18.08.2026
Z wiarą i ufnością zbliżmy się do Serca Jezusa


Drodzy bracia i siostry!

Nasz Pan Jezus Chrystus, miłosierny Zbawiciel wszystkich ludzi, podczas swojej publicznej działalności „głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu” (aklamacja).

Św. Mateusza Apostoł mówi nam dzisiaj (XX Niedziela Zwykła, Rok A) jak „Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.

Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami». Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».

A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi». On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów».

Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa” (Mt 15, 21-28).

Drodzy bracia i siostry!

W odczytanym przed chwilą fragmencie Ewangelii według Św. Mateusza usłyszeliśmy słowa: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!»

Tymi słowami Jezus pochwalił wiarę kobiety kananejskiej, która mimo iż nie była Żydówką, wzywała Go jako obiecanego i oczekiwanego Mesjasza, wyznała w Nim swojego Pana i Zbawiciela, a padając przed Nim na kolana z pokorą i ufnością prosiła o uzdrowienie dla swojej córki.

Drodzy Moi! Wiele podobnych świadectw takiej właśnie ufnej i wytrwałej modlitwy pełnej wiary spotykamy także w Oborskim Sanktuarium.

W Księdze Łask i Cudów Matki Bożej Bolesnej znajdujemy takie świadectwo:

„Było to w 1751 roku. Pewna kobieta z Płonka, mając ciężko chorą córkę Teresę, przybyła do Obór. W czasie, gdy zakonnicy śpiewali litanię loretańską do NMP, ona ofiarowała Maryi swoje dziecko, leżąc krzyżem przed Cudowną Figurą Matki Bolesnej. Natychmiast też wielka choroba ustała i córka powróciła do zdrowia”.

W roku 1776 przybyła do Obór Marianna z Ruża i „zeznała, jako córka jej Agnieszka tak zapadła na ręce i nogi, iż ani stać, ani ruszyć się nie mogła. Zasmucona nie mając innego środka do uleczenia dziecka, ofiarowała je opiece Matki Bolesnej w kościele oborskim sławionej. W 3 dni, gdy dziecię zupełnie wyzdrowiało, pospieszyła na podziękowanie wraz z uzdrowioną córką i o zapisanie doznanego cudu prosiła”.

„Dnia 16 lipca 1779 r., czyli na odpust Matki Bożej Szkaplerznej, przybyła do naszego kościoła Marianna Drozdowska ze Skępego na podziękowanie Matce Bożej Bolesnej za ocalenie życia i powrót do zdrowia swej córki Elżbiety. Dziewczynka, 6-letnia, była nieuleczalnie chora na wrzód w gardle. Leżąca, prawie konająca, opłakiwana była tak od rodziców, jak i od krewnych, i sąsiadów. Wówczas matka pod natchnieniem Bożym, weszła na górę pod dach swego domu, gdzie obróciwszy się w stronę ku Oborom, Matce Bolesnej z wielką nadzieją i mocną wiarą, z jakim tylko mogła uczuciem i prośbą konającą córkę polecała. Wtem usłyszała głos mówiący do niej wyraźnie te słowa: Wstań, nie płacz, nic jej nie będzie. Pocieszona tymi słowami zeszła z góry, przyszła do izby i zobaczyła córkę uśmiechającą się i o własnych siłach z łóżka wstającą”.

Jakże głęboka była jej wiara i zaufanie w macierzyńską miłość i pomoc Maryi. Do Niej zwróciła się pełna nadziei. Wiedziała, że w Sercu Matki Bolesnej znajdzie największe zrozumienie i współczucie. Ta, która patrzyła na konanie Syna na krzyżu była jej szczególnie bliska.

Kolejne świadectwo z Księgi Łask i Cudów Oborskiego Sanktuarium dobitnie przypomina nam, że pełna i prawdziwa troska rodziców katolickich o dzieci dotyczyć powinna nie tylko ich zdrowia fizycznego, ale przede wszystkim ich zdrowia moralnego i zbawienia wiecznego.

Było to w roku 1585, gdy Pieta znajdowała się jeszcze w kościele karmelitów w Bydgoszczy.

Cytuję: „Mieszczka bydgoska z córki swej swawolnej będąc wielce strapioną, że się na żywot niechwalebny i sprośny udała, gdy jej ni prośby, ni groźby, ni karania macierzyńskie, odwieźć od złego nie mogły, idzie z płaczem do tej Ucieczki grzesznych, córkę Jej swoją zgubioną na cnocie i duszy zalecając. W krótkim czasie ujrzała odmianę i poprawę życia, żal serdeczny i pokutę za grzechy córki swej opłakanej z wielką pociechą duchowną. Co wszystko Pannie Najświętszej przypisała za dobrodziejstwo dziękując do zgonu życia”.

O. dr Albert Urbański, karmelita, urodzony w niedalekim Frankowie k. Zbójna, który od dziecka przychodził na to Święte Miejsce, napisał:

„Z woli Jezusa Maryja jest i naszą Matką. Jako najlepsza i najczulsza z Matek rozumie ból i cierpienie, pragnie i umie nieść pomoc i ulgę, leczyć i uzdrawiać ludzkie rany i niedomagania.

Ale nie tylko nad słabością naszych ciał pochyla się Matka Boża. Ze szczególniejszą troską i miłością pochyla się nad ranami i schorzeniami ludzkich dusz. Wszyscy jesteśmy duchowo słabi lub chorzy, wszyscy jako skutek grzechu pierworodnego nosimy w naszym człowieczeństwie skazy, blizny i rany, które wciąż trzeba opatrywać, pielęgnować i leczyć, by nie stały się groźne dla życia duszy, by nie spowodowały w nas śmierci łaski uświęcającej. Stąd też wszyscy powinniśmy zwracać się często do Jezusowej Matki, którą Kościół czci od wieków imieniem Uzdrowienia chorych, by zechciała ochraniać nasze życie duchowe i leczyć rany jakie duszy zadaje każdy grzech. Szczególniej zaś powinniśmy wzywać Jej pomocy wówczas, gdy te grzechowe rany są ciężkie i niebezpieczne”.

„Kiedy [Maryja] na nas spogląda, widzi nie grzeszników, ale dzieci – mówi Papież Franciszek.  Oczy Matki Bożej potrafią rozświetlać każdą ciemność, rozpalając wszędzie na nowo nadzieję. Jej spojrzenie zwrócone na nas mówi: "Drogie dzieci, odwagi; jestem tutaj, wasza matka!".

Tutaj Mater Dolorosa obejmuje nas swoim czułym spojrzeniem i prowadzi do swego Syna, czekającego na nas w osobie kapłana przy kratkach konfesjonału, zawierza nas Jego Sercu i składa w ramionach Jego miłosierdzia.

Padając przed Nim na kolana z ufnością wołajmy: „Panie, ulituj się nade mną (…)”.

Święty Jan Maria Vianney w jednym ze swoich kazań poświęconych sakramentowi pojednania uczył: „Kiedy człowiek popadnie w grzech śmiertelny, musi szukać pomocy u lekarza, jakim jest kapłan, i musi zastosować lekarstwo w postaci spowiedzi. (…) Jak to dobrze, że mamy w zasięgu ręki sakrament leczący rany duszy”.

Piękne świadectwo wiary i zaufania Bogu oraz opiece Maryi pozostawiła nam także rodzina Dziewanowskich z niedalekiego Płonnego.

We wszystkich sprawach życiowych, tych małych i wielkich, dotyczących rodziny i gospodarstwa oraz umiłowanej Ojczyzny, przychodzili zawsze do Oborskiego Sanktuarium i z ufnością powierzali się Opatrzności Ojca Niebieskiego oraz czułej opiece i orędownictwu Matki Bolesnej.

W 1740 roku przy kościele oborskim utworzone zostało Bractwo Opatrzności Bożej. Powstało ono z inicjatywy Juliusza Dziewanowskiego (1700 - 1772), właściciela dóbr Płonne, posła na sejm Rzeczypospolitej (w 1733 r.), kasztelana chełmińskiego i elbląskiego. Przy południowej ścianie nawy oborskiego kościoła ufundował kaplicę i ołtarz Opatrzności Bożej, jako wotum za cudowne uzdrowienie swej córki Teresy.

W księdze Łask i Cudów Oborskiego Sanktuarium znajdujemy liczne świadectwa ukazujące jak silna i żywa wiara była w tej rodzinie, jak wielkie zaufanie w pomoc i opiekę Matki Bożej Bolesnej.

W 1747 r. w dobrach Juliusza Dziewanowskiego niebezpiecznie chorowało bydło. Wówczas poradził on ludziom, aby się do Tej Lekarki w cudownej figurze oborskiej udali i złożyli się na wotum. Skoro to postanowili natychmiast choroba ustała.

Rok później w dobrach Dziewanowskiego w Płonnem, powstał pożar podczas nocy we dworze i już się len będący w pokoju zapalił. Wtedy krzyknął ten pan, pełen serdecznej ufności: «Bolesna Matko Oborska, ratuj!» i natychmiast gdzie się oczywistego spodziewano niebezpieczeństwa, łatwym sposobem ogień został ugaszony.

W 1750 roku Juliusz Dziewanowski zeznał, jak jego czteroletni syn Marcin bardzo ciężko zachorował i już prawie konając, nie dawał znaku życia. Będąc w tak ciężkim utrapieniu ojciec ofiarował go Najświętszej Matce Bolesnej, łaskami słynącej w Oborach, z taką oto intencją: «Matko Najświętsza! ofiaruję Ci to dziecię, któremu, jeżeli Bóg przejrzał dłuższe życie na chwałę swoją, uproś mu zdrowie, jeżeliby zaś żyć miało na obrazę Boską, uproś mu skonanie prędsze». Z taką intencją, wiarą i ufnością przyjechał do Obór, pozostawiwszy w domu chore dziecko. Tu intencję przed ołtarzem ponowił, nabożeństwa wysłuchał, a wróciwszy do domu zastał dziecko powracające szybko do zdrowia.

Drodzy Bracia i Siostry! Tak dobry Ojciec nasz niebieski w swej słodkiej Opatrzności czuwa i troszczy się o nas przez Maryję, naszą najmilszą Matkę. Sam Juliusz Dziewanowski na podziękowanie Matce Oborskiej złożył dodatkowe wotum w postaci ułożonej przez siebie pieśni do Maryi:

Matko Bolesna słynąca cudami!
W Twojej opiece ufność pokładamy (...)
Twojej się wszyscy oddajem obronie
i Tego, który w niebie jest na tronie.

Należy podkreślić, że w rodzinie Dziewanowskich wielka była miłość do Ojczyzny, a ich wiara w Bożą Opatrzność obejmowała także sprawy narodowe. Dzisiaj szkoła podstawowa w Płonnem nosi imię „Rodziny Dziewanowskich”. Przypomina nam, że rodzina katolicka jest pierwszą szkołą patriotyzmu i strażą Niepodległej Polski, wiernej Bogu, Krzyżowi i Ewangelii.

Bł. Stefan Wyszyński podkreślał wielką godność powołania małżeńskiego i rodzicielskiego. Wiąże się z tym powołaniem ogromna odpowiedzialność i zadanie. Jeżeli rodzina nie wypełni swojego powołania rodzicielskiego i wychowawczego Naród zginie, przestanie istnieć. Jeżeli rodzina będzie rozbita – zdegradowane będzie także społeczeństwo.

Prymas Tysiąclecia świadomy zagrożeń wołał:

„Rodzicie, pamiętajcie! Przyszła w Polsce wasza godzina! Jesteśmy w tak trudnym położeniu, że często nie wiemy, jak ubezpieczyć nasz byt narodowy, jakich sił szukać, na jakiej skale się oprzeć. Jesteśmy wśród lotnych piasków zmieniających się sytuacji i koniunktur i nie znajdziemy ani dla naszego bytu narodowego, ani dla kultury chrześcijańskiej innego oparcia, jak tylko zdrową rodzinę. Rodzice! Wasza godzina w Polsce nadeszła. Nie myślcie, że kto inny uratuje nasz Naród. Nas uratuje zdrowa rodzina katolicka”.

Przez łaskę sakramentu małżeństwa rodzice otrzymali zadanie i przywilej ewangelizowania swoich dzieci. Powinni być zatem dla swoich dzieci: „pierwszymi zwiastunami” wiary, ucząc modlitwy i włączając je już od wczesnego dzieciństwa w życie Kościoła poprzez uczestnictwo w życiu parafii, która jest podstawowym miejscem katechizacji rodziców i dzieci. Rodzice są dla dzieci obrazem i świadectwem Bożej miłości, ucząc rodzinnego stylu życia zgodnego z Ewangelią i rozwijając przez to zdolność do miłości. Pomagają oni dzieciom w korzystaniu z łask płynących z sakramentów świętych, wyrabiając w nich dobre nawyki i wzbudzając pragnienie przyjmowania sakramentów.

Rodzice służą dzieciom także pomocą w wyborze i realizacji drogi życiowej, własnym zaś życiem dają świadectwo przyjmowania krzyża z pokorą i dziękczynieniem, jako nieodłącznego w życiu człowieka.

Drodzy bracia i siostry!

Pamiętajmy, że „rodzina to najwspanialsza, cudowna instytucja stworzona przez samego Pana Boga. Żadna ludzka organizacja, żadna ludzka wspólnota nie dorównuje rodzinie pięknem i znaczeniem. To naturalna wspólnota życia i miłości, o wiele ważniejsza od wszystkich tylko ludzkich związków, partii czy stowarzyszeń.

Rodzina daje początek życiu. Jest kolebką społeczeństwa i narodu. Jest też najwspanialszą szkołą życia, najważniejszym uniwersytetem. Odpowiedzialny ojciec i  kochająca matka to najlepsi wychowawcy. W rodzinie młode pokolenie wzrasta w wierze, szlachetności, pracowitości, odpowiedzialności. Rodzina daje młodym moralny kompas, pozwalający odróżniać dobro od zła. Rodzina umożliwia pełny rozwój człowieka. Jest niczym kuźnia cnót moralnych, ale także tych społecznych i patriotycznych. (…)

Potrzeba nam dzisiaj rodzin odważnych, pięknych, dzielnie świadczących o swojej misji. Potrzeba nam rodzin budujących swoje szczęście na ewangelicznym fundamencie. Rodzin świętych, wiernych Bogu i przykazaniom. Rodzin, które będą domowymi Kościołami, w których panować będzie miłość, jedność i wzajemny szacunek. W których fundamentem życia będzie Eucharystia i wierność Chrystusowi” (Biskup Tadeusz Bronakowski).  

Błogosławiony Stefan Wyszyński z przekonaniem powtarzał: „Jakie będą rodziny, taki będzie i Naród. Gdy rodziny będą zwarte, wierne, nierozerwalne – Narodu nikt nie zniszczy”.

Ciągle aktualne pozostaje też wezwanie Sługi Bożego Kardynała Augusta Hlonda:

„Trzeba usunąć z rodziny polskiej niewierność małżeńską, walkę z nie narodzonymi i rozwody. Niech się pojednają małżonkowie i członkowie rodzin. Niech zostaną naprawione krzywdy. Tylko te narody obronią się przed zagładą, które w rodzinach będą żyć Bogiem”.

Tej prawdy uczył nas św. Jan Paweł II gdy niestrudzenie powtarzał:

„Nie ma innej drogi ocale­nia ojczyzny, jak ochrona każdego życia ludzkiego, od poczęcia do naturalnej śmierci, jak gościnność dla dziecka, mającego począć się i narodzić, jak przy­jaźń dla człowieka odchodzącego do wieczności".

„Dziś potrzeba nam wierności: zarówno naszemu duchowi narodowemu, jak i Ewangelii Chrystusowej” –  apelował Prymas Wyszyński.

Dziś i my także, pociągnięci przykładem kobiety kananejskiej i tych, którzy przed nami przychodzili na to Święte Miejsce, z wiarą i ufnością padamy do stóp Zbawiciela ukrytego w Świętej Hostii, zawierzamy Mu nasze rodziny i pokornie prosimy: „Panie, dopomóż nam!”. Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio