12.09.2026
„Szczęśliwy, kto kocha twe imię, Maryjo!”


Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

Pełni radości gromadzimy się dzisiaj w Oborskim Sanktuarium aby wspólnie wyśpiewywać chwałę Imienia Maryi.

I

Wprowadzenie święta Imienia Maryi do liturgii Kościoła związane jest z wielkim wydarzeniem historycznym, mianowicie zwycięstwem króla polskiego Jana III Sobieskiego nad Turkami pod Wiedniem w dniu 12 września 1683 r.

W drugiej połowie XVII wieku  chrześcijańska Europa stanęła przed śmiertelnym niebezpieczeństwem. Potężna armia muzułmańska, pod wodzą Kara Mustafy, ruszyła pod Wiedeń, grożąc, że ''kto się nie podda i nie przyjmie islamu, poniesie śmierć, a kraj ulegnie całkowitemu zniszczeniu''.

W obliczu tak wielkiego zagrożenia, papież Innocenty XI wołał do polskiego monarchy: ''Synu, ratuj chrześcijaństwo, ratuj Europę''.

Jednak sejm polski, mając na uwadze pusty skarb i wyczerpany wojnami kraj, wahał się... Wtedy to szalę przechylił świątobliwy o. Stanisław Papczyński, spowiednik króla. Modląc się, błagał Maryję o radę. Matka Boża ukazał się swemu czcicielowi i zapewniła o zwycięstwie. Kazała iść pod Wiedeń i walczyć. Ojciec Papczyński wystąpił wobec króla, senatu, legata papieskiego i przemówił tymi słowami:

– Zapewniam cię, królu, Imieniem Dziewicy Maryi, że zwyciężysz i okryjesz siebie, rycerstwo polskie i Ojczyznę nieśmiertelną chwałą.

Sobieski, słysząc, że sama Królowa wyraziła swą wolę, 29 lipca 1863 r. wyruszył na odsiecz Wiednia, zabierając ze sobą około dwadzieścia siedem tysięcy wojska. Przedtem jednak zatrzymał się na Jasnej Górze. Przez cały dzień gorąco się modlił i służył do Mszy świętej. Wstępował też po drodze do innych sanktuariów maryjnych, aby błagać Najświętszą Pannę o pomoc. Modlił się Godzinkami: Przybądź nam, Miłościwa Pani ku pomocy, a wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy! W Krakowie król odbył pielgrzymkę do siedmiu kościołów (m.in. do kościoła karmelitów, gdzie w cudownej kaplicy modlił się u stóp Pani Krakowa i przyjął brązowy szkaplerz Królowej Karmelu). Dnia 15 sierpnia, w samo święto Wniebowzięcia Najświętszej Panny Maryi, opuścił miasto, aby dołączyć do wojska, które wyszło wcześniej pod dowództwem hetmanów Sieniawskiego i Jabłonowskiego.

W święto Narodzenia NMP, tj. 8 września wojska polskie przybyły pod Wiedeń.

Na widok ponad stutysięcznej armii nieprzyjacielskiej znużeni i wygłodniali rycerze polscy zadrżeli. Król jednak wprawnym okiem dostrzegł błędy w rozporządzeniach wodza nieprzyjaciół i uznał to za pierwszy znak pomocy Bożej. Nazajutrz, 12 września 1683 r. polski król uczestniczył w trzech Mszach świętych. Przystąpił do Komunii świętej i – leżąc krzyżem – wraz z całym wojskiem ufnie polecał się Matce Najświętszej. Chcąc, aby wszystko działo się pod Jej znakiem, dał rycerstwu hasło: W imię Panny Maryi – Panie Boże, dopomóż!

Król Polski na chorągwiach rycerskich polecił wypisać imię „Maryja”. O godzinie drugiej po południu ruszono do ataku, śpiewając Bogurodzicę.

Sobieski stał na wzgórzu, błogosławiąc walczących drzewem Krzyża świętego i relikwiami świętych, a w rozstrzygającym momencie sam dowodził husarią. I co się stało? Rozsypała się w proch muzułmańska potęga. Tego dnia zginęło dwadzieścia pięć tysięcy Turków, a Polaków tylko jeden tysiąc.

W tym czasie, kiedy nasi rycerze walczyli pod Wiedniem, w Krakowie wyruszył z katedry na Wawelu w kierunku kościoła Mariackiego procesjonalny pochód „wojska duchowego”. Ze śpiewem różańca niesiono Najświętszy Sakrament i cudowny obraz Matki Bożej Różańcowej Zwycięskiej z kościoła Ojców Dominikanów. Nieprzeliczone rzesze ludzi brały udział w tej uroczystości. Za Najświętszym Sakramentem szła królowa Marysieńka w czarnej pokutnej sukni, a za nią dwór składający się z przeszło tysiąca osób. Następnie około sześciuset zakonników niosło relikwie różnych świętych, a pięćdziesięciu patrycjuszów z płonącymi świecami otaczało obraz Matki Bożej. Tego dnia wszyscy mieszkańcy Krakowa zmobilizowali się do gorącej modlitwy różańcowej. Ustał handel, nie myślano o pracy zarobkowej ani nawet o przygotowaniu posiłków. Ważne było tylko jedno: wymodlić zwycięstwo!

Tak jak wcześniej przepowiedział Pan Jezus św. Małgorzacie, nasz pokorny władca nie przypisał tego zwycięstwa sobie, lecz Bogu i Jego Matce, pisząc do papieża pamiętne słowa: Venimus, vidimus, Deus vicit! Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył! Te słowa możemy odczytać u stóp obrazu Jana Matejki Bitwa pod Wiedniem, znajdującego się w Muzeach Watykańskich.

Papież Innocenty XI obdarzył Jana III Sobieskiego tytułem „defensor fidei” – obrońca wiary i odpowiadając na prośbę polskiego króla ustanowił dzień 12 września świętem Imienia Maryi. Miał to być znak wdzięczności i świadectwo dla wszystkich pokoleń, że mocą tego Imienia osiągnięto tak wielkie zwycięstwo, które ochroniło chrześcijańska Europę od zalewu barbarzyńców spod znaku półksiężyca. To święto do dzisiejszego dnia obchodzone jest w całym Kościele.

Drodzy Czciciele Matki Najświętszej, zgromadzeni w Oborskim Sanktuarium!

Jakże aktualne są słowa naszego wielkiego Rodaka – św. Jana Pawła II – o tym, że nasza Ojczyzna i współczesna Europa odrywająca się coraz bardziej od swoich chrześcijańskich korzeni potrzebuje dzisiaj mocnego świadectwa wiary Polaków. Europa potrzebuje od polskich katolików świadectwa życia zgodnego z wiarą i moralnością chrześcijańską. Tak było w minionych wiekach i tak jest także dzisiaj. Trzeba, aby także w naszym pokoleniu było wielu Sobieskich, ludzi całkowicie oddanych Maryi i odważnie wyznających swoją wiarę i miłość do Chrystusa i Jego Kościoła.

Prośmy o to dzisiaj, zgromadzeni w imię Maryi, w Oborskim Sanktuarium; prośmy o to Matkę Bolesną, stojącą wiernie pod krzyżem Syna; prośmy o to w naszej wspólnej modlitwie różańcowej, adorując i uwielbiając Jezusa w sakramencie Miłości.

II

Drodzy bracia i siostry, zgromadzeni w to sobotnie południe w ciszy Oborskiego Karmelu!

Wielkie rzeczy uczynił nam Bóg przez Maryję, Jej imię błogosławią pokolenia.

O tym przypomina nam przypadające dzisiaj (12 września) liturgiczne wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi.

O imieniu Matki Bożej dowiadujemy się z Ewangelii św. Łukasza w jego relacji o zwiastowaniu: „Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja” (Łk 1,26-27). Św. Łukasz to imię wymienia jeszcze kilka razy w swojej Ewangelii. Również św. Mateusz podaje imię Matki Jezusa w Ewangelii przez siebie napisanej.

Imię Maryi czcimy w Kościele w sposób szczególny, ponieważ należy ono do Świętej Bożej Rodzicielki, Matki naszego Pana i Odkupiciela, Królowej nieba i ziemi, Matki miłosierdzia. Dzisiejsze "imieniny" Matki Bożej przypominają nam o przywilejach nadanych Maryi przez Boga i wszystkich łaskach, jakie otrzymaliśmy od Boga za Jej pośrednictwem, wzywając Jej Imienia.

Imię Maryja – po aramejsku Mariam, a po hebrajsku Miriam, ma wielorakie znaczenie. Święty Bernard imię to przekładał na: Gwiazda morza, Gwiazda poranna, Jutrzenka poranna.

Powszechnie tłumaczy się znaczenie imienia Maryja jako Pani. Tak już uważał św. Hieronim, gdy pisał: „Wiedzieć należy, że Maryja w języku syryjskim znaczy Pani”.

Może znaczyć też Piękna. Inni Maryja tłumaczą jako Ukochana przez Boga lub też Napawająca radością.

Św. Ludwik Grignon de Montfort tak tłumaczy Jej imię: „Bóg Ojciec zebrał wszystkie wody i nazwał je maria, co [w języku łacińskim] znaczy morza. Utworzył On też zbiornik wszystkich łask swoich i nazwał go MARIĄ”.

Bardzo wielu świętych wyróżniało się szczególnym nabożeństwem do Imienia Maryi, wiele razy wypowiadając je z największą radością i słodyczą serca.

Święty German tak zwracał się do Maryi:

"Jak oddech jest sprawdzianem, czy nasze ciało ma jeszcze energię ożywiającą, tak Twoje święte imię, nieustannie wymawiane ustami Twoich sług – w każdym czasie, w każdym miejscu i na wszelki sposób – jest czymś więcej niż sprawdzianem, jest przyczyną życia, radości, pomocy dla nas".

Święty Bernard wołał znów do Maryi:

"Dał Ci Bóg, o Maryjo, imię, aby na to imię wszelkie klękało kolano: niebieskie, ziemskie i piekielne".

Ten sam święty w jednej ze swych modlitw wyznawał:

"O wielka i łaskawa, o wszelkiej chwały godna Dziewico Maryjo. Twoje imię jest tak słodkie i miłe, że niepodobna go wymówić, żeby się nie zapalić miłością dla Ciebie i Boga. Dla Twych czcicieli dosyć jest wspomnieć Twe imię, by zapalić się miłością i napełnić pociechą – ono przynosi nam więcej pociech w tym życiu, niżby mogły nam przynieść wszystkie skarby ziemi".

Duch Święty poprzez biblijną Księgę Pieśni nad Pieśniami porównuje Jej imię do BALSAMU, co wiele razy wyśpiewaliśmy w nabożeństwie Godzinek. Czytamy: „Jako olej wylany imię Twoje” (Pnp 1,2). Dlatego św. Ambroży określał je mianem: wonnego olejku, który rozlewa wokoło zapach łaski Bożej.

Jak podkreśla jeden ze współczesnych autorów: „Imię Maryja od czasu, gdy je nadano dziecięciu Joachima i Anny, wywołuje i będzie zawsze wywoływało wrażenie niezwykłe - to imię tak słodkie, czyste, wdzięczne i święte; imię, co choć nadane tym, którzy je noszą, nigdy do nich nie przywiera, nigdy do nich właściwie nie należy, tak dalece jest ono wyłączną własnością Matki Chrystusa”.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa imię Maryi otaczano czcią tak wielką, że – chcąc uniknąć profanacji – nie nadawano tego imienia dzieciom ani dorosłym. W późniejszych wiekach wprowadzono podwójną pisownię: Maryja – zastrzeżono dla Najświętszej Panny, Maria – dla wszystkich innych, którzy obierać będą to imię.

W 1600 r. jeden z kaznodziei katedry krakowskiej tak mówił:

"Niech więc te niewiasty, które imię Jej noszą, starają się godnie mu odpowiedzieć, naśladując w każdej chwili życiem swoim te cnoty, którymi jaśniała ich Patronka Maryja".

Jeszcze w XIX wieku poeta Stefan Witwicki posądzał o profanację tych, co będąc grzeszni, używali tego imienia, na którego cześć i sławę każdy uczciwy Polak życie by sto razy gotów ważyć.

Czciciele Matki Najświętszej wiele razy na przestrzeni całej historii Kościoła doznawali cudownego ocalenia z różnych zagrożeń duszy i ciała wzywając Maryję na pomoc. Tak dzieje się także w naszym życiu, gdy całkowicie oddamy się i zawierzymy Maryi. Wzywając Jej imienia otrzymujemy moc od Boga do zwyciężania pokus złego ducha i odwrócenia się od brzydoty grzechu, moc do przezwyciężania samych siebie i wybierania woli Bożej. A jeśli nasza małość daleka jeszcze jest od autentycznego stylu czci dla Maryi, prośmy razem z poetą:

"Ty coś stopami wsparła się o księżyc, poradź nam, jak w Twoje imię mamy zwyciężyć".

Św. Maksymilian Kolbe zachęcał, aby „często zwracać się do Niepokalanej aktami strzelistymi – co chwila, co moment. To bardzo oczyszcza duszę i uświęca... Niekoniecznie z książeczki, ale po prostu, jak dziecko do matki.

Nie ma życia bez matki. I życie nadnaturalne ma Matkę, Matkę Łaski Bożej. Dlatego tak często wymawiamy imię Maryja, by zaczerpnąć z tego źródła łaski, nabrać energii życia nadprzyrodzonego, zbliżyć się do Niej. Od stopnia zbliżenia się do Niepokalanej zależy nasza świętość. Musimy często zwracać się do Najświętszej Maryi Panny, modlić się o siłę i łaskę".

Ojciec Maksymilian zachęcając swoich współbraci – franciszkanów do odświeżania sobie aktu oddania się Matce Bożej, mówił:

"Dobrze jest przed ważniejszymi trudnościami, pracami, ponawiać ten akt, chociażby przez imię Maryja!

Wystarczy jedno westchnienie Maryja sercem wzbudzone, o ile dusza znajdzie się w takich warunkach, które nie pozwalają dłużej się zastanowić. Przypominać sobie i odnawiać akt, żeśmy Jej własnością.

Zamiłowanie w używaniu słodkiego imienia Matki Bożej jest oznaką życia duszy... Na przykład przed rozpoczęciem jakiejś pracy i po jej zakończeniu. Im to wzywanie będzie częstsze, tym więcej będziemy kochać Matkę Bożą.

- A jak my powiemy Maryja, to Matka Boża, co mówi? – pytają bracia.

- Jak my do Niej po imieniu, to i Ona po imieniu – odpowiada o. Maksymilian.

Jak przyjdzie smutek i zniechęcenie, wtedy powiedziawszy imię Maryja wszystko oddać Niepokalanej i iść dalej naprzód. Oddajmy się Mamusi.

Niepokalana miażdży łeb szatana, a on syczy, ale nic nie zrobi, bo nie ma takiej siły jak nasza Mamusia".

Dlatego pisał Tomasz a Kempis, że „szatani boją się Królowej Nieba i zaledwie usłyszą Jej imię, natychmiast uciekają, jakby ogniem porażone”.

Kto oglądał film dokumentalny o egzorcyzmach dokonywanych na Anneliese Michele – dziewczynie opętanej przez pięć złych duchów, mógł usłyszeć wielki popłoch, jaki wśród demonów wywołała przybliżająca się obecność Maryi. Z jak wielką trudnością wymawiały one imię Maryi, niejako przymuszone mocą Chrystusowego kapłaństwa egzorcyzmujących.

Znamienne jest to, że podczas wielu egzorcyzmów złe duchy nigdy nie używają Jej imienia, lecz posługują się bezimiennymi zwrotami: ONA, TA Z GÓRY…

Pewien kapłan egzorcysta tak wspomina jedno ze swoich pierwszych spotkań z człowiekiem zniewolonym przez złego ducha.

„Był to pewien młody człowiek, który mówił, że coś mu przeszkadza się modlić, po prostu coś go w czasie modlitwy zaczyna szarpać.

Gdy tylko uczyniłem znak krzyża, jakaś siła zaczęła gwałtownie przekręcać mu głowę w lewo i w prawo. Po chwili upadł i zaczął tarzać się po posadzce kaplicy. Modlitwy się przeciągały. Trzeba było cały czas trzymać go za ręce. Co jakiś czas przytomniał, wtedy można było z nim rozmawiać. Ale kiedy znowu zaczynaliśmy się modlić, konwulsje powracały. Nie mógł słuchać modlitwy Ojcze nasz. Najbardziej jednak działała na niego modlitwa różańcowa. Słysząc Zdrowaś Maryjo, wpadał jakby w szał. Poprzez zaciśnięte zęby powtarzał: – Tylko nie Maryja! Objawy zniewolenia opuściły go dopiero po wyspowiadaniu się i otrzymaniu rozgrzeszenia. Co mnie wtedy uderzyło? Jego lęk przed imieniem Maryi”.

Drodzy Bracia i Siostry! Umocnieni i zachęceni jesteśmy tymi świadectwami zwycięstwa Niepokalanej.

W prefacji dzisiejszej Mszy Kościół ustami kapłana zwraca się do Boga:

„Ty w swej dobroci postanowiłeś, aby także imię Dziewicy Maryi rozbrzmiewało na ustach wiernych. Oni bowiem z ufnością na Nią spoglądają jako na jasną gwiazdę, w niebezpieczeństwach wzywają Maryję jako Matkę, a w potrzebach uciekają się pod Jej obronę”.

I my z ufnością wzywajmy Jej imienia, szczególnie w codziennej modlitwie różańcowej. Idźmy przez życie w Imię Maryi.

Święty Bernard zachęca: „W niebezpieczeństwach, w uciskach, w wątpliwościach – myśl o Maryi, Maryję przyzywaj. Niech nie schodzi z ust i nie znika z serca Jej imię, nie trać z oczu wzoru Jej postępowania, aby wybłagać Jej modlitewną pomoc”.

We wrześniu 1939 roku o. Maksymilian, żegnając się ze współbraćmi powiedział:

„Pamiętajcie: kochajcie Niepokalaną i we wszystkich trudnościach do Niej się zwracajcie, a Ona na pewno Was wysłucha i przeprowadzi szczęśliwie przez wszelkie trudności.

Ona, Pośredniczka łask wszelkich, musi łaską swoją nas oświecać i dusze nasze wzmacniać. Ten tylko przejdzie dobrze przez życie, kto do Niej ustawicznie się zwraca. Tylko w Niej jest gwarancja naszego wytrwania i uświęcenia”.

Bł. Amadeusz, biskup Lozanny mówi:

„Z niezbadanych wyroków Bożej Opatrzności nazwano Ją Maryją, czyli Gwiazdą morza, a imię to wyraża Jej dobroczynne działanie.

Na wysokościach niebios króluje wraz ze swoim Synem, jaśniejąca pięknem, ale i pełna mocy, i jednym skinieniem ucisza potężny szum fal morskich.

Ci, którzy przemierzają burzliwe szlaki tego świata i z ufnością wzywają Jej pomocy, są przez Nią wybawieni z groźnego zamętu rozpętanych żywiołów i doprowadzeni do wybrzeży tej ojczyzny, w której z radością uczestniczą w Jej zwycięstwie”.

Umiłowani w Panu, Bracia i Siostry, zgromadzeni w Imię Maryi na oborskim wzgórzu!

Wznieśmy nasze oczy na drogą nam Pietę w ołtarzowym tronie, spójrzmy z ufnością w oblicze Matki Bolesnej, pochylonej nad Jezusem i nad każdym z nas, i za świętym Bonawenturą wołajmy: „Szczęśliwy, kto kocha twe imię, Maryjo!” Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.

 

Obory, 12 września A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio