Drodzy w Sercu
Jezusa, bracia i siostry, zgromadzeni w ciszy Oborskiego Karmelu!
Od kilkunastu
lat pielgrzymuje do Matki Bolesnej niewidoma Angelika z Latowicza. Pamiętam jak
pewnego dnia podeszła z rodzicami do zakrystii, aby przekazać mi w darze
figurkę Niepokalanej przywiezioną z Lourdes. Czułem, że Maryja w tej figurce i
w uśmiechu niewidomej 14 - letniej Angeliki przyszła do mnie z miłością swego
serca i matczynym orędziem.
Drodzy Moi! Łączymy
się dzisiaj duchowo z sanktuarium Matki Bożej w Lourdes leżącym u stóp
francuskich Pirenejów.
Do tego
zachęca nas Papież Leon XIV, który podczas swojej pielgrzymki apostolskiej do
Francji nawiedził sanktuarium maryjne w Lourdes zapraszając nas tym samym, aby
na nowo wsłuchać się i odpowiedzieć na wezwanie Niepokalanej Matki Boskiego
Odkupiciela przekazane za pośrednictwem św. Bernadety Soubiroux.
I
Przypomnijmy –
11 lutego 1854 roku 14-letnia Bernadeta po raz pierwszy ujrzała Piękną Panią w
Grocie Massabielskiej nad rzeką Gave de Pau.
Dziewczynka
miała ze sobą różaniec, który dwa lata wcześniej otrzymała od swej siostry
Antoniny i z którym nie rozstała się już do końca życia. W jednym z listów tak
relacjonuje całe wydarzenie:
„Zobaczyłam Panią odzianą w białe szaty. Miała na sobie białą
suknię, przepasana była niebieską wstęgą, na każdej z Jej stóp spoczywała
złocista róża. Taki sam kolor miały ziarenka Jej różańca.
Kiedy Ją
zobaczyłam, przetarłam oczy sądząc, iż mi się przywidziało. Zaraz też włożyłam
rękę do kieszonki i znalazłam swój różaniec.
Chciałam
przeżegnać się, ale nie mogłam unieść opadającej ręki. Dopiero kiedy Pani
uczyniła znak krzyża, wtedy i ja drżącą ręką spróbowałam, i udało się.
Równocześnie zaczęłam odmawiać różaniec. Także Pani przesuwała ziarenka
różańca, ale nie poruszała wargami. Kiedy skończyłam odmawianie, widzenie
ustało natychmiast. (...)”.
Święty
Maksymilian Kolbe nawiązując do tego objawienia Maryi, powiedział: "Jak bardzo modlitwa różańcowa cieszy
Niepokalaną" (POMK 1081a). „Różaniec
jest modlitwą najmilszą Matce Bożej” (Mugenzai no Sono, sobota 4 II 1933). "Jeżeli pragniemy wznieść się aż do Jej
poznania i pokochania Jezusa, musimy, szepcząc Zdrowaś Maryjo i powtarzając
wciąż Zdrowaś Maryjo, tajemnice te w zjednoczeniu z Nią rozpamiętywać”
(Niepokalanów, styczeń 1940).
Święta
Bernadetta w jednej ze swoich wizji usłyszała: „Gdy odmawiasz różaniec, patrz zawsze na Mnie”. Słowa te mają
głęboki sens. Odnoszą się przede wszystkim do sposobu rozważania tajemnic
różańcowych, w których mamy zawsze widzieć Maryję. Powinniśmy czytać w Jej
sercu i myślach, cieszyć się Jej radościami, współczuć Jej w cierpieniu i od
Niej uczyć się wierności oraz zupełnego oddania się Jezusowi.
Bernadeta
paciorki swej koronki przesuwała całą resztę życia tak, jak w Lourdes. "Różaniec
był jej modlitwą ulubioną" - powiedziała pewna przełożona generalna
sióstr szarytek. Nieraz w infirmerii s. Gonzaga odmawiała z nią na przemian
zdrowaśki. (...) "Wieczorem udając się na spoczynek - tak radziła
Bernadeta jednej z towarzyszek - niech siostra weźmie różaniec i niech
zasypia, odmawiając go. W ten sposób siostra będzie postępować tak, jak małe
dzieci, które zasypiając powtarzają: mama, mama..." (ks. Francis
Trochu).
Drodzy bracia
i siostry!
„Na początku objawień Matki Bożej w Lourdes miało
miejsce pewne zapomniane już dzisiaj wydarzenie. Rankiem 1 marca 1858 roku
młodziutka Bernadeta przyszła do Groty, uklękła i odruchowo wzięła
różaniec, który ktoś położył u jej boku, być może po to, aby mieć później
pamiątkę. Bernadeta będzie potem wspominała, że kiedy chciała go podnieść do
czoła, jej ręka zatrzymała się, a Piękna Pani podczas objawienia zapytała
ją, gdzie jest jej własny różaniec. Dziewczyna sięgnęła do kieszeni, wyjęła
z niej swoją koronkę, uniosła wysoko i pokazała Maryi. W tym momencie
wszyscy obecni, w geście naśladowania, wzięli swoje różańce do ręki,
unieśli je w górę i zaczęli nimi poruszać w hołdzie dla
niewidocznej dla nich Pięknej Pani. Ta zaś dała Bernadecie znak głową, aby
zaczęła odmawiać Różaniec.
„Gdzie jest twój różaniec?” –
porywające w swej prostocie i zarazem głębi pytanie! Matka Boża
zwraca nam przez nie uwagę na prosty fakt: miej swój różaniec, strzeż go –
w torebce, w kieszeni, nie rozstawaj się z nim! Niech ci
towarzyszy, niech przypomina o sercu, centrum Twojej wiary, a nawet
niech cię czasem uwiera” (Bp Piotr Libera).
Drodzy bracia
i siostry! Na koniec posłuchajmy jeszcze świadectwa Teresy, pielęgniarki z
Gdańska:
„Był szary
lutowy dzień. Marysia wróciła ze szkoły blada. Mówiła, że w szkole wymiotowała
i że boli ją brzuch. Zawieziono dziecko karetką na sygnale do szpitala.
Natychmiastowa operacja. Lekarz oświadczył rodzicom:
– Trudne rokowanie, wyrostek pękł, ropa zalała
jelita, robiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Będzie ją bronić siła młodości,
ma przecież piętnaście lat.
Matka Marysi
zrozumiała dokładnie wypowiedź profesora. Wróciła do domu i odmawiała różaniec.
A gdy kolana zemdlały, usiadła na krześle i dalej się modliła.
Po dwóch
dniach brzuch Marysi był znowu pełen ropy. Znowu płukanie jelit, tym razem
zapalenie otrzewnej! Walka o życie trwała na dwa fronty: pierwszy to lekarze w
szpitalu ze swą wiedzą medyczną i drugi front – matka Marysi w domu i jej
różańcowa modlitwa.
W tym czasie
znajoma pielęgniarka na spalony język dziewczynki wylała ostatnią kroplę wody z
malutkiej buteleczki, a do ręki dała jej różaniec:
– To z Lourdes – powiedziała.
– Jak masz siłę, to proś Maryję o zdrowie.
Mijały godziny
długie jak wieczność i ciężkie jak gradowe chmury. Na obchodzie profesor pyta:
– Maryś, ty się modlisz? Masz siłę?
– Nie, ja tylko trzymam różaniec, w domu się za mnie modlą...
– To dobrze.
Marysia
wracała do zdrowia. Różaniec z Lourdes został własnością rodziny. Dziś Marysia
i jej rodzeństwo założyli własne rodziny, mają własne dzieci, ale wszystkie
kłopoty i problemy rozwiązują przez odmawianie różańca”.
Drodzy
czciciele Niepokalanej, kochani chorzy, zgromadzeni w Oborskim Sanktuarium!
Dzięki
Różańcowi – uczył św. Maksymilian - "w
serca zbolałe spływa balsam ukojenia, w duszach zrozpaczonych świta znowu
promyk nadziei" (por. POMK 1015).
Pamiętamy
naszego umiłowanego Ojca świętego Jana Pawła II, który zawsze trzymał w swoich
dłoniach różaniec, i który powtarzał:
„Wy chorzy i
cierpiący, nie wypuszczajcie z rąk różańca”. „Ta modlitwa jest jeszcze
dzisiaj dla bardzo wielu ludzi znakiem i środkiem nawiązania najbardziej
intymnej więzi z Chrystusem. W czasach trudnych, w udręczeniu, w samotności, w
chorobie, w obliczu śmierci człowiek zawsze znajdował w różańcu pociechę, umocnienie
i nowe siły” (2 maja 1987).
My także
ściskając w dłoniach różańcowe paciorki, wznieśmy z ufnością nasze oczy i serca
ku Maryi i mówmy do Niej za św. Bernadetą:
„Moja dobra
Matko, zmiłuj się nade mną; całkowicie oddaję się Tobie, abyś ofiarowała mnie
swojemu drogiemu Synowi, którego pragnę kochać całym sercem. Moja dobra Matko,
spraw, aby moje serce całe płonęło dla Jezusa”.
II
W niedzielę 27
września 2026 r. papież Leon XIV spotkał się z chorymi w Acceuil Notre-Dame
blisko groty w Lourdes, a następnie przeszedł do odległego o 100 metrów
klasztoru karmelitanek bosych, gdzie spotkał się z siostrami z różnych
zgromadzeń i zakonów, prowadzącymi życie kontemplacyjne. Spotkanie miało
charakter prywatny.
Karmel w Lourdes obchodzi w tym roku 150 – lecie swego
istnienia. Został on założony w 1876 roku (zaledwie 18 lat po objawieniach
Matki Bożej św, Bernadecie Soubirous) z inicjatywy karmelitanek z Tulle oraz
papieża Piusa IX. Kontynuując tradycję wielkich świętych karmelitanek – Teresy
z Ávili i Teresy z Lisieux – siostry prowadzą życie kontemplacyjne, składające
się z modlitwy, ciszy i wspólnoty siostrzanej.
Ojciec Święty odbył tam prywatne spotkanie z siostrami
prowadzącymi życie kontemplacyjne. W kaplicy klasztoru powitała go przełożona
karmelitańskiej wspólnoty.
W miejscu obecnego ogrodu Karmelu znajdowała się św.
Bernadeta Soubirous podczas ostatniego objawienia Najświętszej Maryi Panny 16
lipca 1858 roku, w święto Matki Bożej z Góry Karmel. Według jej relacji Maryja
nic jej nie powiedziała, a jedynie się uśmiechnęła.
Jak pisze pewien karmelita: „Uśmiech to sposób Jej
mówienia (…). Maryja ujawnia w nim całą głębię swego Niepokalanego Serca, swej
matczynej miłości”.
„Ten uśmiech, będący prawdziwym odbiciem Bożej
serdeczności, jest źródłem niezłomnej nadziei” – mówił papież Benedykt XVI.
Dlatego, gromadząc się dzisiaj w Oborskim Sanktuarium,
powtarzamy z ufnością słowa młodziutkiej Bernadety: „O Moja Matko, przychodzę,
aby w Twym Sercu złożyć niepokoje mego serca i czerpać od Ciebie siłę i
odwagę”.
Pamiątką tego ostatniego spotkania z Piękną Panią przy
grocie Massabielskiej był dla Bernadety szkaplerz karmelitański, który wiernie
nosiła na swojej piersi powtarzając: „Dziecko oddane Maryi nigdy nie zginie!”.
III
Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!
Razem z papieżem Leonem XIV podążamy duchowo do groty
Massabielskiej w Lourdes, gdzie w 1858 r. objawiła się Niepokalana Dziewica
Maryja, Matka Chrystusa i Kościoła.
Była środa, 24 lutego. Po odmówieniu w ekstazie
różańca dzieje się coś nowego: Bernadeta robi na kolanach krok albo dwa do
przodu i zdaje się padać twarzą na ziemię... Na prośbę Pani padła przed chwilą
na kolana i ucałowała ziemię. Pani powiedziała dzisiaj nowe słowo, które
powtórzyła trzykrotnie:
– Pokuta! Powiedziała: – Proś Boga o nawrócenie grzeszników. A
potem poprosiła Bernadetę, by odprawiła pokutę.
– Ucałuj ziemię jako pokutę za grzeszników.
Bernadeta tłumacząc znaczenie swego dziwnego zachowania, mówi:
– To pokuta najpierw za mnie, a następnie za innych.
W dalszej części swojej relacji widząca pisze: Pani poleciła mi napić się wody ze
źródła. (…) Zachęciła także, abym się obmyła w źródle i abym się modliła o
nawrócenie grzeszników. W Lourdes nad kranami z wodą umieszczono
napis: Umyj twoją twarz, napij się tej wody i proś Boga, aby oczyścił twoje
serce.
Najmilsi bracia i siostry, nasza Niebieska Matka
niestrudzenie wzywa do nawrócenia i pokuty za grzechy, przypomina o naszej
wielkiej godności przybranych dzieci Bożych otrzymanej za cenę Krwi Chrystusa
przelanej na Kalwarii.
Z ufnością zbliżmy się do źródła miłosierdzia Bożego,
które wskazuje nam Najświętsza Dziewica. Ona nieustannie prowadzi nas do swego
najmilszego Syna, Niebieskiego Lekarza, obecnego i działającego w Kościele.
Święty Jan Maria Vianney, Proboszcz z Ars, w jednym ze
swoich kazań poświęconych sakramentowi pojednania uczył: „Kiedy człowiek
popadnie w grzech śmiertelny, musi szukać pomocy u lekarza, jakim jest kapłan,
i musi zastosować lekarstwo w postaci spowiedzi. (…) Jak to dobrze, że mamy w
zasięgu ręki sakrament leczący rany duszy”.
Ks. Michel Baute, kapelan lourdzkiego sanktuarium,
mówi: „Najcięższą chorobą prowadzącą do śmierci nie jest rak, ale grzech ze
wszystkimi jego konsekwencjami. W Lourdes, w kaplicy Spowiedzi i Pojednania,
mają miejsce największe cuda i uzdrowienia otrzymane dzięki łasce Boga
Miłości”.
Papież Leon XIV uczy: „Maryja prosi nas o pokutę nie
tylko za nas samych, którzy jej potrzebujemy, lecz także „za grzeszników”, za
świat, w którym źle się dzieje. Jakże nasze serca mogłyby pozostać obojętne
wobec coraz bardziej rozprzestrzeniających się konfliktów, które niszczą życie
tak wielu niewinnych ludzi? Zło, którego doświadcza nasza epoka, rodzi się
jednak w ludzkim sercu. Bóg nie jest za nie odpowiedzialny (…) To zatem ludzkie
serca muszą się przemienić, poczynając od naszego.
Pokuta jest dziełem zrodzonym z miłości i przeżywanym
w solidarności z cały rodzajem ludzkim: z miłości do Boga, gdy pragniemy
wynagrodzić za ranę zadaną Jego Sercu przez nasze grzechy; oraz z miłości do
wszystkich naszych braci i sióstr, którzy nie słyszą wezwania do nawrócenia, a
których grzechy prowadzą ku śmierci. Wymóg nawrócenia dotyczy również samego
Kościoła w jego ziemskim pielgrzymowaniu. To on jako pierwszy musi mieć odwagę
nim żyć. Aby uleczyć głębokie rany, niewierności i bolesne błędy popełnione w
jego łonie, musimy z pokorą poddać się oczyszczającemu spojrzeniu Pana. Uznanie
własnych win jest niezbędne dla naszego duchowego wzrostu, jak pisał św.
Augustyn: „Niech zawsze nie podoba ci się to, kim jesteś, jeśli chcesz osiągnąć
to, kim jeszcze nie jesteś” (Sermo 169, 15.18)”.
IV
Drodzy bracia
i siostry!
Ojciec Emilien
Tardif, znany ewangelizator posługujący modlitwą o uzdrowienie, w jednej ze
swoich książek dzieli się z nami takim świadectwem:
„Dzień
ewangelizacji dobiegł kresu. Podczas końcowej Eucharystii w której brało udział
15 tys. osób, pewna ośmioletnia dziewczynka, niewidoma od urodzenia, zaczęła
krzyczeć: Widzę! Widzę! Wszyscy Ją otoczyli, ona zaś zapytała wtedy: Która to
moja mama? Rozwarte ramiona, zapłakane oczy oraz matczyny uśmiech dały
odpowiedź. Wtedy ukryta w ramionach matki, dziewczynka, wykrzyknęła
podniesionym głosem: Och, mamusiu, to ty jesteś taka piękna!”
Bracia i
Siostry!
My także, tak
jak to dziecko pragniemy dzisiaj oczami wiary wpatrywać się pogodne oblicze
Naszej Niebieskiej Matki i wołać do Niej wraz ze wszystkimi dziećmi Kościoła:
„Tota pulchra es, Maria – Cała piękna jesteś, Maryjo!”.
„Płaczę z radości na myśl, że ta pogodna i
promienna Istota, Maryja, jest moją Matką. Cieszę się z Jej piękności, jak
dziecko kochające swą matkę... ” – wyznaje jedna z karmelitanek.
Maryja, Nasza
Niebieska Matka, jest piękna pięknością Boga, pełnią Jego łaski, Jego miłości.
Bóg chciał, by
Jego Syn miał godną matkę i dlatego nie dopuścił, by skalała Ją jakakolwiek
niedoskonałość. Bóg uchronił Matkę swego Syna przed grzechem i wyjął Ją spod
powszechnego prawa smutnej spuścizny Adama.
Od pierwszej
chwili swego istnienia, od momentu poczęcia, „Maryja [mocą zasług przewidzianej
męki i śmierci swojego Syna] została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy
grzechu pierworodnego”. Taką pozostała na zawsze, tzn. nigdy nie dotknęła Jej
najmniejsza zmaza grzechu. Dlatego w Lourdes powie o sobie: „Jam jest
Niepokalane Poczęcie”.
25 marca 1858
r. – w święto Zwiastowania Pańskiego – Bernadeta ponownie przyszła do Groty.
Podczas objawienia dziewczynka kilkakrotnie zapytała: Kim jesteś Pani? Pełna
pokory Dziewica milczała jednak, odpowiadając uśmiechem. Dopiero za czwartym
razem łagodnie uśmiechając się do dziewczynki, odrzekła: „Jestem Niepokalane
Poczęcie”.
Jak jutrzenka
poranna zapowiada wschód słońca, tak Maryja w tajemnicy swojego Niepokalanego
Poczęcia zapowiada i zwiastuje przyjście obiecanego i oczekiwanego Zbawiciela
świata, który wyprowadzi ludzkość z niewoli grzechu, śmierci i szatana.
Współczesna
włoska poetka Alda Merini pięknie oddaje sens tego przywileju Matki Bożej
mówiąc, że w Niepokalanym Poczęciu „ Bóg ucałował nas łaską”, że w tej
tajemnicy „ niebo ucałowało ziemię”, a odwieczne piękno Boga pochyliło się nad
brzydotą naszego grzechu i kruchością człowieka. I dlatego z naszych ust i serc
wyrywają się dziś pełne zachwytu słowa: „Cała piękna jesteś Maryjo, i zmazy
pierworodnej nie ma w Tobie”.
Drodzy Moi!
Czego uczy nas Piękna Pani z Lourdes, która przedstawiła się młodziutkiej
Bernadecie w święto Zwiastowania Pańskiego – 25 marca 1858 roku.
Maryja jest
piękna, ponieważ zawsze w posłuszeństwie wiary mówi Bogu „Tak”, ponieważ Jej
wola jest zawsze doskonale zjednoczona z wolą Boga. „Oto Ja Służebnica Pańska,
niech mi się stanie według słowa Twego” – odpowiedziała na słowa zwiastowania
Archanioła Gabriela. „Fiat voluntas Tua” – „Bądź wola Twoja” – mówiła Bogu
zawsze i we wszystkim.
Ona jest
ludzkim zwierciadłem Boga, w którym Bóg przegląda się z radością, rozpoznając w
nim nieskażony obraz i podobieństwo swoje.
Niepokalana,
Matka najpiękniejszego z synów ludzkich, Matka naszego Pana i Odkupiciela,
przychodzi nam z pomocą, aby przywrócić w nas to Boże piękno, istot ludzkich
stworzonych na obraz i podobieństwo Boże, stworzonych z miłości i do
miłości.
Przypomina, że
tym, co odbiera prawdziwe piękno serca i duszy w każdym z nas, jest grzech.
Grzech pojawia się wtedy, gdy pyszny człowiek, zwiedziony przez starodawnego
węża, mówi Bogu: „Nie”, gdy sprzeciwia się woli miłującego Ojca i Jego
przykazaniom.
Maryja,
pokorna służebnica Pana, swoim posłuszeństwem naprawiła nieposłuszeństwo Ewy.
Zgodę wyrażoną podczas Zwiastowania (Łk 1,38), zachowała wiernie u stóp krzyża
na Golgocie (J 19,25).
Papież
Franciszek w rozważaniu poświęconym Niepokalanej powiedział:
„Jak „nie” u
początków zamknęło przejście człowieka do Boga, tak „niech mi się stanie” Maryi
otworzyło drogę Bogu między nami. Jest to najważniejsze „tak” w historii,
pokorne „tak”, które obala naznaczone pychą pierworodne „nie”, wierne „tak”
leczące nieposłuszeństwo, dyspozycyjne „tak”, obalające egoizm grzechu”.
Drodzy bracia
i siostry!
Jakże pięknie
jest mówić zawsze „Tak” Bogu. Mówić Mu jak Maryja: „fiat voluntas Tua”.
Niepokalana
ciągle spieszy nam z pomocą, jako Matka naszej duchowej odnowy i uczy nas mówić
zawsze „tak” wobec Bożej woli, wobec Bożych przykazań i wymagań Ewangelii
Chrystusowej.
Maryja pragnie
wyrwać nas z duchowego letargu i przypomina o naszym powołaniu do świętości.
Pomaga nam
odzyskać duchowe piękno umiłowanych dzieci Bożych. Dlatego wszędzie, gdzie się
objawia wzywa do pokuty i nawrócenia.
Ilekroć
odrzucamy grzech, przywiązanie do grzechu, ilekroć słuchamy i wypełniamy Słowo
Boże, stajemy się do Niej podobni, stajemy się piękni, jak Ona, Matka Pięknej
Miłości.
Papież Leon
XIV uczy: „Przeszkodą dla łaski i życia wiecznego, jedyną przeszkodą dla tej
miłości jest grzech, zamknięcie się w sobie, odrzucenie Boga, które więzi nas w
naszych własnych ciemnościach! W grę wchodzi zatem nasza osobista
odpowiedzialność, a jest ona wielka. Bóg chciał, abyśmy byli wolni, ponieważ
wolność jest warunkiem miłości: nie można kochać pod przymusem. Otrzymaną
wolność powinniśmy – za przykładem Maryi i z pomocą łaski Chrystusa – włączyć w
nasze „tak” wypowiadane Chrystusowi. Jest to „tak”, które trzeba nieustannie
ponawiać aż do ostatniego tchnienia: „teraz i w godzinę śmierci naszej…”, jak
modlimy się w Zdrowaś Maryjo” (Lourdes, 27 września 2026 r.). (koniec części pierwszej)
|