Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry,
zgromadzeni w Domu Matki Bolesnej na Oborskiej Kalwarii!
1. Wzdłuż
stromej kamienistej drogi na szczyt góry Križewac w Medziugorju umieszczone są
płaskorzeźby z brązu, autorstwa włoskiego rzeźbiarza Carmelo Puzzolo,
przedstawiające stacje drogi krzyżowej naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Płaskorzeźby te, dodane w 1988 roku, charakteryzują się umieszczeniem postaci Matki
Bożej na każdej ze stacji drogi krzyżowej, z wyjątkiem pierwszej płaskorzeźby przedstawiającej
modlitwę Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym.
Na tych płaskorzeźbach Maryja, Matka Bolesna,
cały czas pozostaje blisko swego cierpiącego Syna, Jej oczy zwrócone są nieustannie
na Niego, z wyjątkiem stacji jedenastej, gdy pełna łez i matczynego bólu zasłania
dłońmi swoje oczy przed straszliwym widokiem przybijania Jezusa do krzyża, do
którego i Ona swoim matczynym sercem zostaje „przybita”. Także na ostatniej
płaskorzeźbie ukazującej zmartwychwstanie Chrystusa obecna jest postać stojącej
tuż obok Niego Matki, która pełna radości kontempluje chwalebne oblicze
najmilszego Syna.
Drodzy bracia i siostry! Maryja przekazana nam
przez Zbawiciela w testamencie z krzyża za Matkę pozostaje z nami i wspiera nas
w codziennym trudzie podążania śladami Chrystusa – „przez krzyż do chwały
zmartwychwstania”.
„Drogie dzieci! Jestem z wami i wasze cierpienie
jest również moim” (25.04.1992) – mówi Maryja w swoim przesłaniu z Medjugorie. „Drogie
dzieci, nie zapomnijcie: jestem z wami i kocham was wszystkich” (25.06.2000). „Nie
pozostawiam was samych sobie”. (25.05.2008). „Jestem z wami i oręduję za wami.
Kochane dzieci, nie zapominajcie, że kocham was czułą miłością” (25.02.2005).
Nasza Niebieska Matka słowem i przykładem
zaprasza nas dzisiaj do rozważania pasji Chrystusa, odnowy naszego
chrześcijańskiego życia i ufnego podążania Jego śladami do Domu Ojca.
W jednym ze swoich matczynych orędzi w Medjugorie
powiedziała: „Rozważajcie Mękę Jezusa i w życiu zjednoczcie się z Jezusem!”
(20.02.1986). „Wzywam was, by wasze serca płonęły jak najgorętszą miłością do
Ukrzyżowanego i byście nie zapominali, że On z miłości do was oddał swoje
życie, abyście mogli być zbawieni.” (25.09.2007). „Dzieci moje nie
zapominajcie, że mój Syn przez swój Krzyż odkupił was i dał wam możliwość
stania się ponownie dziećmi Bożymi, byście ponownie mogli Ojca Niebieskiego
nazywać „Ojcem.” (2.06.2013). „Drogie dzieci, w tym czasie kiedy rozmyślacie o
Męce i śmierci Jezusa, wzywam was, abyście zdecydowali się na to życie, które
zakwitło Zmartwychwstaniem. Niech wasze życie zostanie odnowione poprzez
nawrócenie, które was doprowadzi do życia wiecznego” (25.03.1996).
Drodzy bracia i siostry! Trzeba, aby w tym
wielkopostnym czasie rozważanie męki Jezusa jeszcze raz poruszyło nasze serca
ku nawróceniu i pomogło nam na nowo uświadomić, ile kosztowało nasze
Odkupienie, jak wiele wycierpiał Jezus z miłości do nas.
„Jezus podjął się Męki krzyżowej, bo nie
przestało Mu zależeć na człowieku; nikogo nie „spisał na straty” – dla każdego
z nas istnieje nadzieja ocalenia”. (o. Piotr Andrukiewicz CSsR). „Wpatrując
się w umęczone i oplute oblicze Jezusa zapragnijmy oczyścić nasze serca w
źródle sakramentu pokuty i pojednania” (Bp
Andrzej Franciszek Dziuba).
„Z jaką miłością spogląda na nas Jezus! Z jaką
miłością leczy On nasze grzeszne serce!” – mówi papież Franciszek.
Zawsze kiedy ze skruszonym sercem klękamy przy
kratkach konfesjonału i w szczerej spowiedzi wyznajemy nasze grzechy, Jezus
pochyla się nad nami i obejmuje nas swoją przebaczającą i uzdrawiającą
miłością; okrywa nas szatą swej łaski i przywraca godność umiłowanych dzieci
Bożych.
Drodzy Moi! Z ufnością zbliżajmy się do Chrystusa
Boskiego Lekarza czekającego nas w konfesjonale.
Papież Franciszek podkreśla, że „Bóg nie
przygważdża nas do naszego grzechu, nie utożsamia nas ze złem, które
popełniliśmy. Mamy imię, a Bóg nie utożsamia tego imienia z popełnionym przez
nas grzechem. On chce nas uwolnić i pragnie także, abyśmy i my tego chcieli
razem z Nim”.
Ks. Krzysztof Zimończyk SCJ, sercanin, pisze:
„Przemierzający szpitalne sale kapelan proponując
sakramentalną spowiedź tym, którzy nie przyjmują Komunii Świętej, nieraz
słyszy: „Jeszcze nie teraz, może jutro, może za tydzień, za miesiąc”. Te słowa
bolą. Dlaczego? Bo spowiedź to spotkanie z miłosiernym Sercem Boga, które
pragnie nasze serce podnieść, oczyścić, zabandażować i uczynić nowym. (…)
Każdy chory w szpitalu, jeśli odczuwa potrzebę
skorzystania z cudu miłosierdzia Bożego poprzez sakrament pojednania, może
skorzystać z posługi kapelana. Sakrament ten daje poczucie wewnętrznego pokoju
i równowagi. Stąd też korzystanie z niego jest szczególnie potrzebne przed
różnego rodzaju operacjami, ciężkimi zabiegami. Wielu jednak chorych,
doświadczając buntu spowodowanego nagłym ograniczeniem sprawności, bólem
fizycznym i koniecznością zmiany całego trybu dotychczasowego życia, obwinia za
tę sytuację Boga. Efektem takiego buntu bywa rezygnacja z sakramentu spowiedzi
albo zbyt szybkie usprawiedliwianie się z każdego grzechu czy obniżanie jego
wagi okolicznościami doświadczanej choroby. Należy mieć na uwadze również te
wszystkie wewnętrzne opory wobec spowiedzi, które dotyczą każdego współczesnego
chrześcijanina. W tej kwestii wielką rolę do spełnienia ma kapelan szpitala. W
swojej posłudze sakramentalnej musi się wykazać cierpliwością i delikatnością”.
Ksiądz Krzysztof Tabath w wywiadzie udzielonym
dla czasopisma „Apostolstwo chorych” (1/2016) dzieli się swoim 20-letnim
doświadczeniem w posłudze kapelana w klinice w Katowicach-Ochojcu. Na pytanie
dotyczące sprawowania sakramentu spowiedzi w szpitalu mówił: „Nosiłem przy
sobie rachunek sumienia na jednej kartce dwustronnie wydrukowanej. Było tam
przygotowanie do spowiedzi, modlitwa przed rachunkiem sumienia, warunki dobrej
spowiedzi i na końcu formuła spowiedzi – z litanią do odmówienia po spowiedzi,
którą często dawałem jako pokutę, by ją ułatwić. Ludzie różnie do tego
podchodzili, ktoś się raz czy drugi obraził, ale najczęściej korzystali, a
nawet pytali, czy mogą mieć tę kartkę przy spowiedzi. Były różne sytuacje. Rano
ktoś powiedział mi, że żadnych grzechów nie ma, więc z czego by się miał
spowiadać. Ja na to: «Dobra, to zostawię panu rachunek sumienia». Przychodzę po
południu – jak miałem w zwyczaju – a on mówi mi: «Proszę księdza, dzisiaj nie
da rady, ja to zacząłem czytać – mam tyle grzechów, że niech ksiądz jutro
przyjdzie». Pamiętam też na przykład długą rozmowę z innym mężczyzną przed
ciężką operacją serca. Kiedy spowiedź się zakończyła, powiedział takie zdanie:
«Proszę księdza, ja przyszedłem tu na operację, ale obojętne, jaki będzie jej
wynik, czy się uda, czy się nie uda, to nie ma już dla mnie znaczenia.
Najważniejsze stało się teraz. Ja tego potrzebowałem»”.
Spowiedź – „Trybunał miłosierdzia” jest
sakramentem uzdrowienia. Jezus jest tym, który przebacza grzechy i jednocześnie
uzdrawia. Biblijny obraz, który wyraża to najlepiej, to wydarzenie przebaczenia
i uzdrowienia paralityka, gdzie Pan Jezus objawia się równocześnie jako lekarz
dusz i ciał. On pragnie pełnego zdrowia każdego z nas. Gdy jesteśmy w szpitalu,
gdy czeka nas poważna operacja z wiarą i ufnością otwórzmy nasze serca, aby
Jezus mógł je dotknąć i uzdrowić. Papież Franciszek kiedyś powiedział: „Pan nigdy
nie jest zmęczony przebaczaniem: nigdy! To nas męczy proszenie Go o
przebaczenie”. Niech te słowa następcy św. Piotra zapadną nam głęboko w serca i
otworzą je na zaproszenie do ciągłego uzdrawiania swojej duszy w sakramencie
pokuty” (ks. Krzysztof Zimończyk SCJ, Wstań nr. 181).
Drodzy bracia i siostry!
Męka Jezusa rodzi w nas nadzieję miłosierdzia
Bożego, nadzieję Zmartwychwstania, bo jeśli Jezus przez swój krzyż zwyciężył i
zmartwychwstając otworzył nam niebo, to i my zmartwychwstaniemy. Podążajmy
ufnie i wytrwale Jego śladami, zjednoczeni z Nim w miłości – „przez krzyż do
Nieba”.
Kilka lat temu przy XII Stacji Drogi Krzyżowej na
Oborskiej Kalwarii umieszczona została kamienna tablica z napisem: „W łączności
z Jezusem Cierpiącym - Pielgrzymi z Gdańska”.
To właśnie jest bardzo ważne, aby podczas naszych
życiowych doświadczeń łączyć się z Chrystusem i Jego zbawczą Ofiarą Krzyża,
która uobecnia się sakramentalnie na ołtarzu w każdej Mszy świętej, aby łączyć
się z Nim, trwać w zjednoczeniu z Nim, jak latorośl w winnym krzewie, poprzez
codzienną modlitwę i sakramenty święte – szczególnie regularną spowiedź i
częstą komunię świętą. Nigdy sami, ale zawsze z Jezusem, podtrzymywani Jego
ramionami i pocieszeni czułością Jego Serca. Prowadzeni przez światło Jego Krzyża.
Do tego wzywa nas Maryja Królowa Pokoju z
Medjugorie: „Drogie dzieci! (…) Spoglądajcie na mojego Syna i podążajcie
za Nim na Kalwarię” (25.02.2023). „Niech krzyż będzie dla was drogowskazem”
(25.11.1999). „Wzywam was, abyście wzięli w ręce krzyż mego umiłowanego Syna
Jezusa i abyście rozważali Jego mękę i śmierć. Niech wasze cierpienia będą
zjednoczone z Jego cierpieniem a miłość zwycięży, bo On, który jest miłością
sam siebie wydał z miłości, aby zbawić każdego z was. Módlcie się, módlcie się,
módlcie się, dopóki miłość i pokój nie zapanują w waszych sercach”
(25.03.2013).
Warto zwrócić uwagę na wypowiedź jednego z
sześciorga widzących z Medjugorie, gdy relacjonuje swoje codzienne spotkania z
Matką Bożą. Ivan mówi, że Piękna Pani kończy zawsze swoje objawienie odchodząc
w znaku świetlistego krzyża. Mówi najpierw: „Idźcie w pokoju, moje drogie
dzieci” i unosi się w górę – ku niebu – w znaku świetlistego krzyża. Myślę, że
to jest bardzo piękne i posiada głęboką wymowę.
Nasza Niebieska Matka niestrudzenie wskazuje nam
ten świetlisty drogowskaz i wzywa do podążania śladami Jej Syna – „przez krzyż
do Nieba”. Ona pierwsza przeszła tę jedyną drogę i bramę zbawienia, zjednoczona
z Ofiarą Miłości swego najdroższego Syna, o czym w przejmujący sposób
przypomina nam Pieta umieszczona w ołtarzowym tronie Oborskiego Sanktuarium.
Maryja, pokorna Służebnica Pańska, po
macierzyńsku współcierpiała i współpracowała z Boskim Odkupicielem na Jego Via
Dolorosa, a teraz wniebowzięta uczestniczy w Jego wiecznej chwale.
Królowa Pokoju zaprasza nas do wiernego podążania
śladami Jej Syna przez krzyż do chwały zmartwychwstania i wzywa do przeżywania
całego naszego chrześcijańskiego życia w świetle Chrystusowego Krzyża.
Św. Paulin z Noli mawiał: „O Krzyżu,
niewysłowiona miłości Boga; Ty stałeś się drabiną, po której człowiek wstępuje
aż do nieba”.
Bł. Kardynał Stefan Wyszyński, koronator
Oborskiej Piety, zwracając się do chorych powiedział: „Gdy będzie Wam
ciężko, pamiętajcie, że i Chrystus cierpiał. Ale idąc
na Krzyż uprzedzał uczniów swoich, że trzeciego dnia zmartwychwstanie.
Pamiętajcie o tym, że i przed Wami jest zmartwychwstanie
i życie. „Smutek wasz w radość się odmieni”.
Drodzy Moi! Podążajmy razem – jako Pielgrzymi
Nadziei – w świetle Ukrzyżowanej Miłości! Podążajmy z ufnością śladami Pana na
szczyt Bożej Chwały.
Kilka miesięcy
temu Grzegorz z Latowicza, wierny pielgrzym oborski, podzielił się ze mną
radością udziału w Pieszej Pielgrzymce Osób Niepełnosprawnych na Jasna Górę. Do
Matki Bożej wędrował po raz kolejny razem ze swoją niewidomą córką Angeliką,
która od wielu lat pielgrzymuje z rodzicami do Obór mówiąc, że tutaj znajduje
swój drugi dom. Grzegorz postanowił zabrać na tę pieszą pielgrzymkę na Jasną
Górę nie tylko swoją córkę, ale także młodego niepełnosprawnego Mateusza na
wózku inwalidzkim. Na jednym ze zdjęć które mi przesłał widać uśmiechniętego
Mateusza na wózku, którego trzyma się idąca obok niewidoma Angelika, a na
kolanach niepełnosprawnego chłopca śpi spokojnie mała dziewczynka z Domu
Dziecka. Na innym zdjęciu widać znajdujących się na czele pielgrzymiej kolumny
– Mateusza z krzyżem w rękach siedzącego na wózku prowadzonym przez Pana
Grzegorza i idącą obok Angelikę.
Na tę drogę
miłości zaprasza nas dzisiaj Piękna Pani z Medjugorie mówiąc: „Drogie dzieci!
Miłość sprowadza mnie do was, ta miłość, której i was pragnę nauczyć
– miłość prawdziwa. Miłość, którą Syn mój wam objawił umierając na krzyżu
z miłości do was. Oddajcie mi swoje serca, a ja was poprowadzę…” (2.02.2013).
2. Matka Boża w
piękny, niezwykle subtelny i delikatny sposób przypomina nam o swojej czułej
opiece i macierzyńskiej obecności w trudach naszej ziemskiej wędrówki do
niebieskiej ojczyzny, gdy od blisko 45 lat objawia się codziennie widzącym z
Medjugorie ok. 20 minut przed Mszą świętą wieczorną (zimą o 17.40, a latem o
18.40) sprawowaną w ich kościele parafialnym św. Jakuba Apostoła. Obecnie
codzienne objawienia ma jeszcze troje z sześciorga widzących (Ivan, Marija i
Vicka), a pozostali jeden raz w roku. W pierwszych dniach Matka Boża ukazywała
się dzieciom na wzgórzu, potem w kościele lub w zakrystii po prawej stronie
prezbiterium, w salce pod wieżą, w kaplicy adoracji znajdującej się obok
kościoła, lub w innym pomieszczeniu budynku parafialnego. Później widzący mieli
codzienne objawienia najczęściej w swoich domach rodzinnych, lub w ich
prywatnej przydomowej kaplicy, przy udziale tylko najbliższej rodziny i
niewielkiej grupy wiernych. Ale także wtedy, gdy było to kilka kilometrów od ich
kościoła parafialnego w Medjugorie, godzina codziennych objawień pozostawała ta
sama, czyli ok. 20 minut przed popołudniową Mszą św. sprawowaną w kościele św.
Jakuba (o 17.40 – zimą i o 18.40 – latem).
Ten fakt jest bardzo wymowny i stanowi swoiste
zaproszenie oraz wskazanie ze strony Matki Bożej.
Jej matczyne objawienia i orędzia w Medjugorie cechuje
głęboki chrystocentryzm, można powiedzieć, że jest to ich znamię szczególne i
jest to całkowicie zgodne z Ewangelią. Maryja nigdy nie zasłania sobą Jezusa,
Ona Go wskazuje, przynosi nam Jezusa i do Niego prowadzi, uczy wiernie podążać
Jego śladami.
Dlatego także w Medjugorie przypomina, że Jezus
obecny w Eucharystii stanowi źródło i szczyt życia Kościoła i całego naszego
życia chrześcijańskiego. To prawdziwe centrum i serce naszej katolickiej wiary,
które nieustannie wskazuje nam i ku któremu nas prowadzi Królowa Pokoju.
W ramach przygotowania do Mszy Świętej wieczornej
o godz. 18.00 parafianie i pielgrzymi zgromadzeni w kościele św. Jakuba w
Medjugorie odmawiają wspólnie Różaniec Święty prowadzony przez jednego z ojców
franciszkanów.
W godzinie codziennego objawienia Matki Bożej o
17.40 – zimą (o godz. 18.40 – latem), zakonnik prowadzący Różaniec Św. zatrzymuje
na chwilę wspólną modlitwę i prosi wszystkich wiernych zgromadzonych w kościele
i łączących się duchowo (np. poprzez radio, telewizję i internet) o chwilę
ciszy, uklęknięcie i otwarcie serca na dar macierzyńskiego nawiedzenia Maryi.
Ta krótka chwila jest jak łagodny uśmiech Pięknej
Pani (po chorwacku „Gospy”) i jak gest wyciągniętej dłoni zapraszający do
spotkania naszego serca z Sercem Niebieskiej Matki. To chwila w której każdy
pełen wdzięczności, wzruszenia i radości może powtórzyć za św. Elżbietą: „A
skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie!”. To chwila w której Maryja
przemawia do nas darem swojej cichej i dyskretnej obecności, pełna troskliwej
miłości, tak jak w Kanie Galilejskiej, uważnie nas słucha, pociesza i oręduje
za nami do Syna.
Ta krótka
chwila zakończona wspólnym śpiewem ”Ave Maria” lub
”Przyszliśmy do Ciebie Matko…” ma miejsce bezpośrednio przed zapowiedzią
rozważania czwartej tajemnicy bolesnej różańca – dźwiganie krzyża przez Pana
Jezusa na Kalwarię. I to, Moi Drodzy, jest bardzo wymowne! W ten sposób Maryja
pragnie nam powiedzieć, że jako nasza Niebieska Matka przychodzi, aby pozostać
z nami na drodze naszego życia, a szczególnie w godzinie naszej życiowej
kalwarii, z tą samą miłością i oddaniem, z jaką była przy swoim Cierpiącym Synu
w Jego bolesnej drodze na Golgotę. Teraz będąc wzięta z duszą i ciałem do chwały
nieba, pozostaje z nami, aby nas pocieszać, umacniać i prowadzić śladami ofiarnej
miłości Jezusa – „przez krzyż do Nieba”.
Maryja każdego dnia poprzez Różaniec bierze nas
za rękę i z macierzyńską miłością prowadzi do coraz głębszego zjednoczenia z
misterium paschalnym męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, które
sakramentalnie uobecnia się dla nas na ołtarzu w Ofierze Mszy Świętej i stanowi
prawdziwe źródło oraz drogę naszego chrześcijańskiego życia, którego celem jest
wieczysta komunia miłości z Trójjedynym Bogiem – Ojcem, Synem i Duchem Świętym.
Eucharystia sprawowana w naszych kościołach to
sakramentalne uobecnienie Ofiary Chrystusa złożonej w Wielki Piątek na Ołtarzu
Krzyża.
Jak uczy Św. Jan Paweł II: „Eucharystia zawiera
niezatarty zapis męki i śmierci Pana. Nie jest tylko przywołaniem tego wydarzenia, lecz jego
sakramentalnym uobecnieniem. Jest ofiarą Krzyża, która trwa przez wieki. (…)
Jezus złożył ją i wrócił do Ojca dopiero wtedy, gdy zostawił nam środek
umożliwiający uczestnictwo w niej, tak jakbyśmy byli w niej obecni. W ten sposób
wierny może uczestniczyć w niej i korzystać z jej niewyczerpalnych owoców”. Watykańska Dykasteria Nauki Wiary w dokumencie
Nihil Obstat – ”Królowa Pokoju” z dnia 19 września 2024 r. dokonuje wnikliwej
analizy i oceny orędzi z Medjugorie podkreślając obecne w nich „centralne miejsce Mszy świętej”.
W tymże dokumencie ukazującym duchowy fenomen
Medjugorie i jego liczne owoce, znajdujemy stwierdzenie: „Modlitwa wiernych
znajduje swój szczyt w celebracji Eucharystii”. Na potwierdzenie dokument
Dykasterii Nauki Wiary przywołuje fragmenty niektórych orędzi Matki Bożej: „Msza
Święta jest najwyższą formą modlitwy. Nigdy nie będziecie w stanie zrozumieć
jej wielkości” (13.01.1984). „Drogie dzieci, także dzisiaj w sposób szczególny
pragnę zaprosić was na Eucharystię. Niech Msza Święta będzie centrum waszego
życia! W szczególności, drogie dzieci, niech Eucharystia będzie w waszych
rodzinach: rodzina musi chodzić na Mszę Świętą i celebrować Jezusa. Jezus musi
być centrum waszego życia!” (15.06.2018). „Niech Msza Święta nie będzie dla was
przyzwyczajeniem, ale życiem; przeżywając Mszę Świętą każdego dnia, odczujecie
potrzebę świętości” (25.01.1998). „Nie zapominajcie, że w Eucharystii, która
jest sercem wiary, mój Syn jest zawsze z wami. On przychodzi do was i z wami
łamie chleb, ponieważ, Moje dzieci, dla was umarł, zmartwychwstał i przyjdzie
ponownie” (02.05.2016)”.
W dalszej części cytowanego dokumentu
Watykańskiej Dykasterii Nauki Wiary czytamy:
„Następujące orędzie dobrze podkreśla mniejszą
wartość samych objawień w obliczu ogromnego duchowego skarbu, jakim jest
Eucharystia:
„Jestem bliżej was podczas Mszy Świętej niż
podczas objawienia. Wielu pielgrzymów chciałoby być obecnymi w małej salce
objawień i dlatego tłoczą się wokół plebanii. Kiedy będą się tłoczyli przed
tabernakulum, tak jak teraz przed plebanią, zrozumieją wszystko, zrozumieją
obecność Jezusa, ponieważ przyjmowanie Komunii jest czymś więcej niż byciem
widzącym” (12.11.1986)”.
O. Jozo Zovko, chorwacki franciszkanin, dawny
proboszcz z Medjugorie, wspomina:
„Pewien pielgrzym przyniósł mi kiedyś figurkę,
która jest symbolem. Jest to figurka Matki Najświętszej; ręką wskazuje Ona na
swe serce. Serca jednak nie widać, gdyż w miejscu serca znajduje się Hostia –
to Eucharystia jest sercem Maryi! Maryja zawsze przychodzi, nie dla siebie,
ale, aby przedstawić nam Eucharystię, Chleb Życia”.
Wymownie przypominają o tym słowa Matki Bożej
przekazane przez jedną z widzących z Medjugorie: „Gdybyście mieli wybrać: być
świadkami Mojego objawienia lub iść na Mszę świętą, wybierzcie zawsze Mszę
świętą”.
Drodzy bracia i siostry! Z wiarą i pełnym miłości
oddanie łączmy się z Chrystusem w Jego zbawczej Ofierze uobecnianej
sakramentalnie na ołtarzu, adorujmy Zmartwychwstałego Pana ukrytego w Świętej
Hostii i przyjmujmy Go do serca w częstej komunii świętej.
Papież Franciszek zachęca: „Obyście mogli
znajdować w Eucharystii, misterium miłości i chwały, źródło łaski i światła,
które rozjaśnia ścieżki życia. Niech Ciało i Krew Chrystusa będą dla każdego z
was żywą obecnością i wsparciem pośród trudności, umocnieniem w cierpieniu na
każdy dzień oraz zadatkiem przyszłego zmartwychwstania”.
Jak uczy nasz wielki Rodak Św. Jan Paweł II:
„Komunia
eucharystyczna została nam dana, abyśmy „nasycili się” Bogiem na tej ziemi, w
oczekiwaniu na pełne zaspokojenie w niebie”.
„Eucharystia kieruje
do ostatecznego celu, jest przedsmakiem pełni radości obiecanej przez
Chrystusa; w pewnym sensie jest antycypacją Raju – w niej otrzymujemy
zadatek przyszłej chwały”.
Nasza Pani (Gospa) z
Medjugorie w swoich matczynych orędziach podkreśla także znaczenie adoracji i
uwielbienia Jezusa w Sakramencie Miłości:
„Wzywam was do
rozmiłowania się w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza. Adorujcie Go, drogie
dzieci, w waszych parafiach (…) Jezus stanie się dla was Przyjacielem i nie
będziecie mówić o Nim jak o kimś ledwie poznanym. Zjednoczenie z Nim będzie dla
was radością i staniecie się świadkami Jezusowej miłości, jaką On ma dla
każdego stworzenia. Drogie dzieci, kiedy adorujecie Jezusa jesteście również
blisko mnie” (25.09.1995). „Jeszcze daleko jesteście od spotkania z Bogiem w
waszym sercu. Dlatego jak najwięcej czasu spędzajcie na modlitwie i adoracji
Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie ołtarza, aby On was przemienił i umieścił
w waszym sercu żywą wiarę i pragnienie życia wiecznego. Wszystko przemija,
kochane dzieci, tylko Bóg jest nieprzemijający. Jestem z wami i zachęcam was z
miłością” (25.03.2008).
„Adorujcie mojego Syna, aby On napełnił was swoim pokojem i miłością, za
którymi tęsknicie” (25.10.2012).
Dziewiętnaście lat
temu Ania uległa wypadkowi. Razem z rodzicami i młodszym bratem wracała
wieczorem z kościoła. Zostali potrąceni przez pijanego kierowcę. Po miesiącu
ojciec Ani zmarł. Ona zaś od tego czasu siedzi na wózku inwalidzkim. Ma dzisiaj
trzydzieści sześć lat. Cały czas czuje bolesne drętwienie w nogach spowodowane
urazem rdzenia i uszkodzeniem nerwów obwodowych. Ma również bóle spastyczne.
Dzieliła się ostatnio: „Sam fakt wypadku nie był dla mnie powodem pretensji i
buntu wobec Pana Boga. Owszem pytałam Go, dlaczego takie nieszczęście
przytrafiło się naszej rodzinie, ale nigdy nie było we mnie nienawiści i
gniewu. Doświadczyłam wewnętrznej przemiany, gdy zaczęłam uwielbiać Pana
Jezusa. Dwa lata temu rozpoczęły się w mojej parafii wieczory uwielbienia.
Zaangażowałam się w tę formę modlitwy. Odkryłam wielką wartość uwielbiania Go w
Najświętszym Sakramencie i podczas Eucharystii. Zrozumiałam, że najdoskonalszym
uwielbieniem Boga jest każda Msza święta. Dotarło do mnie, że taka zwykła,
wieczorna Msza parafialna, w której uczestniczy kilka staruszek, ma dokładnie
taką samą wartość, jak ta, na której są setki osób i różne «efekty specjalne».
Nie muszę szukać uzdrawiającego Jezusa gdzieś daleko, bo On jest tuż obok
mnie”.
3. Drodzy bracia
i siostry, zgromadzeni w Oborskim Wieczerniku przy Eucharystycznym Sercu Jezusa! Razem z Maryją, Matką Bolesną, podążajmy wytrwale
śladami Ukrzyżowanej Miłości! Pokrzepieni Chlebem Eucharystycznym wspinajmy się
z ufnością od stacji do stacji tą jedyną drogą zbawienia i prawdziwego pokoju, którą
przygotował i wytyczył nam Boski Odkupiciel, i niestrudzenie wskazuje nam Piękna
Pani z Medjugorie. Pociągnięci Jej przykładem i wsparci Jej orędownictwem odpowiedzmy
całym naszym sercem i całym naszym życiem na miłość Jezusa Ukrzyżowanego, wejdźmy
na drogę nawrócenia, abyśmy prawdziwie „przyoblekli się w Chrystusa” (por. Ga
3, 27), naszego jedynego Pana i Zbawiciela, i mogli stać się radosnymi
świadkami Jego Zmartwychwstania. Amen.
o.
Piotr Męczyński O.Carm.
|