24.03.2026
Uczniowie – Misjonarze Bożej Miłości


Drodzy w Chrystusie Panu, bracia i siostry, zgromadzeni na Oborskiej Kalwarii!

Droga Rodzino Matki Bolesnej!

I

Jezus, Odwieczny Syn Boży, Miłosierny Zbawiciel, jedyna nadzieja schorzałej ludzkości, pragnie abyśmy się stali apostołami Jego Ewangelii i świadkami Jego miłości.

Do tego właśnie od blisko 45 lat wzywa nas Królowa Pokoju w Medjugorie.

„Drogie dzieci, nigdy nie zapominajcie jak wielka jest miłość Boża. Dzięki tej miłości i ja jestem z wami. (…)” (18.03.2026).

„Jestem tutaj pośród was, aby wam dodać odwagi, napełnić swoją miłością i ponownie wezwać was, abyście byli świadkami mojego Syna. Wiele dzieci nie ma nadziei, nie ma pokoju, nie ma miłości. Poszukują mojego Syna, ale nie wiedzą gdzie i jak Go znaleźć. Mój Syn otwiera im swoje ramiona, więc pomóżcie im znaleźć się w Jego objęciach” (2.10.2015).

„Wzywam was, abyście wzrastali w miłości Bożej jak kwiat, który czuje ciepłe promienie wiosny. Tak i wy kochane dzieci, wzrastajcie w miłości Bożej i nieście ją wszystkim, którzy są daleko od Boga” (25.04.2008).

Drodzy bracia i siostry! Mamy zatem żyć tak, aby nas rozpoznawano po miłości Chrystusa żyjącego w nas, w naszych rodzinach i we wspólnocie Kościoła. Mamy misję, aby promieniować miłością Serca Jezusowego, aby stać się przedłużeniem ramion Chrystusa, pragnącego zbawienia wszystkich ludzi. Miłość Jezusa nikogo nie wyklucza. Jego Serce pozostaje domem otwartym dla każdego. Tak było na początku chrześcijaństwa, kiedy poganie, jak pisze Tertulian, nawracali się, widząc miłość, która królowała wśród chrześcijan: „Patrzcie – mówili – jak oni się miłują” (por. Apologetico, 39, 7).

Papież Leon XIV w adhortacji Apostolskiej Dilexi Te pięknie napisał:

„Miłość chrześcijańska pokonuje wszelkie bariery, zbliża oddalonych, łączy obcych, czyni bliskimi nieprzyjaciół, przekracza przepaście po ludzku nie do pokonania, wnika w najskrytsze zakamarki społeczeństwa. Ze swej natury miłość chrześcijańska jest prorocza, dokonuje cudów, nie ma granic: jest dla tego, co niemożliwe. Miłość jest przede wszystkim sposobem pojmowania życia, sposobem jego przeżywania. Otóż Kościół, który nie stawia miłości żadnych granic, który nie zna wrogów, z którymi trzeba walczyć, lecz tylko mężczyzn i kobiety, których należy miłować – to Kościół, którego potrzebuje dziś świat” (Pap. Leon XIV, Adhortacja Ap. Dilexi Te).

Do tego wzywa nas dzisiaj Piękna Pani z Medjugorie mówiąc: „Drogie dzieci. Z nieskończonej miłości Bożej przychodzę do was i wytrwale zapraszam was w objęcia mojego Syna. Matczynym sercem proszę was, ale i przypominam moje dzieci, że na pierwszym miejscu powinna być wasza troska o tych, którzy nie poznali mojego Syna. Nie dopuście, aby oni, patrząc na was i wasze życie, nie zapragnęli Go poznać. Proście Ducha Świętego, aby mój Syn znalazł w was swoje odbicie” (2 marca 2012 r.).

Drodzy bracia i siostry! Myślę, że także do nas odnoszą się słowa które papież Benedykt XVI skierował w jednym z orędzi do młodzieży:

„Drodzy młodzi, pragnę was zachęcić, byście się «odważyli na miłość», to znaczy, byście nie pragnęli w waszym życiu niczego innego, jak tylko pięknej i głębokiej miłości, zdolnej sprawić, że całe życie będzie radosnym ofiarowaniem siebie w darze Bogu i braciom, na wzór Tego, który przez miłość zwyciężył na zawsze nienawiść i śmierć (por. Ap 5, 13). Miłość jest jedyną siłą zdolną przemienić serce człowieka oraz całą ludzkość (…)

Drodzy przyjaciele, każdy z nas może się wznieść na te wyżyny miłości, ale pod warunkiem, że będziemy korzystać z nieodzownej pomocy Bożej łaski. Tylko z pomocą Pana zdołamy bowiem oprzeć się rezygnacji, która może nas ogarniać wobec ogromu tego zadania, i znajdziemy odwagę, by realizować to, co po ludzku jest nie do pomyślenia. Zwłaszcza Eucharystia jest wielką szkołą miłości. Kiedy regularnie i pobożnie uczestniczymy we Mszy św., kiedy spotykamy eucharystycznego Jezusa spędzając długie chwile na adoracji, łatwiej jest pojąć długość, szerokość, wysokość i głębokość Jego miłości, przewyższającej wszelkie poznanie (por. Ef 3, 17-18). Dzieląc Chleb eucharystyczny z braćmi ze wspólnoty Kościoła, czujemy potrzebę przekładać «w pośpiechu», jak uczyniła to Maryja Dziewica wobec Elżbiety, miłość Chrystusa na ofiarną służbę braciom”.

Matka Teresa z Kalkuty mówiąc w jednym z wywiadów o posłudze Sióstr Misjonarek Miłości podkreślała znaczenie modlitwy, adoracji i komunii świętej. Powiedziała: „Owocem naszej więzi i żywej relacji z Jezusem i Maryją jest nasza praca, wychodzenie z miłością Boga do naszych bliźnich spotykanych w codzienności. Chciałabym podkreślić, że nie byłybyśmy w stanie podejmować się takiej pracy, gdyby nie silniejsza moc, której Bóg udziela nam ze swojego Serca na modlitwie. Dlatego nasze życie jest ściśle powiązane z Eucharystią, z Chlebem życia. Jezus Eucharystyczny oraz Jezus obecny w ubogich pomaga nam stawać się kontemplatywnymi w świecie, jesteśmy blisko Niego 24 godziny na dobę”.

Innym razem Matka Teresa mówiła: „Jeśli będziemy adorować Chrystusa ukrytego w Eucharystii, będziemy umieli dostrzec Go w zaniedbanych ciałach ubogich. Nasz dzień rozpoczynamy mszą św. i przyjęciem Jezusa w Komunii Świętej, a kończymy godzinną adoracją Najświętszego Sakramentu. Nie mogę wyobrazić sobie nawet jednego dnia bez Eucharystii.

Dotykam Jezusa, kocham Go, służę Mu w biednych umacniana Jego miłością. Moją największą miłością jest Jezus w Eucharystii. Właśnie w niej spotykam Go, otrzymuję Go, kocham, a potem odkrywam Go i służę Mu w tych najuboższych z ubogich. Moje życie byłoby puste, gdybym nie przyjmowała codziennie Komunii Świętej. Tylko dzięki temu możemy żyć z Jezusem, dla Jezusa i dla naszych ubogich”.

Drodzy bracia i siostry!

Jak wiele mówi nam to świadectwo Św. Matki Teresy z Kalkuty wskazującej nam otwarte na krzyżu Serce Zbawiciela, Serce Zmartwychwstałego Jezusa obecnego w konsekrowanej Hostii – jako prawdziwe źródło miłości i mocy naszego chrześcijańskiego świadectwa.

Papież Franciszek mówi: „Z rany boku Chrystusa nadal płynie to źródło, które nigdy się nie wyczerpuje, nie przemija, zawsze ofiarowuje się na nowo temu, kto chce kochać. Tylko Jego miłość sprawi, że nowa ludzkość będzie możliwa” (Encyklika Dilexit nos).

„Miłość, którą otrzymujemy od Pana jest siłą, która przemienia nasze życie: poszerza nasze serca i uzdalnia nas do miłości. Możemy dokonywać wyborów i spełniać gesty miłości w każdej sytuacji i wobec każdego brata i siostry, których spotykamy, ponieważ jesteśmy miłowani i mamy siłę, by kochać.” (15 maja 2022).

II

Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry, zgromadzeni w Domu Matki Bolesnej na Oborskiej Kalwarii!

Nasza Niebieska Matka słowem i przykładem zaprasza nas dzisiaj do rozważania pasji Chrystusa, odnowy naszego chrześcijańskiego życia i ufnego podążania Jego śladami do Domu Ojca.

W jednym ze swoich matczynych orędzi w Medjugorie powiedziała: „Rozważajcie Mękę Jezusa i w życiu zjednoczcie się z Jezusem!” (20.02.1986). „Wzywam was, by wasze serca płonęły jak najgorętszą miłością do Ukrzyżowanego i byście nie zapominali, że On z miłości do was oddał swoje życie, abyście mogli być zbawieni.” (25.09.2007). „Dzieci moje nie zapominajcie, że mój Syn przez swój Krzyż odkupił was i dał wam możliwość stania się ponownie dziećmi Bożymi, byście ponownie mogli Ojca Niebieskiego nazywać „Ojcem.” (2.06.2013). „Drogie dzieci, w tym czasie kiedy rozmyślacie o Męce i śmierci Jezusa, wzywam was, abyście zdecydowali się na to życie, które zakwitło Zmartwychwstaniem. Niech wasze życie zostanie odnowione poprzez nawrócenie, które was doprowadzi do życia wiecznego” (25.03.1996).

Drodzy bracia i siostry! Trzeba, aby w tym wielkopostnym czasie rozważanie męki Jezusa jeszcze raz poruszyło nasze serca ku nawróceniu i pomogło nam na nowo uświadomić, ile kosztowało nasze Odkupienie, jak wiele wycierpiał Jezus z miłości do nas.

„Jezus podjął się Męki krzyżowej, bo nie przestało Mu zależeć na człowieku; nikogo nie „spisał na straty” – dla każdego z nas istnieje nadzieja ocalenia”. (o. Piotr Andrukiewicz CSsR). „Wpatrując się w umęczone i oplute oblicze Jezusa zapragnijmy oczyścić nasze serca w źródle sakramentu pokuty i pojednania” (Bp Andrzej Franciszek Dziuba). „Z jaką miłością spogląda na nas Jezus! Z jaką miłością leczy On nasze grzeszne serce!” – mówi papież Franciszek.

Zawsze kiedy ze skruszonym sercem klękamy przy kratkach konfesjonału i w szczerej spowiedzi wyznajemy nasze grzechy, Jezus pochyla się nad nami i obejmuje nas swoją przebaczającą i uzdrawiającą miłością; okrywa nas szatą swej łaski i przywraca godność umiłowanych dzieci Bożych.

Drodzy Moi! Z ufnością zbliżajmy się do Chrystusa Boskiego Lekarza czekającego nas w konfesjonale.

Papież Franciszek podkreśla, że „Bóg nie przygważdża nas do naszego grzechu, nie utożsamia nas ze złem, które popełniliśmy. Mamy imię, a Bóg nie utożsamia tego imienia z popełnionym przez nas grzechem. On chce nas uwolnić i pragnie także, abyśmy i my tego chcieli razem z Nim”.

Drodzy bracia i siostry!

Kilka lat temu przy XII Stacji Drogi Krzyżowej na Oborskiej Kalwarii umieszczona została kamienna tablica z napisem: „W łączności z Jezusem Cierpiącym - Pielgrzymi z Gdańska”.

To właśnie jest bardzo ważne, aby podczas naszych życiowych doświadczeń łączyć się z Chrystusem i Jego zbawczą Ofiarą Krzyża, która uobecnia się sakramentalnie na ołtarzu w każdej Mszy świętej, aby łączyć się z Nim, trwać w zjednoczeniu z Nim, jak latorośl w winnym krzewie, poprzez codzienną modlitwę i sakramenty święte – szczególnie regularną spowiedź i częstą komunię świętą. Nigdy sami, ale zawsze z Jezusem, podtrzymywani Jego ramionami i pocieszeni czułością Jego Serca. Prowadzeni przez światło Jego Krzyża.

Do tego wzywa nas Maryja Królowa Pokoju z Medjugorie: „Drogie dzieci! (…) Spoglądajcie na mojego Syna i podążajcie za Nim na Kalwarię” (25.02.2023). „Niech krzyż będzie dla was drogowskazem” (25.11.1999). „Wzywam was, abyście wzięli w ręce krzyż mego umiłowanego Syna Jezusa i abyście rozważali Jego mękę i śmierć. Niech wasze cierpienia będą zjednoczone z Jego cierpieniem a miłość zwycięży, bo On, który jest miłością sam siebie wydał z miłości, aby zbawić każdego z was. Módlcie się, módlcie się, módlcie się, dopóki miłość i pokój nie zapanują w waszych sercach” (25.03.2013). „Wierzcie memu Synowi. Opowiedzcie Mu o swoim bólu, cierpieniach, pragnieniach i nadziejach. Odczujecie Jego miłość i Jego błogosławieństwo. Dziękuję wam!” (18.03.2026).

Warto zwrócić uwagę na wypowiedź jednego z sześciorga widzących z Medjugorie, gdy relacjonuje swoje codzienne spotkania z Matką Bożą. Ivan mówi, że Piękna Pani kończy zawsze swoje objawienie odchodząc w znaku świetlistego krzyża. Mówi najpierw: „Idźcie w pokoju, moje drogie dzieci” i unosi się w górę – ku niebu – w znaku świetlistego krzyża. Myślę, że to jest bardzo piękne i posiada głęboką wymowę.

Nasza Niebieska Matka niestrudzenie wskazuje nam ten świetlisty drogowskaz i wzywa do podążania śladami Jej Syna – „przez krzyż do Nieba”. Ona pierwsza przeszła tę jedyną drogę i bramę zbawienia, zjednoczona z Ofiarą Miłości swego najdroższego Syna, o czym w przejmujący sposób przypomina nam Pieta umieszczona w ołtarzowym tronie Oborskiego Sanktuarium.

Maryja, pokorna Służebnica Pańska, po macierzyńsku współcierpiała i współpracowała z Boskim Odkupicielem na Jego Via Dolorosa, a teraz wniebowzięta uczestniczy w Jego wiecznej chwale.

Królowa Pokoju zaprasza nas do wiernego podążania śladami Jej Syna przez krzyż do chwały zmartwychwstania i wzywa do przeżywania całego naszego chrześcijańskiego życia w świetle Chrystusowego Krzyża.

Św. Paulin z Noli mawiał: „O Krzyżu, niewysłowiona miłości Boga; Ty stałeś się drabiną, po której człowiek wstępuje aż do nieba”.

Drodzy Moi! Podążajmy razem – jako Pielgrzymi Nadziei – w świetle Ukrzyżowanej Miłości! Podążajmy z ufnością śladami Pana na szczyt Bożej Chwały.

Na tę drogę zaprasza nas dzisiaj Piękna Pani z Medjugorie mówiąc: „Drogie dzieci! Miłość sprowadza mnie do was, ta miłość, której i was pragnę nauczyć – miłość prawdziwa. Miłość, którą Syn mój wam objawił umierając na krzyżu z miłości do was. Oddajcie mi swoje serca, a ja was poprowadzę…”.

III

„Maryjo, dlaczego jesteś taka piękna?” – zapytały się dzieci podczas jednego z objawień Niepokalanej Dziewicy w Medjugorie. A Ona, obdarzając je uśmiechem, rzekła: „Drogie dzieci, jestem piękna ponieważ kocham. Wy też kochajcie, wtedy i wy będziecie piękni”. 

Drodzy Przyjaciele Bożego Pokoju!

Spróbujmy dzisiaj wspólnie rozważyć, dobrze zrozumieć i żarliwym sercem odpowiedzieć na to matczyne wskazanie Królowej Pokoju.

Jak podkreśla o. Albert Urbański OCarm. (+1985), wybitny polski mariolog i józefolog, karmelita urodzony w niedalekim Frankowie k. Zbójna, który od dziecka przychodził na to Święte Miejsce – do Domu Matki Bożej Bolesnej:

„Codzienne życie Maryi było zupełnie zwykłe, szare, nie różniące się zewnętrznie od życia Jej sąsiadów i rodaków. Maryja spełniała szereg domowych posług, podobnie jak to czyniły izraelskie kobiety i jak to czynią kobiety wszystkich czasów. Starania o dom, o najbliższych, o ich wygodę, odpoczynek wypełniały Jej dzień od świtu do zmierzchu. Jednak te nieefektowne, pozornie szare i nużące zajęcia codzienne, spełniała Maryja z wielką miłością, z wielkim staraniem, rzetelnością i gorliwością. Miłość Boża przepromieniała wszelkie Jej, najbardziej nawet prozaiczne zajęcia.

Niepokalana Dziewica z Nazaretu uczy nas, że świętość prawdziwa jest zwyczajna, dyskretna, na pozór niedostrzegalna, a jej siła tkwi w miłości, która mając swe źródło i korzenie w Bogu promieniuje na otoczenie oświecając i ogrzewając wszystko i wszystkich swym ciepłem i blaskiem”. 

Ta miłość Maryi zajaśniała szczególnym blaskiem w godzinie męki Pana. Jako współcierpiąca Matka, z pokorą i pełnym miłości oddaniem, przyjmowała wolę Boga i łączyła ze zbawczą męką swego najdroższego Syna, aż do stóp krzyża na Kalwarii, aż do zdjęcia Jego Ciała z krzyża i złożenia w Jej ramionach. W istocie Pieta to największy znak tej szczególnej więzi miłości i współcierpienia Maryi z Jego bolesną męką dla zbawienia świata. To znak Jej miłości do każdego z nas, jako Jej dzieci powierzonych przez samego Chrystusa w testamencie z krzyża.

Drodzy Moi! Jesteśmy dziećmi Kalwarii, jesteśmy dziećmi Jej bólu. Jak wiele Ją kosztował ten tytuł naszej Matki. O tym w przejmujący sposób przypomina nam Pieta umieszczona w ołtarzowym tronie oborskiego sanktuarium.

Bracia i Siostry! Abyśmy mogli to lepiej zrozumieć, godnie odpowiedzieć i stać się prawdziwymi apostołami oraz naśladowcami miłości Matki Bolesnej, powinniśmy w głębokiej modlitwie serca łączyć się z Nią i rozważać tajemnicę Jej siedmiu boleści ukazanych na kartach Ewangelii oraz w witrażach oborskiej świątyni. „Całe Twe życie bolesna nić, kielich goryczy musiałaś pić” – śpiewamy w pieśni poświęconej naszej Oborskiej Matce.

Św. Alfons Maria Liguori uczy: „Nie ma nabożeństwa milszego Maryi nad pamięć Jej Boleści, bo w nich objawia się Jej największa Miłość” (Uwielbienia Maryi, Rozdział 9).

Św. Bernard z Clairvaux pięknie powie: „Kto rozważa Boleści Maryi, dotyka najczulszej struny Serca Jej Syna” (Kazania o Najświętszej Maryi Pannie, Kazanie 15). „Maryja prowadzi duszę do doskonałej miłości Pana Boga – kto odda się Jej, nie zbłądzi” (Homiliae super Missus Est, nr 4).

O. Jozo Grbeš, prowincjał franciszkanów w Hercegowinie, podczas konferencji wygłoszonej 13 marca br. w Medjugorie, powiedział: „Gdy niedawno zapytałem jedną z widzących, czy może opisać Matkę Bożą jednym słowem, odpowiedziała, że może – i że tym słowem jest miłość. Wtedy zapytałem sam siebie, czy potrafimy nasze życie zamknąć w tym słowie – miłość”.

Kristina Marija Malina – Altzinger z Austrii, która jako małe dziecko razem z rodzicami rozpoczęła swoje pielgrzymowanie do Medziugorja, a dzisiaj kontynuuje je jako żona i matka razem ze swoimi bliskimi, mówi:

„Miłość jest dla mnie osobiście głównym przesłaniem Medziugorja. Z miłości płynie wszystko, co dobre. Dla osoby, która kocha, wiele staje się jasne. Czyni ona dobro z lekkością. Miłość zmienia nasze priorytety i pomaga nam podejmować trud przemiany. Matka Boża z głębi kochającego serca czerpie słowa, które do nas kieruje. Miłość nie pozwala Jej ani się męczyć ani nużyć przypominaniem nam o tym, co najważniejsze. Jej najgłębszym pragnieniem jest, aby każdy z nas pokochał Boga całym sercem oraz aby właśnie miłość do Boga prowadziła nas i wzrastała w nas. Drogą postępowania w miłości do Boga jest codzienna modlitwa, msza święta, comiesięczna spowiedź i post.

Matka Boża chciałaby, abyśmy dzięki prawdziwej miłości i wolności serca, które można odnaleźć nie w świecie, lecz jedynie w Bogu, prowadzili życie spełnione i szczęśliwe.

Mówi do nas jako matka i pragnie nam towarzyszyć właśnie z matczyną miłością. Jak każda matka, chce nam pomagać, chronić nas przed każdym złem. Stara się wspierać nasze codzienne dążenie do Jezusa i osobistą z Nim relację, zachęcając nas jednocześnie do wypełniania swoim życiem woli Boga i wcielania Jego miłości”. (Vox Domini nr 4/2015, str. 2).

W Nocie Nihil Obstat – Królowa Pokoju Watykańskiej Dykasterii Nauki Wiary z dnia 19 września 2024 roku czytamy: „W orędziach Matki Bożej z Medjugorie znajdujemy naglące wezwania do osobistego świadectwa. Ogólnie rzecz biorąc, są to wezwania do dawania świadectwa wiary i miłości swoim życiem. (…) W związku z tym (…) Gospa [czyli Pani] często zwraca się do wiernych, nazywając ich „apostołami Mojej miłości”:

„Drogie dzieci, jako Matka błagam was, abyście wytrwali jako Moi apostołowie [...]. Modlę się, abyście świadczyli o miłości Ojca Niebieskiego według Mojego Syna. Moje dzieci, wielka łaska została wam dana – być świadkami miłości Boga. Nie lekceważcie tej odpowiedzialności. Nie zasmucajcie Mojego matczynego Serca. Jako Matka pragnę polegać na Moich dzieciach, na Moich apostołach” (02.11.2012).

„Apostołowie Mojej miłości, Moje dzieci, bądźcie jak promienie słońca, które ciepłem miłości Mojego Syna ogrzewają wszystkich wokół siebie. Moje dzieci, świat potrzebuje apostołów miłości” (02.10.2018)”.

Bracia i Siostry! Jako uczniowie – misjonarze ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana, pamiętajmy nieustannie o Jego słowach: „Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35), „tak jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12).

Podczas jednego z objawień widząca Marija Pavlović – Lunetti zapytała Matkę Bożą: – Maryjo, czy masz coś konkretnie dla mnie do przekazania? Usłyszała wtedy odpowiedź: – Daję ci swoją miłość, abyś nią obdzielała innych!

Ojciec Slavko Barbarić OFM (zmarły 24 listopada 2000 r.), franciszkanin z Medjugorie, wielki apostoł Królowej Pokoju, wspomina:

„Pewnego razu zapytałem tę samą widzącą, które z orędzi uważa za najbardziej trudne, a zarazem najpiękniejsze. Po krótkim namyśle przytoczyła swoje pytanie i odpowiedź, jaką wtedy otrzymała od Matki Bożej. Drążyłem dalej, pragnąc dowiedzieć się, dlaczego właśnie to przesłanie uważa za najtrudniejsze i najpiękniejsze. Widząca odpowiedziała: «Doświadczenie piękna miłości Matki Bożej i zyskanie pewności, że ta miłość jest tobie podarowana, jest czymś najpiękniejszym w życiu. Lecz kiedy ja sama próbuję kochać innych i dać tę miłość innym, wtedy czuję jak bardzo jest to trudne. W świetle wszechogarniającej matczynej miłości często odczuwam zawstydzenie z powodu mojej, tak bardzo niedostatecznej, miłości». – Co więc możemy uczynić? – zapytałem. – «Ja codziennie modlę się o coraz większe otwarcie się na miłość Matki Bożej, abym mogła przekazywać ją innym, aby i oni mogli tę miłość odczuć i dalej ją przekazywać. My nie potrafimy kochać się wzajemnie, a to jest znak, że jesteśmy bardzo oddaleni od miłości Bożej. Im bliżej będziemy Bożej miłości, tym łatwiejsze stanie się nasze życie, a sami staniemy się świadectwem dla innych». Wierzę, że dla nas wszystkich nie ma innej, lepszej drogi niż codzienna modlitwa o dar miłości, abyśmy mogli przeżyć to, co najpiękniejsze i abyśmy mogli zrealizować to, co w życiu najtrudniejsze”.

Najmilsi bracia i siostry! Wsłuchując się razem z wami w matczyne wezwanie Królowej Pokoju życzę każdemu z was, „tego, co najpiękniejsze i zarazem najtrudniejsze” – czyli głębokiego osobistego doświadczenia miłości Jezusa i Maryi, naszej Niebieskiej Matki, które da nam siłę do radosnego, cierpliwego i wytrwałego dzielenia się tą miłością ze wszystkimi ludźmi, podobnie jak podczas wigilii paschalnej dzielimy się światłem zapalonym od Paschału, symbolizującego zmartwychwstałego Chrystusa. Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.

Obory, 25 marca A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio