24.04.2026
26.04.2026 - ostatnia aktualizacja
PIETA i KALWARIA połączyły Bydgoszcz i Obory


Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

Droga Rodzino Matki Bolesnej!

Zbliża się Złoty Jubileusz 50 – lecia koronacji wsławionej łaskami Figury Matki Bożej Bolesnej w Oborach, który obchodzić będziemy uroczyście w niedzielę 19 lipca 2026 r.

Zbliża się także 30 – rocznica powrotu Matki Bożej Bolesnej w kopii Oborskiej Piety do Bydgoszczy, którą obchodzić będziemy 3 maja 2026 r.

Zanim spróbujemy ukazać w jaki sposób Pieta i Kalwaria połączyły Bydgoszcz i Obory, powróćmy do początku trwającej już ponad sześć wieków obecności karmelitów w Polsce.

To święta Jadwiga, królowa z Wawelu, w roku 1397 sprowadziła karmelitów z Pragi Czeskiej do Krakowa i ufundowała dla nich klasztor i kościół pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.

Można powiedzieć, że także na tym świętym miejscu – w Oborach – królowa Jadwiga odcisnęła w jakiś sposób swoją stopę.

Karmelici bowiem przybyli do Obór z Bydgoszczy. A ich obecność w centrum miasta na rzeką Brdą związana jest ściśle z osobą św. Jadwigi. Młoda Królowa wiosną 1397 roku przebywała w Bydgoszczy. W tamtym czasie miasto nie posiadało jeszcze na swoim terenie konwentu zakonnego. Według podania Królowa Jadwiga – wielka protektorka karmelitów miała zachęcić ich do osiedlenia się w Bydgoszczy oraz wydać stosowne zezwolenie. Pierwsza wzmianka o nowym kościele klasztornym pochodzi z 2 listopada 1398 roku. Rozpoczęte na polecenie Władysława Jagiełły wznoszenie konwentu karmelickiego w Bydgoszczy zakończono ostatecznie w 1408 roku.

W tym okresie powstała także drewniana figura Matki Bożej Bolesnej. Pieta wykonana została prawdopodobnie w bydgoskim środowisku rzeźbiarskim, być może nawet przez biegłego w sztuce karmelitę. Zanim w 1605 roku figura została przeniesiona do Obór przez blisko 200 lat znajdowała się w bydgoskim kościele karmelitów, gdzie zasłynęła cudami.

Prof. Tadeusz Chrzanowski pisze: „Ta niewielka rzeźba, pierwotnie przeznaczona do umieszczenia gdzieś nisko, do adoracji, rozmyślań i dewocji jednostkowej, intymnej, mistycznej została nawet jeszcze przed przeniesieniem do Obór, otoczona kultem…”.

Można przypuszczać, że przed tą właśnie Pietą modlił się bł. Stanisław, zwany Bydgosta, który zginął jako męczennik w 1420 roku.

W roku 1605 bydgoscy karmelici zostali zaproszeni do objęcia nowej fundacji w Oborach, a dla ozdobienia swojej nowej świątyni przynieśli ze sobą Pietę, przedstawiającą bolesną postać Matki trzymającej w ramionach Ciało ukrzyżowanego Syna.

Gdy po kilkunastu latach fundacja oborska usamodzielniła się, część bydgoskich karmelitów wróciła do macierzystego klasztoru, zabierając ze sobą cudowną figurę. W tym momencie rozpoczął się okres kilkunastoletnich przetargów między obu klasztorami o posiadanie Piety. Ostatecznie rzeźba została w 1627 r. na stałe umieszczona w nowym oborskim kościele.

Dawna kronika klasztorna mówi, że gdy klasztor oborski, który przez pewien czas zależał od klasztoru bydgoskiego, otrzymał oddzielnego przełożonego, wówczas Cudowną Figurę Matki Bożej Bolesnej zwrócono kościołowi bydgoskiemu, gdzie „od licznie zgromadzonego duchowieństwa i wiernych ze świecami w ręku była uroczyście powitana i do kościoła wśród pieśni nabożnych i bicia dzwonów wprowadzona. Lecz, o cudo! Na oczach tamtejszych Ojców znikła i tejże chwili w kościele oborskim stanęła. Powtórnie zabrali ją zakonnicy bydgoscy do Bydgoszczy i tam z wielką uwagą i nabożeństwem przy licznym świetle od zakonników była pilnowana. Lecz widocznie Matka Boska upodobała sobie miejsce w Oborach, bo powtórnie figurka ta bez ludzkiej pomocy przeniosła się do Obór. Więcej już nie próbowano jej z Obór zabierać. Było to w roku 1617”.

W Księdze Pamiątkowej Oborskiego Sanktuarium znajdujemy taki oto wpis: „11 stycznia 1996 r. przedstawiciele władz miasta Bydgoszczy przybyli do klasztoru OO. Karmelitów w Oborach, aby przywrócić swemu miastu, obchodzącemu jubileusz 650 – lecia praw miejskich, kult Matki Boskiej Bolesnej. Modliliśmy się o łaski dla Ojczyzny, Bydgoszczy i Ziemi Bydgoskiej” Pod wpisem podpisał się m.in. Stefan Pastuszewski, wiceprezydent miasta i Aleksander Grzybek, Senior Archikonfraterni Literackiej Domu Bydgoskiego.

Ks. proboszcz Jan Andrzejczak, kustosz sanktuarium Matki Boskiej Królowej Męczenników w Bydgoszczy – Fordonie, mówi:

„W 650 rocznicę istnienia Bydgoszczy (3 maja 1996 r.) Wspólnota Konfraterni Literackiej – Dom w Bydgoszczy ufundowała naszej parafii wierną kopię Piety z Sanktuarium Maryjnego w Oborach. (…) Można powiedzieć, że Pieta Maryi po wiekach wróciła do Bydgoszczy”.

O. Roman Tupaj, przeor klasztoru i proboszcz parafii karmelitów w Oborach w ogłoszeniach duszpasterskich na dzień 28 kwietnia 1996 r. napisał: „W Bydgoszczy 3 maja br. odbędą się uroczystości związane z powrotem kopii figury M. B. Bolesnej z Obór. Uroczystości rozpoczną się o godz. 10:30. Będą one transmitowane przez lokalną telewizję Bydgoszcz. Kto odbiera ten program, zachęcam do oglądania tych uroczystości”.

Aleksander Grzybek, Senior Domu Bydgoskiego Archikonfraterni literackiej, członek Zarządu Hospicjum im. Ks. Jerzego Popiełuszki w Bydgoszczy, zapytany o replikę figury Matki Bożej Bolesnej z Obór ofiarowaną do kościoła na Fordonie mówi:

„Pomysł powrotu Jej do Bydgoszczy - w 650. rocznicę urodzin Miasta (1996 r.) powstał w Archikonfraterni. Pojechałem do Obór, udostępniono nam wierną kopię figury Matki Bożej Bolesnej, którą przywiozłem do Bydgoszczy. Kopię Piety, która jest w Waszej Parafii, wykonał pan Aleksander Dętkoś – rzeźbiarz z Bydgoszczy. Wykonanie Jej sfinansowała Archkonfraternia”.

Stefan Pastuszewski, związany z Archikonfraternią Literacka w Bydgoszczy w artykule pt. „Kult Matki Boskiej Bolesnej. PIETA OBORSKA I JEJ DZIEJE”, opublikowanego na łamach czasopisma „Na Oścież” (w numerze z września 2009 r.), miesięcznika parafii i sanktuarium Matki Boskiej Królowej Męczenników w Bydgoszczy – Fordonie, pisze:  

„Bydgoski Karmel słynął nie tylko w okolicy, ale i w całej rzeczypospolitej z dwóch kultów- cudownej figury Matki Bożej oraz błogosławionego Stanisława, karmelity. Kulty te odgrywały znaczną rolę w pogłębianiu ówczesnej religijności. Cudowna figura wykonana z drewna lipowego, powstała na przełomie XIV – XV wieku, Ta niewielka (64,5 cm) rzeźba, tzw. Pieta Corpusculum, prawdopodobnie, na co wskazuje jej wielkość najpierw była własnością prywatną pobożnego czciciela Męki Pańskiej, a potem przeszła w posiadanie klasztoru bydgoskiego. Przypuszcza się również, że figura mogła „powstać w Bydgoszczy, w miejscowym środowisku artystycznym, może nawet została wykonana przez któregoś z braci zakonu karmelitów w (...) klasztorze bydgoskim”. (…)

W latach 1581- 1593 wstawiennictwu Bydgoskiej Matki Bożej Bolesnej przypisywano 7 cudów. Gdy w 1605 roku wystawiono w Oborach drewniany kościół pw. Nawiedzenia NPM, obsługiwany przez karmelitów, wówczas figurę podarowano bądź pożyczono tej świątyni, prawdopodobnie w celu podniesienia jej rangi. Klasztor w Oborach powstawał bowiem w oparciu o konwent bydgoski i któryś z zakonników przywiózł ze sobą rzeźbę. Z niewiadomych powodów zabierano ją potem dwukrotnie znowu do Bydgoszczy, ale w sposób cudowny miała za każdym razem wracać do Obór.

„Istniejące legendy o kilkakrotnym przewożeniu figury do Bydgoszczy i cudownym jej powrocie do Obór są najprawdopodobniej śladem sporów względnie pertraktacji toczących się między bydgoskim a oborskim konwentem 00. Karmelitów”, sporów prestiżowych, bowiem figura łaskami słynąca podnosiła prestiż. Fakt ten został odnotowany w pierwszej strofie napisanej przez ks. Macieja Smoleńskiego w 1866 r. „Pieśni do MB Oborskiej”.

„Bolesna Matko, łaskami wsławiona, u Karmelitów w Bydgoszczy zjawiona, stamtąd do Obór przeniesiona cudem, zlituj się, zlituj nad dobrzyńskim ludem”.

Figura co najmniej od 1627 roku pozostawała na stałe w Oborach i mimo licznych napadów wojsk szwedzkich na klasztor, następnie represji zaborców, a potem niemieckiego okupanta, nie zaginęła. (…)

18 lipca 1976 roku Stefan Kardynał Wyszyński uroczyście ukoronował Pietę Oborską. Ta licząca 64,5 cm długości drewniana rzeźba, posiada nie tylko wartość kultową, ale i artystyczną. Jest dziełem późnego gotyku. Już na pierwszy rzut oka uderza pełne współczucia pochylenie się Matki nad ciałem, złożonego na jej kolanach, umęczonego Syna. (…) Stosunkowo niewielki korpus Jezusa nasuwa analogię do sceny Matki z Dzieciątkiem na kolanach.

Rzeźba tuż przed koronacją, została pieczołowicie odnowiona przez Krystynę Borkowską - Niemojewską z Krakowa.

W 1996 roku Archifronkatedra literacka [z Bydgoszczy] ufundowała na 650-lecie praw miejskich wykonaną kopię figury.

Decyzją ordynariusza archidiecezji gnieźnieńskiej abp Henryka Muszyńskiego została ona przekazana do parafii pw. Matki Bożej Królowej Męczenników w Fordonie”.

3 maja 2026 r. obchodzić będziemy 30 – rocznicę tego wydarzenia. Od 30 lat Matka Boża Bolesna w znaku Piety stoi cicho i dyskretnie na jednym z bocznych ołtarzy w Sanktuarium Królowej Męczenników przy Bydgoskiej Dolinie Śmierci. Myślę, że Matka Bolesna sama wybrała sobie czas, świątynię, ludzi i to szczególne miejsce kaźni i straceń mieszkańców Bydgoszczy podczas drugiej wojny światowej.

W Dolinie Śmierci obok bydgoskiego sanktuarium Królowej Męczenników powstała plenerowa droga krzyżowa – Bydgoska Kalwaria zwana Golgotą XX wieku.

Aleksander Grzybek, Senior Domu Bydgoskiego Archikonfraterni literackiej, mówi o tym jak zrodził się pomysł Bydgoskiej Kalwarii na Fordonie:

„Musielibyśmy sięgnąć do roku obchodów 650-lecia Bydgoszczy. Przypomnę, że centralna uroczystość odbyła się na Starym Rynku, 3 maja 1996 roku (data lokacji Bydgoszcz 19.04.1346 r., przyp. Red.). W Archikonfraterni literackiej, pierwszym pomysłodawcą dyskusji na ten temat był Stefan Pastuszewski. Gdy przywieźliśmy, procesyjnie ze Starego Rynku, do Waszej parafii, figurę Matki Bożej Bolesnej oborskiej, podzieliliśmy się z ks. prałatem Zygmuntem Trybowskim sugestią zainicjowania w Dolinie Śmierci Kalwarii Bydgoskiej. On przyjął ten pomysł z wielką radością”.

Dlaczego padł pomysł, że akurat w dolinie Śmierci najlepsza będzie Kalwaria, a nie np. jakiś inny symbol? „Myślę, że odpowiedź jest bardzo łatwa – mówi p. Aleksander. W Dolinie Śmierci zostało zamordowanych około 1200 osób, nie mówiąc o późniejszych egzekucjach rosyjskich, itd. To jest miejsce męczeństwa i tu chcieliśmy, aby droga krzyżowa Chrystusa Pana splotła się z golgotą ludzką”.  

„W zebraniu założycielskim Społecznego Komitetu Budowy Kalwarii Bydgoskiej - Golgoty XX wieku, które odbyło się na plebanii parafii Matki Boskiej Królowej Męczenników w 2000 r., wzięli udział m.in.: ks. Władysław Kołyszko OSP, Danuta Siuda (była radna), Stefan Pastuszewski (radny AWS), ks. Zygmunt Trybowski - proboszcz, ks. Edmund Sikorski, proboszcz, Andrzej Bogucki, dyrektor Gimnazjum nr 3, Andrzej Młyński (radny AWS), Marek Gralik (radny AWS), Maria Dąbrowska - red. „Promocje Pomor­skie”, Włodzimierz Zieliński, Lewandowski, Marek Gotowski - przedsiębiorca budowlany, Aleksander Grzybek - Konfraternia Literacka” – wspomina Andrzej Leonard Bogucki.

Warto wspomnieć, że w tym czasie więzi duchowe, ludzkie i religijne, Bydgoszczy i Obór coraz bardziej się zacieśniały. Przypomina o tym wpis z Księgi Pamiątkowej Oborskiego Sanktuarium: „Na pamiątkę Rekolekcji (29 listopada – 1 grudnia 1996 r.) u stóp M. B. Bolesnej w Oborach składamy serdeczne „Bóg zapłać” Ojcom Karmelitom za gościnność, opiekę i serdeczność – bracia i siostry z Archikonfraterni Literackiej Niepokalanego Poczęcia NMP – Dom w Bydgoszczy”. Podpisy pod wpisem złożyli m.in. Ks. Romuald Biniak, Stefan Pastuszewski i Aleksander Grzybek.

W roku 1998 przybyła do Obór 33 – osobowa pielgrzymka Stowarzyszenia Apostolstwa Dobrej śmierci z parafii św. Mateusza w Bydgoszczy – Fordonie wraz ze swoim proboszczem ks. Edmundem Sikorskim. Wszyscy pielgrzymi przyjęli szkaplerz karmelitański. W roku 1998 Oborskie Sanktuarium nawiedziła także pielgrzymka Przyjaciół Radia Maryja z par. Miłosierdzia Bożego i wiele innych grup z Bydgoszczy. 

3 maja 1996 roku Matka Boża Bolesna przybyła do Doliny Śmierci na Fordonie, powróciła do Bydgoszczy w znaku Piety, dając znak, że zawsze pozostaje blisko swoich dzieci przekazanych Jej przez Jezusa w testamencie z krzyża. Ona pomoże im wytrwać przy Chrystusie w godzinie największej próby, zapali światło nadziei i przypomni obietnicę Syna: „Smutek wasz przemieni się w radość, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać”.

Drodzy Moi! Po 30 latach powracamy do podniosłej atmosfery, pełnej radości, dumy i wdzięczności, jaka przepełniała serca wszystkich zgromadzonych na Starym Rynku w Bydgoszczy. To wtedy czterech karmelitów z Obór, w swoich brązowych habitach i białych płaszczach, przyniosło na feretronie tę właśnie kopię Cudownej Figury Matki Bolesnej do ołtarza na którym Abp Henryk Muszyński składał Najświętszą Ofiarę dziękując za 650 – lat miasta Bydgoszczy. Na koniec Mszy świętej uroczyście poświęcił kopię Oborskiej Piety mówiąc, że Matka Boża Bolesna zwana Patronką Ziemi Dobrzyńskiej zwać się będzie odtąd także Patronką Ziemi Bydgoskiej.

Figura nie mogła już powrócić do dawnego kościoła karmelitów w Bydgoszczy. W 1816 r. zakonnicy zostali usunięci z klasztoru bydgoskiego przez władze Królestwa Prus i internowani w Oborach. Świątynia została rozebrana. Wyposażenie kościelne zdemontowano i rozdysponowano dla innych kościołów, zwłaszcza bydgoskiego kościoła farnego, gdzie trafiły stalle, ambona i dwa ołtarze: Matki Boskiej Szkaplerznej i św. Józefa. Rozbiórkę dawnego klasztoru karmelitów i wyburzenie wieży kościelnej przeprowadzono w 1895 roku. Po dawnym klasztorze pozostała tylko nazwa ulicy Karmelickiej, prowadzącej od ul. Focha do Brdy, naprzeciw kościoła farnego oraz relikty wyposażenia świątyni.

Dlatego Metropolita Gnieźnieński Abp Henryk Muszyński w maju 1996 roku polecił, aby Bolesna Pani w kopii Oborskiej Piety miała odtąd swoją nową siedzibę w Bydgoszczy - Fordonie, jako miejscu najbardziej odpowiednim i godnym Matki Jezusa Ukrzyżowanego i Królowej Męczenników.

Podobnie jak Bydgoska Dolina Śmierci – jako Golgota XX wieku także Obory k. Rypina w diecezji płockiej stały się szczególnym miejscem martyrologium narodu polskiego podczas drugiej wojny światowej. Klasztor w Oborach od 30 października 1939 r. do 22 lutego 1940 r. stał się więzieniem Gestapo dla grupy 55 polskich kapłanów, wywiezionych potem do niemieckich obozów zagłady. Przywołajmy relację z klasztornej kroniki w Oborach:

„Dn. 20 i 24 października 1939 roku wszystkich zakonników z Obór wywieziono do Rypina, na ulicę Warszawską 20, gdzie mieścił się posterunek gestapo. Oficer niemiecki, z nahajką w ręku, zapytał bardzo ostro O. Brunona Makowskiego, czy on wie, za co są aresztowani. O. Brunon odpowiedział, że nie wie. W tym momencie sześciu Niemców wojskowych dopadło O. Brunona i odebrało mu wszystko co miał, różaniec, zegarek, brewiarz, i medalik ze szyi. To samo zrobili z pozostałymi. Święte obrazki rzucili na podłogę i zaczęli po nich skakać, deptać. Zabrane różańce, szkaplerze i brewiarze kapłańskie wynieśli na podwórze, oblali benzyną i podpalili. Wpędzili wszystkich do piwnicy, bijąc każdego nahajką po głowie. Było tam wielu księży z okolicznych parafii. Hitlerowscy kaci, funkcjonariusze gestapo, znęcali się nad niewinnymi ofiarami w okrutny sposób, za to tylko, że ci uwięzieni byli Polakami”.

30 października 1930 roku kapłani zostali przewiezieni ciężarówką do klasztoru w Oborach.

Ks. Marian Metler wspomina: „Rozmieszczono nas w celach klasztornych, gdzie spaliśmy na słomie Urządzano nam często różne szykany. Na przykład: pewnego razu oficer-gestapowiec kazał wszystkim księżom iść do kaplicy klasztornej. Sam później wszedł w czapce i z papierosem (w ołtarzu znajdował się Najświętszy Sakrament), a on wyjął rewolwer i kazał nam śpiewać: Deutschland, Deutschland über alles i Die Fahne hoch. W nocy, gdy już położyliśmy się na spoczynek, gestapowcy pod oknami rąbali duży krzyż misyjny”.

Początkowo pozwolono księżom odprawiać Mszę św., ale gdy kapłani ubierali się do Mszy świętej, to straż z karabinami pilnowała ich w zakrystii i w kościele. Nie było ubranych w białe komże ministrantów służących do Mszy świętej, lecz byli uzbrojeni w karabiny niemieccy żołnierze. Jak bardzo przypominać to musiało dramat, jaki rozegrał się dwadzieścia wieków wcześniej na Kalwarii, gdzie Chrystus umierał na krzyżu, w asyście rzymskich żołnierzy. Pilnowano też, by ludzie do kościoła nie wchodzili. Potrzebne hostie do Mszy świętej po kryjomu wypiekał brat zakonny Alojzy Misiniec.

Wszyscy nowo przywiezieni przedstawiali pożałowania godny widok. Nie goleni od dłuższego czasu, zmęczeni, wygłodzeni. Poumieszczali ich po celach, spali na mokrej słomie rozłożonej na podłodze. Nic jeść nie dawali, o opaleniu cel mowy nie było; o praniu bielizny również myśleć Niemcy nie chcieli. Ludność z okolic Obór po kryjomu przynosiła co mogła, aby wyżywić uwięzionych kapłanów.

„Odwiedzali nas dobrzy i ofiarni parafianie” – wspomina ks. Stanisław Grabowski, którego wojna zastała jako wikariusza w Rypinie (20 km od Obór). Odwiedziła mnie i moja matka. Zmartwiona, że nie ma wiadomości ode mnie, a bardziej sercem matki domyślająca się mojego nieszczęścia, w grudniu 1939 r. wybrała się w drogę do syna. Daleka to droga, ponad 150 km, nie było regularnej komunikacji. Nie znająca języka niemieckiego, zwykła wieśniaczka w 65. roku życia, nareszcie dotarła do Rypina. Pyta się ludzi, gdzie jest plebania, bo ona chce zobaczyć swego syna księdza. Przychodzi wreszcie do plebani i tu dowiaduje się całej prawdy. Syna nie ma, jest w więzieniu. Matka jednak musi zobaczyć syna, nawet i w więzieniu. Po prostu nie wyobrażano sobie, żeby taka możliwość w ogóle istniała. Powodowana sercem matki, sama udaje się do władz powiatowych i otrzymuje zezwolenie na spotkanie się z synem w Oborach. Dobrzy ludzie przywieźli ją razem z żywnością do klasztoru. Podeszła w latach, wymęczona trudem podróżowania, płacze z radości, że znalazła swoje dziecko przy życiu. Cieszy się, że jej syn żyje. W rozmowach ze mną jest pełna nadziei, otuchy, wiary, bo tego potrzebowałem ja, jej dziecko. Odjeżdżając, naznaczyła mnie znakiem krzyża, bo moja matka tak błogosławiła mnie ilekroć opuszczałem dom”.

Pasterz Kościoła Płockiego, Biskup Piotr Libera, w jednej z homilii pięknie powiedział: „Iluż z nas, biskupów i księży, może z wdzięcznością powiedzieć to, co św. Augustyn powiedział o swojej matce św. Monice: „To, kim się stałem i w jaki sposób, zawdzięczam mojej matce!”.

Wróćmy jeszcze do Oborskiego Martyrologium. Najbardziej w pamięci internowanych tutaj kapłanów utkwiła wizyta szefa rypińskiego gestapo, Kniffla 4 grudnia 1939 r. Rypiński kat, jak o nim mówiono, zgromadził wówczas uwięzionych księży w kościele, kazał im ustawić się przez środek dwójkami, a sam zasiadł na honorowym fotelu celebransa Mszy św. Fotel ustawiony był w miejscu, gdzie teraz stoi ołtarz. Następnie wygłosił mowę pełną szykan i wyzwisk, oświadczając, że jest panem życia i śmierci zgromadzonych tu więźniów. Potem powiedział im, że mają do wyboru: porzucić sutannę kapłańską, parafie i wyjechać stąd daleko (do Generalnej Guberni) albo czekać na skierowanie do obozu koncentracyjnego. Wybierajcie! – powiedział. I wybrali. Z tego kapłańskiego szeregu ustawionego przed ołtarzem nikt nie wystąpił. Żaden z nich nie zdjął sutanny, żaden z nich nie odszedł od tego ołtarza. Żaden z nich się nie ugiął, wszyscy pozostali wierni Chrystusowi do końca, do końca spełnili swoje kapłaństwo. Na wzór Tego, który ich powołał i który do końca nas umiłował, aż do całkowitej ofiary z siebie na ołtarzu krzyża. To nie byli najemnicy, którzy uciekają na widok nadchodzącego wilka i porzucają swoją owczarnię. To byli prawdziwi pasterze, pasterze według Bożego Serca, którzy oddali życie za swoje owce, świadkowie heroicznej wiary i miłości Boga, Kościoła i Ojczyzny. Wspaniali polscy kapłani. Pomimo zewnętrznego zniewolenia, pozostali wewnętrznie wolni i stali się prawdziwymi świadkami wiary.

Przetrzymywani w Oborach duchowni zostali 22 lutego 1940 roku przewiezieni do więzienia w Grudziądzu, które pełniło funkcję więzienia śledczego gestapo. Kolejnymi stacjami ich męczeńskiej drogi stały się obozy koncentracyjne w Stutthofie, Sachsenhausen i Dachau.

Święty Papież Jan Paweł II w swoim Liście Apostolskim Tertio Millennio Adveniente pisze: „W XX wieku wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby nieznani żołnierze wielkiej Bożej sprawy. Ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele”.

W podziemiach oborskiej świątyni znajduje się kaplica poświęcona pamięci tych kapłanów. Dominuje w niej duża kamienna figura Chrystusa ubranego w tunikę, skazanego na śmierć, skrępowanego sznurem, ale jednocześnie pełnego godności i głębokiego spokoju. Wokół figury na ścianach zawisły zdjęcia kapłanów więzionych w klasztorze i ich krótkie biogramy. Zdjęcia umieszczono na specjalnej metalowej konstrukcji przeplatanej drutem kolczastym. Na specjalnych tablicach wypisane imiona i nazwiska wszystkich 55 duchownych z informacją o ich dalszych losach. Niech świadectwo ich wierności Chrystusowi aż do śmierci umacnia nas do mężnego wyznawania wiary w codziennym życiu. Wszyscy oni są świadkami tego, jak wielka jest moc łaski Pana naszego Jezusa Chrystusa Tego, który do końca umiłował.

Plenerowa Droga Krzyżowa - Kalwaria Oborska została uroczyście erygowana i poświęcona 16 lipca 2005 roku, a więc w podobnym czasie jak Kalwaria Bydgoska przy Sanktuarium na Fordonie. Był to czas, gdy karmelici dziękowali za 400 lat klasztoru i sanktuarium w Oborach, czyli ich przybycia w roku 1605 z Bydgoszczy do Obór. Pieta na zawsze pozostanie znakiem tej szczególnej bliskości i miłości Matki współcierpiącej z Synem na Kalwarii i z Jej dziećmi na drogach historii Kościoła i Ojczyzny. Trzeba, aby Jej bolesne przedstawienie w znaku Piety nie tylko na nowo i jeszcze głębiej połączyło Bydgoszcz i Obory, ale przede wszystkim skłoniło nas do duchowej przemiany i bardziej autentycznego życia chrześcijańskiego, do wierności wartościom wypisanym na polskich sztandarach: „Bóg, Honor, Ojczyzna”, do codziennych gestów przebaczenia i pojednania, współczucia i chrześcijańskiej solidarności, do umacniania więzi miłości i budowania pokoju w naszych domach rodzinnych, wspólnocie narodowej, w naszym mieście, wioskach i w naszych sercach.

o. Piotr Męczyński O.Carm.

Obory, w Uroczystość Św. Wojciecha, Patrona Polski, 23 kwietnia A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio