Drodzy w
Chrystusie Panu, bracia i siostry, zgromadzeni na Oborskiej Kalwarii!
Droga Rodzino
Matki Bolesnej!
I
Jezus,
Odwieczny Syn Boży, Miłosierny Zbawiciel, jedyna nadzieja schorzałej ludzkości,
pragnie abyśmy się stali apostołami Jego Ewangelii i świadkami Jego miłości.
Do tego
właśnie od blisko 45 lat wzywa nas Królowa Pokoju w Medjugorie.
„Drogie
dzieci, nigdy nie zapominajcie jak wielka jest miłość Boża. Dzięki tej miłości
i ja jestem z wami. (…)” (18.03.2026).
„Jestem tutaj
pośród was, aby wam dodać odwagi, napełnić swoją miłością i ponownie wezwać
was, abyście byli świadkami mojego Syna. Wiele dzieci nie ma nadziei, nie
ma pokoju, nie ma miłości. Poszukują mojego Syna, ale nie wiedzą gdzie i jak Go
znaleźć. Mój Syn otwiera im swoje ramiona, więc pomóżcie im znaleźć się w Jego
objęciach” (2.10.2015).
„Wzywam was,
abyście wzrastali w miłości Bożej jak kwiat, który czuje ciepłe promienie
wiosny. Tak i wy kochane dzieci, wzrastajcie w miłości Bożej i nieście ją
wszystkim, którzy są daleko od Boga” (25.04.2008).
Drodzy bracia
i siostry! Mamy zatem żyć tak, aby nas rozpoznawano po miłości Chrystusa
żyjącego w nas, w naszych rodzinach i we wspólnocie Kościoła. Mamy misję, aby
promieniować miłością Serca Jezusowego, aby stać się przedłużeniem ramion
Chrystusa, pragnącego zbawienia wszystkich ludzi. Miłość Jezusa nikogo nie
wyklucza. Jego Serce pozostaje domem otwartym dla każdego. Tak było na początku
chrześcijaństwa, kiedy poganie, jak pisze Tertulian, nawracali się, widząc
miłość, która królowała wśród chrześcijan: „Patrzcie – mówili – jak oni się
miłują” (por. Apologetico, 39, 7).
Papież Leon
XIV w adhortacji Apostolskiej Dilexi Te pięknie napisał:
„Miłość
chrześcijańska pokonuje wszelkie bariery, zbliża oddalonych, łączy obcych,
czyni bliskimi nieprzyjaciół, przekracza przepaście po ludzku nie do pokonania,
wnika w najskrytsze zakamarki społeczeństwa. Ze swej natury miłość
chrześcijańska jest prorocza, dokonuje cudów, nie ma granic: jest dla tego, co
niemożliwe. Miłość jest przede wszystkim sposobem pojmowania życia, sposobem
jego przeżywania. Otóż Kościół, który nie stawia miłości żadnych granic, który
nie zna wrogów, z którymi trzeba walczyć, lecz tylko mężczyzn i kobiety,
których należy miłować – to Kościół, którego potrzebuje dziś świat” (Pap.
Leon XIV, Adhortacja Ap. Dilexi Te).
Do tego wzywa
nas dzisiaj Piękna Pani z Medjugorie mówiąc: „Drogie dzieci. Z nieskończonej
miłości Bożej przychodzę do was i wytrwale zapraszam was w objęcia mojego Syna.
Matczynym sercem proszę was, ale i przypominam moje dzieci, że na pierwszym
miejscu powinna być wasza troska o tych, którzy nie poznali mojego Syna. Nie
dopuście, aby oni, patrząc na was i wasze życie, nie zapragnęli Go poznać.
Proście Ducha Świętego, aby mój Syn znalazł w was swoje odbicie” (2 marca 2012
r.).
Drodzy bracia
i siostry! Myślę, że także do nas odnoszą się słowa które papież Benedykt XVI
skierował w jednym z orędzi do młodzieży:
„Drodzy
młodzi, pragnę was zachęcić, byście się «odważyli na miłość», to znaczy, byście
nie pragnęli w waszym życiu niczego innego, jak tylko pięknej i głębokiej
miłości, zdolnej sprawić, że całe życie będzie radosnym ofiarowaniem siebie w
darze Bogu i braciom, na wzór Tego, który przez miłość zwyciężył na zawsze
nienawiść i śmierć (por. Ap 5, 13). Miłość jest jedyną siłą zdolną przemienić
serce człowieka oraz całą ludzkość (…)
Drodzy
przyjaciele, każdy z nas może się wznieść na te wyżyny miłości, ale pod
warunkiem, że będziemy korzystać z nieodzownej pomocy Bożej łaski. Tylko z
pomocą Pana zdołamy bowiem oprzeć się rezygnacji, która może nas ogarniać wobec
ogromu tego zadania, i znajdziemy odwagę, by realizować to, co po ludzku jest
nie do pomyślenia. Zwłaszcza Eucharystia jest wielką szkołą miłości. Kiedy
regularnie i pobożnie uczestniczymy we Mszy św., kiedy spotykamy
eucharystycznego Jezusa spędzając długie chwile na adoracji, łatwiej jest pojąć
długość, szerokość, wysokość i głębokość Jego miłości, przewyższającej wszelkie
poznanie (por. Ef 3, 17-18). Dzieląc Chleb eucharystyczny z braćmi ze wspólnoty
Kościoła, czujemy potrzebę przekładać «w pośpiechu», jak uczyniła to Maryja
Dziewica wobec Elżbiety, miłość Chrystusa na ofiarną służbę braciom”.
Matka Teresa z
Kalkuty mówiąc w jednym z wywiadów o posłudze Sióstr Misjonarek Miłości
podkreślała znaczenie modlitwy, adoracji i komunii świętej. Powiedziała:
„Owocem naszej więzi i żywej relacji z Jezusem i Maryją jest nasza praca,
wychodzenie z miłością Boga do naszych bliźnich spotykanych w codzienności.
Chciałabym podkreślić, że nie byłybyśmy w stanie podejmować się takiej pracy,
gdyby nie silniejsza moc, której Bóg udziela nam ze swojego Serca na modlitwie.
Dlatego nasze życie jest ściśle powiązane z Eucharystią, z Chlebem życia. Jezus
Eucharystyczny oraz Jezus obecny w ubogich pomaga nam stawać się
kontemplatywnymi w świecie, jesteśmy blisko Niego 24 godziny na dobę”.
Innym razem
Matka Teresa mówiła: „Jeśli będziemy adorować Chrystusa ukrytego w Eucharystii,
będziemy umieli dostrzec Go w zaniedbanych ciałach ubogich. Nasz dzień
rozpoczynamy mszą św. i przyjęciem Jezusa w Komunii Świętej, a kończymy
godzinną adoracją Najświętszego Sakramentu. Nie mogę wyobrazić sobie nawet
jednego dnia bez Eucharystii.
Dotykam
Jezusa, kocham Go, służę Mu w biednych umacniana Jego miłością. Moją największą
miłością jest Jezus w Eucharystii. Właśnie w niej spotykam Go, otrzymuję Go,
kocham, a potem odkrywam Go i służę Mu w tych najuboższych z ubogich. Moje
życie byłoby puste, gdybym nie przyjmowała codziennie Komunii Świętej. Tylko
dzięki temu możemy żyć z Jezusem, dla Jezusa i dla naszych ubogich”.
Drodzy bracia
i siostry!
Jak wiele mówi
nam to świadectwo Św. Matki Teresy z Kalkuty wskazującej nam otwarte na krzyżu
Serce Zbawiciela, Serce Zmartwychwstałego Jezusa obecnego w konsekrowanej
Hostii – jako prawdziwe źródło miłości i mocy naszego chrześcijańskiego
świadectwa.
Papież
Franciszek mówi: „Z rany boku Chrystusa nadal płynie to źródło, które nigdy się
nie wyczerpuje, nie przemija, zawsze ofiarowuje się na nowo temu, kto chce
kochać. Tylko Jego miłość sprawi, że nowa ludzkość będzie możliwa” (Encyklika
Dilexit nos).
„Miłość, którą
otrzymujemy od Pana jest siłą, która przemienia nasze życie: poszerza nasze
serca i uzdalnia nas do miłości. Możemy dokonywać wyborów i spełniać gesty
miłości w każdej sytuacji i wobec każdego brata i siostry, których spotykamy,
ponieważ jesteśmy miłowani i mamy siłę, by kochać.” (15 maja 2022).
II
Drodzy w Sercu
Jezusa, bracia i siostry, zgromadzeni w Domu Matki Bolesnej na Oborskiej
Kalwarii!
Nasza
Niebieska Matka słowem i przykładem zaprasza nas dzisiaj do rozważania pasji
Chrystusa, odnowy naszego chrześcijańskiego życia i ufnego podążania Jego
śladami do Domu Ojca.
W jednym ze
swoich matczynych orędzi w Medjugorie powiedziała: „Rozważajcie Mękę Jezusa i w
życiu zjednoczcie się z Jezusem!” (20.02.1986). „Wzywam was, by wasze serca
płonęły jak najgorętszą miłością do Ukrzyżowanego i byście nie zapominali, że
On z miłości do was oddał swoje życie, abyście mogli być zbawieni.”
(25.09.2007). „Dzieci moje nie zapominajcie, że mój Syn przez swój Krzyż
odkupił was i dał wam możliwość stania się ponownie dziećmi Bożymi, byście
ponownie mogli Ojca Niebieskiego nazywać „Ojcem.” (2.06.2013). „Drogie dzieci,
w tym czasie kiedy rozmyślacie o Męce i śmierci Jezusa, wzywam was, abyście
zdecydowali się na to życie, które zakwitło Zmartwychwstaniem. Niech wasze
życie zostanie odnowione poprzez nawrócenie, które was doprowadzi do życia
wiecznego” (25.03.1996).
Drodzy bracia
i siostry! Trzeba, aby w tym wielkopostnym czasie rozważanie męki Jezusa
jeszcze raz poruszyło nasze serca ku nawróceniu i pomogło nam na nowo
uświadomić, ile kosztowało nasze Odkupienie, jak wiele wycierpiał Jezus z
miłości do nas.
„Jezus podjął
się Męki krzyżowej, bo nie przestało Mu zależeć na człowieku; nikogo nie
„spisał na straty” – dla każdego z nas istnieje nadzieja ocalenia”. (o.
Piotr Andrukiewicz CSsR). „Wpatrując się w umęczone i oplute oblicze Jezusa
zapragnijmy oczyścić nasze serca w źródle sakramentu pokuty i pojednania” (Bp Andrzej Franciszek Dziuba). „Z jaką
miłością spogląda na nas Jezus! Z jaką miłością leczy On nasze grzeszne serce!”
– mówi papież Franciszek.
Zawsze kiedy
ze skruszonym sercem klękamy przy kratkach konfesjonału i w szczerej spowiedzi
wyznajemy nasze grzechy, Jezus pochyla się nad nami i obejmuje nas swoją
przebaczającą i uzdrawiającą miłością; okrywa nas szatą swej łaski i przywraca
godność umiłowanych dzieci Bożych.
Drodzy Moi! Z
ufnością zbliżajmy się do Chrystusa Boskiego Lekarza czekającego nas w
konfesjonale.
Papież
Franciszek podkreśla, że „Bóg nie przygważdża nas do naszego grzechu, nie
utożsamia nas ze złem, które popełniliśmy. Mamy imię, a Bóg nie utożsamia tego
imienia z popełnionym przez nas grzechem. On chce nas uwolnić i pragnie także,
abyśmy i my tego chcieli razem z Nim”.
Drodzy bracia
i siostry!
Kilka lat temu
przy XII Stacji Drogi Krzyżowej na Oborskiej Kalwarii umieszczona została
kamienna tablica z napisem: „W łączności z Jezusem Cierpiącym - Pielgrzymi z
Gdańska”.
To właśnie
jest bardzo ważne, aby podczas naszych życiowych doświadczeń łączyć się z
Chrystusem i Jego zbawczą Ofiarą Krzyża, która uobecnia się sakramentalnie na
ołtarzu w każdej Mszy świętej, aby łączyć się z Nim, trwać w zjednoczeniu z
Nim, jak latorośl w winnym krzewie, poprzez codzienną modlitwę i sakramenty
święte – szczególnie regularną spowiedź i częstą komunię świętą. Nigdy sami,
ale zawsze z Jezusem, podtrzymywani Jego ramionami i pocieszeni czułością Jego
Serca. Prowadzeni przez światło Jego Krzyża.
Do tego wzywa
nas Maryja Królowa Pokoju z Medjugorie: „Drogie dzieci! (…) Spoglądajcie na
mojego Syna i podążajcie za Nim na Kalwarię” (25.02.2023). „Niech krzyż
będzie dla was drogowskazem” (25.11.1999). „Wzywam was, abyście wzięli w ręce
krzyż mego umiłowanego Syna Jezusa i abyście rozważali Jego mękę i śmierć.
Niech wasze cierpienia będą zjednoczone z Jego cierpieniem a miłość zwycięży,
bo On, który jest miłością sam siebie wydał z miłości, aby zbawić każdego z
was. Módlcie się, módlcie się, módlcie się, dopóki miłość i pokój nie zapanują
w waszych sercach” (25.03.2013). „Wierzcie memu Synowi. Opowiedzcie Mu o swoim
bólu, cierpieniach, pragnieniach i nadziejach. Odczujecie Jego miłość i Jego
błogosławieństwo. Dziękuję wam!” (18.03.2026).
Warto zwrócić
uwagę na wypowiedź jednego z sześciorga widzących z Medjugorie, gdy relacjonuje
swoje codzienne spotkania z Matką Bożą. Ivan mówi, że Piękna Pani kończy zawsze
swoje objawienie odchodząc w znaku świetlistego krzyża. Mówi najpierw: „Idźcie
w pokoju, moje drogie dzieci” i unosi się w górę – ku niebu – w znaku
świetlistego krzyża. Myślę, że to jest bardzo piękne i posiada głęboką wymowę.
Nasza
Niebieska Matka niestrudzenie wskazuje nam ten świetlisty drogowskaz i wzywa do
podążania śladami Jej Syna – „przez krzyż do Nieba”. Ona pierwsza przeszła tę
jedyną drogę i bramę zbawienia, zjednoczona z Ofiarą Miłości swego najdroższego
Syna, o czym w przejmujący sposób przypomina nam Pieta umieszczona w ołtarzowym
tronie Oborskiego Sanktuarium.
Maryja,
pokorna Służebnica Pańska, po macierzyńsku współcierpiała i współpracowała z
Boskim Odkupicielem na Jego Via Dolorosa, a teraz wniebowzięta uczestniczy w
Jego wiecznej chwale.
Królowa Pokoju
zaprasza nas do wiernego podążania śladami Jej Syna przez krzyż do chwały
zmartwychwstania i wzywa do przeżywania całego naszego chrześcijańskiego życia
w świetle Chrystusowego Krzyża.
Św. Paulin z
Noli mawiał: „O Krzyżu, niewysłowiona miłości Boga; Ty stałeś się drabiną, po
której człowiek wstępuje aż do nieba”.
Drodzy Moi!
Podążajmy razem – jako Pielgrzymi Nadziei – w świetle Ukrzyżowanej Miłości!
Podążajmy z ufnością śladami Pana na szczyt Bożej Chwały.
Na tę drogę
zaprasza nas dzisiaj Piękna Pani z Medjugorie mówiąc: „Drogie dzieci! Miłość
sprowadza mnie do was, ta miłość, której i was pragnę nauczyć – miłość
prawdziwa. Miłość, którą Syn mój wam objawił umierając na krzyżu z miłości do
was. Oddajcie mi swoje serca, a ja was poprowadzę…”.
III
„Maryjo,
dlaczego jesteś taka piękna?” – zapytały się dzieci podczas jednego z objawień
Niepokalanej Dziewicy w Medjugorie. A Ona, obdarzając je uśmiechem, rzekła:
„Drogie dzieci, jestem piękna ponieważ kocham. Wy też kochajcie, wtedy i wy
będziecie piękni”.
Drodzy
Przyjaciele Bożego Pokoju!
Spróbujmy
dzisiaj wspólnie rozważyć, dobrze zrozumieć i żarliwym sercem odpowiedzieć na
to matczyne wskazanie Królowej Pokoju.
Jak podkreśla
o. Albert Urbański OCarm. (+1985), wybitny polski mariolog i józefolog,
karmelita urodzony w niedalekim Frankowie k. Zbójna, który od dziecka
przychodził na to Święte Miejsce – do Domu Matki Bożej Bolesnej:
„Codzienne
życie Maryi było zupełnie zwykłe, szare, nie różniące się zewnętrznie od życia
Jej sąsiadów i rodaków. Maryja spełniała szereg domowych posług, podobnie jak
to czyniły izraelskie kobiety i jak to czynią kobiety wszystkich czasów.
Starania o dom, o najbliższych, o ich wygodę, odpoczynek wypełniały Jej dzień
od świtu do zmierzchu. Jednak te nieefektowne, pozornie szare i nużące zajęcia
codzienne, spełniała Maryja z wielką miłością, z wielkim staraniem,
rzetelnością i gorliwością. Miłość Boża przepromieniała wszelkie Jej,
najbardziej nawet prozaiczne zajęcia.
Niepokalana
Dziewica z Nazaretu uczy nas, że świętość prawdziwa jest zwyczajna, dyskretna,
na pozór niedostrzegalna, a jej siła tkwi w miłości, która mając swe źródło i
korzenie w Bogu promieniuje na otoczenie oświecając i ogrzewając wszystko i
wszystkich swym ciepłem i blaskiem”.
Ta miłość
Maryi zajaśniała szczególnym blaskiem w godzinie męki Pana. Jako współcierpiąca
Matka, z pokorą i pełnym miłości oddaniem, przyjmowała wolę Boga i łączyła ze
zbawczą męką swego najdroższego Syna, aż do stóp krzyża na Kalwarii, aż do
zdjęcia Jego Ciała z krzyża i złożenia w Jej ramionach. W istocie Pieta to
największy znak tej szczególnej więzi miłości i współcierpienia Maryi z Jego
bolesną męką dla zbawienia świata. To znak Jej miłości do każdego z nas, jako
Jej dzieci powierzonych przez samego Chrystusa w testamencie z krzyża.
Drodzy Moi!
Jesteśmy dziećmi Kalwarii, jesteśmy dziećmi Jej bólu. Jak wiele Ją kosztował
ten tytuł naszej Matki. O tym w przejmujący sposób przypomina nam Pieta
umieszczona w ołtarzowym tronie oborskiego sanktuarium.
Bracia i
Siostry! Abyśmy mogli to lepiej zrozumieć, godnie odpowiedzieć i stać się
prawdziwymi apostołami oraz naśladowcami miłości Matki Bolesnej, powinniśmy w
głębokiej modlitwie serca łączyć się z Nią i rozważać tajemnicę Jej siedmiu
boleści ukazanych na kartach Ewangelii oraz w witrażach oborskiej świątyni.
„Całe Twe życie bolesna nić, kielich goryczy musiałaś pić” – śpiewamy w pieśni
poświęconej naszej Oborskiej Matce.
Św. Alfons
Maria Liguori uczy: „Nie ma nabożeństwa milszego Maryi nad pamięć Jej Boleści,
bo w nich objawia się Jej największa Miłość” (Uwielbienia Maryi, Rozdział 9).
Św. Bernard z
Clairvaux pięknie powie: „Kto rozważa Boleści Maryi, dotyka najczulszej struny
Serca Jej Syna” (Kazania o Najświętszej Maryi Pannie, Kazanie 15). „Maryja
prowadzi duszę do doskonałej miłości Pana Boga – kto odda się Jej,
nie zbłądzi” (Homiliae super Missus Est, nr 4).
O. Jozo Grbeš, prowincjał franciszkanów w
Hercegowinie, podczas konferencji wygłoszonej 13 marca br. w Medjugorie,
powiedział: „Gdy niedawno zapytałem jedną z widzących, czy może opisać Matkę
Bożą jednym słowem, odpowiedziała, że może – i że tym słowem jest miłość. Wtedy
zapytałem sam siebie, czy potrafimy nasze życie zamknąć w tym słowie – miłość”.
Kristina
Marija Malina – Altzinger z Austrii, która jako małe dziecko razem z rodzicami
rozpoczęła swoje pielgrzymowanie do Medziugorja, a dzisiaj kontynuuje je jako
żona i matka razem ze swoimi bliskimi, mówi:
„Miłość jest
dla mnie osobiście głównym przesłaniem Medziugorja. Z miłości płynie wszystko,
co dobre. Dla osoby, która kocha, wiele staje się jasne. Czyni ona dobro z
lekkością. Miłość zmienia nasze priorytety i pomaga nam podejmować trud
przemiany. Matka Boża z głębi kochającego serca czerpie słowa, które do nas
kieruje. Miłość nie pozwala Jej ani się męczyć ani nużyć przypominaniem nam o
tym, co najważniejsze. Jej najgłębszym pragnieniem jest, aby każdy z nas
pokochał Boga całym sercem oraz aby właśnie miłość do Boga prowadziła nas i
wzrastała w nas. Drogą postępowania w miłości do Boga jest codzienna modlitwa,
msza święta, comiesięczna spowiedź i post.
Matka Boża
chciałaby, abyśmy dzięki prawdziwej miłości i wolności serca, które można
odnaleźć nie w świecie, lecz jedynie w Bogu, prowadzili życie spełnione i
szczęśliwe.
Mówi do nas
jako matka i pragnie nam towarzyszyć właśnie z matczyną miłością. Jak każda
matka, chce nam pomagać, chronić nas przed każdym złem. Stara się wspierać
nasze codzienne dążenie do Jezusa i osobistą z Nim relację, zachęcając nas
jednocześnie do wypełniania swoim życiem woli Boga i wcielania Jego miłości”. (Vox
Domini nr 4/2015, str. 2).
W Nocie Nihil
Obstat – Królowa Pokoju Watykańskiej Dykasterii Nauki Wiary z dnia 19
września 2024 roku czytamy: „W orędziach Matki Bożej z Medjugorie znajdujemy
naglące wezwania do osobistego świadectwa. Ogólnie rzecz biorąc, są to wezwania
do dawania świadectwa wiary i miłości swoim życiem. (…) W związku z tym (…) Gospa
[czyli Pani] często zwraca się do wiernych, nazywając ich „apostołami Mojej
miłości”:
„Drogie
dzieci, jako Matka błagam was, abyście wytrwali jako Moi apostołowie [...].
Modlę się, abyście świadczyli o miłości Ojca Niebieskiego według Mojego Syna.
Moje dzieci, wielka łaska została wam dana – być świadkami miłości Boga. Nie
lekceważcie tej odpowiedzialności. Nie zasmucajcie Mojego matczynego Serca.
Jako Matka pragnę polegać na Moich dzieciach, na Moich apostołach”
(02.11.2012).
„Apostołowie
Mojej miłości, Moje dzieci, bądźcie jak promienie słońca, które ciepłem miłości
Mojego Syna ogrzewają wszystkich wokół siebie. Moje dzieci, świat potrzebuje
apostołów miłości” (02.10.2018)”.
Bracia i
Siostry! Jako uczniowie – misjonarze ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana,
pamiętajmy nieustannie o Jego słowach: „Po tym wszyscy poznają, że jesteście
uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35), „tak
jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12).
Podczas jednego z objawień widząca Marija Pavlović – Lunetti zapytała
Matkę Bożą: – Maryjo, czy masz coś konkretnie dla mnie do przekazania?
Usłyszała wtedy odpowiedź: – Daję ci swoją miłość, abyś nią obdzielała innych!
Ojciec Slavko Barbarić OFM (zmarły 24 listopada 2000 r.), franciszkanin
z Medjugorie, wielki apostoł Królowej Pokoju, wspomina:
„Pewnego razu zapytałem tę samą widzącą, które z orędzi uważa za
najbardziej trudne, a zarazem najpiękniejsze. Po krótkim namyśle przytoczyła
swoje pytanie i odpowiedź, jaką wtedy otrzymała od Matki Bożej. Drążyłem dalej,
pragnąc dowiedzieć się, dlaczego właśnie to przesłanie uważa za najtrudniejsze
i najpiękniejsze. Widząca odpowiedziała: «Doświadczenie piękna miłości Matki
Bożej i zyskanie pewności, że ta miłość jest tobie podarowana, jest czymś
najpiękniejszym w życiu. Lecz kiedy ja sama próbuję kochać innych i dać tę
miłość innym, wtedy czuję jak bardzo jest to trudne. W świetle
wszechogarniającej matczynej miłości często odczuwam zawstydzenie z powodu
mojej, tak bardzo niedostatecznej, miłości». – Co więc możemy uczynić? –
zapytałem. – «Ja codziennie modlę się o coraz większe otwarcie się na miłość
Matki Bożej, abym mogła przekazywać ją innym, aby i oni mogli tę miłość odczuć
i dalej ją przekazywać. My nie potrafimy kochać się wzajemnie, a to jest znak,
że jesteśmy bardzo oddaleni od miłości Bożej. Im bliżej będziemy Bożej miłości,
tym łatwiejsze stanie się nasze życie, a sami staniemy się świadectwem dla
innych». Wierzę, że dla nas wszystkich nie ma innej, lepszej drogi niż
codzienna modlitwa o dar miłości, abyśmy mogli przeżyć to, co najpiękniejsze i abyśmy
mogli zrealizować to, co w życiu najtrudniejsze”.
Najmilsi
bracia i siostry! Wsłuchując się razem z wami w matczyne wezwanie Królowej
Pokoju życzę każdemu z was, „tego, co najpiękniejsze i zarazem najtrudniejsze”
– czyli głębokiego osobistego doświadczenia miłości Jezusa i Maryi, naszej
Niebieskiej Matki, które da nam siłę do radosnego, cierpliwego i wytrwałego
dzielenia się tą miłością ze wszystkimi ludźmi, podobnie jak podczas wigilii
paschalnej dzielimy się światłem zapalonym od Paschału, symbolizującego
zmartwychwstałego Chrystusa. Amen.
o. Piotr
Męczyński O.Carm.
Obory, 25 marca A. D. 2026
|