15.06.2026
„Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!” (Mt 10, 8)


Drodzy bracia i siostry, kochani chorzy, zgromadzeni w Oborskim Sanktuarium!

Niedawna uroczystość i oktawa Bożego Ciała przypomniała nam, że największym skarbem Kościoła i darem Boga jaki otrzymaliśmy na ziemi jest Eucharystia – żywy Jezus obecny w Sakramencie Miłości. 

Maryja, Pani Bolesna, dana nam przez Chrystusa w testamencie z krzyża za Matkę trwa tutaj wiernie ze swoimi dziećmi, i jak wieczna lampka wskazuje nam źródło życia ukryte w tabernakulum ołtarza – Jezusa obecnego w Świętej Hostii.

Ona tuląca w ramionach Boskie Dzieciątko, a później na Kalwarii przyjmująca Jego Ciało zdjęte z krzyża, stała się Jego pierwszą i żywą monstrancją, tronem miłości Boga.

W płockim muzeum diecezjalnym znajduje się piękna monstrancja dla Jezusa Eucharystycznego przedstawiająca Pietę czyli postać Matki Bolesnej przyjmującej na ramiona Ciało Jezusa po zdjęciu z krzyża. W miejscu ukazującym postać Zbawiciela, kapłan umieszcza świętą Hostię i zaprasza wszystkich do adoracji Baranka Bożego.

Jerzy, lekarz z Zielonej Góry, uzdrowiony z choroby nowotworowej w swoim świadectwie napisał:

„Był rok 2005. Po przyjeździe naszej grupy autokarowej do Obór uczestniczyłem we Mszy Świętej i adoracji Najświętszego Sakramentu.

Na koniec Adoracji kapłan szedł z Najświętszym Sakramentem między klęczącymi pielgrzymami, zatrzymując się przy kolejnych grupach i błogosławił. W ten sposób przybliżał się do mnie i do mojej żony klęczącej obok mnie. Wpatrywałem się cały czas w Hostię niesioną w monstrancji przez ojca karmelitę.

Gdy Najświętszy Sakrament był ok. 1,5m ode mnie widziałem jedynie ogromny jasny blask  i niczego więcej nie widziałem. Wtedy zacząłem się trząść i dygotać na całym ciele i oblał mnie rzęsisty pot, tak, że koszulka w którą byłem ubrany, była całkowicie mokra. Nagle osłabłem i prosiłem żonę, aby mnie podtrzymała. To trwało ok. 1-2 minuty.

Odzyskałem widzenie otaczającego mnie świata, a kapłan przeszedł z Najświętszym Sakramentem do następnej grupy pielgrzymów. W tym momencie miałem niezachwianą pewność, że jestem zdrowy. Od tamtego czasu minęło 19 lat i jestem ciągle pod obserwacją lekarzy, ale nie ma objawów choroby nowotworowej.”.

Bracia i Siostry! Patrząc na śnieżnobiałą Hostię uniesioną w dłoniach kapłana rozpoznajmy spoczywające na nas Oblicze Zmartwychwstałego Pana, Jego Serce otwarte dla każdego, Jego ramiona wyciągnięte do wszystkich.

„On jest boskim Gościem duszy, oparciem w każdej słabości, mocą w każdej próbie, pociechą w każdym cierpieniu, jest chlebem życia, ostatecznym przeznaczeniem człowieka” (św. Jan Paweł II).

Zbliżmy się do Niego z wiarą i ufnością, z pełnym miłości oddaniem i zawierzeniem Jego Najświętszemu Sercu.

On z każdego ołtarza, z każdego tabernakulum nieustannie kieruje do nas swoje serdeczne wezwanie:

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię!”.

„By mieć siłę do kroczenia drogą krzyża razem z Chrystusem, trzeba z Nim być zjednoczonym poprzez Komunię świętą. (…) Iluż chorych czeka z wielką tęsknotą na kapłana w szpitalu czy też w  swoim domu, aby ten przyszedł z Komunią świętą. Ta porcja Bożej energii, to siła potrzebna, aby na nowo wziąć swój krzyż i iść wiernie za Jezusem, mając Go w swoim sercu” (o. Zbigniew Bruzi CSsR).

Nasz wielki Rodak Święty Jan Paweł II powiedział: „Eucharystia pochodzi z miłości i rodzi miłość. (…) Jezus przemawia do nas wspaniałym językiem daru z siebie i miłości aż do ofiary ze swojego życia”.

„W miłości Boga do nas zawiera się wezwanie, abyśmy także my bezinteresownie obdarzali sobą innych”.

Pan Jezus mówi nam dzisiaj: «Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!" (Mt 10, 8).

O tym przypomina nam Święty Brat Albert Chmielowski, niestrudzony apostoł miłosierdzia wobec bezdomnych nędzarzy spotkanych na ulicach Krakowa, mówiąc:

„Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy Jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest chlebem i my bądźmy chlebem... Dawajmy siebie samych”.

Jezus Żywy obecny w Eucharystii stał się dla niego wzorem, a zarazem niewyczerpanym źródłem miłości i duchowej mocy do codziennej posługi bliźniemu, do tego, aby codziennie rozdawać siebie – stawać się „dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny”.

„Prawdziwa cześć dla Eucharystii staje się szkołą czynnej miłości bliźniego. – przypomina św. Jan Paweł II.

Eucharystia do tej miłości wychowuje nas w sposób najgłębszy, ukazuje bowiem, jaką wartość w oczach Bożych ma każdy człowiek, nasz brat i siostra, skoro każdemu w taki sam sposób Chrystus daje siebie samego pod postaciami chleba i wina. Jeżeli praktykujemy autentyczny kult eucharystyczny, w oczach naszych musi rosnąć godność każdego człowieka. A poczucie tej godności staje się najgłębszym motywem naszego odniesienia do bliźnich.

Musimy też wówczas stawać się szczególnie wrażliwi na każde ludzkie cierpienie i niedolę, na każdą niesprawiedliwość i krzywdę, szukając, w jaki sposób praktycznie jej zaradzić. Uczymy się z szacunkiem odkrywać prawdę o człowieku wewnętrznym, bo przecież właśnie to wnętrze staje się sakramentalnym mieszkaniem Boga w Eucharystii. Chrystus przychodzi do serc i nawiedza sumienia naszych braci i sióstr. Jakże odmienia się obraz wszystkich i każdego, gdy sobie to uświadomimy, gdy uczynimy to przedmiotem refleksji! Tajemnica eucharystyczna staje się szkołą miłości bliźniego, miłości człowieka” – uczy św. Jan Paweł II.

Br. Albert zachwycony cudownym darem Eucharystycznego Chleba, rozpoznał miłujące Oblicze Zbawiciela ukryte w pokorze śnieżnobiałej Hostii i sam stał się darem dla Niego, spotykając Go w cierpiących i ubogich braciach na ulicach Krakowa. W ten sposób odpowiedział na cudowny dar Jego miłości, dar Eucharystii. Albowiem Jezus rzekł: „Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Tam, gdzie dla wielu trudno było dostrzec nawet człowieczeństwo, przykryte brudem nędzy i moralnego zaniedbania, św. Brat Albert dostrzegał oblicze Chrystusa cierpiącego – Ecce Homo.

Papież Franciszek niestrudzenie nam przypominał: „W ubogim Jezus puka do naszego serca i spragniony prosi nas o miłość”.

Brat Albert zakładane przez siebie domy dla bezdomnych nazwał przytuliskami. Cechą ich było, że będący w potrzebie, każdy i o każdej porze znajdował w nich dach nad głową, odzież, pożywienie. Bracia czy też siostry mieszkali w przytuliskach pod jednym dachem z ubogimi, stanowiąc z nimi wspólnotę rodzinną.

Papież Franciszek przypomina nam, że „miłosierdzie Syna Bożego nie zna granic i dociera do wszystkich, nikogo nie wykluczając”.

„Bóg pochyla się nad nami (por. Oz 11,4), abyśmy i my mogli naśladować Go, pochylając się nad braćmi”.

„Jezus sam dał nam przykład w czasie ostatniej wieczerzy. On, Pan i Nauczyciel, wykonał czynność zarezerwowaną dla niewolników, umył nogi swoim uczniom, abyśmy i my byli gotowi jeden drugiemu służyć” (Bp Radosław Orchowicz).

„Tym gestem Jezus przypomina uczniom wszystkich czasów, że Eucharystia domaga się, aby dawać o niej świadectwo przez posługę miłości wobec braci” (św. Jan Paweł II).

„Tego Jezus wymaga od uczniów, wysyłając ich w świat jako swych świadków: «Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!» Pierwszym zaś darem, który winniśmy ofiarować, jest dar życia świętego, będącego świadectwem bezinteresownej miłości Boga – uczy św. Jan Paweł II. (…) Nasze życie, życie ludzi wierzących, winno nosić znamię tej «darmowości», dzięki której bez zastrzeżeń poświęcamy siebie samych Bogu i bliźniemu”, „biorąc na swe barki cierpienia chorych, odsuniętych na margines, biednych i wykorzystywanych”.

Tego właśnie uczy nas święty Brat Albert. Gdy na progu Ogrzewalni stawał bezdomny w łachmanach, wołał: Dajcie mu chleba. Nie wypominał nikomu, że pił i kradł. Jego „resocjalizacja” polegała na tym, że przypominał swoim podopiecznym Boże przykazania i pacierz, oraz uczył ich pracy. Nic dziwnego, że wielu z nich opuściło schronisko jako porządni ludzie.

Nasz Święty z Krakowa „nie pisał uczonych traktatów..., On po prostu pokazał jak należy miłosierdzie czynić. Pokazał, że kto chce prawdziwie czynić miłosierdzie, musi stać się bezinteresownym darem dla drugiego człowieka”. „Być dobrym jak chleb…". To było motto jego życia. Krakowski jałmużnik uczył jak ratować człowieka podając mu „chleb okraszony miłością”.

Drodzy Bracia i Siostry, zgromadzeni w Oborskim Wieczerniku.

„Celebrując i żyjąc Eucharystią, my także jesteśmy wezwani do życia tą miłością” - mówi Papież Franciszek.

Ojciec Święty podkreśla: „Eucharystia (…) jednoczy nas z Jezusem: sprawia, że przyswajamy sobie Jego sposób życia, Jego zdolność do łamania siebie i dawania siebie braciom, do odpowiadania dobrem na zło. Daje nam odwagę, aby wyjść poza swoje ograniczenia i pochylić się z miłością nad słabościami innych. Tak jak Bóg czyni to z nami. Taka jest logika Eucharystii: przyjmujemy Jezusa, który nas kocha i leczy nasze słabości, aby kochać innych i pomagać im w ich słabościach”.

Św. Matka Teresa, Założycielka Misjonarek Miłości, często powtarzała, że ona i jej siostry spotykają się z Chrystusem pod dwoma postaciami: jedna postać to Eucharystia, druga postać to ciała żebraków na ulicach Kalkuty.

Do jednej z nowych dziewcząt, przybyłych do Zgromadzenia Misjonarek Miłości, powiedziała:

„Czy zauważyłaś, jak podczas Mszy świętej kapłan bardzo ostrożnie i z wielką miłością dotykał Jezusa pod postacią Przenajświętszej Hostii? Czyń więc to samo, kiedy się znajdziesz w domu dla umierających, gdyż tam spotkasz samego Jezusa pod postacią schorowanych ciał naszych biedaków”.

„Nie mogę wyobrazić sobie nawet jednego dnia bez Eucharystii – wyznaje Matka Teresa.

Eucharystia (…) jest pokarmem duchowym, który mnie podtrzymuje, bez którego nie dałabym rady przeżyć ani jednego dnia czy godziny.

Nasz dzień rozpoczynamy od uczestnictwa w Mszy świętej, przyjmując Komunię świętą, kończymy go zaś godzinną adoracją, która przybliża nas i jednoczy z Jezusem i z ubogimi, poprzez których służymy Jemu”.

„Msza święta jest naszą modlitwą dnia – składamy siebie w ofierze razem z Chrystusem, aby wraz z Nim być złamane i oddane najbiedniejszym z biednych. (…) Nasze uczestnictwo w Eucharystii jest niepełne, jeśli nie prowadzi do służby i miłowania ubogich”.

Drodzy Moi! „Autentycznie, świadomie przeżywana Msza święta budzi w nas pragnienie bezinteresownej służby braciom” (Bp Jan Chrapek). A częsta komunia święta uzdalnia nas do takiej służby.

Jak podkreśla św. Jan Paweł II: „Bez duchowego pokarmu, czerpanego z Ciała i Krwi Chrystusa, ludzka miłość pozostaje zawsze skażona egoizmem. Natomiast komunia z Niebieskim Chlebem nawraca serca i wzbudza w nich zdolność miłowania tak, jak umiłował nas Jezus”.

W Eucharystycznym Sercu Jezusa odnajdujemy niewyczerpane źródło chrześcijańskiej miłości Boga i bliźniego, miłości jaką Duch Święty rozlewa w naszych sercach (por. Rz 5, 5).

Bracia i Siostry! „Nie trzeba być wierzącym, aby mieć wielkie, szlachetne serce. Żeby przygotować szlachetną paczkę, aby mieć wielkie serce, które będzie biło do końca świata i może nawet jeden dzień dłużej. Miłość Chrystusa jest wyciąganiem ręki do człowieka, o którym będziemy wiedzieć, że jest naszym przeciwnikiem, naszym wrogiem. A to dla niejednego filantropa i altruisty jest już za dużo. Jak pokochać nieprzyjaciół? To przekracza ludzkie wyobrażenia, ale dopiero wtedy wkraczamy w doświadczenie boskiej miłości. Ona nie tylko nakazuje nam miłować wrogów, ale daje nam do tego łaskę, siłę i moc? I nie ma innego źródła. Jest tylko to jedno” (Bp Krzysztof Zadarko).

Mówi o tym święta Faustyna, hojna szafarka Bożego Miłosierdzia wobec chorych, strapionych i ubogich oraz dusz uwikłanych w grzechy, gdy po komunii świętej wyznaje:

„O Jezu, gdybyś sam nie zapalał w duszy mojej tej miłości, nie umiałabym w niej wytrwać. Sprawia to Twoja miłość Eucharystyczna, która mnie codziennie zapala”.

Podobne świadectwo daje nam Służebnica Boża Rozalia Celakówna, pielęgniarka pracująca ofiarnie w krakowskim szpitalu św. Łazarza na oddziale skórno-wenerycznym, gdzie codziennie miała pod opieką siedemdziesiąt chorych kobiet lekkich obyczajów.

„We wszystkich okolicznościach życia mego – pisze – wszystkie sprawy moje załatwiam u Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Tam jest moja pociecha, ucieczka, protekcja, pomoc; jednym słowem Pan Jezus w Najświętszej Eucharystii był i jest dla mnie wszystkim”.

Szpital, w którym Rozalia pracowała, znajdował się w pobliżu nowo wybudowanej Bazyliki Serca Pana Jezusa w Krakowie przy ul. Kopernika. W niej przez wiele lat przed pracą wcześnie rano uczestniczyła we Mszy świętej. Po pracy wiele czasu spędzała na adoracji i żarliwej modlitwie przy Eucharystycznym Sercu Jezusa.

Rozalia zdobyła zaufanie chorych, a Pan Jezus jej pracy szczególnie pobłogosławił: niektórzy w szpitalu umierali na jej rękach, nawróciwszy się przed śmiercią do Boga. W czasie 20 lat jej służby, podczas jej dyżurów nikt nie umarł bez sakramentów.

Bracia i Siostry! „Idąc do chorych, aby świadczyć o Bożej miłości, wpatrujemy się w Jezusa Chrystusa, największego Lekarza, Dawcę życia, szczególnego Pielęgniarza człowieka i ludzkości. Od Niego uczymy się wrażliwości na człowieka chorego, niepełnosprawnego. To On pochylał się nad ich cierpieniem, uzdrawiał i wskrzeszał. To On utożsamiał się z chorymi i cierpiącymi, mówiąc: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (por. Mt 25, 40)” (Bp Stefan Regmunt).

„Odwiedzić chorych, zdobyć żywność dla ubogiej rodziny, poświęcić kilka godzin konkretnej formie wolontariatu – wszystko to z pewnością może stać się sposobem realizacji w życiu miłości Chrystusa, zaczerpniętej przy eucharystycznym stole” (Abp Stanisław Gądecki).

Papież Franciszek w orędziu na Światowy Dzień Chorego w 2019 roku napisał:

„Gesty bezinteresownej miłości (…) gesty wielkodusznego daru, (…) są najbardziej wiarygodną drogą ewangelizacji. Opieka nad chorymi wymaga profesjonalizmu i czułości, bezinteresownych gestów, niezwłocznych i prostych, jak zwyczajny dotyk, poprzez które daje się odczuć drugiemu, że jest „ważny”. (…)”.

Drodzy bracia i siostry!

Tej pięknej miłości i bycia darem dla bliźniego uczymy się uczestnicząc z wiarą w misterium  Chrystusowej Ofiary Krzyża, która sakramentalnie uobecnia się dla nas w każdej Mszy Świętej.

„W sakramencie Eucharystii Jezus nadal miłuje nas „aż do końca”, aż po dar ze swego ciała i swojej krwi” – uczy Papież Benedykt XVI.

Także i my, z pełnym miłości oddaniem włączmy się w tę Ofiarę Jezusa, Baranka Bożego, adorujmy Zmartwychwstałego Pana obecnego w pokorze świętej Hostii i w częstej komunii świętej napełniajmy miłością Bożego Serca.

Drodzy Moi! Tę miłość darmo otrzymaliśmy i darmo dawajmy! Posileni Chlebem Życia wołajmy razem ze Świętą Misjonarką Miłości z Kalkuty:

„Panie, oto moje ręce: weź je, aby niosły pomoc ubogim i cierpiącym. Oto moje stopy, aby mogły pójść i nawiedzić tych, którzy są samotni. Oto mój głos dla tych, którzy potrzebują słów pełnych miłości. Oto moje serce: niechaj służy jedynie dla miłości. Weź moje serce i wszystko, co posiadam”. Amen.

o. Piotr Męczyński OCarm.

 

Obory, 14 czerwca A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio