05.04.2026
Maryja Wielkiej Soboty


Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

Matka Boża zwracając się w Wielką Sobotę do ks. Stefano Gobbiego, włoskiego kapłana, mistyka, założyciela Kapłańskiego Ruchu Maryjnego i kandydata na ołtarze, powiedziała:

„Najmilsi synowie, pozostańcie blisko waszej bolejącej Mamy w tym jedynym dniu, kiedy pozostałam bez Swojego Syna.

Jego ciało ułożone w pośpiechu i okryte najczystszym płótnem spoczywa martwe w nowym grobie. Ja czuwam w boleści i na modlitwie, w ufności i nadziei, w pewnym oczekiwaniu Jego zmartwychwstania.

Pocieszcie Mnie w bólu. Popatrzcie, czy jest boleść podobna do boleści Mojej? Moje oczy widzą ponownie z przerażeniem całe okrucieństwo, złośliwość, nieludzkie bestialstwo ukrzyżowania i śmierci Jezusa na Krzyżu.

W myślach powracam do radosnej chwili Zwiastowania; do śpiewów anielskich i do – przekazanego małym i ubogim – radosnego ogłoszenia Jego narodzenia się w Grocie; do szczęśliwego czasu Jego dzieciństwa, Jego dorastania i wieku młodzieńczego, kiedy pochylał się nad Swą codzienną pracą; do krótkich i intensywnych lat publicznej misji, kiedy głosił Dobrą Nowinę i kiedy mali, ubodzy, chorzy i grzeszni słuchali Go i podążali za Nim.

Moje życie było zawsze naznaczone obecnością przy Mnie Mojego Syna Jezusa.

– Pocieszcie Mnie w bólu. To właśnie po to, by Mi dotrzymać słodkiego towarzystwa w Mojej samotności, rozszerzyła się od pierwszych czasów Kościoła pobożna praktyka traktowania soboty jako dnia szczególnej czci waszej Niebieskiej Mamy. W Fatimie prosiłam o ofiarowanie Mi pięciu pierwszych sobót miesiąca na znak dziecięcego i pełnego miłości wynagradzania. (…)

Uczcie się ode Mnie wierzyć, ufać, kochać.

Uczcie się ode Mnie powierzać się z pewną ufnością Prawdzie Słowa Bożego. W chwilach wątpliwości i w ciemności proście Mnie o pomoc, aby czuwać na modlitwie i w oczekiwaniu.

Kiedy Jezus powróci do was w blasku Swej Boskiej chwały, wtedy ta biedna, grzeszna i zraniona ludzkość, która leży we wnętrzu grobu zepsucia i śmierci, wyjdzie, aby wreszcie rozpocząć nowe czasy swego odrodzonego życia.” (Capoliveri (Livorno), 6.04.1996, Wielka Sobota).

Bł. Anna Katarzyna Emmerich, augustianka, mistyczka i stygmatyczka z Dulmen, pisze: „Następnego dnia była Wielka Sobota. Najświętsza Panna, przepełniona miłością i tęsknotą, (…) obchodziła samotna całą Drogę Krzyżową Jezusa, mijała jedną opustoszałą ulicę za drugą, zatrzymując się na wszystkich miejscach, gdzie Jezus doznał cierpienia i jakiejkolwiek katuszy. (…) Często przyklękała na ziemi i wokół dotykała ręką kamieni, a potem przykładała ją do ust, jak gdyby, dotknąwszy się świętych śladów krwi Jezusa, ze czcią je całowała. Choć była noc, jednak Maryja widziała jasno wszystkie miejsca, uświęcone męką Jezusa, więc obchodziła je, przejęta miłością i czcią...”.

Pewność, że Jezus zmartwychwstanie w chwale, czyniła lżejszym Jej ból tego dnia: po sobocie grobu nastąpi niedziela zmartwychwstania.

Nasz wielki Rodak Św. Jan Paweł II uczy: „Oczekiwanie, które wypełniło Wielką Sobotę, jest jednym z najwznioślejszych momentów w dziejach wiary Matki Bożej: w ciemnościach spowijających wszechświat zawierza się Ona całkowicie Bogu życia i rozważając słowa Syna z nadzieją czeka na pełną realizację Boskich obietnic” (21 maja 1997).

„W tej sobotniej ciszy płomyk wiary całej ludzkości płonął jedynie u Maryi. To prawda, że w swoim sercu pragnęła umrzeć wraz z Synem, ale musiała zacząć nową misję naszej Matki, powierzoną Jej pod krzyżem przez umierającego Syna. Bez chwili wahania powtórzyła swoje fiat, a jej misja zaczęła się właśnie od Wielkiej Soboty, kiedy ofiarowała Bogu swoją niezachwianą wiarę. Tylko Ona wierzyła. Tylko Ona przygotowywała się na wielkie wydarzenie, którego nikt inny się nie spodziewał. Być może medytowała nad symbolem „trzeciego dnia”, w którym odnalazła dwunastoletniego Jezusa w świątyni. Być może rozważała przekazane Jej słowa, którymi Jezus kończył zawsze zapowiedź swojej męki: „... a trzeciego dnia zmartwychwstanie” (zob. Łk 9,22). Apostołowie tych słów nie rozumieli, ale zapewne Jej serce było pełne nadziei i ufności” (Gabriele Amorth).

Św. Jan Paweł II wzywa: „Przyjmijmy Maryję, którą umierający Syn uczynił duchową Matką swych uczniów, i powierzmy się Jej, abyśmy pozostali wierni Bogu w pielgrzymce od chrztu do chwały”.

Ona nauczy nas modlić się z ufnością, cierpieć z uległością, kochać w czystości serca, wierzyć wiarą niewzruszoną, ufać heroicznie, nawet wbrew dostrzeganym faktom. Tylko Ona może bezpiecznie przeprowadzić nas w wierze i nadziei przez życiową kalwarię do światła wielkanocnego poranka.

Pani Józefa z Twardogóry wspomina: „Byłam zabrana do więzienia, gdzie przebywałam przez dziewięć miesięcy, a następnie zabrano mnie do obozu koncentracyjnego w Rawensbruck. Tam żyłam zawsze nadzieją i ufnością zawierzoną Bogu, że przetrwam. Było nas w obozie 18.000 osób. Niektórzy upadali na duchu i umierali z nędzy i głodu, a my, Polki, miałyśmy na bloku siostrę przełożoną, z którą zawsze odmawiałyśmy różaniec i śpiewałyśmy „Kto się w opiekę...”. Byłam wycieńczona z głodu, ale nie traciłam nadziei. W obozie nie wolno było się modlić, bo za to więźniowie byli bici, a nawet karani śmiercią. Modliłam się więc w duchu. Kiedy zauważyłam, że grozi nam niebezpieczeństwo, poleciłam siebie i siostrę Tobie Matko i Twojemu Synowi, i wytrwałam, a także i moja siostra. Po czterech latach wyszłyśmy na wolność. Jako wotum składam różaniec, na którym się modliłam w obozie...”.

Bł. Kardynał Stefan Wyszyński mówi: „Może człowiekowi wydawać się niekiedy, że wszystko w nim zamarło, że znikąd żadnej nadziei i pomocy – nawet Bóg milczy – a jednak i w takim momencie jest przy nas Maryja. Ona stoi nie tylko pod krzyżem Chrystusa, ale pod krzyżem każdego z nas. Jest naszą Nadzieją jedyną”.

Tak, Maryja jest Matką naszej nadziei. Ona pokazała siłę swojej nadziei w najtrudniejszych chwilach życia. Brak nadziei nie zranił nigdy Jej matczynego Serca.

Arcybiskup Mediolanu Carlo Maria Martini mówi: „Maryja przeżywa swoją Wielką Sobotę we łzach, lecz jednocześnie mocą swej wiary wspiera kruchą nadzieję uczniów. To w czasie tej soboty, między cierpieniem Krzyża i radością Paschy, uczniowie doświadczają milczenia Boga, ciężaru Jego pozornej porażki, rozpaczy z powodu nieobecności Nauczyciela, który – po ludzku sądząc – dostał się do niewoli śmierci. To w czasie tej Wielkiej Soboty Maryja czuwa w oczekiwaniu. Nie traci wiary w spełnienie obietnicy Bożej. I mocy nadziei, która wskrzesza zmarłych.

Wielką Sobotę uczniowie przeżywają w wielkiej samotności po śmierci Jezusa, a więc Tego, który był opoką ich wspólnoty. Maryja pozostaje z uczniami, pociesza ich, jednoczy, dodaje odwagi. W czasie milczenia Boga i pozornej porażki ukrzyżowanej Miłości jest łączącym ogniwem, świadkiem współczującej miłości i mającej wkrótce nastąpić nowej przyszłości. Pełna Ducha Świętego przygotowuje się w Wieczerniku, wraz z uczniami, na przyjęcie daru nowego początku, który stał się możliwy dzięki zmartwychwstaniu Jezusa.

Wiara, nadzieja i miłość Maryi mogą nam pomóc zrozumieć, że czas – także nasz czas – jest jakby jedną, wielką „sobotą”. Żyjemy między „już” pierwszego przyjścia Pana i „jeszcze nie” Jego powtórnego przyjścia – jako pielgrzymi podążający w stronę „ósmego dnia”, niekończącej się niedzieli, którą On sam rozpocznie na końcu czasów.

Nie możemy zatrzymywać się w mroku Wielkiego Piątku, w swego rodzaju „chrześcijaństwie bez zbawienia”. Nie możemy jednak także przyśpieszać pełni objawienia paschalnego zwycięstwa, które dokona się z chwilą powtórnego przyjścia Syna Człowieczego.

Powinniśmy żyć jak pielgrzymi w nocy rozjaśnionej nadzieją wiary i ogrzewanej autentycznością miłości. Tak jak Maryja w Wielką Sobotę Jej wiary przepełnionej miłością. A wtedy, w „sobotę czasów”, oczy nasze dostrzegą przebłyski obiecanego świtu. Rozjaśnią się pierwszymi promieniami dnia, który nie przemija, Ósmego i Ostatniego, pierwszego dnia życia wiecznego dla wszystkich zmartwychwstałych w Zmartwychwstałym” (Arcybiskup Mediolanu Carlo Maria Martini, 6 sierpnia 2000 r.).

W tej „Wielkiej Sobocie Dziejów”, którą przeżywamy Maryja jest więc po macierzyńsku obecna i mówi do każdego z nas, jak do siostry Łucji w Fatimie: „Moje Niepokalane Serce będzie twoim schronieniem i drogą, która cię zaprowadzi do Boga”.

Prymas Tysiąclecia przypominał: „Radość Matki Chrystusowej przeplatała się z niepokojem i cierpieniem. Musiała przeżyć tragedię Kalwarii, ale smutek Maryi odmienił się w radość Zmartwychwstania. I nasze smutki odmienią się kiedyś w radość. Każdy z nas będzie miał w swoim życiu najradośniejszą chwilę – zmartwychwstania”.

Pięknie zdaje się przypominać o tym Piesza Nocna Pielgrzymka Pokutna, która już od blisko 22 lat w każdą trzecią sobotę miesiąca wyrusza z sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Skępem do sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach. 23 – kilometrowa pielgrzymka zaczyna się w sobotni wieczór, a kończy w niedzielny poranek. O czy nam ona przypomina? Maryja pozostała wierna Chrystusowi „od betlejemskiej groty aż na szczyt Golgoty”, aż do niedzielnego poranka Jego chwalebnego zmartwychwstania. Tą paschalną drogę – „przez krzyż do chwały zmartwychwstania” – Maryja przeszła razem z Jezusem jako pierwsza i pragnie poprowadzić tą jedyną drogą zbawienia wszystkie swoje dzieci przekazane Jej w testamencie z krzyża.

Biskup Płocki Stanisław Wielgus udzielając pielgrzymom swojego błogosławieństwa napisał: „Wasza pielgrzymka jest szczególna: trud pieszej wędrówki podejmujecie bowiem nocą. Biorąc na siebie to dodatkowe obciążenie pokazujecie też, że ludzkie życie przypomina współcześnie bardziej, niż kiedykolwiek wędrówkę, w której ciemności i mgławice fałszywych ideologii, rozświetla Jedyne prawdziwe światło, jakim jest Zmartwychwstały Chrystus”.

Każda sobota w liturgii Kościoła poświęcona jest Matce Bożej i stanowi podziękowanie za Jej Wielką Sobotę, gdy Maryja jako jedyna zachowała w sercu płomień wiary i nadziei na chwalebne zmartwychwstanie Chrystusa. Był to zarazem pierwszy dzień Jej misji duchowego macierzyństwa wobec odkupionej ludzkości. Wtedy Jej Niepokalane Serce po raz pierwszy stało się dla wszystkich bezpiecznym schronieniem i światłem prowadzącym w ramiona Zmartwychwstałego Pana.

W tym miejscu ze wzruszeniem i wdzięcznością wspominam Mszę św. sprawowaną w Wielkim Tygodniu 2006 roku przy małym ołtarzu Matki Bolesnej (Stabat Mater) na Golgocie w Bazylice Bożego Grobu w Jerozolimie.

Św. Jan Paweł II naucza: „Z Kościołem i jako Matka Kościoła, Maryja jest obecna w każdej z naszych celebracji eucharystycznych. (...) W Eucharystii Kościół łączy się w pełni z Chrystusem i z Jego ofiarą, utożsamiając się z duchem Maryi” (Ecclesia de Eucharistia, 57-58).

W Wielką Sobotę chrześcijanie jednoczą się z Matką Bolesną w modlitewnym oczekiwaniu, adorując Najświętszy Sakrament Ołtarza umieszczany przy symbolicznym Bożym Grobie. Pozostając w duchowej więzi z Maryją wyznają: „zjednoczeni w miłości wspominamy śmierć Jego, z żywą wiarą wyznajemy Jego zmartwychwstanie i z mocną nadzieją oczekujemy Jego przyjścia w chwale” (por. 5. Prefacja Zwykła, Proklamacja misterium Chrystusa).

Kościół codziennie jednoczy się z Maryją, gdy sprawuje Eucharystię, pamiątkę śmierci i zmartwychwstania swojego Pana. Można powiedzieć, że wiara, nadzieja i miłość Maryi Wielkiej Soboty znajduje swoje przedłużenie w aklamacji jaką lud wypowiada po konsekracji: „Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”.

„Ten aspekt „eschatologiczny” daje Sakramentowi Eucharystii ogarniający nas dynamizm, który drodze chrześcijańskiej nadaje wymiar nadziei” – uczy św. Jan Paweł II (Mane nobiscum Domine, 15).

„Eucharystia kieruje do ostatecznego celu, jest przedsmakiem pełni radości obiecanej przez Chrystusa (por. J 15,11); w pewnym sensie jest antycypacją Raju – w niej „otrzymujemy zadatek przyszłej chwały”. W Eucharystii wszystko wyraża pełne nadziei oczekiwanie „przyjścia naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa”. Kto się karmi Chrystusem w Eucharystii, nie potrzebuje wyczekiwać zaświatów, żeby otrzymać życie wieczne: posiada je już na ziemi, jako przedsmak przyszłej pełni, która obejmie człowieka do końca. W Eucharystii otrzymujemy także gwarancję zmartwychwstania ciał, które nastąpi na końcu świata: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,54). Ta gwarancja przyszłego zmartwychwstania wypływa z faktu, że Ciało Syna Bożego, pozostawione jako pokarm, jest chwalebnym Ciałem Zmartwychwstałego. W Eucharystii – żeby tak powiedzieć – staje się dostępna „tajemnica” zmartwychwstania. Dlatego też słusznie św. Ignacy Antiocheński określał Chleb eucharystyczny jako „lekarstwo nieśmiertelności, antidotum na śmierć (...) Patrząc na Maryję, poznajemy przemieniającą moc, jaką posiada Eucharystia. W Niej dostrzegamy świat odnowiony w miłości. Kontemplując Ją wziętą do Nieba z duszą i ciałem, dostrzegamy skrawek „nowych niebios” i „nowej ziemi”, które otworzą się przed naszymi oczyma wraz z powtórnym przyjściem Chrystusa. Tu na ziemi Eucharystia stanowi ich „rękojmię” i, w pewnym sensie, antycypację: Veni, Domine Jezu! (Ap 22,20). W pokornym znaku chleba i wina, przemienionych w Jego Ciało i Jego Krew, Chrystus wędruje razem z nami, jako nasza moc i nasz wiatyk, i czyni nas świadkami nadziei dla wszystkich” (Jan Paweł II, Ecclesia de Eucharistia). Amen. 

o. Piotr Męczyński OCarm.

Obory, Wielka Sobota – 4 kwietnia A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio