30.09.2026
O pielgrzymowaniu osób chorych i niepełnosprawnych do Matki Bożej – konferencja o. dr Mirosława Sokolińskiego O.Carm. z Karmelu w Oborach.


Drodzy bracia i siostry!

Zanim rozpocznę tę konferencję poświęconą pielgrzymkom chorych do Lourdes i innych sanktuariów maryjnych, pragnę pokrótce opowiedzieć o mojej duchowej przygodzie z Lourdes. Przed 20 laty, kiedy posługiwałem w jednej z diecezji francuskich, pewnego dnia otrzymałem telefon od sekretarki, która przekazała mi, że miejscowy Ks. Arcybiskup zaprasza mnie kolejnego dnia na kawę. Już wtedy podejrzewałem, że może mnie spotkać jakaś niespodzianka. Po przybyciu, dowiedziałem się od Arcybiskupa, że zostałem mianowany kaznodzieją diecezjalnej pielgrzymki chorych do Lourdes. Oczywiście protestowałem, że się do tego nie nadaję, że będzie tylu kapłanów francuskich i że przecież oni mnie „zeżrą” z zazdrości. Żadne argumenty nie docierały do Arcybiskupa. Powiedział, ze nie zmieni swojej decyzji i poprosił mnie tylko, żebym nie przesadzał z Matką Bożą, bo Ona u Polaków jest ważniejsza niż Pan Jezus. Ważne to było o tyle, że miałem głosić kazania i konferencje przez 5 dni w Lourdes, również przy Grocie Massabielskiej, jak później się okazało dla chorych i ich opiekunów z kilku pielgrzymek diecezjalnych w obecności arcybiskupów, biskupów i licznych kapłanów francuskich. Moja posługa kaznodziejska rozpoczęła się już w specjalnym pociągu, dostosowanym do przewożenia leżących chorych i ich opiekunów, którym podróżowaliśmy cały dzień do Lourdes. Tam też wygłosiłem pierwszą konferencję, która była słyszana we wszystkich wagonach, dzięki istniejącemu nagłośnieniu. Potem Ks. Arcybiskup poprosił, bym przeszedł 12 wagonów i poznał wszystkich chorych i ich opiekunów. Już wtedy odkryłem wielkie poświęcenie ze strony wolontariuszy, którzy opiekowali się chorymi nie będącymi ich krewnymi czy bliskimi. Do tego poświęcenia wrócę w dalszej części tej konferencji. Dodam tylko, że po tej pielgrzymce wielokrotnie wracałem do Lourdes, gdzie byłem proszony, by wygłosić konferencje, kazania czy rekolekcje. Ostatni raz byłem tam w zeszłym roku. Po tym długim wprowadzeniu, wracam do zasadniczego wątku.

W coraz szybszym świecie, gdzie technologia i codzienny zgiełk wydają się odciągać nas od tego, co naprawdę ważne, pielgrzymka do Lourdes pojawia się jako latarnia duchowego światła - miejsca, gdzie niebo dotyka ziemi, a tysiące dusz znajduje pocieszenie, uzdrowienie i odnowienie. Papież Leon XIV, 27 września br., podczas spotkania z Konferencją Episkopatu Francji w Lourdes powiedział : „Ta długa droga ufności i czułej więzi z Maryją, naznaczona tak licznymi formami pobożności i miejscami noszącymi Jej imię, tak wieloma wysłuchanymi błaganiami – często zanoszonymi ze łzami – a także sanktuariami, pielgrzymkami i katedrami, trwa pomimo wszelkich przeciwności i świadczy o żywej wierze … Ludu Bożego”.

Krótka historia Objawień

Objawienia zaczęły się w 1858 roku nad rzeką Gave, gdzie młoda wieśniaczka Bernadetta Soubirous, zbierając drewno w pobliżu groty Massabielle, usłyszała cichy szmer i ujrzała promienne światło. W małej, skalnej szczelinie ukazała się jej „Piękna Pani” ubrana na biało, z niebieskim paskiem i różańcem w dłoniach. Podczas jednego z 18 - tu objawień, uboga dziewczyna z Lourdes, miała usłyszeć polecenie, aby napić się ze źródła i obmyć się w nim. Ponieważ źródło nie było widoczne, zaczęła drążyć ziemię przy Grocie Massabielle. Początkowo pojawiła się błotnista woda, później strumień stał się czytelny i trwały. 14-letnia Bernadetta uczyniła to, o co poprosiła ją Piękna Pani. Wkrótce wydarzył się pierwszy cud: mieszkanka Lourdes umoczyła sparaliżowaną rękę w wodzie wypływającej ze źródła i została uleczona.

Znaczenie Lourdes

Lourdes to nie tylko miejsce uzdrowień; to także głębokie przypomnienie o Bożym miłosierdziu i macierzyńskim wstawiennictwie Maryi. W świecie, w którym cierpienie i rozpacz wydają się dominować, to miejsce mówi nam o znaczeniu modlitwy, pokuty i nawrócenia. Maryja zaprasza nas do powrotu do tego, co istotne: do zaufania Bogu, poszukiwania duchowego uzdrowienia i życia w pokorze. W 1983 roku, w grocie Massabielskiej Jan Paweł II zapalił świecę, napił się wody ze źródła, dotknął skały, i podkreślił, że w Lourdes „Dziewica bez grzechu przyszła z pomocą grzesznikom. Ukazała nową i nieustanną aktualność pierwszych słów Jezusa w Ewangelii: «Nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię»”. Po raz drugi, nasz rodak przyjechał do Lourdes w 2004 r. Była to jego ostatnia zagraniczna podróż, w czasie której z największym wysiłkiem dokończył odprawianie Mszy św. Kilka miesięcy przed śmiercią, siedząc na wózku inwalidzkim jako „chory pośród chorych”, drżącym głosem wypowiedział w grocie Massabielskiej przejmujące słowa: „Ze wzruszeniem odczuwam, że dotarłem do kresu mej pielgrzymki”. Mieszkał w jednym z pokojów domu opieki dla chorych. Jak powiedział św. Jan Paweł II podczas tej wizyty : „Lourdes to miejsce, gdzie niebo mówi nam o nadziei, gdzie cierpienie przemienia się w ofiarę, a wiara staje się światłem”. Pielgrzymka do sanktuariów maryjnych to nie  tylko podróż fizyczna; to duchowe doświadczenie, które pozostawia ślad w sercach tych, którzy ją podejmują. Od momentu przekroczenia progu sanktuarium pielgrzym czuje niewysłowiony pokój - wrażenie, że znajduje się w miejscu, gdzie boskość spotyka się z ludzkością. Benedykt XVI przyjechał do Lourdes w 2008 r. z okazji 150. rocznicy objawień. W jednej z homilii ukazał Maryję jako nauczycielkę modlitwy, która powinna być aktem miłości do Boga i ludzi. „Gdy modlimy się z Maryją, nasze serca otwierają się na tych, którzy cierpią” – powiedział Benedykt XVI. Ojciec Święty Leon XIV sprawując Eucharystię na błoniach Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes, powiedział : „Wobec współczesnych nurtów, które usiłują redefiniować wartość ludzkiego życia w obliczu choroby, cierpienia czy starości, Grota Massabielska jawi się jako sanktuarium chrześcijańskiej nadziei. Tutaj żadna słabość nie zostaje odrzucona. Wasze kule, wózki inwalidzkie i ukryte łzy nie są przeszkodą: stają się, par excellence, miejscem, w którym jesteście w pełni szanowani i przyjmowani, a nieskończona miłość Boga wynosi was ponad własne ograniczenia. Lourdes jest błogosławionym miejscem wyznania wiary w piękno i świętość życia, ponieważ tutaj przyjmuje się je jako cenny dar Boga, powołany, by rozkwitnąć na wieczność w miłości Ojca.

Długo oczekiwany gest

Woda z Lourdes, symbol oczyszczenia i życia, przypomina nam o chrzcie i łasce płynącej z sakramentów. Picie tej wody lub zanurzenie się w basenach sanktuarium nie jest aktem magicznym, ale gestem wiary, ufnym oddaniem się woli Boga. Musimy sobie przypominać, że woda z Lourdes nie działa automatycznie i dla wszystkich. Nie jest lekarstwem o składzie chemicznym gwarantującym natychmiastowy efekt. Nie działa jak preparat z określonym stężeniem substancji czynnej, zażywany 3x dziennie i przewidywalną reakcją organizmu. Jest znakiem modlitwy. Jeśli ktoś przywozi ją do chorej matki, kropi nią mieszkanie lub pije ją przed operacją, powinien czynić to z modlitwą, ufnością, bez presji i bez oczekiwań natychmiastowego uzdrowienia. Woda z Lourdes nie jest sakramentem. Może jednak stać się znakiem pobożności: przypomnieniem naszego chrztu, wezwaniem do ufności, gestem modlitwy za chorego. Trzeba unikać trzech błędów: traktowania wody jako cudownego lekarstwa, handlu obietnicą cudu oraz wywierania presji na chorego, że „musi uwierzyć mocniej”. „Idź i napij się ze źródła i obmyj się tam” – to przesłanie Maryi Panny przekazane Bernadetcie podczas objawień w Lourdes w 1858 roku. Wiele osób nieustannie przychodzi, by napełnić swoje bukłaki, manierki, kanistry lub fiolki wodą z Massabielle. Przed zanurzeniem się w zimnej wodzie, o temperaturze około dwunastu stopni Celsjusza, podczas oczekiwania, pielgrzymi, okryci jedynie niebieskimi pelerynami, pragną odpowiedzieć na wezwanie Maryi. Ten gest jest również odczuwany jako ulga, zwłaszcza dla chorych, których ciała często stają się jednym wielkim cierpieniem. Kąpiel w wodach Lourdes nie jest jak talizman; to intensywne duchowe przeżycie w sercu pielgrzymki, moment wyczekiwany, czasem miesiącami, a nawet latami, zwłaszcza przez tych, którzy cierpią. Odnowiona w wierze i ciele, Aurélia, wolontariuszka w basenach, dzieli się „tajemniczym i kojącym dobrostanem” tych, którzy go doświadczają. Po zanurzeniu się w tej zachwycającej, krystalicznie czystej wodzie, nadszedł czas, by się wynurzyć – skóra już sucha, serce spokojne i radosne. Jeanne, młoda kobieta, podsumowuje to poruszające doświadczenie trzema słowami: „wewnętrzne doświadczenie, spokój i odpuszczenie”. Jest to przede wszystkim odpowiedź na serdeczne wezwanie, pragnienie nawrócenia i pocieszenia przez Matkę Bożą. Kąpiel ta może być przeżywana jako szczere spotkanie z Piękną Panią z Groty, wyjątkowy moment dla każdego.

Lourdes : schronienie w czasach kryzysu

W świecie naznaczonym niepewnością, podziałami i bólem, Lourdes jak i inne sanktuaria maryjne pozostają schronieniem dla tych, którzy szukają pocieszenia i odpowiedzi. Każdego roku miliony osób odwiedzają te i inne sanktuaria, w tym nie tylko katolicy, ale także osoby innych wyznań, a nawet niewierzący, przyciągnięci siłą tych świętych miejsc. Jedną z najbardziej poruszających cech Lourdes jest troska o chorych i niepełnosprawnych. Papież Leon XIV, spotykając się z chorymi i wolontariuszami, którzy się nimi opiekują, wypowiedział bardzo ważne słowa : „Drodzy Przyjaciele zmagający się z chorobą! W Lourdes, gdzie od ponad stu pięćdziesięciu lat pielgrzymi z całego świata przybywają, aby przez Maryję powierzać Jezusowi swoje cierpienia fizyczne, psychiczne i duchowe. Tutaj kruchość nie jest ukrywana, lecz staje się przestrzenią świętego spotkania”. Tutaj Maryja spogląda na każdego z nas jak na osobę jedyną i niepowtarzalną. To macierzyńskie spojrzenie przypomina nam na nowo, że w oczach Boga nikt nie pozostaje niezauważony. Papież Benedykt XVI przypomniał, że miarą człowieczeństwa jest także sposób, w jaki odnosimy się do cierpiących. Od początku swojego istnienia sanktuarium jest miejscem, gdzie najsłabsi traktowani są z godnością i miłością. „Hospitalariusze”, oddani wolontariusze, pomagają chorym uczestniczyć w celebracjach sanktuarium, pokazując, że w tym domu Maryi nikt nie jest sam. Warto tutaj przytoczyć słowa papieża Leona XIV, które wypowiedział podczas swojego spotkania z chorymi i opiekunami : „Tutaj, w Lourdes, mieście chorych i nadziei, wzywam całą wspólnotę pracowników służby zdrowia, aby pamiętała o głębokim sensie swojego powołania: by otaczać troską człowieka cierpiącego, a nie pozbawiać go życia. Tak, drodzy przyjaciele, bądźcie gorliwymi sługami życia”! Przez sześć dni, od 12 do 17 sierpnia, Narodowa Pielgrzymka przekształca sanktuarium w ogromny dom, w którym wszyscy troszczą się o siebie nawzajem. Prawie 7 500 pielgrzymów, w tym 700 chorych, przybywa do miasta maryjnego. Aby ich wesprzeć, na zmianę działa około 4 000 wolontariuszy. Wielu wolontariuszy jest bardzo młodych. Niektórzy mają po 16 lat, większość po dwudziestce. Zabierają chorych na mszę, przyprowadzają na lunch, a potem spotykają się z nimi ponownie po południu. Konferencje, aktywności, odkrywanie sanktuarium: to pielgrzymi wybierają. "Naprawdę decydują, dokąd chcą iść." W Lourdes ich służba odżywia także ich własną wiarę. "Czujemy się potrzebni, a potem jesteśmy naprawdę blisko pielgrzymów " - wyjaśniają wolontariusze. Spędzają część swego urlopu na przepychaniu foteli, wózków, towarzyszeniu chorym, służbie na basenach, byciu obecnym, pomaganiu w toalecie, dyżurując na nocnej zmianie, zajmując się pacjentami, którzy budzą się kilka razy. Niektórzy chorzy płaczą, bo ich ciała są naznaczone chorobą, niepełnosprawnością i bólem. "Nie możemy się powstrzymać od wzruszenia i nieczułości," zwierza się wolontariuszka. W tej atmosferze modlitwa płynie niemal naturalnie. Kiedy ktoś zaczyna Zdrowaś Maryjo, wszyscy to śpiewają. Uczymy się uważnie patrzeć na każdego człowieka i służyć mu, jakby to był sam Jezus, którego mieliśmy przed sobą. Odkrywamy, że otrzymujemy łaski, których nie oczekujemy zbyt wiele." – dodaje inny wolontariusz. Są takie momenty, gdy role wydają się odwrócone. "Nawet gdy czasem mamy problem z opieką nad nimi, na przykład biorąc prysznic, są bardzo życzliwi. Próbują nam pomóc. Wzrusza mnie, jakby na granicy możliwości to oni się nami opiekowali, jakby role się trochę odwróciły." – wyznaje ze szczerością. Ombeline, jedna z wolontariuszek podsumowuje to, czego doświadczają tysiące wolontariuszy : "W naszym świecie, gdzie często to najsilniejsi przewodzą i zajmują pierwsze miejsca, uważam za bardzo piękne, że w Lourdes przeciwnie – to właśnie ci, którzy wybierają służbę najbardziej bezbronnym." Bardzo ważne i pełne nadziei są słowa, które papież Leon XIV skierował na koniec spotkania z chorymi w Lourdes : „Drodzy bracia i siostry, którzy zmagacie się z chorobą, pragnę wam powiedzieć: nie jesteście ciężarem, lecz bijącym sercem naszego człowieczeństwa i cennym skarbem dla Kościoła. W modlitwie powierzam Bogu próby, przez które przechodzicie. Myślami jestem również ze wszystkimi, którzy nie mogą być tutaj obecni, a ze swoich domów czy szpitalnych sal łączą się z naszym spotkaniem. Was wszystkich powierzam macierzyńskiej miłości Matki Pana, prosząc Ją, aby wypraszała wam pociechę u swojego Syna, Jezusa. Niech Bóg wam błogosławi i was strzeże”!

Sanktuarium Maryi - wezwanie do nadziei

Sanktuarium w Lourdes czy gdziekolwiek indziej, również i tu w Oborach, to znacznie więcej niż cel pielgrzymowania; to zaproszenie do życia wiarą w sposób autentyczny, zaufania Bożemu miłosierdziu i znalezienia nadziei nawet w najciemniejszych chwilach. Czy szukasz uzdrowienia, pocieszenia, czy po prostu głębszego spotkania z Bogiem, sanktuaria maryjne czekają na Ciebie z otwartymi ramionami, gotowe przemienić Twoje życie. Jak powiedziała NMP do Bernadetty: „Nie obiecuję Ci szczęścia na tym świecie, ale w przyszłym”. W każdym sanktuarium niebo i ziemia spotykają się, przypominając nam, że nawet jeśli droga życia jest pełna wyzwań, nigdy nie jesteśmy sami. Maryja, nasza Matka, prowadzi nas do swojego Syna, źródła wszelkiego uzdrowienia i pokoju. Wiara katolicka nie traktuje Lourdes jako miejsca magicznego działania, lecz jako przestrzeń rozeznania, nawrócenia i nadziei. Katolik nie ma obowiązku wierzyć w objawienia w Lourdes tak, jak wierzy w Ewangelię, Trójcę Świętą czy sakramenty. Może jednak przyjąć duchowe owoce tego miejsca, jeśli pomagają mu żyć wiarą dojrzalej.

Wizyta w sanktuariach ma głębokie znaczenie duchowe dla wielu osób. To miejsce modlitwy, refleksji i osobistego spotkania z Bogiem i Matką Najświętszą. Pielgrzymi przybywają tu z różnych powodów, które obejmują: chęć uzdrowienia, duchowej odnowy czy wsparcia dla bliskich w trudnych  chwilach, pragnienie modlitwy w świętym miejscu, doświadczenie wspólnoty z innymi pielgrzymami. Te miejsca przypominają o sile wiary i nadziei, oferując wsparcie oraz wspólnotę dla osób w trudnych chwilach. Papież Leon XIV, odprawiając Mszę św. dla ponad 150 tysięcy pielgrzymów, zgromadzonych wokół Sanktuarium Lourdzkiego, zwrócił się szczególnie do chorych : „Drodzy chorzy, tak licznie zgromadzeni w Lourdes, wy, którzy znacie cierpienie, możecie przeżywać swoje udręki i ból w duchu ofiary, włączając się w ten proces odkupienia, którego świat tak bardzo potrzebuje. W tym sensie naprawdę jesteście w sercu Kościoła, a wasza rola jest niezastąpiona. Pielgrzymi, nie wyjedziecie z Lourdes tacy sami, jakimi tu przybyliście: wyruszycie stąd jako misjonarze nadziei. Na tym polega cud tego miejsca: budzi ono radość nadziei właśnie pośród prób i cierpienia. Maryja Panna uzdrawia nasze spojrzenie i przemienia nasze serca, napełniając je pokojem. Wspierani modlitwą chorych i miłością naszej Matki, z ufnością podążajcie ku przyszłości. Nie lękajcie się burz tego świata: Święta Boża Rodzicielka czuwa nad waszą drogą, otacza Kościół płaszczem swojej czułości i jako Gwiazda Zaranna prowadzi wasze kroki, aby zrodzić was w radości do życia Jej Syna, Jezusa ”. 

Kwestia cudów

Najtrudniejsze pytanie brzmi: „Co zrobić, gdy uzdrowienie nie przychodzi?” Ewangelia nie pozwala obwiniać chorego za brak poprawy. Jezus mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście”. Św. Paweł słyszy od Pana: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”. To jest obietnica obecności i wsparcia Boga w miejscu, którego człowiek sam nie potrafi unieść. Św. Jan Paweł II pisał o cierpieniu przeżywanym w jedności z Chrystusem. Chrześcijaństwo nie banalizuje cierpienia. Nie mówi choremu: „uśmiechnij się, będzie dobrze”. Staje obok niego z krzyżem Chrystusa, sakramentami i konkretną pomocą. My, przybywając do Lourdes i innych sanktuariów maryjnych, prosząc za Jej wstawiennictwem niekiedy o łaskę uzdrowienia, powinniśmy postawić sobie pytanie : „Czy rzeczywiście proszę o spełnienie woli Bożej w moim życiu? Czy jestem gotowy dźwigać moje krzyże choroby i cierpienia, czy też chciałbym jak najszybciej się ich pozbyć? Czy z pokorą przyjmę fakt, że być może nie nastąpi moje cudowne uzdrowienie? Lekarze, pielęgniarze, opiekunowie, wolontariusze troszczący się o chorych, bardzo często świadczą o wielkiej pokorze tych, którzy proszą o cudowną interwencję i tej łaski nie dostępują. Adriana Valencia Olvera, pediatra, dzieląc się swoim doświadczeniem stwierdza: „Kiedy zostałam wykształconym pediatrą, bardzo poruszał mnie fakt, że były dzieci, od których wychodziliśmy wieczorem uważając, że ich stan znacznie się poprawia, a które następnego dnia już nie żyły. Z drugiej strony, niektóre z tych maluchów, co do których byliśmy pewni, że nie wyzdrowieją, stopniowo uzyskiwały coraz większą poprawę. Naprawdę wierzę, że życie nie zależy od ludzi. Mamy wiedzę i sprzęt medyczny, które pomagają leczyć ludzi, ale myślę, że jest też ponad nami Ktoś, kto wyznacza kierunek”. Czy my autentycznie chcemy kroczyć tą drogą, którą w swojej miłości wyznacza nam sam Pan Bóg? Czy jesteśmy na tyle pokorni, by przyjąć i zaakceptować wolę Pana i realizować ją w naszym codziennym życiu? To są pytania, na które każdy z nas musi odpowiedzieć w głębi swego serca, trwając na modlitwie z Maryją naszą Matką! Chcę zakończyć tę konferencję Modlitwą za chorego : „Panie Jezu Chryste, Lekarzu duszy i ciała, powierzamy Ci naszych chorych, ich rodziny, lekarzy i opiekunów. Daj ulgę w cierpieniu, siłę w leczeniu, pokój serca i łaskę zbawienia. Jeśli taka jest Twoja wola, przywróć zdrowie; jeśli droga choroby ma trwać, bądź blisko i nie pozwól nikomu zostać samemu. Maryjo, Niepokalanie Poczęta, prowadź nas do Twojego Syna”.

o. dr Mirosław Sokoliński O.Carm.

 

Obory, 29 września 2026 r.


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio