Drodzy w Sercu
Jezusa, bracia i siostry!
Droga Rodzino
Matki Bolesnej!
Zbliża się
Złoty Jubileusz 50 – lecia koronacji wsławionej łaskami Figury Matki Bożej
Bolesnej w Oborach, który obchodzić będziemy uroczyście w niedzielę 19 lipca
2026 r.
Zbliża się
także 30 – rocznica powrotu Matki Bożej Bolesnej w kopii Oborskiej Piety do
Bydgoszczy, którą obchodzić będziemy 3 maja 2026 r.
Zanim spróbujemy
ukazać w jaki sposób Pieta i Kalwaria połączyły Bydgoszcz i Obory, powróćmy do
początku trwającej już ponad sześć wieków obecności karmelitów w Polsce.
To święta
Jadwiga, królowa z Wawelu, w roku 1397 sprowadziła karmelitów z Pragi Czeskiej
do Krakowa i ufundowała dla nich klasztor i kościół pw. Nawiedzenia
Najświętszej Maryi Panny.
Można
powiedzieć, że także na tym świętym miejscu – w Oborach – królowa Jadwiga
odcisnęła w jakiś sposób swoją stopę.
Karmelici
bowiem przybyli do Obór z Bydgoszczy. A ich obecność w centrum miasta na rzeką
Brdą związana jest ściśle z osobą św. Jadwigi. Młoda Królowa wiosną 1397 roku
przebywała w Bydgoszczy. W tamtym czasie miasto nie posiadało jeszcze na swoim
terenie konwentu zakonnego. Według podania Królowa Jadwiga – wielka protektorka
karmelitów miała zachęcić ich do osiedlenia się w Bydgoszczy oraz wydać
stosowne zezwolenie. Pierwsza wzmianka o nowym kościele klasztornym pochodzi z
2 listopada 1398 roku. Rozpoczęte na polecenie Władysława Jagiełły wznoszenie
konwentu karmelickiego w Bydgoszczy zakończono ostatecznie w 1408 roku.
W tym okresie
powstała także drewniana figura Matki Bożej Bolesnej. Pieta wykonana została
prawdopodobnie w bydgoskim środowisku rzeźbiarskim, być może nawet przez
biegłego w sztuce karmelitę. Zanim w 1605 roku figura została przeniesiona do
Obór przez blisko 200 lat znajdowała się w bydgoskim kościele karmelitów, gdzie
zasłynęła cudami.
Prof. Tadeusz
Chrzanowski pisze: „Ta niewielka rzeźba, pierwotnie przeznaczona do
umieszczenia gdzieś nisko, do adoracji, rozmyślań i dewocji jednostkowej,
intymnej, mistycznej została nawet jeszcze przed przeniesieniem do Obór,
otoczona kultem…”.
Można
przypuszczać, że przed tą właśnie Pietą modlił się bł. Stanisław, zwany
Bydgosta, który zginął jako męczennik w 1420 roku.
W roku 1605
bydgoscy karmelici zostali zaproszeni do objęcia nowej fundacji w Oborach, a
dla ozdobienia swojej nowej świątyni przynieśli ze sobą Pietę, przedstawiającą
bolesną postać Matki trzymającej w ramionach Ciało ukrzyżowanego Syna.
Gdy po
kilkunastu latach fundacja oborska usamodzielniła się, część bydgoskich
karmelitów wróciła do macierzystego klasztoru, zabierając ze sobą cudowną
figurę. W tym momencie rozpoczął się okres kilkunastoletnich przetargów między
obu klasztorami o posiadanie Piety. Ostatecznie rzeźba została w 1627 r. na
stałe umieszczona w nowym oborskim kościele.
Dawna kronika
klasztorna mówi, że gdy klasztor oborski, który przez pewien czas zależał od
klasztoru bydgoskiego, otrzymał oddzielnego przełożonego, wówczas Cudowną
Figurę Matki Bożej Bolesnej zwrócono kościołowi bydgoskiemu, gdzie „od licznie
zgromadzonego duchowieństwa i wiernych ze świecami w ręku była
uroczyście powitana i do kościoła wśród pieśni nabożnych i bicia
dzwonów wprowadzona. Lecz, o cudo! Na oczach tamtejszych Ojców znikła
i tejże chwili w kościele oborskim stanęła. Powtórnie zabrali ją
zakonnicy bydgoscy do Bydgoszczy i tam z wielką uwagą
i nabożeństwem przy licznym świetle od zakonników była pilnowana. Lecz
widocznie Matka Boska upodobała sobie miejsce w Oborach, bo powtórnie
figurka ta bez ludzkiej pomocy przeniosła się do Obór. Więcej już nie próbowano
jej z Obór zabierać. Było to w roku 1617”.
W Księdze
Pamiątkowej Oborskiego Sanktuarium znajdujemy taki oto wpis: „11 stycznia 1996
r. przedstawiciele władz miasta Bydgoszczy przybyli do klasztoru OO. Karmelitów
w Oborach, aby przywrócić swemu miastu, obchodzącemu jubileusz 650 – lecia praw
miejskich, kult Matki Boskiej Bolesnej. Modliliśmy się o łaski dla Ojczyzny,
Bydgoszczy i Ziemi Bydgoskiej” Pod wpisem podpisał się m.in. Stefan
Pastuszewski, wiceprezydent miasta i Aleksander Grzybek, Senior
Archikonfraterni Literackiej Domu Bydgoskiego.
Ks. proboszcz Jan
Andrzejczak, kustosz sanktuarium Matki Boskiej Królowej Męczenników w
Bydgoszczy – Fordonie, mówi:
„W 650
rocznicę istnienia Bydgoszczy (3 maja 1996 r.) Wspólnota Konfraterni
Literackiej – Dom w Bydgoszczy ufundowała naszej parafii wierną kopię Piety z
Sanktuarium Maryjnego w Oborach. (…) Można powiedzieć, że Pieta Maryi po
wiekach wróciła do Bydgoszczy”.
O. Roman
Tupaj, przeor klasztoru i proboszcz parafii karmelitów w Oborach w ogłoszeniach
duszpasterskich na dzień 28 kwietnia 1996 r. napisał: „W Bydgoszczy 3 maja br.
odbędą się uroczystości związane z powrotem kopii figury M. B. Bolesnej z Obór.
Uroczystości rozpoczną się o godz. 10:30. Będą one transmitowane przez lokalną
telewizję Bydgoszcz. Kto odbiera ten program, zachęcam do oglądania tych
uroczystości”.
Aleksander
Grzybek, Senior Domu Bydgoskiego Archikonfraterni literackiej, członek Zarządu
Hospicjum im. Ks. Jerzego Popiełuszki w Bydgoszczy, zapytany o replikę figury
Matki Bożej Bolesnej z Obór ofiarowaną do kościoła na Fordonie mówi:
„Pomysł powrotu
Jej do Bydgoszczy - w 650. rocznicę urodzin Miasta (1996 r.) powstał w Archikonfraterni.
Pojechałem do Obór, udostępniono nam wierną kopię figury Matki Bożej Bolesnej, którą
przywiozłem do Bydgoszczy. Kopię Piety, która jest w Waszej Parafii, wykonał pan
Aleksander Dętkoś – rzeźbiarz z Bydgoszczy. Wykonanie Jej sfinansowała Archkonfraternia”.
Stefan
Pastuszewski, związany z Archikonfraternią Literacka w Bydgoszczy w artykule
pt. „Kult Matki Boskiej Bolesnej. PIETA OBORSKA I JEJ DZIEJE”, opublikowanego
na łamach czasopisma „Na Oścież” (w numerze z września 2009 r.), miesięcznika
parafii i sanktuarium Matki Boskiej Królowej Męczenników w Bydgoszczy –
Fordonie, pisze:
„Bydgoski
Karmel słynął nie tylko w okolicy, ale i w całej rzeczypospolitej z dwóch kultów-
cudownej figury Matki Bożej oraz błogosławionego Stanisława, karmelity. Kulty
te odgrywały znaczną rolę w pogłębianiu ówczesnej religijności. Cudowna figura
wykonana z drewna lipowego, powstała na przełomie XIV – XV wieku, Ta niewielka
(64,5 cm) rzeźba, tzw. Pieta Corpusculum, prawdopodobnie, na co wskazuje jej
wielkość najpierw była własnością prywatną pobożnego czciciela Męki Pańskiej, a
potem przeszła w posiadanie klasztoru bydgoskiego. Przypuszcza się również, że
figura mogła „powstać w Bydgoszczy, w miejscowym środowisku artystycznym, może
nawet została wykonana przez któregoś z braci zakonu karmelitów w (...)
klasztorze bydgoskim”. (…)
W latach 1581-
1593 wstawiennictwu Bydgoskiej Matki Bożej Bolesnej przypisywano 7 cudów. Gdy w
1605 roku wystawiono w Oborach drewniany kościół pw. Nawiedzenia NPM, obsługiwany
przez karmelitów, wówczas figurę podarowano bądź pożyczono tej świątyni,
prawdopodobnie w celu podniesienia jej rangi. Klasztor w Oborach powstawał
bowiem w oparciu o konwent bydgoski i któryś z zakonników przywiózł ze sobą
rzeźbę. Z niewiadomych powodów zabierano ją potem dwukrotnie znowu do
Bydgoszczy, ale w sposób cudowny miała za każdym razem wracać do Obór.
„Istniejące
legendy o kilkakrotnym przewożeniu figury do Bydgoszczy i cudownym jej powrocie
do Obór są najprawdopodobniej śladem sporów względnie pertraktacji toczących
się między bydgoskim a oborskim konwentem 00. Karmelitów”, sporów prestiżowych,
bowiem figura łaskami słynąca podnosiła prestiż. Fakt ten został odnotowany w
pierwszej strofie napisanej przez ks. Macieja Smoleńskiego w 1866 r. „Pieśni do
MB Oborskiej”.
„Bolesna
Matko, łaskami wsławiona, u Karmelitów w Bydgoszczy zjawiona, stamtąd do Obór
przeniesiona cudem, zlituj się, zlituj nad dobrzyńskim ludem”.
Figura co
najmniej od 1627 roku pozostawała na stałe w Oborach i mimo licznych napadów
wojsk szwedzkich na klasztor, następnie represji zaborców, a potem niemieckiego
okupanta, nie zaginęła. (…)
18 lipca 1976
roku Stefan Kardynał Wyszyński uroczyście ukoronował Pietę Oborską. Ta licząca
64,5 cm długości drewniana rzeźba, posiada nie tylko wartość kultową, ale i
artystyczną. Jest dziełem późnego gotyku. Już na pierwszy rzut oka uderza pełne
współczucia pochylenie się Matki nad ciałem, złożonego na jej kolanach,
umęczonego Syna. (…) Stosunkowo niewielki korpus Jezusa nasuwa analogię do
sceny Matki z Dzieciątkiem na kolanach.
Rzeźba tuż
przed koronacją, została pieczołowicie odnowiona przez Krystynę Borkowską -
Niemojewską z Krakowa.
W 1996 roku
Archifronkatedra literacka [z Bydgoszczy] ufundowała na 650-lecie praw
miejskich wykonaną kopię figury.
Decyzją
ordynariusza archidiecezji gnieźnieńskiej abp Henryka Muszyńskiego została ona
przekazana do parafii pw. Matki Bożej Królowej Męczenników w Fordonie”.
3 maja 2026 r.
obchodzić będziemy 30 – rocznicę tego wydarzenia. Od 30 lat Matka Boża Bolesna
w znaku Piety stoi cicho i dyskretnie na jednym z bocznych ołtarzy w Sanktuarium
Królowej Męczenników przy Bydgoskiej Dolinie Śmierci. Myślę, że Matka Bolesna
sama wybrała sobie czas, świątynię, ludzi i to szczególne miejsce kaźni i
straceń mieszkańców Bydgoszczy podczas drugiej wojny światowej.
W Dolinie
Śmierci obok bydgoskiego sanktuarium Królowej Męczenników powstała plenerowa
droga krzyżowa – Bydgoska Kalwaria zwana Golgotą XX wieku.
Aleksander
Grzybek, Senior Domu Bydgoskiego Archikonfraterni literackiej, mówi o tym jak
zrodził się pomysł Bydgoskiej Kalwarii na Fordonie:
„Musielibyśmy
sięgnąć do roku obchodów 650-lecia Bydgoszczy. Przypomnę, że centralna
uroczystość odbyła się na Starym Rynku, 3 maja 1996 roku (data lokacji
Bydgoszcz 19.04.1346 r., przyp. Red.). W Archikonfraterni literackiej, pierwszym
pomysłodawcą dyskusji na ten temat był Stefan Pastuszewski. Gdy przywieźliśmy,
procesyjnie ze Starego Rynku, do Waszej parafii, figurę Matki Bożej Bolesnej
oborskiej, podzieliliśmy się z ks. prałatem Zygmuntem Trybowskim sugestią
zainicjowania w Dolinie Śmierci Kalwarii Bydgoskiej. On przyjął ten pomysł z
wielką radością”.
Dlaczego padł pomysł,
że akurat w dolinie Śmierci najlepsza będzie Kalwaria, a nie np. jakiś inny
symbol? „Myślę, że odpowiedź jest bardzo łatwa – mówi p. Aleksander. W Dolinie
Śmierci zostało zamordowanych około 1200 osób, nie mówiąc o późniejszych egzekucjach
rosyjskich, itd. To jest miejsce męczeństwa i tu chcieliśmy, aby droga krzyżowa
Chrystusa Pana splotła się z golgotą ludzką”.
„W zebraniu
założycielskim Społecznego Komitetu Budowy Kalwarii Bydgoskiej - Golgoty XX
wieku, które odbyło się na plebanii parafii Matki Boskiej Królowej Męczenników
w 2000 r., wzięli udział m.in.: ks. Władysław Kołyszko OSP, Danuta Siuda (była
radna), Stefan Pastuszewski (radny AWS), ks. Zygmunt Trybowski - proboszcz, ks.
Edmund Sikorski, proboszcz, Andrzej Bogucki, dyrektor Gimnazjum nr 3, Andrzej
Młyński (radny AWS), Marek Gralik (radny AWS), Maria Dąbrowska - red. „Promocje
Pomorskie”, Włodzimierz Zieliński, Lewandowski, Marek Gotowski -
przedsiębiorca budowlany, Aleksander Grzybek - Konfraternia Literacka” –
wspomina Andrzej Leonard Bogucki.
Warto
wspomnieć, że w tym czasie więzi duchowe, ludzkie i religijne, Bydgoszczy i
Obór coraz bardziej się zacieśniały. Przypomina o tym wpis z Księgi Pamiątkowej
Oborskiego Sanktuarium: „Na pamiątkę Rekolekcji (29 listopada – 1 grudnia 1996
r.) u stóp M. B. Bolesnej w Oborach składamy serdeczne „Bóg zapłać” Ojcom
Karmelitom za gościnność, opiekę i serdeczność – bracia i siostry z
Archikonfraterni Literackiej Niepokalanego Poczęcia NMP – Dom w Bydgoszczy”.
Podpisy pod wpisem złożyli m.in. Ks. Romuald Biniak, Stefan Pastuszewski i
Aleksander Grzybek.
W roku 1998
przybyła do Obór 33 – osobowa pielgrzymka Stowarzyszenia Apostolstwa Dobrej
śmierci z parafii św. Mateusza w Bydgoszczy – Fordonie wraz ze swoim
proboszczem ks. Edmundem Sikorskim. Wszyscy pielgrzymi przyjęli szkaplerz
karmelitański. W roku 1998 Oborskie Sanktuarium nawiedziła także pielgrzymka
Przyjaciół Radia Maryja z par. Miłosierdzia Bożego i wiele innych grup z
Bydgoszczy.
3 maja 1996
roku Matka Boża Bolesna przybyła do Doliny Śmierci na Fordonie, powróciła do
Bydgoszczy w znaku Piety, dając znak, że zawsze pozostaje blisko swoich dzieci przekazanych
Jej przez Jezusa w testamencie z krzyża. Ona pomoże im wytrwać przy Chrystusie
w godzinie największej próby, zapali światło nadziei i przypomni obietnicę
Syna: „Smutek wasz przemieni się w radość, a radości waszej nikt wam nie zdoła
odebrać”. Drodzy Moi!
Po 30 latach powracamy do podniosłej atmosfery, pełnej radości, dumy i wdzięczności, jaka przepełniała serca wszystkich zgromadzonych na Starym Rynku w Bydgoszczy. To wtedy czterech karmelitów z Obór, w
swoich brązowych habitach i białych płaszczach, przyniosło na feretronie tę
właśnie kopię Cudownej Figury Matki Bolesnej do ołtarza na którym Abp Henryk
Muszyński składał Najświętszą Ofiarę dziękując za 650 – lat miasta Bydgoszczy.
Na koniec Mszy świętej uroczyście poświęcił kopię Oborskiej Piety mówiąc, że
Matka Boża Bolesna zwana Patronką Ziemi Dobrzyńskiej zwać się będzie odtąd
także Patronką Ziemi Bydgoskiej.
Figura nie
mogła już powrócić do dawnego kościoła karmelitów w Bydgoszczy. W 1816 r.
zakonnicy zostali usunięci z klasztoru bydgoskiego przez władze Królestwa Prus
i internowani w Oborach. Świątynia została rozebrana. Wyposażenie kościelne
zdemontowano i rozdysponowano dla innych kościołów, zwłaszcza bydgoskiego
kościoła farnego, gdzie trafiły stalle, ambona i dwa ołtarze: Matki Boskiej
Szkaplerznej i św. Józefa. Rozbiórkę dawnego klasztoru karmelitów i wyburzenie
wieży kościelnej przeprowadzono w 1895 roku. Po dawnym klasztorze pozostała
tylko nazwa ulicy Karmelickiej, prowadzącej od ul. Focha do Brdy, naprzeciw
kościoła farnego oraz relikty wyposażenia świątyni.
Dlatego Metropolita
Gnieźnieński Abp Henryk Muszyński w maju 1996 roku polecił, aby Bolesna Pani w kopii
Oborskiej Piety miała odtąd swoją nową siedzibę w Bydgoszczy - Fordonie, jako
miejscu najbardziej odpowiednim i godnym Matki Jezusa Ukrzyżowanego i Królowej
Męczenników.
Podobnie jak
Bydgoska Dolina Śmierci – jako Golgota XX wieku także Obory k. Rypina w
diecezji płockiej stały się szczególnym miejscem martyrologium narodu polskiego
podczas drugiej wojny światowej. Klasztor w Oborach od 30 października 1939 r.
do 22 lutego 1940 r. stał się więzieniem Gestapo dla grupy 55 polskich
kapłanów, wywiezionych potem do niemieckich obozów zagłady. Przywołajmy relację
z klasztornej kroniki w Oborach:
„Dn. 20 i 24 października 1939 roku wszystkich
zakonników z Obór wywieziono do Rypina, na ulicę Warszawską 20, gdzie mieścił
się posterunek gestapo. Oficer niemiecki, z nahajką w ręku, zapytał bardzo
ostro O. Brunona Makowskiego, czy on wie, za co są aresztowani. O. Brunon
odpowiedział, że nie wie. W tym momencie sześciu Niemców wojskowych dopadło O.
Brunona i odebrało mu wszystko co miał, różaniec, zegarek, brewiarz, i medalik
ze szyi. To samo zrobili z pozostałymi. Święte obrazki rzucili na podłogę i zaczęli
po nich skakać, deptać. Zabrane różańce, szkaplerze i brewiarze kapłańskie
wynieśli na podwórze, oblali benzyną i podpalili. Wpędzili wszystkich do
piwnicy, bijąc każdego nahajką po głowie. Było tam wielu księży z okolicznych
parafii. Hitlerowscy kaci, funkcjonariusze gestapo, znęcali się nad niewinnymi
ofiarami w okrutny sposób, za to tylko, że ci uwięzieni byli Polakami”.
30 października 1930 roku kapłani zostali przewiezieni ciężarówką do
klasztoru w Oborach.
Ks. Marian
Metler wspomina: „Rozmieszczono nas w celach klasztornych, gdzie spaliśmy na
słomie Urządzano nam często różne szykany. Na przykład: pewnego razu
oficer-gestapowiec kazał wszystkim księżom iść do kaplicy klasztornej. Sam
później wszedł w czapce i z papierosem (w ołtarzu znajdował się Najświętszy
Sakrament), a on wyjął rewolwer i kazał nam śpiewać: Deutschland, Deutschland
über alles i Die Fahne hoch. W nocy, gdy już położyliśmy się na spoczynek,
gestapowcy pod oknami rąbali duży krzyż misyjny”.
Początkowo
pozwolono księżom odprawiać Mszę św., ale gdy kapłani ubierali się do Mszy
świętej, to straż z karabinami pilnowała ich w zakrystii i w kościele. Nie było
ubranych w białe komże ministrantów służących do Mszy świętej, lecz byli
uzbrojeni w karabiny niemieccy żołnierze. Jak bardzo przypominać to musiało
dramat, jaki rozegrał się dwadzieścia wieków wcześniej na Kalwarii, gdzie
Chrystus umierał na krzyżu, w asyście rzymskich żołnierzy. Pilnowano też, by
ludzie do kościoła nie wchodzili. Potrzebne hostie do Mszy świętej po kryjomu
wypiekał brat zakonny Alojzy Misiniec.
Wszyscy nowo
przywiezieni przedstawiali pożałowania godny widok. Nie goleni od dłuższego
czasu, zmęczeni, wygłodzeni. Poumieszczali ich po celach, spali na mokrej
słomie rozłożonej na podłodze. Nic jeść nie dawali, o opaleniu cel mowy nie
było; o praniu bielizny również myśleć Niemcy nie chcieli. Ludność z okolic
Obór po kryjomu przynosiła co mogła, aby wyżywić uwięzionych kapłanów.
„Odwiedzali
nas dobrzy i ofiarni parafianie” – wspomina ks. Stanisław Grabowski, którego
wojna zastała jako wikariusza w Rypinie (20 km od Obór). Odwiedziła mnie i moja
matka. Zmartwiona, że nie ma wiadomości ode mnie, a bardziej sercem matki
domyślająca się mojego nieszczęścia, w grudniu 1939 r. wybrała się w drogę do
syna. Daleka to droga, ponad 150
km, nie było regularnej komunikacji. Nie znająca języka
niemieckiego, zwykła wieśniaczka w 65. roku życia, nareszcie dotarła do Rypina.
Pyta się ludzi, gdzie jest plebania, bo ona chce zobaczyć swego syna księdza.
Przychodzi wreszcie do plebani i tu dowiaduje się całej prawdy. Syna nie ma,
jest w więzieniu. Matka jednak musi zobaczyć syna, nawet i w więzieniu. Po
prostu nie wyobrażano sobie, żeby taka możliwość w ogóle istniała. Powodowana
sercem matki, sama udaje się do władz powiatowych i otrzymuje zezwolenie na
spotkanie się z synem w Oborach. Dobrzy ludzie przywieźli ją razem z żywnością
do klasztoru. Podeszła w latach, wymęczona trudem podróżowania, płacze z
radości, że znalazła swoje dziecko przy życiu. Cieszy się, że jej syn żyje. W
rozmowach ze mną jest pełna nadziei, otuchy, wiary, bo tego potrzebowałem ja,
jej dziecko. Odjeżdżając, naznaczyła mnie znakiem krzyża, bo moja matka tak
błogosławiła mnie ilekroć opuszczałem dom”.
Pasterz
Kościoła Płockiego, Biskup Piotr Libera, w jednej z homilii pięknie powiedział: „Iluż
z nas, biskupów i księży, może z wdzięcznością powiedzieć to, co
św. Augustyn powiedział o swojej matce św. Monice: „To, kim się stałem
i w jaki sposób, zawdzięczam mojej matce!”.
Wróćmy jeszcze
do Oborskiego Martyrologium. Najbardziej w pamięci internowanych tutaj kapłanów
utkwiła wizyta szefa rypińskiego gestapo, Kniffla 4 grudnia 1939 r. Rypiński
kat, jak o nim mówiono, zgromadził wówczas uwięzionych księży w kościele, kazał
im ustawić się przez środek dwójkami, a sam zasiadł na honorowym fotelu
celebransa Mszy św. Fotel ustawiony był w miejscu, gdzie teraz stoi ołtarz.
Następnie wygłosił mowę pełną szykan i wyzwisk, oświadczając, że jest panem
życia i śmierci zgromadzonych tu więźniów. Potem powiedział im, że mają do
wyboru: porzucić sutannę kapłańską, parafie i wyjechać stąd daleko (do
Generalnej Guberni) albo czekać na skierowanie do obozu koncentracyjnego.
Wybierajcie! – powiedział. I wybrali. Z tego kapłańskiego szeregu ustawionego
przed ołtarzem nikt nie wystąpił. Żaden z nich nie zdjął sutanny, żaden z nich
nie odszedł od tego ołtarza. Żaden z nich się nie ugiął, wszyscy pozostali
wierni Chrystusowi do końca, do końca spełnili swoje kapłaństwo. Na wzór Tego,
który ich powołał i który do końca nas umiłował, aż do całkowitej ofiary z
siebie na ołtarzu krzyża. To nie byli najemnicy, którzy uciekają na widok
nadchodzącego wilka i porzucają swoją owczarnię. To byli prawdziwi pasterze,
pasterze według Bożego Serca, którzy oddali życie za swoje owce, świadkowie
heroicznej wiary i miłości Boga, Kościoła i Ojczyzny. Wspaniali polscy kapłani.
Pomimo zewnętrznego zniewolenia, pozostali wewnętrznie wolni i stali się
prawdziwymi świadkami wiary.
Przetrzymywani
w Oborach duchowni zostali 22 lutego 1940 roku przewiezieni do więzienia w
Grudziądzu, które pełniło funkcję więzienia śledczego gestapo. Kolejnymi
stacjami ich męczeńskiej drogi stały się obozy koncentracyjne w Stutthofie,
Sachsenhausen i Dachau.
Święty Papież
Jan Paweł II w swoim Liście Apostolskim Tertio Millennio Adveniente
pisze: „W XX wieku wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak
gdyby nieznani żołnierze wielkiej Bożej sprawy. Ich świadectwa nie powinny
zostać zapomniane w Kościele”.
W podziemiach
oborskiej świątyni znajduje się kaplica poświęcona pamięci tych kapłanów.
Dominuje w niej duża kamienna figura Chrystusa ubranego w tunikę, skazanego na
śmierć, skrępowanego sznurem, ale jednocześnie pełnego godności i głębokiego
spokoju. Wokół figury na ścianach zawisły zdjęcia kapłanów więzionych w
klasztorze i ich krótkie biogramy. Zdjęcia umieszczono na specjalnej metalowej
konstrukcji przeplatanej drutem kolczastym. Na specjalnych tablicach wypisane
imiona i nazwiska wszystkich 55 duchownych z informacją o ich dalszych losach. Niech
świadectwo ich wierności Chrystusowi aż do śmierci umacnia nas do mężnego
wyznawania wiary w codziennym życiu. Wszyscy oni są świadkami tego, jak wielka
jest moc łaski Pana naszego Jezusa Chrystusa Tego, który do końca umiłował.
Plenerowa
Droga Krzyżowa - Kalwaria Oborska została uroczyście erygowana i poświęcona 16
lipca 2005 roku, a więc w podobnym czasie jak Kalwaria Bydgoska przy
Sanktuarium na Fordonie. Był to czas, gdy karmelici dziękowali za 400 lat
klasztoru i sanktuarium w Oborach, czyli ich przybycia w roku 1605 z Bydgoszczy
do Obór. Pieta na zawsze pozostanie znakiem tej szczególnej bliskości i miłości
Matki współcierpiącej z Synem na Kalwarii i z Jej dziećmi na drogach historii
Kościoła i Ojczyzny. Trzeba, aby Jej bolesne przedstawienie w znaku Piety nie
tylko na nowo i jeszcze głębiej połączyło Bydgoszcz i Obory, ale przede
wszystkim skłoniło nas do duchowej przemiany i bardziej autentycznego życia
chrześcijańskiego, do wierności wartościom wypisanym na polskich sztandarach:
„Bóg, Honor, Ojczyzna”, do codziennych gestów przebaczenia i pojednania, współczucia
i chrześcijańskiej solidarności, do umacniania więzi miłości i budowania pokoju
w naszych domach rodzinnych, wspólnocie narodowej, w naszym mieście, wioskach i
w naszych sercach.
o. Piotr
Męczyński O.Carm.
Obory, w Uroczystość Św. Wojciecha,
Patrona Polski, 23 kwietnia A. D. 2026
|