnego bólu (tak iż „konała z bólu i goryczy”), cierpienie przeżywane w jedności z Bogiem staje się łaską. Maryja jest wzorem doskonałego, ufnego wypowiadania „tak” wobec trudnej woli Bożej, co przemienia ból w narzędzie miłości.
  4. Doświadczenie czułości, ukojenia i uzdrowienia Dla chorych Maryja jest nie tylko wzorem do naśladowania, ale przede wszystkim czułą Matką, u której można szukać ratunku. Sama Teresa doświadczyła tego w najtrudniejszym momencie swojego dzieciństwa, gdy jako dziesięcioletnia dziewczynka zapadła na ciężką, niewyjaśnioną chorobę psychosomatyczną. Została wtedy uzdrowiona przez „Uśmiech Maryi” ze statuetki stojącej przy jej łóżku, co przyniosło jej natychmiastowe uwolnienie od cierpienia i lęku. Uczy to chorych, że w swoich zmaganiach zawsze mogą liczyć na matczyne wstawiennictwo i pocieszenie.

Chory, patrząc na Maryję Bolesną, uczy się, że ból fizyczny i słabość ciała mogą stać się "ołtarzem", na którym składa się najcenniejszą ofiarę z samego siebie. Maryja jako Matka nie tylko współczuje chorym, ale jako ich Wzór uczy ich cierpieć bez buntu, przekuwając trudności w radosne świadectwo wiary.


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio