09.09.2026
10.09.2026 - ostatnia aktualizacja
Oborska "Betesda" - Dom Miłosierdzia Matki Bolesnej


Drodzy bracia i siostry, posłuchajmy najpierw słów Ewangelii według św. Jana (J 5, 1-3a.5-16).

„Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy.

W Jerozolimie zaś znajduje się Sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych.

Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: „Czy chcesz stać się zdrowym?”

Odpowiedział Mu chory: „Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny schodzi przede mną”.

Rzekł do niego Jezus: „Wstań, weź swoje łoże i chodź”. Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził.

Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: „Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża”.

On im odpowiedział: „Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź”. Pytali go więc: „Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?” Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu.

Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzeki do niego: „Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło”. Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat”.

Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

Przywołujemy ten fragment Janowej Ewangelii w dzisiejsze święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Według tradycji chrześcijańskiej, sięgającej II wieku, Maryja miała urodzić się w Świętym Mieście, nieopodal świątyni żydowskiej, a dom Jej rodziców - świętych Joachima i Anny - miał się znajdować w pobliżu jednej z bram prowadzących do Jerozolimy od wschodniej strony, czyli od strony Góry Oliwnej. Było to blisko sadzawki Owczej, nazwanej po hebrajsku Betesda, wspomnianej w Ewangelii przez św. Jana przy opisie cudu uzdrowienia paralityka przez Chrystusa.

Przy tej właśnie sadzawce od dawien dawna gromadzili się liczni chorzy i ubodzy w nadziei uzdrowienia. Św. Jan Apostoł napisał, że sadzawka była „zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych”.

Już sama nazwa tego miejsca – Betesda – ma swoje, rzec by można, prorocze znaczenie. Otóż, beth hesda znaczy po hebrajsku – dom miłosierdzia lub dom łaski.

W bezpośrednim sąsiedztwie tego miejsca znajdował się dom Joachima i Anny, w którym narodziła się Maryja, Matka Jezusa.

Dzisiaj obok ruin biblijnej sadzawki Betesda znajduje się piękna bazylika św. Anny, która kryje w swojej krypcie Grotę Narodzenia Maryi. Tam od V w. przychodzili pielgrzymi, aby nawiedzić miejsce narodzenia Matki Odkupiciela.

Tak więc Maryja – pełna łaski – urodziła się niedaleko świątyni jerozolimskiej, w cieniu zabudowań sadzawki Betesda – czyli – domu łaski, gdzie licznie gromadzili się ludzie chorzy i cierpiący. Tam właśnie przyszedł Jezus, a może nawet sama Maryja Mu o nich powiedziała i przyprowadziła na to miejsce, bo przecież od dziecka byli szczególnie bliscy Jej Sercu.

Drodzy pielgrzymi, kochani chorzy, siostry i bracia, zgromadzeni w Sanktuarium Matki Bolesnej!

Wydaje się, że Maryja, przekazana nam przez Chrystusa w testamencie z krzyża za Matkę, ma jakieś szczególne upodobanie, aby być w takich właśnie miejscach, aby być blisko swoich cierpiących dzieci i wstawiać się za nimi do Jezusa.

Pięknie i wymownie przypominają nam o tym wszystkie sanktuaria maryjne i miejsca naznaczone łaską Jej macierzyńskiego nawiedzenia, gdzie tak licznie gromadzą się wszyscy chorzy i cierpiący.  

Za pośrednictwem ks. Stefano Gobbiego, włoskiego kapłana i mistyka, Maryja powiedziała:

„Znajduję się blisko Moich zagubionych dzieci, aby je poprowadzić drogą nawrócenia i powrotu do Pana; blisko chorych, aby im udzielić umocnienia i uzdrowienia; blisko wszystkich oddalonych, aby ich doprowadzić do domu Ojca Niebieskiego, który czeka na nich z tak wielką miłością; blisko zrozpaczonych, aby im dać nadzieję i ufność; blisko umierających, aby im otworzyć bramę wiecznego szczęścia”.

Drodzy bracia i siostry!

Tej żywej obecności, czułej bliskości i opieki naszej Niebieskiej Matki doświadczamy szczególnie w sanktuariach Jej poświęconych, takich jak wielkie Lourdes we francuskich Pirenejach i nasze małe Obory.

Miłosierny Zbawiciel, Niebieski Lekarz naszych dusz i ciał, przychodzi do nas przez Maryję Matkę i pragnie, abyśmy i my przez Nią przychodzili do Niego. 

O. Albert Urbański, karmelita, urodzony w niedalekim Frankowie k. Zbójna, który od dziecka przychodził na to Święte Miejsce, uczy:

„Z woli Jezusa Maryja jest i naszą Matką. Jako najlepsza i najczulsza z Matek rozumie ból i cierpienie, pragnie i umie nieść pomoc i ulgę, leczyć i uzdrawiać ludzkie rany i niedomagania.

Ale nie tylko nad słabością naszych ciał pochyla się Matka Boża. Ze szczególniejszą troską i miłością pochyla się nad ranami i schorzeniami ludzkich dusz. Wszyscy jesteśmy duchowo słabi lub chorzy, wszyscy jako skutek grzechu pierworodnego nosimy w naszym człowieczeństwie skazy, blizny i rany, które wciąż trzeba opatrywać, pielęgnować i leczyć, by nie stały się groźne dla życia duszy, by nie spowodowały w nas śmierci łaski uświęcającej. Stąd też wszyscy powinniśmy zwracać się często do Jezusowej Matki, którą Kościół czci od wieków imieniem Uzdrowienia chorych, by zechciała ochraniać nasze życie duchowe i leczyć rany jakie duszy zadaje każdy grzech. Szczególniej zaś powinniśmy wzywać Jej pomocy wówczas, gdy te grzechowe rany są ciężkie i niebezpieczne”.

„Kiedy [Maryja] na nas spogląda, widzi nie grzeszników, ale dzieci – mówi Papież Franciszek.  Oczy Matki Bożej potrafią rozświetlać każdą ciemność, rozpalając wszędzie na nowo nadzieję. Jej spojrzenie zwrócone na nas mówi: "Drogie dzieci, odwagi; jestem tutaj, wasza matka!".

Tutaj Matka Bolesna gromadzi nas przy ołtarzu Chrystusowej Ofiary, która jest źródłem wszelkiej łaski i miłosierdzia, pociechy i nadziei dla schorzałej ludzkości.

Tutaj, w ciszy Oborskiego Karmelu, Mater Dolorosa obejmuje nas swoim czułym spojrzeniem i prowadzi do swego Najmilszego Syna, obecnego i działającego w Kościele, czekającego na nas w osobie kapłana przy kratkach konfesjonału. Zawierza nas Sercu Niebieskiego Lekarza i składa w ramionach Jego miłosierdzia.

Papież Franciszek, w jednej z homilii powiedział: „Kiedy jesteśmy utrudzeni, zniechęceni, przygnieceni problemami, spoglądamy na Maryję, odczuwamy Jej spojrzenie, które mówi naszemu sercu: „Odwagi, synu, ja ciebie wspieram!”. Matka Boża dobrze nas zna, jest Matką, dobrze wie, jakie są nasze radości i trudności, nasze nadzieje i rozczarowania. Gdy odczuwamy ciężar naszych słabości, grzechów, spoglądamy na Maryję, która mówi naszemu sercu: „Wstań, idź do mojego Syna, Jezusa, On cię przyjmie, okaże miłosierdzie i da nową siłę, by iść dalej”.

Drodzy bracia i siostry, zgromadzeni u stóp Matki Bożej Bolesnej w Oborskim Sanktuarium!

Bł. Stefan Wyszyński, koronator Oborskiej Piety, mówi nam dzisiaj:

„Oto mamy przed sobą nie tylko "Wszechmoc Błagającą", ale i Matkę Miłosierdzia, Matkę litości, przepełnioną współczuciem, wrażliwą na ludzi, na ich nieudolność, małość, słabość i niedole”.

„Mamy Matkę, której oczy są czujne i dobre jak oczy Syna – mówi papież Franciszek; Jej macierzyńskie serce jest pełne miłosierdzia, jak On; Jej ręce chcą pomagać, jak ręce Jezusa, które łamały chleb dla łaknących, które dotykały chorych i ich uzdrawiały. Napełnia nas to ufnością i otwiera na łaskę i miłosierdzie Chrystusa. Maryja jest Matką pocieszenia, która pociesza swoje dzieci”.

O tym przypominają nam liczne wota dziękczynne zdobiące ściany prezbiterium i świadectwa zapisane w Księdze Łask i Cudów Matki Bożej Bolesnej.

Matka Boża zawsze prowadzi nas do swego Syna, Niebieskiego Lekarza naszych dusz i ciał. Nie zasłania sobą Jezusa, nie zatrzymuje na sobie, ale prowadzi w Jego rozpostarte ramiona, do Jego otwartego Serca.

Agnieszka z Bydgoszczy pisze: „Odwiedzając chorą na raka koleżankę w szpitalu otrzymałam zaproszenie do wzięcia udziału w pielgrzymce dla chorych i służby zdrowia do Sanktuarium M. B. Bolesnej w Oborach. Uczestnicząc w sobotnim Wieczerniku Maryi odczułam troskę i miłość naszej Niebieskiej Mamy oraz pragnienie przywiezienia w to miejsce jeszcze innych osób. I tak od tego czasu organizuję co roku pielgrzymkę do Oborskiej Sanktuarium. Wkrótce też zrozumiałam, że Matka Boża Bolesna tak naprawdę zaprasza wszystkich ludzi do swojego Umiłowanego Syna, aby ich pocieszył i uzdrowił. Wielu ludzi pogubionych i znękanych odnajduje w tym miejscu pokój serca i uzdrowienie poranień duszy, które są niewidoczne dla oka, ale często paraliżują człowieka i niszczą jego życie”.

Bracia i Siostry! O wiele cięższą i groźniejszą niż choroba ciała jest choroba duszy człowieka żyjącego w stanie grzechu śmiertelnego, która może nas doprowadzić do zguby wiecznej. O tym przypomina nam Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówiąc do uzdrowionego: „Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło”. Jego uzdrowienie z przewlekłej choroby fizycznej stało się zatem znakiem wzywającym do nawrócenia i duchowego uzdrowienia, którego tylko sam Chrystus może dokonać odpuszczając grzechy w sakramencie spowiedzi.  

Papież Leon XIV w katechezie wygłoszonej 18 czerwca 2025 r. powiedział: „Dzisiaj chciałbym w szczególności zaprosić was do zastanowienia się nad sytuacjami, w których czujemy się „zablokowani” i zamknięci w ślepym zaułku. Czasami bowiem, wydaje nam się, że nie ma sensu dalej żyć nadzieją; stajemy się zrezygnowani i nie mamy już ochoty walczyć. Sytuacja ta została opisana w Ewangeliach za pomocą obrazu paraliżu. Dlatego dzisiaj chciałbym zatrzymać się nad uzdrowieniem paralityka, opisanym w piątym rozdziale Ewangelii św. Jana (5,1-9).

Jezus udaje się do Jerozolimy na święto żydowskie. Nie idzie od razu do świątyni, ale zatrzymuje się przy bramie, gdzie prawdopodobnie obmywano owce przeznaczone na ofiary. W pobliżu tej bramy przebywało również wielu chorych, którzy w przeciwieństwie do owiec nie mieli wstępu do świątyni, ponieważ uważano ich za nieczystych! I wtedy to sam Jezus dociera do nich w ich cierpieniu. Osoby te miały nadzieję na cud, który mógłby zmienić ich los. Obok bramy znajdowała się bowiem sadzawka, której wody uważano za cudotwórcze, to znaczy mogące uzdrowić: czasami woda się poruszała i zgodnie z ówczesnym przekonaniem, ten, kto pierwszy się w niej zanurzył, został uzdrowiony.

W ten sposób dochodziło do swoistej „wojny między biedakami”: możemy sobie wyobrazić smutną scenę, w której chorzy z trudem wloką się, aby wejść do sadzawki. Sadzawka ta nazywała się Betesda, co oznacza „dom miłosierdzia”: może to być obraz Kościoła, gdzie gromadzą się chorzy i ubodzy, a Pan przychodzi, aby uzdrowić i dać nadzieję.

Jezus zwraca się osobiście do pewnego człowieka, który jest sparaliżowany od trzydziestu ośmiu lat. Jest on już zrezygnowany, ponieważ nigdy nie udaje mu się zanurzyć w sadzawce, gdy woda się porusza (por. w. 7). W gruncie rzeczy to, co nas paraliżuje, to często właśnie poczucie rozczarowania. Czujemy się zniechęceni i grozi nam popadnięcie w acedię.

Jezus zadaje temu paralitykowi pytanie, które może wydawać się zbędne: „Czy chcesz wyzdrowieć?” (w. 6). Jest to jednak pytanie konieczne, ponieważ kiedy jesteśmy od wielu lat zablokowani, może nam zabraknąć nawet woli wyzdrowienia. Niekiedy wolimy trwać w stanie chorobowym, zmuszając innych, żeby się o nas zatroszczyli. Czasami jest to również pretekst, aby nie podejmować decyzji o tym, co uczynić z naszym życiem. Jezus odsyła natomiast tego człowieka do jego najgłębszego pragnienia.

Człowiek ów, istotnie, odpowiada na pytanie Jezusa w sposób bardziej wyrazisty, ujawniając swoją wizję życia. Mówi przede wszystkim, że nie ma nikogo, kto zanurzyłby go w sadzawce: wina nie leży więc po jego stronie, ale po stronie innych, którzy nie troszczą się o niego. Postawa ta staje się pretekstem do uniknięcia brania odpowiedzialności za siebie. Ale czy to rzeczywiście prawda, że nie miał nikogo, kto mógłby mu pomóc? Oto pouczająca odpowiedź św. Augustyna: „Prawdziwie, człowiek był mu potrzebny dla odzyskania zdrowia, ale taki człowiek, który jest [także] Bogiem. (…) Przybył więc człowiek, który był konieczny i dlaczego uzdrowienie miałoby być odkładane”.

Paralityk dodaje następnie, że kiedy próbuje zanurzyć się w sadzawce, zawsze ktoś przychodzi przed nim. Ten człowiek wyraża fatalistyczną wizję życia. Myślimy, że coś nam się przydarza, ponieważ nie mamy szczęścia, ponieważ los jest nam przeciwny. Ów człowiek jest przygnębiony. Czuje się pokonany w życiowej walce.

Jezus pomaga mu jednak odkryć, że jego życie jest również w jego rękach. Zachęca go, aby wstał, podniósł się ze swojej chronicznej sytuacji i wziął swoje nosze (por. w. 8). Tego łóżka nie należy zostawiać, czy wyrzucać: symbolizuje ono jego przeszłość pełną chorób, jest jego historią. Do tej pory przeszłość go blokowała, zmuszała do leżenia jak martwy. Teraz to on może wziąć te nosze i zanieść je tam, gdzie chce: może zdecydować, co czynić ze swoją historią! Chodzi o to, aby iść naprzód, biorąc na siebie odpowiedzialność za wybór drogi, którą się podąża. A to wszystko dzięki Jezusowi!

Najmilsi bracia i siostry, prośmy Pana o dar zrozumienia, gdzie nasze życie zablokowało się. Spróbujmy dopuścić do głosu nasze pragnienie uzdrowienia. I módlmy się też za tych wszystkich, którzy czują się sparaliżowani, którzy nie widzą drogi wyjścia. Prośmy, abyśmy powrócili do zamieszkiwania w Sercu Chrystusa, które jest prawdziwym domem miłosierdzia!” – mówi papież Leon XIV.

Dzisiejsza Bazylika św. Anny w Jerozolimie znajduje się niedaleko ruin słynnej sadzawki Betesda, zwanej też Owczą, gdzie Jezus uzdrowił paralityka. Są tu schody jeszcze z czasów Pana Jezusa. W centrum nawy południowej istnieje zejście do krypty, gdzie czczone jest narodzenie Maryi.

Gromadząc się dzisiaj w Oborskim Sanktuarium Matki Bożej łączymy się duchowo z grotą Jej Narodzenia w Jerozolimie, powierzamy Jej czułej opiece i razem ze świętym Bernardem prosimy:

„Ukaż światu łaskę zmiłowania, jaką znalazłaś u Boga: Twoimi świętymi prośbami wyjednaj przebaczenie winnym, uzdrowienie chorym, umocnienie słabym, pociechę strapionym, a ginącym pomoc i ocalenie”. O łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo! Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.

 

Obory, 8 września A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio