Drodzy bracia
i siostry, kochani chorzy, zgromadzeni w Oborskim Sanktuarium!
Niedawna
uroczystość i oktawa Bożego Ciała przypomniała nam, że największym skarbem
Kościoła i darem Boga jaki otrzymaliśmy na ziemi jest Eucharystia – żywy Jezus
obecny w Sakramencie Miłości.
Maryja, Pani
Bolesna, dana nam przez Chrystusa w testamencie z krzyża za Matkę trwa tutaj
wiernie ze swoimi dziećmi, i jak wieczna lampka wskazuje nam źródło życia
ukryte w tabernakulum ołtarza – Jezusa obecnego w Świętej Hostii.
Ona tuląca w
ramionach Boskie Dzieciątko, a później na Kalwarii przyjmująca Jego Ciało
zdjęte z krzyża, stała się Jego pierwszą i żywą monstrancją, tronem miłości
Boga.
W płockim
muzeum diecezjalnym znajduje się piękna monstrancja dla Jezusa Eucharystycznego
przedstawiająca Pietę czyli postać Matki Bolesnej przyjmującej na ramiona Ciało
Jezusa po zdjęciu z krzyża. W miejscu ukazującym postać Zbawiciela, kapłan
umieszcza świętą Hostię i zaprasza wszystkich do adoracji Baranka Bożego.
Jerzy, lekarz
z Zielonej Góry, uzdrowiony z choroby nowotworowej w swoim świadectwie napisał:
„Był rok 2005.
Po przyjeździe naszej grupy autokarowej do Obór uczestniczyłem we Mszy Świętej
i adoracji Najświętszego Sakramentu.
Na koniec
Adoracji kapłan szedł z Najświętszym Sakramentem między klęczącymi
pielgrzymami, zatrzymując się przy kolejnych grupach i błogosławił. W ten
sposób przybliżał się do mnie i do mojej żony klęczącej obok mnie. Wpatrywałem
się cały czas w Hostię niesioną w monstrancji przez ojca karmelitę.
Gdy
Najświętszy Sakrament był ok. 1,5m ode mnie widziałem jedynie ogromny jasny
blask i niczego więcej nie widziałem. Wtedy zacząłem się trząść i dygotać
na całym ciele i oblał mnie rzęsisty pot, tak, że koszulka w którą byłem
ubrany, była całkowicie mokra. Nagle osłabłem i prosiłem żonę, aby mnie
podtrzymała. To trwało ok. 1-2 minuty.
Odzyskałem
widzenie otaczającego mnie świata, a kapłan przeszedł z Najświętszym
Sakramentem do następnej grupy pielgrzymów. W tym momencie miałem niezachwianą
pewność, że jestem zdrowy. Od tamtego czasu minęło 19 lat i jestem ciągle pod
obserwacją lekarzy, ale nie ma objawów choroby nowotworowej.”.
Bracia i
Siostry! Patrząc na śnieżnobiałą Hostię uniesioną w dłoniach kapłana
rozpoznajmy spoczywające na nas Oblicze Zmartwychwstałego Pana, Jego Serce
otwarte dla każdego, Jego ramiona wyciągnięte do wszystkich.
„On jest
boskim Gościem duszy, oparciem w każdej słabości, mocą w każdej próbie,
pociechą w każdym cierpieniu, jest chlebem życia, ostatecznym przeznaczeniem
człowieka” (św. Jan Paweł II).
Zbliżmy się do
Niego z wiarą i ufnością, z pełnym miłości oddaniem i zawierzeniem Jego
Najświętszemu Sercu.
On z każdego
ołtarza, z każdego tabernakulum nieustannie kieruje do nas swoje serdeczne
wezwanie:
„Przyjdźcie do
Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię!”.
„By mieć siłę
do kroczenia drogą krzyża razem z Chrystusem, trzeba z Nim być zjednoczonym
poprzez Komunię świętą. (…) Iluż chorych czeka z wielką tęsknotą na kapłana w
szpitalu czy też w swoim domu, aby ten przyszedł z Komunią świętą. Ta
porcja Bożej energii, to siła potrzebna, aby na nowo wziąć swój krzyż i iść
wiernie za Jezusem, mając Go w swoim sercu” (o. Zbigniew Bruzi CSsR).
Nasz wielki Rodak
Święty Jan Paweł II powiedział: „Eucharystia pochodzi z miłości i rodzi miłość.
(…) Jezus przemawia do nas wspaniałym językiem daru z siebie i miłości aż do
ofiary ze swojego życia”.
„W miłości
Boga do nas zawiera się wezwanie, abyśmy także my bezinteresownie obdarzali
sobą innych”.
Pan Jezus mówi
nam dzisiaj: «Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!" (Mt 10, 8).
O tym
przypomina nam Święty Brat Albert
Chmielowski, niestrudzony apostoł miłosierdzia wobec bezdomnych nędzarzy
spotkanych na ulicach Krakowa, mówiąc:
„Patrzę na
Jezusa w Jego Eucharystii. Czy Jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego?
Skoro jest chlebem i my bądźmy chlebem... Dawajmy siebie samych”.
Jezus Żywy
obecny w Eucharystii stał się dla niego wzorem, a zarazem niewyczerpanym
źródłem miłości i duchowej mocy do codziennej posługi bliźniemu, do tego, aby
codziennie rozdawać siebie – stawać się „dobrym jak chleb, który dla wszystkich
leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli
jest głodny”.
„Prawdziwa
cześć dla Eucharystii staje się szkołą czynnej miłości bliźniego. – przypomina
św. Jan Paweł II.
Eucharystia do
tej miłości wychowuje nas w sposób najgłębszy, ukazuje bowiem, jaką wartość w
oczach Bożych ma każdy człowiek, nasz brat i siostra, skoro każdemu w taki sam
sposób Chrystus daje siebie samego pod postaciami chleba i wina. Jeżeli
praktykujemy autentyczny kult eucharystyczny, w oczach naszych musi rosnąć
godność każdego człowieka. A poczucie tej godności staje się najgłębszym
motywem naszego odniesienia do bliźnich.
Musimy też
wówczas stawać się szczególnie wrażliwi na każde ludzkie cierpienie i niedolę,
na każdą niesprawiedliwość i krzywdę, szukając, w jaki sposób praktycznie jej
zaradzić. Uczymy się z szacunkiem odkrywać prawdę o człowieku wewnętrznym, bo
przecież właśnie to wnętrze staje się sakramentalnym mieszkaniem Boga w
Eucharystii. Chrystus przychodzi do serc i nawiedza sumienia naszych braci i
sióstr. Jakże odmienia się obraz wszystkich i każdego, gdy sobie to
uświadomimy, gdy uczynimy to przedmiotem refleksji! Tajemnica eucharystyczna
staje się szkołą miłości bliźniego, miłości człowieka” – uczy św. Jan Paweł II.
Br. Albert
zachwycony cudownym darem Eucharystycznego Chleba, rozpoznał miłujące Oblicze
Zbawiciela ukryte w pokorze śnieżnobiałej Hostii i sam stał się darem dla
Niego, spotykając Go w cierpiących i ubogich braciach na ulicach Krakowa. W ten
sposób odpowiedział na cudowny dar Jego miłości, dar Eucharystii. Albowiem
Jezus rzekł: „Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci Moich
najmniejszych, Mnieście uczynili”.
Tam, gdzie dla
wielu trudno było dostrzec nawet człowieczeństwo, przykryte brudem nędzy i
moralnego zaniedbania, św. Brat Albert dostrzegał oblicze Chrystusa cierpiącego
– Ecce Homo.
Papież
Franciszek niestrudzenie nam przypominał: „W ubogim Jezus puka do naszego serca
i spragniony prosi nas o miłość”.
Brat Albert
zakładane przez siebie domy dla bezdomnych nazwał przytuliskami. Cechą ich
było, że będący w potrzebie, każdy i o każdej porze znajdował w nich dach nad
głową, odzież, pożywienie. Bracia czy też siostry mieszkali w przytuliskach pod
jednym dachem z ubogimi, stanowiąc z nimi wspólnotę rodzinną.
Papież
Franciszek przypomina nam, że „miłosierdzie Syna Bożego nie zna granic i
dociera do wszystkich, nikogo nie wykluczając”.
„Bóg pochyla
się nad nami (por. Oz 11,4), abyśmy i my mogli naśladować Go, pochylając się
nad braćmi”.
„Jezus sam dał
nam przykład w czasie ostatniej wieczerzy. On, Pan i Nauczyciel, wykonał
czynność zarezerwowaną dla niewolników, umył nogi swoim uczniom, abyśmy i my
byli gotowi jeden drugiemu służyć” (Bp Radosław Orchowicz).
„Tym gestem
Jezus przypomina uczniom wszystkich czasów, że Eucharystia domaga się, aby
dawać o niej świadectwo przez posługę miłości wobec braci” (św. Jan Paweł II).
„Tego Jezus
wymaga od uczniów, wysyłając ich w świat jako swych świadków: «Darmo
otrzymaliście, darmo dawajcie!» Pierwszym zaś darem, który winniśmy ofiarować,
jest dar życia świętego, będącego świadectwem bezinteresownej miłości Boga –
uczy św. Jan Paweł II. (…) Nasze życie, życie ludzi wierzących, winno nosić
znamię tej «darmowości», dzięki której bez zastrzeżeń poświęcamy siebie samych
Bogu i bliźniemu”, „biorąc na swe barki cierpienia chorych, odsuniętych na
margines, biednych i wykorzystywanych”.
Tego właśnie
uczy nas święty Brat Albert. Gdy na progu Ogrzewalni stawał bezdomny w
łachmanach, wołał: Dajcie mu chleba. Nie wypominał nikomu, że pił i kradł. Jego
„resocjalizacja” polegała na tym, że przypominał swoim podopiecznym Boże
przykazania i pacierz, oraz uczył ich pracy. Nic dziwnego, że wielu z nich
opuściło schronisko jako porządni ludzie.
Nasz Święty z
Krakowa „nie pisał uczonych traktatów..., On po prostu pokazał jak należy
miłosierdzie czynić. Pokazał, że kto chce prawdziwie czynić miłosierdzie, musi
stać się bezinteresownym darem dla drugiego człowieka”. „Być dobrym jak
chleb…". To było motto jego życia. Krakowski jałmużnik uczył jak ratować
człowieka podając mu „chleb okraszony miłością”.
Drodzy Bracia
i Siostry, zgromadzeni w Oborskim Wieczerniku.
„Celebrując i
żyjąc Eucharystią, my także jesteśmy wezwani do życia tą miłością” - mówi
Papież Franciszek.
Ojciec Święty
podkreśla: „Eucharystia (…) jednoczy nas z Jezusem: sprawia, że przyswajamy
sobie Jego sposób życia, Jego zdolność do łamania siebie i dawania siebie
braciom, do odpowiadania dobrem na zło. Daje nam odwagę, aby wyjść poza swoje
ograniczenia i pochylić się z miłością nad słabościami innych. Tak jak Bóg
czyni to z nami. Taka jest logika Eucharystii: przyjmujemy Jezusa, który nas
kocha i leczy nasze słabości, aby kochać innych i pomagać im w ich
słabościach”.
Św. Matka
Teresa, Założycielka Misjonarek Miłości, często powtarzała, że ona i jej
siostry spotykają się z Chrystusem pod dwoma postaciami: jedna postać to
Eucharystia, druga postać to ciała żebraków na ulicach Kalkuty.
Do jednej z
nowych dziewcząt, przybyłych do Zgromadzenia Misjonarek Miłości, powiedziała:
„Czy
zauważyłaś, jak podczas Mszy świętej kapłan bardzo ostrożnie i z wielką
miłością dotykał Jezusa pod postacią Przenajświętszej Hostii? Czyń więc to
samo, kiedy się znajdziesz w domu dla umierających, gdyż tam spotkasz samego
Jezusa pod postacią schorowanych ciał naszych biedaków”.
„Nie mogę
wyobrazić sobie nawet jednego dnia bez Eucharystii – wyznaje Matka Teresa.
Eucharystia
(…) jest pokarmem duchowym, który mnie podtrzymuje, bez którego nie dałabym
rady przeżyć ani jednego dnia czy godziny.
Nasz dzień
rozpoczynamy od uczestnictwa w Mszy świętej, przyjmując Komunię świętą,
kończymy go zaś godzinną adoracją, która przybliża nas i jednoczy z Jezusem i z
ubogimi, poprzez których służymy Jemu”.
„Msza święta
jest naszą modlitwą dnia – składamy siebie w ofierze razem z Chrystusem, aby
wraz z Nim być złamane i oddane najbiedniejszym z biednych. (…) Nasze
uczestnictwo w Eucharystii jest niepełne, jeśli nie prowadzi do służby i
miłowania ubogich”.
Drodzy Moi!
„Autentycznie, świadomie przeżywana Msza święta budzi w nas pragnienie
bezinteresownej służby braciom” (Bp Jan Chrapek). A częsta komunia święta
uzdalnia nas do takiej służby.
Jak podkreśla
św. Jan Paweł II: „Bez duchowego pokarmu, czerpanego z Ciała i Krwi Chrystusa,
ludzka miłość pozostaje zawsze skażona egoizmem. Natomiast komunia z Niebieskim
Chlebem nawraca serca i wzbudza w nich zdolność miłowania tak, jak umiłował nas
Jezus”.
W
Eucharystycznym Sercu Jezusa odnajdujemy niewyczerpane źródło chrześcijańskiej
miłości Boga i bliźniego, miłości jaką Duch Święty rozlewa w naszych sercach
(por. Rz 5, 5).
Bracia i
Siostry! „Nie trzeba być wierzącym, aby mieć wielkie, szlachetne serce. Żeby
przygotować szlachetną paczkę, aby mieć wielkie serce, które będzie biło do
końca świata i może nawet jeden dzień dłużej. Miłość Chrystusa jest wyciąganiem
ręki do człowieka, o którym będziemy wiedzieć, że jest naszym przeciwnikiem,
naszym wrogiem. A to dla niejednego filantropa i altruisty jest już za dużo.
Jak pokochać nieprzyjaciół? To przekracza ludzkie wyobrażenia, ale dopiero
wtedy wkraczamy w doświadczenie boskiej miłości. Ona nie tylko nakazuje nam
miłować wrogów, ale daje nam do tego łaskę, siłę i moc? I nie ma innego źródła.
Jest tylko to jedno” (Bp Krzysztof Zadarko).
Mówi
o tym święta Faustyna, hojna szafarka Bożego Miłosierdzia wobec chorych,
strapionych i ubogich oraz dusz uwikłanych w grzechy, gdy po komunii świętej
wyznaje:
„O Jezu,
gdybyś sam nie zapalał w duszy mojej tej miłości, nie umiałabym
w niej wytrwać. Sprawia to Twoja miłość Eucharystyczna, która mnie
codziennie zapala”.
Podobne
świadectwo daje nam Służebnica Boża Rozalia Celakówna, pielęgniarka pracująca
ofiarnie w krakowskim szpitalu św. Łazarza na oddziale skórno-wenerycznym,
gdzie codziennie miała pod opieką siedemdziesiąt chorych kobiet lekkich
obyczajów.
„We wszystkich
okolicznościach życia mego – pisze – wszystkie sprawy moje załatwiam u Pana
Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Tam jest moja pociecha, ucieczka, protekcja,
pomoc; jednym słowem Pan Jezus w Najświętszej Eucharystii był i jest dla mnie
wszystkim”.
Szpital, w
którym Rozalia pracowała, znajdował się w pobliżu nowo wybudowanej Bazyliki
Serca Pana Jezusa w Krakowie przy ul. Kopernika. W niej przez wiele lat przed
pracą wcześnie rano uczestniczyła we Mszy świętej. Po pracy wiele czasu
spędzała na adoracji i żarliwej modlitwie przy Eucharystycznym Sercu Jezusa.
Rozalia
zdobyła zaufanie chorych, a Pan Jezus jej pracy szczególnie pobłogosławił:
niektórzy w szpitalu umierali na jej rękach, nawróciwszy się przed śmiercią do
Boga. W czasie 20 lat jej służby, podczas jej dyżurów nikt nie umarł bez
sakramentów.
Bracia i
Siostry! „Idąc do chorych, aby
świadczyć o Bożej miłości, wpatrujemy się w Jezusa Chrystusa, największego
Lekarza, Dawcę życia, szczególnego Pielęgniarza człowieka i ludzkości. Od Niego
uczymy się wrażliwości na człowieka chorego, niepełnosprawnego. To On pochylał
się nad ich cierpieniem, uzdrawiał i wskrzeszał. To On utożsamiał się z chorymi
i cierpiącymi, mówiąc: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich
najmniejszych, Mnieście uczynili” (por. Mt 25, 40)” (Bp Stefan Regmunt).
„Odwiedzić
chorych, zdobyć żywność dla ubogiej rodziny, poświęcić kilka godzin konkretnej
formie wolontariatu – wszystko to z pewnością może stać się sposobem realizacji
w życiu miłości Chrystusa, zaczerpniętej przy eucharystycznym stole” (Abp
Stanisław Gądecki).
Papież
Franciszek w orędziu na Światowy Dzień Chorego w 2019 roku napisał:
„Gesty
bezinteresownej miłości (…) gesty wielkodusznego daru, (…) są najbardziej
wiarygodną drogą ewangelizacji. Opieka nad chorymi wymaga profesjonalizmu i
czułości, bezinteresownych gestów, niezwłocznych i prostych, jak zwyczajny
dotyk, poprzez które daje się odczuć drugiemu, że jest „ważny”. (…)”.
Drodzy bracia
i siostry!
Tej pięknej
miłości i bycia darem dla bliźniego uczymy się uczestnicząc z wiarą w
misterium Chrystusowej Ofiary Krzyża,
która sakramentalnie uobecnia się dla nas w każdej Mszy Świętej.
„W sakramencie
Eucharystii Jezus nadal miłuje nas „aż do końca”, aż po dar ze swego ciała i
swojej krwi” – uczy Papież Benedykt XVI.
Także i my, z
pełnym miłości oddaniem włączmy się w tę Ofiarę Jezusa, Baranka Bożego, adorujmy
Zmartwychwstałego Pana obecnego w pokorze świętej Hostii i w częstej komunii
świętej napełniajmy miłością Bożego Serca.
Drodzy Moi! Tę
miłość darmo otrzymaliśmy i darmo dawajmy! Posileni Chlebem Życia wołajmy razem
ze Świętą Misjonarką Miłości z Kalkuty:
„Panie, oto
moje ręce: weź je, aby niosły pomoc ubogim i cierpiącym. Oto moje stopy,
aby mogły pójść i nawiedzić tych, którzy są samotni. Oto mój głos dla
tych, którzy potrzebują słów pełnych miłości. Oto moje serce: niechaj służy
jedynie dla miłości. Weź moje serce i wszystko, co posiadam”. Amen.
o. Piotr
Męczyński OCarm.
Obory, 14 czerwca A. D. 2026
|