Drodzy bracia i siostry!
Zanim rozpocznę tę konferencję poświęconą pielgrzymkom
chorych do Lourdes i innych sanktuariów maryjnych, pragnę pokrótce opowiedzieć
o mojej duchowej przygodzie z Lourdes. Przed 20 laty, kiedy posługiwałem w
jednej z diecezji francuskich, pewnego dnia otrzymałem telefon od sekretarki,
która przekazała mi, że miejscowy Ks. Arcybiskup zaprasza mnie kolejnego dnia
na kawę. Już wtedy podejrzewałem, że może mnie spotkać jakaś niespodzianka. Po
przybyciu, dowiedziałem się od Arcybiskupa, że zostałem mianowany kaznodzieją
diecezjalnej pielgrzymki chorych do Lourdes. Oczywiście protestowałem, że się
do tego nie nadaję, że będzie tylu kapłanów francuskich i że przecież oni mnie
„zeżrą” z zazdrości. Żadne argumenty nie docierały do Arcybiskupa. Powiedział,
ze nie zmieni swojej decyzji i poprosił mnie tylko, żebym nie przesadzał z
Matką Bożą, bo Ona u Polaków jest ważniejsza niż Pan Jezus. Ważne to było o
tyle, że miałem głosić kazania i konferencje przez 5 dni w Lourdes, również
przy Grocie Massabielskiej, jak później się okazało dla chorych i ich opiekunów
z kilku pielgrzymek diecezjalnych w obecności arcybiskupów, biskupów i licznych
kapłanów francuskich. Moja posługa kaznodziejska rozpoczęła się już w
specjalnym pociągu, dostosowanym do przewożenia leżących chorych i ich
opiekunów, którym podróżowaliśmy cały dzień do Lourdes. Tam też wygłosiłem
pierwszą konferencję, która była słyszana we wszystkich wagonach, dzięki
istniejącemu nagłośnieniu. Potem Ks. Arcybiskup poprosił, bym przeszedł 12
wagonów i poznał wszystkich chorych i ich opiekunów. Już wtedy odkryłem wielkie
poświęcenie ze strony wolontariuszy, którzy opiekowali się chorymi nie będącymi
ich krewnymi czy bliskimi. Do tego poświęcenia wrócę w dalszej części tej
konferencji. Dodam tylko, że po tej pielgrzymce wielokrotnie wracałem do
Lourdes, gdzie byłem proszony, by wygłosić konferencje, kazania czy rekolekcje.
Ostatni raz byłem tam w zeszłym roku. Po tym długim wprowadzeniu, wracam do
zasadniczego wątku.
W coraz szybszym
świecie, gdzie technologia i codzienny zgiełk wydają się odciągać nas od tego,
co naprawdę ważne, pielgrzymka do Lourdes pojawia się jako latarnia duchowego
światła - miejsca, gdzie niebo dotyka ziemi, a tysiące dusz znajduje
pocieszenie, uzdrowienie i odnowienie. Papież Leon XIV, 27 września br.,
podczas spotkania z Konferencją Episkopatu Francji w Lourdes powiedział : „Ta
długa droga ufności i czułej więzi z Maryją, naznaczona tak licznymi formami
pobożności i miejscami noszącymi Jej imię, tak wieloma wysłuchanymi błaganiami
– często zanoszonymi ze łzami – a także sanktuariami, pielgrzymkami i
katedrami, trwa pomimo wszelkich przeciwności i świadczy o żywej wierze … Ludu
Bożego”.
Krótka historia
Objawień
Objawienia zaczęły
się w 1858 roku nad rzeką Gave, gdzie młoda wieśniaczka Bernadetta Soubirous,
zbierając drewno w pobliżu groty Massabielle, usłyszała cichy szmer i ujrzała
promienne światło. W małej, skalnej szczelinie ukazała się jej „Piękna Pani”
ubrana na biało, z niebieskim paskiem i różańcem w dłoniach. Podczas jednego z
18 - tu objawień, uboga dziewczyna z Lourdes, miała usłyszeć polecenie, aby
napić się ze źródła i obmyć się w nim. Ponieważ źródło nie było widoczne,
zaczęła drążyć ziemię przy Grocie Massabielle. Początkowo pojawiła się błotnista
woda, później strumień stał się czytelny i trwały. 14-letnia Bernadetta
uczyniła to, o co poprosiła ją Piękna Pani. Wkrótce wydarzył się pierwszy cud:
mieszkanka Lourdes umoczyła sparaliżowaną rękę w wodzie wypływającej ze źródła
i została uleczona.
Znaczenie Lourdes
Lourdes to nie tylko miejsce uzdrowień; to także
głębokie przypomnienie o Bożym miłosierdziu i macierzyńskim wstawiennictwie
Maryi. W świecie, w którym cierpienie i rozpacz wydają się dominować, to
miejsce mówi nam o znaczeniu modlitwy, pokuty i nawrócenia. Maryja zaprasza nas
do powrotu do tego, co istotne: do zaufania Bogu, poszukiwania duchowego
uzdrowienia i życia w pokorze. W 1983 roku, w grocie Massabielskiej Jan Paweł
II zapalił świecę, napił się wody ze źródła, dotknął skały, i podkreślił, że w Lourdes
„Dziewica bez grzechu przyszła z pomocą grzesznikom. Ukazała nową i nieustanną
aktualność pierwszych słów Jezusa w Ewangelii: «Nawróćcie się i wierzcie w
Ewangelię»”. Po raz drugi, nasz rodak przyjechał do Lourdes w 2004 r. Była to
jego ostatnia zagraniczna podróż, w czasie której z największym wysiłkiem
dokończył odprawianie Mszy św. Kilka miesięcy przed śmiercią, siedząc na wózku
inwalidzkim jako „chory pośród chorych”, drżącym głosem wypowiedział w grocie
Massabielskiej przejmujące słowa: „Ze wzruszeniem odczuwam, że dotarłem do
kresu mej pielgrzymki”. Mieszkał w jednym z pokojów domu opieki dla chorych.
Jak powiedział św. Jan Paweł II podczas tej wizyty : „Lourdes to miejsce, gdzie
niebo mówi nam o nadziei, gdzie cierpienie przemienia się w ofiarę, a wiara
staje się światłem”. Pielgrzymka do sanktuariów maryjnych to nie tylko podróż fizyczna; to duchowe
doświadczenie, które pozostawia ślad w sercach tych, którzy ją podejmują. Od
momentu przekroczenia progu sanktuarium pielgrzym czuje niewysłowiony pokój -
wrażenie, że znajduje się w miejscu, gdzie boskość spotyka się z ludzkością.
Benedykt XVI przyjechał do Lourdes w 2008 r. z okazji 150. rocznicy objawień. W
jednej z homilii ukazał Maryję jako nauczycielkę modlitwy, która powinna być
aktem miłości do Boga i ludzi. „Gdy modlimy się z Maryją, nasze serca otwierają
się na tych, którzy cierpią” – powiedział Benedykt XVI. Ojciec Święty Leon XIV
sprawując Eucharystię na błoniach Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes, powiedział
: „Wobec współczesnych nurtów, które usiłują redefiniować wartość ludzkiego
życia w obliczu choroby, cierpienia czy starości, Grota Massabielska jawi się
jako sanktuarium chrześcijańskiej nadziei. Tutaj żadna słabość nie zostaje
odrzucona. Wasze kule, wózki inwalidzkie i ukryte łzy nie są przeszkodą: stają
się, par excellence, miejscem, w którym jesteście w pełni szanowani i
przyjmowani, a nieskończona miłość Boga wynosi was ponad własne ograniczenia.
Lourdes jest błogosławionym miejscem wyznania wiary w piękno i świętość życia,
ponieważ tutaj przyjmuje się je jako cenny dar Boga, powołany, by rozkwitnąć na
wieczność w miłości Ojca.
Długo oczekiwany gest
Woda z Lourdes, symbol oczyszczenia i życia,
przypomina nam o chrzcie i łasce płynącej z sakramentów. Picie tej wody lub
zanurzenie się w basenach sanktuarium nie jest aktem magicznym, ale gestem
wiary, ufnym oddaniem się woli Boga. Musimy sobie przypominać, że woda z
Lourdes nie działa automatycznie i dla wszystkich. Nie jest lekarstwem o
składzie chemicznym gwarantującym natychmiastowy efekt. Nie działa jak preparat
z określonym stężeniem substancji czynnej, zażywany 3x dziennie i przewidywalną
reakcją organizmu. Jest znakiem modlitwy. Jeśli ktoś przywozi ją do chorej
matki, kropi nią mieszkanie lub pije ją przed operacją, powinien czynić to z
modlitwą, ufnością, bez presji i bez oczekiwań natychmiastowego uzdrowienia.
Woda z Lourdes nie jest sakramentem. Może jednak stać się znakiem pobożności:
przypomnieniem naszego chrztu, wezwaniem do ufności, gestem modlitwy za
chorego. Trzeba unikać trzech błędów: traktowania wody jako cudownego
lekarstwa, handlu obietnicą cudu oraz wywierania presji na chorego, że „musi
uwierzyć mocniej”. „Idź i napij się ze źródła i obmyj się tam” – to przesłanie
Maryi Panny przekazane Bernadetcie podczas objawień w Lourdes w 1858 roku.
Wiele osób nieustannie przychodzi, by napełnić swoje bukłaki, manierki,
kanistry lub fiolki wodą z Massabielle. Przed zanurzeniem się w zimnej wodzie,
o temperaturze około dwunastu stopni Celsjusza, podczas oczekiwania,
pielgrzymi, okryci jedynie niebieskimi pelerynami, pragną odpowiedzieć na
wezwanie Maryi. Ten gest jest również odczuwany jako ulga, zwłaszcza dla
chorych, których ciała często stają się jednym wielkim cierpieniem. Kąpiel w
wodach Lourdes nie jest jak talizman; to intensywne duchowe przeżycie w sercu
pielgrzymki, moment wyczekiwany, czasem miesiącami, a nawet latami, zwłaszcza
przez tych, którzy cierpią. Odnowiona w wierze i ciele, Aurélia, wolontariuszka
w basenach, dzieli się „tajemniczym i kojącym dobrostanem” tych, którzy go
doświadczają. Po zanurzeniu się w tej zachwycającej, krystalicznie czystej
wodzie, nadszedł czas, by się wynurzyć – skóra już sucha, serce spokojne i
radosne. Jeanne, młoda kobieta, podsumowuje to poruszające doświadczenie trzema
słowami: „wewnętrzne doświadczenie, spokój i odpuszczenie”. Jest to przede
wszystkim odpowiedź na serdeczne wezwanie, pragnienie nawrócenia i pocieszenia
przez Matkę Bożą. Kąpiel ta może być przeżywana jako szczere spotkanie z Piękną
Panią z Groty, wyjątkowy moment dla każdego.
Lourdes : schronienie
w czasach kryzysu
W świecie naznaczonym niepewnością, podziałami i
bólem, Lourdes jak i inne sanktuaria maryjne pozostają schronieniem dla tych,
którzy szukają pocieszenia i odpowiedzi. Każdego roku miliony osób odwiedzają
te i inne sanktuaria, w tym nie tylko katolicy, ale także osoby innych wyznań,
a nawet niewierzący, przyciągnięci siłą tych świętych miejsc. Jedną z
najbardziej poruszających cech Lourdes jest troska o chorych i
niepełnosprawnych. Papież Leon XIV, spotykając się z chorymi i wolontariuszami,
którzy się nimi opiekują, wypowiedział bardzo ważne słowa : „Drodzy
Przyjaciele zmagający się z chorobą! W Lourdes, gdzie od ponad stu
pięćdziesięciu lat pielgrzymi z całego świata przybywają, aby przez Maryję
powierzać Jezusowi swoje cierpienia fizyczne, psychiczne i duchowe. Tutaj
kruchość nie jest ukrywana, lecz staje się przestrzenią świętego spotkania”.
Tutaj Maryja spogląda na każdego z nas jak na osobę jedyną i niepowtarzalną. To
macierzyńskie spojrzenie przypomina nam na nowo, że w oczach Boga nikt nie
pozostaje niezauważony. Papież Benedykt XVI przypomniał, że miarą
człowieczeństwa jest także sposób, w jaki odnosimy się do cierpiących. Od
początku swojego istnienia sanktuarium jest miejscem, gdzie najsłabsi
traktowani są z godnością i miłością. „Hospitalariusze”, oddani wolontariusze,
pomagają chorym uczestniczyć w celebracjach sanktuarium, pokazując, że w tym
domu Maryi nikt nie jest sam. Warto tutaj przytoczyć słowa papieża Leona XIV,
które wypowiedział podczas swojego spotkania z chorymi i opiekunami : „Tutaj, w
Lourdes, mieście chorych i nadziei, wzywam całą wspólnotę pracowników służby
zdrowia, aby pamiętała o głębokim sensie swojego powołania: by otaczać troską
człowieka cierpiącego, a nie pozbawiać go życia. Tak, drodzy przyjaciele,
bądźcie gorliwymi sługami życia”! Przez sześć dni, od 12 do 17 sierpnia,
Narodowa Pielgrzymka przekształca sanktuarium w ogromny dom, w którym wszyscy
troszczą się o siebie nawzajem. Prawie 7 500 pielgrzymów, w tym 700 chorych,
przybywa do miasta maryjnego. Aby ich wesprzeć, na zmianę działa około 4 000
wolontariuszy. Wielu wolontariuszy jest bardzo młodych. Niektórzy mają po 16
lat, większość po dwudziestce. Zabierają chorych na mszę, przyprowadzają na
lunch, a potem spotykają się z nimi ponownie po południu. Konferencje, aktywności,
odkrywanie sanktuarium: to pielgrzymi wybierają. "Naprawdę decydują, dokąd
chcą iść." W Lourdes ich służba odżywia także ich własną wiarę.
"Czujemy się potrzebni, a potem jesteśmy naprawdę blisko pielgrzymów
" - wyjaśniają wolontariusze. Spędzają część swego urlopu na przepychaniu
foteli, wózków, towarzyszeniu chorym, służbie na basenach, byciu obecnym,
pomaganiu w toalecie, dyżurując na nocnej zmianie, zajmując się pacjentami,
którzy budzą się kilka razy. Niektórzy chorzy płaczą, bo ich ciała są naznaczone
chorobą, niepełnosprawnością i bólem. "Nie możemy się powstrzymać od
wzruszenia i nieczułości," zwierza się wolontariuszka. W tej atmosferze
modlitwa płynie niemal naturalnie. Kiedy ktoś zaczyna Zdrowaś Maryjo, wszyscy
to śpiewają. Uczymy się uważnie patrzeć na każdego człowieka i służyć mu, jakby
to był sam Jezus, którego mieliśmy przed sobą. Odkrywamy, że otrzymujemy łaski,
których nie oczekujemy zbyt wiele." – dodaje inny wolontariusz. Są takie
momenty, gdy role wydają się odwrócone. "Nawet gdy czasem mamy problem z
opieką nad nimi, na przykład biorąc prysznic, są bardzo życzliwi. Próbują nam
pomóc. Wzrusza mnie, jakby na granicy możliwości to oni się nami opiekowali,
jakby role się trochę odwróciły." – wyznaje ze szczerością. Ombeline,
jedna z wolontariuszek podsumowuje to, czego doświadczają tysiące wolontariuszy
: "W naszym świecie, gdzie często to najsilniejsi przewodzą i zajmują
pierwsze miejsca, uważam za bardzo piękne, że w Lourdes przeciwnie – to właśnie
ci, którzy wybierają służbę najbardziej bezbronnym." Bardzo ważne i pełne
nadziei są słowa, które papież Leon XIV skierował na koniec spotkania z chorymi
w Lourdes : „Drodzy bracia i siostry, którzy zmagacie się z chorobą, pragnę wam
powiedzieć: nie jesteście ciężarem, lecz bijącym sercem naszego człowieczeństwa
i cennym skarbem dla Kościoła. W modlitwie powierzam Bogu próby, przez które
przechodzicie. Myślami jestem również ze wszystkimi, którzy nie mogą być tutaj
obecni, a ze swoich domów czy szpitalnych sal łączą się z naszym spotkaniem.
Was wszystkich powierzam macierzyńskiej miłości Matki Pana, prosząc Ją, aby
wypraszała wam pociechę u swojego Syna, Jezusa. Niech Bóg wam błogosławi i was
strzeże”!
Sanktuarium Maryi -
wezwanie do nadziei
Sanktuarium w Lourdes czy gdziekolwiek indziej,
również i tu w Oborach, to znacznie więcej niż cel pielgrzymowania; to
zaproszenie do życia wiarą w sposób autentyczny, zaufania Bożemu miłosierdziu i
znalezienia nadziei nawet w najciemniejszych chwilach. Czy szukasz uzdrowienia,
pocieszenia, czy po prostu głębszego spotkania z Bogiem, sanktuaria maryjne
czekają na Ciebie z otwartymi ramionami, gotowe przemienić Twoje życie. Jak
powiedziała NMP do Bernadetty: „Nie obiecuję Ci szczęścia na tym świecie, ale w
przyszłym”. W każdym sanktuarium niebo i ziemia spotykają się, przypominając
nam, że nawet jeśli droga życia jest pełna wyzwań, nigdy nie jesteśmy sami.
Maryja, nasza Matka, prowadzi nas do swojego Syna, źródła wszelkiego
uzdrowienia i pokoju. Wiara katolicka nie traktuje Lourdes jako miejsca
magicznego działania, lecz jako przestrzeń rozeznania, nawrócenia i nadziei.
Katolik nie ma obowiązku wierzyć w objawienia w Lourdes tak, jak wierzy w
Ewangelię, Trójcę Świętą czy sakramenty. Może jednak przyjąć duchowe owoce tego
miejsca, jeśli pomagają mu żyć wiarą dojrzalej.
Wizyta w sanktuariach ma głębokie znaczenie duchowe
dla wielu osób. To miejsce modlitwy, refleksji i osobistego spotkania z Bogiem
i Matką Najświętszą. Pielgrzymi przybywają tu z różnych powodów, które
obejmują: chęć uzdrowienia, duchowej odnowy czy wsparcia dla bliskich w
trudnych chwilach, pragnienie modlitwy w
świętym miejscu, doświadczenie wspólnoty z innymi pielgrzymami. Te miejsca
przypominają o sile wiary i nadziei, oferując wsparcie oraz wspólnotę dla osób w
trudnych chwilach. Papież Leon XIV, odprawiając Mszę św. dla ponad 150 tysięcy
pielgrzymów, zgromadzonych wokół Sanktuarium Lourdzkiego, zwrócił się
szczególnie do chorych : „Drodzy chorzy, tak licznie zgromadzeni w Lourdes, wy,
którzy znacie cierpienie, możecie przeżywać swoje udręki i ból w duchu ofiary,
włączając się w ten proces odkupienia, którego świat tak bardzo potrzebuje. W
tym sensie naprawdę jesteście w sercu Kościoła, a wasza rola jest
niezastąpiona. Pielgrzymi, nie wyjedziecie z Lourdes tacy sami, jakimi tu
przybyliście: wyruszycie stąd jako misjonarze nadziei. Na tym polega cud tego
miejsca: budzi ono radość nadziei właśnie pośród prób i cierpienia. Maryja
Panna uzdrawia nasze spojrzenie i przemienia nasze serca, napełniając je
pokojem. Wspierani modlitwą chorych i miłością naszej Matki, z ufnością
podążajcie ku przyszłości. Nie lękajcie się burz tego świata: Święta Boża
Rodzicielka czuwa nad waszą drogą, otacza Kościół płaszczem swojej czułości i
jako Gwiazda Zaranna prowadzi wasze kroki, aby zrodzić was w radości do życia
Jej Syna, Jezusa ”.
Kwestia cudów
Najtrudniejsze pytanie brzmi: „Co zrobić, gdy
uzdrowienie nie przychodzi?” Ewangelia nie pozwala obwiniać chorego za brak
poprawy. Jezus mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni
jesteście”. Św. Paweł słyszy od Pana: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w
słabości się doskonali”. To jest obietnica obecności i wsparcia Boga w miejscu,
którego człowiek sam nie potrafi unieść. Św. Jan Paweł II pisał o cierpieniu
przeżywanym w jedności z Chrystusem. Chrześcijaństwo nie banalizuje cierpienia.
Nie mówi choremu: „uśmiechnij się, będzie dobrze”. Staje obok niego z krzyżem
Chrystusa, sakramentami i konkretną pomocą. My, przybywając do Lourdes i innych
sanktuariów maryjnych, prosząc za Jej wstawiennictwem niekiedy o łaskę
uzdrowienia, powinniśmy postawić sobie pytanie : „Czy rzeczywiście proszę o
spełnienie woli Bożej w moim życiu? Czy jestem gotowy dźwigać moje krzyże
choroby i cierpienia, czy też chciałbym jak najszybciej się ich pozbyć? Czy z
pokorą przyjmę fakt, że być może nie nastąpi moje cudowne uzdrowienie? Lekarze,
pielęgniarze, opiekunowie, wolontariusze troszczący się o chorych, bardzo
często świadczą o wielkiej pokorze tych, którzy proszą o cudowną interwencję i
tej łaski nie dostępują. Adriana Valencia Olvera, pediatra, dzieląc się swoim
doświadczeniem stwierdza: „Kiedy zostałam wykształconym pediatrą, bardzo
poruszał mnie fakt, że były dzieci, od których wychodziliśmy wieczorem
uważając, że ich stan znacznie się poprawia, a które następnego dnia już nie
żyły. Z drugiej strony, niektóre z tych maluchów, co do których byliśmy pewni,
że nie wyzdrowieją, stopniowo uzyskiwały coraz większą poprawę. Naprawdę
wierzę, że życie nie zależy od ludzi. Mamy wiedzę i sprzęt medyczny, które
pomagają leczyć ludzi, ale myślę, że jest też ponad nami Ktoś, kto wyznacza
kierunek”. Czy my autentycznie chcemy kroczyć tą drogą, którą w swojej miłości
wyznacza nam sam Pan Bóg? Czy jesteśmy na tyle pokorni, by przyjąć i
zaakceptować wolę Pana i realizować ją w naszym codziennym życiu? To są
pytania, na które każdy z nas musi odpowiedzieć w głębi swego serca, trwając na
modlitwie z Maryją naszą Matką! Chcę zakończyć tę konferencję Modlitwą za chorego : „Panie Jezu
Chryste, Lekarzu duszy i ciała, powierzamy Ci naszych chorych, ich rodziny,
lekarzy i opiekunów. Daj ulgę w cierpieniu, siłę w leczeniu, pokój serca i
łaskę zbawienia. Jeśli taka jest Twoja wola, przywróć zdrowie; jeśli droga
choroby ma trwać, bądź blisko i nie pozwól nikomu zostać samemu. Maryjo,
Niepokalanie Poczęta, prowadź nas do Twojego Syna”.
o. dr Mirosław Sokoliński O.Carm.
Obory, 29 września
2026 r.
|